×

Fałszywe założenia – konsekwencje fałszywych nauk

Fałszywe założenia – konsekwencje fałszywych nauk

Rick Becker

Żyjemy w czasach, w których ewangelia jest ledwo rozpoznawalna w widzialnym Kościele. Rozpowszechnienie się fałszywych nauczycieli i fałszywych doktryn doprowadziło do powstania rzeszy powierzchownie nawróconych oraz, niestety, tysięcy nieświadomych wierzących, którzy są wprowadzani w błąd w pewnych kwestiach. W tym wpisie przyjrzymy się kilku błędnym założeniom, które podziela wielu członków widzialnego Kościoła. Do powstania tych błędnych założeń przyczyniły się fałszywe nauki Nowej Reformacji Apostolskiej, Ruchu Słowa Wiary oraz Ewangelii Dobrobytu.

1. Założenie, że Bóg istnieje po to, by zmienić twoje okoliczności, uczynić cię szczęśliwym i zapewnić ci najlepsze życie już teraz.

Założenie to jest powszechne, ponieważ dobra nowina Ewangelii – Chrystus ukrzyżowany za nasze grzechy (1 Kor 15:1-5) – została zastąpiona „dobrą nowiną”, że Bóg jest boskim który zaspokaja, rozdającym spełnienie marzeń swoim zasłużonym dzieciom.

W rezultacie wielu nie jest przekonanych o grzechu, lecz raczej przekonanych przez jakiegoś szarlatana, który schlebia ich uszom, że Jezus jest drogą do sukcesu, dobrobytu i życia na ziemi wolnego od cierpienia. Ten „Jezus” nie jest Zbawicielem, lecz trenerem życia, boskim partnerem biznesowym, romantyczną istotą niebiańską, źródłem mocy, środkiem do wyleczenia choroby, drogą do dobrobytu.

Fałszywe nauki, takie jak teologia panowania oraz ewangelia sukcesu, zdrowia i bogactwa, stworzyły wrażenie, że ostatecznym celem życia chrześcijańskiego jest życie pozbawione cierpienia. Istnieje recepta, która ma zapewnić usunięcie wszelkich form cierpienia – dziesięcina rozwiąże twoje problemy finansowe, gromienie żywiołów zapobiegnie klęskom żywiołowym, wiązanie mocarza zmieni atmosferę nad miastami, przejmowanie kontroli nad światowymisystemami przyniesie globalną transformację, sprawiedliwość społeczna uczyni świat lepszym miejscem dla wszystkich, pozytywne deklaracje i moc twoich słów zmienią okoliczności, chorobę można zgromić… i tak dalej. W rezultacie sytuacja danej osoby w dużej mierze staje się duchowym barometrem sprawdzającym jej posłuszeństwo, wiarę i ogólną kondycję duchową.

Te fałszywe nauki zaspokoiły pokolenie narcyzów, którzy postrzegają Boga jako narzędzie do osiągania własnego szczęścia i celów. Zamiast być pielgrzymami i obcymi na tym świecie, żyją jak osadnicy, zdeterminowani, by już teraz doświadczać swojego najlepszego życia. Kolejnym czynnikiem przyczyniającym się do wrażenia, że życie chrześcijańskie jest wygodne, jest społeczeństwo i klasa społeczna, w której znajdują się ludzie. Przeciętna osoba z klasy średniej w kraju rozwiniętym zakłada, że jej otoczenie i styl życia to absolutne minimum, jakie Bóg gwarantuje wierzącym. Nie ma jednak żadnych „normalnych” ani minimalnych standardów gwarantowanych wierzącemu. Ten egoistyczny pogląd całkowicie pomija braci i siostry w Chrystusie rozsianych po różnych narodach, walczących o przetrwanie, prześladowanych za wiarę, niepewnych, skąd wezmą następny posiłek.

