×

Jak Norman Vincent Peale nauczył Donalda Trumpa czcić samego siebie

Jak Norman Vincent Peale nauczył Donalda Trumpa czcić samego siebie

Z cyklu duchowy, religijny kontekst prezydentury Donalda Trumpa…

Oto artykuł autorstwa Gwendy Blair z magazynu „Politico”, przetłumaczony przez nas
https://www.politico.com/magazine/story/2015/10/donald-trump-2016-norman-vincent-peale-213220

6 października 2015 r.

Po drugiej debacie republikanów, kiedy wydawało się, że przewaga Donalda Trumpa zaczyna słabnąć, a Carly Fiorina i Marco Rubio zyskują na popularności, sam Trump, w typowy dla siebie sposób, dostrzegał wyłącznie pozytywne sygnały. Powiedział Seanowi Hannity’emu w Fox News, że liczą się tylko te sondaże (Time, Drudge Report, Newsmax), które wskazują na wzrost jego poparcia, ponieważ reprezentują one „ludzi, którzy głosują”. Te optymistyczne wypowiedzi nie miały końca: po tym, jak 20 września podczas rozdania nagród Emmy prelegenci wyśmiewali go, Trump powiedział serwisowi „Politico”, że wieczór był „fantastyczny”. Niedawno Trump zbeształ fotografa prasowego, który odważył się sfotografować puste miejsca na jednym z jego wieców, i upierał się, że jego wydarzenia są tak samo zatłoczone jak zawsze.

Czy ten facet mówi poważnie? A może, mówiąc wprost, czy ktokolwiek naprawdę może mieć aż taką pewność siebie? Nie brakowało wyjaśnień – ogromny kompleks niższości, infantylny narcyzm, urojenia – dotyczących niegasnącej pewności siebie Trumpa. Jednak, jak odkryłem, pisząc książkę o Donaldzie, jego ojcu i dziadku, jeśli chcesz zrozumieć, co kryje się pod tą blond fryzurą, warto spojrzeć wstecz na dwa kluczowe wydarzenia z początku lat 50.

Wydarzenie nr 1 miało miejsce w październiku 1952 roku, kiedy ukazała się książka zatytułowana „The Power of Positive Thinking” („Siła pozytywnego myślenia”). Napisana przez Normana Vincenta Peale’a i przetłumaczona na 15 języków, pozostawała na liście bestsellerów „New York Timesa” przez 186 tygodni, a jej nakład wyniósł 5 milionów egzemplarzy. Donald miał wówczas zaledwie 6 lat i przeczytał tę książkę dopiero znacznie później, ale szybko stała się ona ważna w dużym domu w Queens, gdzie dorastał, i odegrała kluczową rolę w jego przyszłości. Jego rodzice, Fred i Mary, od razu poczuli więź z naukami Peale’a. W niedziele jeździli na Manhattan, by uczestniczyć w nabożeństwach w Marble Collegiate Church, gdzie Peale pełnił funkcję głównego pastora. Donald i obie jego siostry wzięli tam ślub, a pogrzeby zarówno Freda, jak i Mary odbyły się właśnie w tym kościele.

„Wciąż pamiętam kazania [Peale’a]” – powiedział Trump podczas lipcowego szczytu Iowa Family Leadership Summit. „Można było go słuchać przez cały dzień. A kiedy wychodziło się z kościoła, było się rozczarowanym, że to już koniec. Był najlepszym człowiekiem”. Miesiąc później, podczas tej samej konferencji prasowej, na której Trump wyrzucił z sali prezentera Univision Jorge Ramosa, ponownie nazwał Peale’a swoim pastorem, mówiąc, że był on „jednym z najwybitniejszych mówców”, jakich kiedykolwiek słyszał.