Przeszukajcie ewangelie i listy apostolskie i spróbujcie znaleźć ziemskie gwarancje wygody – nie znajdziecie ich. Prawdziwi apostołowie nie stawiali Bogu żadnych żądań ani nie oczekiwali żadnej formy materialnego bezpieczeństwa na tym świecie: „Bo nic nie przynieśliśmy na ten świat i nic z niego nie możemy wynieść. Jeśli jednak mamy pożywienie i odzienie, tym się zadowolimy” (1 List do Tymoteusza 6:7-8).

A czasami nawet te podstawowe potrzeby pozostawały poza ich zasięgiem: „Aż do tej pory cierpimy głód i pragnienie, jesteśmy źle ubrani, narażeni na ciosy i bezdomni” (1 List do Koryntian 4:11).

Po nakarmieniu pięciu tysięcy ludzi tłum chciał ogłosić Jezusa królem, uznając w Nim proroka, na którego czekał Izrael – Mesjasza, który miał przywrócić ich królestwo. Czytamy jednak: „Gdy więc Jezus zorientował się, że zamierzają przyjść i siłą go zabrać, aby uczynić go królem, ponownie udał się sam na górę” (J 6,15).

W podobny sposób wielu zakłada, że Jezus zmieni ich sytuację. W powyższym przypadku chodziło o stan ich narodu i ogólny dobrobyt ludności. Jednak misja Jezusa miała charakter duchowy, a nie polityczny. Następnego dnia tłum odnalazł Jezusa, a Jego odpowiedź na zadane przez nich pytanie jest wymowna: „Gdy znaleźli Go po drugiej stronie morza, zapytali Go: «Rabbi, kiedy tu przyszedłeś?»” Jezus im odpowiedział: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: szukacie Mnie nie dlatego, że widzieliście znaki, ale dlatego, że najedliście się do syta chlebami» (J 6, 25–26).

Tłumy nie były zainteresowane Mesjaszem, który miałby zostać przebity za ich grzechy lub zmiażdżony za ich nieprawości; pragnęły Mesjasza, który uwolniłby je od tyranii Rzymu i napełnił ich brzuchy. Innymi słowy, Mesjasza, który zaspokoiłby ich potrzeby i uczynił je szczęśliwymi. Tak samo jest dzisiaj – tłumy pragną Jezusa, który napełni ich brzuchy i rozwiąże kryzys polityczny ich narodów. Pragną ewangelii terapeutycznej.

Socjolog Christian Smith wymienił pięć podstawowych przekonań religijnych wyznawanych przez młodzież w USA. Przekonania te są spełnieniem słów z 2 Listu do Tymoteusza 4:3-4: „Nadchodzi bowiem czas, kiedy ludzie nie będą znosili zdrowej nauki, ale, mając swędzenie uszu, będą sobie gromadzili nauczycieli, którzy zaspokoją ich własne pragnienia, i odwrócą się od słuchania prawdy, a zwrócą się ku baśniom”.

Pięć podstawowych przekonań to:

• Istnieje Bóg, który stworzył i uporządkował świat oraz czuwa nad życiem ludzkim na ziemi.

• Bóg chce, aby ludzie byli dobrzy, mili i sprawiedliwi wobec siebie nawzajem, zgodnie z nauką Biblii i większości światowych religii.

• Głównym celem życia jest bycie szczęśliwym i mieć dobre samopoczucie.

• Bóg nie musi angażować się w życie człowieka, chyba że jest potrzebny do rozwiązania jakiegoś problemu.

• Dobrzy ludzie idą do nieba po śmierci.

Smith opisał te przekonania jako „moralistyczny deizm terapeutyczny”.

Ewangelia terapeutyczna stała się środkiem do celu – którym są doczesne wygody i szczęście. Dlatego właśnie kwitną fałszywi nauczyciele i fałszywe kościoły – oferują światu to, czego świat szuka. Ich ewangelia nie jest kamieniem potknięcia dla człowieka cielesnego, jest ona odskocznią do spełnienia własnych pragnień.

Fałszywi nauczyciele prosperują, ponieważ mówią ludziom to, co chcą usłyszeć. Aby zaspokoić pragnienia pokolenia zakochanego w sobie, fałszywi nauczyciele oferują ewangelię terapeutyczną, która łaskocze uszy tych, którzy szukają usprawiedliwienia dla swojego grzechu, oraz jakąś formę boskiej interwencji, która poprowadzi ich do sukcesu i uczyni szczęśliwymi. Grzesznicy nie są grzesznikami, lecz ofiarami. Jaźń jest wywyższana zamiast ukrzyżowana.

Prosta lektura Ewangelii obali wszystkie kłamstwa rozpowszechniane przez fałszywych nauczycieli, którzy obiecują raj na ziemi. Jezus rzeczywiście złożył obietnice tym, którzy za Nim podążali, ale są one dalekie od tego, co podaje się za prawdę w widzialnym Kościele.

Jezus obiecał konflikty w rodzinach (Mt 10,34-38), prześladowania (J 15,18-20), uciski na tym świecie (J 16,33) oraz nauczał samozaparcia, a nie samorealizacji (Mt 16,24-26).

Cierpienie jest częścią życia chrześcijańskiego: „Albowiem wam zostało dane, abyście nie tylko wierzyli w Chrystusa, ale także cierpieli dla Niego”, List do Filipian 1:29.

Współcześni fałszywi apostołowie i prorocy sprawiają wrażenie, że „życie w obfitości” (w ich oczach oznacza to bogactwo, zdrowie, władzę, wpływy) jest znakiem, że są posłuszni Bogu, mają wystarczającą wiarę, są w szczególny sposób namaszczeni i cieszą się łaską Bożą. Rozważmy jednak rażący kontrast, jaki Paweł przedstawia między sobą a uprzejmymi fałszywymi apostołami z Koryntu:

„Ale czymkolwiek inni ośmielają się się chwalić – mówię to jak głupiec – ja też się tym ośmielam chwalić. Czy są Hebrajczykami? Ja też. Czy są Izraelitami? Ja też. Czy są potomkami Abrahama? Ja też. Czy są sługami Chrystusa? Ja jestem lepszym – mówię jak szaleniec – z o wiele większymi trudami, o wiele większą liczbą więzień, z niezliczonymi pobiciami i często na skraju śmierci. Pięć razy otrzymałem z rąk Żydów czterdzieści uderzeń minus jedno. Trzy razy byłem bity rózgami. Raz zostałem ukamienowany. Trzykrotnie rozbiłem się na morzu; przez noc i dzień dryfowałem na morzu; podczas częstych podróży narażony byłem na niebezpieczeństwo ze strony rzek, niebezpieczeństwo ze strony rozbójników, niebezpieczeństwo ze strony mojego własnego ludu, niebezpieczeństwo ze strony pogan, niebezpieczeństwo w mieście, niebezpieczeństwo na pustyni, niebezpieczeństwo na morzu, niebezpieczeństwo ze strony fałszywych braci; w trudzie i niedogodnościach, przez wiele bezsennych nocy, w głodzie i pragnieniu, często bez pożywienia, w zimnie i na narażeniu na niebezpieczeństwo. A poza tym wszystkim spoczywa na mnie codzienna presja wynikająca z mojego zmartwienia o wszystkie kościoły. Kto jest słaby, a ja nie jestem słaby? Kto upada, a ja nie oburzam się? Jeśli muszę się chwalić, będę się chwalił tym, co ukazuje moją słabość”. 2 List do Koryntian 11:21-30.

Nie chodzi o naszą wolę, nasz komfort, nasze pragnienia, nasze szczęście.

Jezus powiedział: „A kto nie bierze swego krzyża i nie idzie za mną, ten nie jest mnie godzien. Kto zachowa swoje życie, straci je, a kto straci swoje życie z mojego powodu, ten je znajdzie.” Ewangelia według św. Mateusza 10:38-39.