Peale, znany jako „sprzedawca Boga”, łączył światowość z pobożnością, tworząc łatwą do zrozumienia teologię, która głosiła samodzielność jako filozofię życia. Krytycy nazywali go oszustem, opisywali jego kościół jako sektę i twierdzili, że jego uproszczone podejście blokuje prawdziwą refleksję i wnikliwość. Jednak światopogląd Peale’a, promowany poprzez jego audycję radiową, felietony i artykuły prasowe, a także poprzez „Guideposts” – jego miesięcznik zawierający inspirujące przesłania – idealnie wpisuje się w kulturę rodziny Trumpów, polegającą na tym, by nigdy nie wahać się przed naginaniem zasad, robić wszystko, co konieczne, by wygrać, i nigdy, przenigdy się nie poddawać.

„Uwierz w siebie!” – tak zaczyna się książka Peale’a. „Wierz w swoje umiejętności!” Następnie przedstawia 10 zasad pozwalających przezwyciężyć „nieodpowiednie nastawienie” i „zbudować wiarę we własne siły”. Zasada pierwsza: „stworzyć i utrwalić w umyśle nieusuwalny obraz siebie jako osoby odnoszącej sukcesy”, „trzymać się tego obrazu” i zawsze do niego odwoływać się, „bez względu na to, jak źle sprawy się obecnie mają”.

Kolejne zasady nakazują czytelnikowi unikać „myśli wywołujących strach”, „nigdy nie uważać się za nieudacznika”, przywoływać pozytywne myśli za każdym razem, gdy „pojawi się negatywna myśl dotycząca twoich osobistych zdolności”, „odrzucać każdą tak zwaną przeszkodę” oraz „dokonać prawdziwej oceny własnych możliwości, a następnie zwiększyć je o 10 procent”.

Filozofia Peale’a znalazła chętnych i entuzjastycznych słuchaczy w rodzinie Trumpów. Na długo przed tym, zanim ten guru poczucia własnej wartości sformułował swój kanon, dziadek Donalda – Friedrich, podobnie jak Peale cechujący się poczuciem własnej wartości i wytrwałością – zgromadził pierwszą fortunę rodziny Trumpów podczas gorączki złota na Klondike. Kilka dekad później ojciec Donalda, Fred, wykorzystał myślenie w stylu Peale’a, by stać się multimilionerem i deweloperem nieruchomości w Brooklynie i Queens. Sam Donald Trump wielokrotnie powoływał się na rady Peale’a w trakcie swojej kariery.

Godny uwagi przykład miał miejsce w połowie lat 80., kiedy to Trump zapłacił 9 milionów dolarów za profesjonalną drużynę futbolową II ligi, New Jersey Generals, która grała wiosennym sezonem poza sezonem i należała do nowo powstałej United States Football League (USFL). Trump natychmiast zaczął wywierać presję na inne drużyny, aby dołączyły do USFL na sezon jesienny, co postawiłoby je w konflikcie z National Football League. Ostatecznie doszło do porozumienia, a USFL wkrótce została rozwiązana – po czym Trump złożył federalny pozew przeciwko NFL o odszkodowanie w wysokości 1,3 miliarda dolarów, twierdząc, że liga ta spiskowała przeciwko USFL i stanowiła monopol. Ława przysięgłych zgodziła się, że NFL była monopolem, ale zasądziła odszkodowanie w wysokości zaledwie 1 dolara, które sędzia następnie potroił do łącznej kwoty 3 dolarów.

Media uznały to za oszałamiającą porażkę; Trump, który zainwestował w USFL 12 milionów dolarów, przypomniał sobie, jak Peale ogłosił to „moralnym zwycięstwem”. Później rozwinął tę kwestię w swojej książce The Art Of The Deal, argumentując, że był tak przekonującym świadkiem, a jego prawnik – niesławny Roy Cohn – tak potężnym adwokatem, że ławnicy po prostu zlitowali się nad NFL.