Paweł to rozumiał: „A teraz oto idę do Jerozolimy, prowadzony przez Ducha, nie wiedząc, co mnie tam spotka, poza tym, że Duch Święty świadczy mi w każdym mieście, iż czekają mnie więzienie i cierpienia. Ale nie cenię sobie życia ani nie uważam go za cenne dla siebie, bylebym tylko mógł dokończyć bieg i posługę, którą otrzymałem od Pana Jezusa, aby świadczyć o Ewangelii łaski Bożej. ” Dzieje Apostolskie 20:22-24.

Czy to zatem oznacza, że chrześcijanin powinien być nieszczęśliwą duszą, pełną pesymizmu i przygnębienia?

Nie, szczęście jest ulotne i zależy od okoliczności, Jezus obiecał coś lepszego – trwałą radość i pokój:

• „Dlatego nie tracimy ducha. Chociaż nasze zewnętrzne ja ulega rozkładowi, nasze wewnętrzne ja odnawia się z dnia na dzień. Bo to lekkie, chwilowe utrapienie przygotowuje nam wieczną chwałę, której nie da się porównać z niczym innym, gdy nie patrzymy na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne. Bo to, co widzialne, jest przemijające, a to, co niewidzialne, jest wieczne.” 2 List do Koryntian 4:16-18.

• „Uważajcie to za wielką radość, bracia moi, gdy spotykają was różne próby, wiedząc bowiem, że próba waszej wiary rodzi wytrwałość. A niech wytrwałość osiąga pełnię swojego działania, abyście byli doskonali i pełni, niczego nie brakowało wam.” List św. Jakuba 1:2-3

Szczęście przemija, radość nie powinna – „Radujcie się zawsze, nieustannie się módlcie, w każdej sytuacji dziękujcie, bo taka jest wola Boża względem was w Chrystusie Jezusie” 1 Tesaloniczan 5:16-18.

Ostatecznie pragnieniem Boga jest upodobnienie nas do obrazu Chrystusa (Rzymian 8:29). Oznacza to, że będziemy doświadczać różnych form cierpienia, cierpienia mającego swój cel:

„Przez Niego też otrzymaliśmy dostęp przez wiarę do tej łaski, w której stoimy, i radujemy się nadzieją chwały Bożej. Nie tylko to, ale radujemy się również w naszych cierpieniach, wiedząc, że cierpienie rodzi wytrwałość, a wytrwałość rodzi charakter, a charakter rodzi nadzieję, a nadzieja nie zawstydza nas, ponieważ miłość Boża została wlana w nasze serca przez Ducha Świętego, który został nam dany.” Rzymian 5:2-5.

2. Założenie, że do odkrycia samego siebie, osiągnięcia pełni i autentycznej relacji z Bogiem oraz ludźmi potrzebne będą narzędzia spoza Pisma Świętego.

Do nich należą między innymi Anonimowi Alkoholicy, służby uzdrowienia wewnętrznego i wyzwolenia, takie jak służba Sozo, czy testy osobowości, takie jak Enneagram.

Możesz zapytać: co jest nie tak z Anonimowymi Alkoholikami?

To – „Odkryliśmy, że Bóg nie stawia zbyt trudnych warunków tym, którzy Go szukają. Dla nas Królestwo Ducha jest SZEROKIE, przestronne, obejmujące wszystkich; nigdy nie jest wykluczające ani niedostępne dla tych, którzy szczerze szukają. Wierzymy, że jest otwarte dla wszystkich ludzi. Kiedy więc mówimy wam o Bogu, mamy na myśli waszą własną koncepcję Boga”.

A to – „W dwunastostopniowym programie AA wszystko – od duchów po wewnętrzną boskość – może być czczone jako «bóg». Jedną z nauk zawartych w Wielkiej Księdze AA jest to, że Boga można odnaleźć wyłącznie w nas samych. System wierzeń AA w żadnym wypadku nie wymaga zajmowania się grzechem – ani Zbawicielem”.

Choć dla niektórych może się to wydawać dziwne, służby zajmujące się wewnętrznym uzdrowieniem i wyzwoleniem są niebezpiecznymi metodami. Zaprzeczają one mocy ewangelii, działaniu zamieszkującego nas Ducha Świętego i wykorzystują techniki psychologiczne, New Age oraz okultystyczne. Chociaż obiecują wolność i pełnię, przynoszą odwrotny skutek i prowadzą ludzi do jeszcze większego zwiedzenia. Wierzący nie mogą być przeklęci, nie mają potrzeby przełamywania przekleństw pokoleniowych i nie mogą wiązać szatana.

Sozo to narzędzie psychoduchowego wyzwolenia i wewnętrznego uzdrowienia promowane przez kościół Bethel. Sozo wykorzystuje sześć narzędzi – Drabina Ojca • Cztery Drzwi • Przedstawianie Jezusa • Ściana • Mechanizmy wyzwalające (narzędzie zaawansowane) • Boska edycja (narzędzie zaawansowane). Oczywiście żadnego z nich nie znajdziesz w Piśmie Świętym.

Aby uzyskać informacje na temat Sozo – Ofiary służby SOZO Billa Johnsona zabierają głos (zawiera różne linki dotyczące Sozo).

Kolejny znakomity artykuł – https://cicministry.org/commentary/issue96.htm na temat wewnętrznego uzdrowienia, który wyjaśnia, że „Biblia naucza o oczyszczeniu sumienia, a nie o uzdrowieniu wspomnień”.

Testy typów osobowości zyskały popularność w ostatnich dziesięcioleciach. Testy takie jak wskaźnik typu Myers-Briggs (MBTI) rzekomo identyfikują różne typy osobowości, ale tożsamość wierzących znajduje się w Chrystusie, a owoce Ducha nie zależą od typów osobowości. Test osobowości Enneagram jest popularny w widocznym kościele. Bardzo wpływowy zwodziciel, katolicki duchowny, założyciel i dyrektor Center for Action and Contemplation, Richard Rohr odegrał znaczącą rolę w rozpowszechnieniu Enneagramu, testu, którego korzenie sięgają okultyzmu. Poniższy fragment stanowi opis książki Richard Rohr and The Enneagram Secret – autorstwa Dona i Joy Veinot oraz Marcii Montenegro:

„W książce Richard Rohr i tajemnica enneagramu badamy duchową infekcję dotykającą tych, którzy przyjęli Richarda Rohra i enneagram, który wprowadził on do Kościoła za pośrednictwem swoich uczniów. Twierdzenia dotyczące enneagramu są proste. Podobno jest to starożytne narzędzie używane przez niektórych ojców wczesnego Kościoła. Uważa się, że jest to „oblicze Boga”, a każda liczba enneagramu stanowi indywidualną ścieżkę duchową prowadzącą do głębszego zrozumienia duchowości i pełniejszej samoświadomości. A co, jeśli to pozornie nieszkodliwe narzędzie jest w rzeczywistości jednym z największych oszustw popełnionych wobec Kościoła chrześcijańskiego w najnowszej historii?”

Nie dajcie się zwieść – Richard Rohr NIE jest wierzącym: „Zaprzecza on istnieniu grzechu pierworodnego, odkupieniu, wyłączności chrześcijaństwa, a ponadto ma nieortodoksyjne rozumienie nieba i piekła oraz dosłownego powtórnego przyjścia Chrystusa. Poglądy Rohra stoją w ostrym kontraście do historycznego chrześcijańskiego rozumienia ewangelii”.

Każdy, kto dał się wciągnąć w te metodologie, otworzył drzwi dla oszustwa. Kiedy przyjrzymy się na przykład przekonaniom założycieli AA lub twórców enneagramu, zauważymy, że to, w co wierzyli, jest sprzeczne z Pismem Świętym. Ich bóg nie jest Bogiem z Pisma Świętego. Grzech nie pojawia się w ich rozważaniach, a zatem każde rozwiązanie lub analiza osobowości pomija największy z problemów – grzech i oddzielenie od Boga. Skupiają się na poczuciu własnej wartości, miłości do siebie i ignorują samozaparcie. Wiedza, której potrzebujemy, aby osiągnąć pełnię, znajduje się w Piśmie Świętym: „Całe Pismo jest natchnione przez Boga i pożyteczne do nauczania, do wykrywania błędów, do poprawiania, do wychowywania w sprawiedliwości, aby człowiek Boży był doskonały, wyposażony do każdego dobrego dzieła”. 2 List do Tymoteusza 3:16-17.