Następnie, w 1990 roku, po zakupie trzeciego kasyna, linii lotniczej, drugiego co do wielkości jachtu na świecie oraz hotelu Plaza, Trump znalazł się z długiem wynoszącym prawie 1 miliard dolarów i stanął w obliczu przejęcia majątku przez banki. Jednak po tygodniach całodobowych negocjacji wyszedł z tej sytuacji stosunkowo bez szwanku, a w wywiadzie udzielonym w 2009 roku magazynowi „Psychology Today” przypisał swoje przetrwanie książce Peale’a. Powołując się na przyjaźń swojego ojca z Peale’em, nazwał siebie „głęboko wierzącym w siłę pozytywnego myślenia”, powiedział. „Pomogło mi to, że nie poddałem się negatywnym okolicznościom i nigdy nie straciłem wiary w siebie. Nie uważałem, że jestem skończony, nawet gdy gazety tak twierdziły”.

Wydarzenie nr 2 z początku lat 50. – w okresie kształtowania się osobowości i stylu Donalda – dotyczyło stworzenia nowoczesnej marki. Na początku XX wieku większość producentów dóbr konsumpcyjnych skupiała się wyłącznie na jak największej sprzedaży. Jednak w połowie wieku producenci wszystkiego – od proszku do prania i fasoli w sosie pomidorowym po samochody i linie lotnicze – posunęli się o kilka kroków dalej: skupiali się nie tylko na tym, ile produktów schodziło z linii montażowej, ale także na dopracowywaniu i wzmacnianiu aury oraz atrakcyjności produktu.

Od tej pory specjaliści od marketingu nie ograniczali się już tylko do informowania o tym, jak dobrze produkt spełniał swoje zadanie. Zamiast tego badali, co konsumenci sądzą o producencie danego produktu, więc zaczęli robić wszystko, co w ich mocy, aby produkty kojarzyły się z nazwami w jak najbardziej pozytywny i przekonujący sposób.

Fred Trump był jednym z pierwszych entuzjastów budowania marki. Na Wystawie Światowej w 1939 roku, futurystycznym widowisku pod hasłem „Świat jutra”, znak firmowy Trump Homes stał się lekcją stosowania podstawowych zasad budowania marki. Dzięki zastosowaniu efektownego, modernistycznego kroju czcionki w nazwie „Trump” znak ten stał się najbardziej przyciągającym wzrok elementem wystawy, z charakterystycznym berłem i globem (znanymi jako „trylon” i „perisphere”) oraz hasłem „Dom jutra”, chwalącym się sukcesem dewelopera („6 000 osób mieszka w domach Trumpa”).

W kolejnych latach coraz bardziej niezależny branding, transmitowany wówczas w telewizji na skalę ogólnokrajową, pojawił się w każdej sferze życia Amerykanów. Na początku lat 60., kiedy Fred Trump zbudował na Coney Island zespół 23-piętrowych budynków mieszkalnych – największy wówczas projekt na Brooklynie – wydawało się oczywiste, że nazwie cały kompleks „Trump Village”, a potencjalni nabywcy pojawią się tłumnie.

Według relacji innych osób, w tym jego samego, Donald Trump w początkowych latach nauki nie radził sobie zbyt dobrze w szkole. Był jednak dobrym uczniem swojego ojca i szybko przyswoił sobie znaczenie pewności siebie oraz budowania marki. Obie te cechy ujawniły się w pełni w połowie lat 70., kiedy przejął majątek nieruchomościowy swojego ojca. Jego pierwszym posunięciem było porzucenie banalnych nazw firmowych, których Fred używał podczas budowy na Brooklynie i w Queens (takich jak Trump Village Construction Corp.), i nadanie firmie imponującej nazwy Trump Organization; kolejnym krokiem było rozpoczęcie swojego pierwszego dużego projektu, nie na rodzimym terenie ojca, ale w znacznie trudniejszym środowisku Manhattanu.

Projekt polegał na przekształceniu opuszczonego starego hotelu „Commodore” w efektowną atrakcję turystyczną. Ze względu na zobowiązania umowne hotel przemianowano na „Grand Hyatt”, ale Trump, zawsze pozostający uczniem Peale’a, nalegał, by główną restaurację nazwać „Trumpets” i wprowadził charakterystyczne akcenty, takie jak upakowanie maksymalnej liczby pięter, by budynek wydawał się wyższy (zgodnie z przyjętymi wytycznymi najwyższym piętrem powinno być 26., ale w Grand Hyatt było to 34.), a także twierdził, że sala balowa była największa w mieście (choć tak nie było).

Wraz z kolejnym projektem, Trump Tower, nazwisko Donalda zadebiutowało na Piątej Alei. Umieszczone nad głównym wejściem, w postaci mosiężnych liter o wysokości trzech stóp, było tak nieproporcjonalne, że Der Scutt, architekt budynku, żartował, iż przybywający do Nowego Jorku goście mogą odczytać nazwę jeszcze przed lądowaniem samolotu.

Od tej pory Donald Trump umieszczał swoje nazwisko na wszystkim, czym się zajmował, w tym na wieżowcach, kasynach i reality show „The Apprentice”. W 2014 roku ozdobił fasadę Trump Tower Chicago swoim nazwiskiem napisanym drukowanymi literami o wysokości 20 stóp – ponownie rażąco nieproporcjonalnymi, ale kiedy burmistrz Rahm Emanuel zgłosił zastrzeżenia, Trump wskazał na drobnym drukiem zawartą w umowach podpisanych z urzędnikami miejskimi klauzulę zezwalającą na to.

Z biegiem lat, gdy ludzie przechodzili obok tych budynków, grali w kasynach i oglądali program telewizyjny, nazwisko to coraz bardziej kojarzyło się z przytłaczającymi, gigantycznymi i pozornie niekończącymi się sukcesami. W ten sposób Trump stworzył dla swojej marki własny, opancerzony walec, odporny na krytykę, zwątpienie i autorefleksję, które wciąż przetaczają się przez znaczne kręgi Partii Republikańskiej.

Nie wiadomo, czy nieustanna autopromocja Trumpa wystarczy, by zdobyć republikańską nominację, nie mówiąc już o wyborze na prezydenta. Możliwe jednak, że Trump spotka się z podobną krytyką, z jaką później zmagał się sam Peale. W eseju zatytułowanym „Some Negative Thinking About Norman Vincent Peale” teolog z Uniwersytetu Yale, William Lee Miller, napisał, że książki Peale’a stały się „gorsze” w porównaniu z oryginałami, ponieważ „retoryka kaznodziei została zastąpiona krótkimi, mocnymi zdaniami z reklam”.

Już teraz jest jasne, że Donald Trump, dzięki Normanowi Vincentowi Peale’owi i magii budowania marki, jest jednym z najbardziej pewnych siebie i odnoszących największe sukcesy kandydatów, jakich kiedykolwiek widział ten kraj. Pytanie brzmi, czy produkt ten spełni pokładane w nim nadzieje.

źródło –
https://bibelfokus.se/sv/trump_och_norman-vincent-peale

I tam postawił sobie pomnik… –
https://www.kilkaminut.pl/?p=2705

Więcej o Norman Vincent Peale –
https://zwiedzionechrzescijanstwo.blogspot.com/2020/03/chrzescijanskiruch-ludzkiego-potencjau_27.html
oraz –
https://zwiedzionechrzescijanstwo.blogspot.com/search/label/Norman%20Vincent%20Peale

10 lipca 2020 r. autor: Jade Scipioni

Jak ten guru samopomocy z lat 50. ukształtował podejście Donalda Trumpa do życia i biznesu

Zarówno jako prezydent, jak i w świecie biznesu, Donald Trump jest często oskarżany o nadmierną pewność siebie i egoizm. A według nadchodzącej książki jego siostrzenicy Mary Trump, zatytułowanej „Too Much and Never Enough” („Za dużo i nigdy wystarczająco”), Donald nauczył się tego od swojego ojca Freda, który miał obsesję na punkcie słynnego autora poradników z lat 50., Normana Vincenta Peale’a.

Peale, duchowny, który„głosił pewność siebie jako filozofię życia”, jak podaje Politico, napisał w 1952 r. bestsellerowy poradnik „The Power of Positive Thinking” („Siła pozytywnego myślenia”), który od tego czasu został przetłumaczony na 15 języków i sprzedał się w nakładzie ponad 7 milionów egzemplarzy.

I choć Donald Trump miał zaledwie 6 lat, gdy książka ta ukazała się na rynku, Mary twierdzi, że ojciec Donalda od razu zainteresował się naukami Peale’a. Do tego stopnia, że jego rodzina dołączyła do kościoła autora, Marble Collegiate, w centrum Manhattanu. (To właśnie tam Donald poślubił w 1977 roku swoją pierwszą żonę, Ivanę).

„Fred nie był miłośnikiem czytania, ale nie dało się nie słyszeć o niezwykle popularnym bestsellerze Peale’a” – pisze Mary w książce „Too Much and Never Enough”, której premiera zaplanowana jest na 14 lipca. „Sam tytuł wystarczył Fredowi i postanowił dołączyć do Marble Collegiate, choć on i jego rodzina rzadko tam bywali”.

55-letnia Mary, która posiada tytuł doktora nauk psychologicznych uzyskany w Derner Institute of Advanced Psychological Studies i prowadziła zajęcia magisterskie z psychologii traumy oraz psychologii rozwojowej, pisze, że Freda pociągało „płytkie przesłanie samowystarczalności” Peale’a.

„Doktryna Peale’a głosiła, że aby prosperować tak, jak tego chce Bóg, potrzebna jest jedynie pewność siebie”.

Na przykład Peale napisał w książce „The Power of Positive Thinking”, że „przeszkody po prostu nie mogą zniszczyć twojego szczęścia i dobrego samopoczucia. Możesz ponieść porażkę tylko wtedy, gdy sam tego chcesz”.

Mary pisze, że pogląd Peale’a potwierdził to, co Fred Trump zawsze uważał: „Był bogaty, bo na to zasługiwał”. (Fred Trump był deweloperem nieruchomości, którego majątek netto w chwili śmierci w 1999 roku wynosił około 250–300 milionów dolarów, według New York Timesa.)

Książka Peale’a propaguje mantry takie jak: „Wierz w siebie! Miej wiarę w swoje umiejętności!”.

„Poczucie niższości i nieadekwatności przeszkadza w realizacji twoich nadziei, ale pewność siebie prowadzi do samorealizacji i sukcesów” – napisał Peale.

Według książki Mary Fred postrzegał zwątpienie w siebie jako słabość i przekazał te postawy Donaldowi „w nadmiarze”.

W 2015 roku ówczesny kandydat na prezydenta Donald Trump powiedział zgromadzonym na szczycie Iowa Family Leadership Summit, że pamięta kazania Peale’a wygłaszane w kościele.

„Można było go słuchać przez cały dzień. A kiedy wychodziło się z kościoła, było się rozczarowanym, że to już koniec. Był wspaniałym człowiekiem” – powiedział Trump, według serwisu Politico.

Chociaż Peale miał ogromną rzeszę zwolenników, nie brakowało mu również krytyków. Według Politico Peale był znany jako „sprzedawca Boga” i nazywany oszustem, ponieważ „jego uproszczone podejście blokowało prawdziwe myślenie i wnikliwość”.

Ani rzecznik Białego Domu, ani Marble Collegiate nie odpowiedzieli na prośbę CNBC Make It o komentarz. Jednak we wtorek zastępczyni rzecznika prasowego Białego Domu, Sarah Matthews, stwierdziła w oświadczeniu, że książka Mary „wyraźnie służy osobistym interesom finansowym autorki”.

W książce Mary pisze, że nie napisała jej, by „zarobić ani z chęci zemsty”. Zamiast tego, jak twierdzi, wydarzenia ostatnich trzech lat, odkąd Donald Trump jest prezydentem, „zmusiły” ją do działania i nie mogła już dłużej milczeć.

„Zanim ta książka zostanie opublikowana, setki tysięcy amerykańskich istnień ludzkich zostanie poświęconych na ołtarzu pychy i świadomej ignorancji Donalda. Jeśli zostanie mu przyznana druga kadencja, będzie to koniec amerykańskiej demokracji” – pisze.

W czerwcu młodszy brat Donalda, Robert Trump, bezskutecznie próbował zablokować wydanie książki w sądzie, twierdząc, że jego siostrzenica, córka jego i zmarłego brata Donalda, Freda Trumpa Jr., jest związana umową o zachowaniu poufności i „nie ma prawa pisać tej książki”.

źródło –
https://www.cnbc.com/2020/07/10/how-self-help-author-norman-vincent-peale-influenced-donald-trump.html

W 1977 roku Peale poprowadził pierwszą z trzech ceremonii ślubnych Donalda Trumpa. Trump nie szczędził mu pochwał, mówiąc, że kiedy Peale wygłaszał kazania, nigdy nie miał ochoty opuszczać kościoła. Peale odwdzięczył się za te komplementy, mówiąc reporterowi New York Timesa, że dostrzega w 31-letnim Trumpie „głęboką skłonność do szczerości i pokory”.

Słynny duchowny i pisarz Norman Vincent Peale poprowadził pierwszą ceremonię ślubną Donalda Trumpa. Peale przewodniczył ceremonii, która odbyła się 9 kwietnia 1977 roku w kościele Marble Collegiate Church w Nowym Jorku, podczas której Trump poślubił swoją pierwszą żonę, Ivanę Zelnickovą.

„Pan Trump poślubił swoją pierwszą żonę, Ivanę, w kościele Marble podczas ceremonii przeprowadzonej przez jednego z najsłynniejszych amerykańskich duchownych, wielebnego Normana Vincenta Peale’a. Jego ślub z panią Maples poprowadził następca dr. Peale’a, wielebny Arthur Caliandro, który – podobnie jak pan Trump – był trzykrotnie żonaty.”

Polecam uwadze bardzo interesujący artykuł w języku angielskim – „Pomijane czynniki, które wpłynęły na Donalda Trumpa: znany duchowny i jego kościół” –
https://www.nytimes.com/2016/09/06/nyregion/donald-trump-marble-collegiate-church-norman-vincent-peale.html

Jeden komentarz

comments user
aolsza

Susan Puzio demaskuje kaznodziejów-oszustów i ich nieuczciwe praktyk finansowe w Kościele Pańskim. Prowadzi cotygodniową audycję internetową „Prophetic News Radio” i jest autorką dwóch książek: „Pastor Paula White, sprzedający cuda, który stał się duchowym doradcą najpotężniejszego człowieka świata” prezydenta Trumpa oraz „Sprzedawcy cudów”, w której przygląda się życiu i metodom, jakimi posługują się telewizyjni kaznodzieje, aby się wzbogacić. Susan przez lata podróżowała po świecie po swoim nawróceniu w 1981 roku i doskonale zna zasady publicznego głoszenia ewangelii. Hipokryzja kaznodziejów „ewangelii dobrobytu”, którzy stosowali nikczemne techniki, aby się wzbogacić i wykorzystać do tego Pana Jezusa Chrystusa, była silną motywacją do napisania tych książek.

Poniżej link do bardzo interesującego filmu dokumentalnego w jęz. angielskim o pani minister do spraw wiary w administracji Donalda Trumpa Pauli White.

https://www.youtube.com/watch?v=mqWigJhER5s

Opublikuj komentarz