Na koniec fragment Pisma Świętego, który rozwiewa potrzebę poszukiwania uzdrowienia, wyzwolenia lub zdobycia mądrości w ramach wyżej wymienionych metodologii:

„Jego boska moc obdarzyła nas wszystkim, co dotyczy życia i pobożności, poprzez poznanie Tego, który powołał nas do swojej chwały i doskonałości, dzięki czemu obdarzył nas swoimi cennymi i wielkimi obietnicami, abyście dzięki nim stali się uczestnikami boskiej natury, uwolniwszy się od zepsucia panującego na świecie z powodu grzesznych pragnień. Właśnie z tego powodu starajcie się uzupełniać swoją wiarę cnotą, a cnotę wiedzą, a wiedzę samokontrolą, a samokontrolę wytrwałością, a wytrwałość pobożnością, a pobożność braterską miłością, a braterską miłość miłością. Jeśli bowiem te cechy są w was i wzrastają, nie pozwolą wam być bezowocnymi w poznaniu naszego Pana Jezusa Chrystusa. Kto bowiem nie posiada tych cech, jest tak krótkowzroczny, że jest ślepy, zapomniawszy, iż został oczyszczony z dawnych grzechów”. 2 List Piotra 1:3-9.

3. Założenie, że świat was pokocha.

Jeśli jakikolwiek współczesny fałszywy ruch propagował to kłamstwo, to jest nim Nowa Reformacja Apostolska.

Przekonanie, że chrześcijanie będą kształtować kulturę i stopniowo przekształcać ten świat w swego rodzaju chrześcijańską utopię, jest całkowitym przeciwieństwem tego, co powiedział Jezus – „Moje królestwo nie jest z tego świata”. Ewangelia Jana 18:36.

W NAR jednym z aspektów „sprowadzania nieba na ziemię” jest to, że wierzący znajdują nowatorskie rozwiązania światowych problemów, ponieważ „mają umysł Chrystusa”. Rzekomo ma to wzbudzić szacunek i podziw świata. Wczesny Kościół nie wypełnił tego niebiańskiego nakazu, by wywrzeć wrażenie na swoim pokoleniu, nie wymyślając nowatorskich rozwiązań, takich jak projektowanie doskonałych akweduktów, opływowych rydwanów czy skuteczniejszych sieci rybackich. Wierzący, którego wynalazek zdobył Nagrodę Nobla, i tak obrazi świat, gdy głosi prawdę.

Wierzący powinni spodziewać się prześladowań, a nie pochwał ze strony świata: „Jeśli świat was nienawidzi, wiedzcie, że mnie nienawidził przed wami. Gdybyście byli ze świata, świat by was miłował jako swoich; ale ponieważ nie jesteście ze świata, a Ja was wybrałem ze świata, dlatego świat was nienawidzi. Pamiętajcie na słowo, które wam powiedziałem: «Sługa nie jest większy od swego pana». Jeśli mnie prześladowali, to i was będą prześladować. Jeśli moje słowo zachowali, to i wasze będą zachowywać” (J 15,18-20).

W przeciwieństwie do współczesnych fałszywych apostołów, którzy płynnie przemawiają, emanują pewnością siebie i żyją jak gwiazdy, prawdziwi apostołowie byli zmorą społeczeństwa: „Staliśmy się i nadal jesteśmy jak śmieci świata, odpadki wszystkich rzeczy”. 1 List do Koryntian 4:13.

W rzeczywistości wskazywali na swoje trudy i cierpienia jako znaki tego, że są sługami Boga. (2 List do Koryntian 6:3-10; 2 List do Koryntian 11:16-33)

Każdy, kto ma podstawową wiedzę na temat bieżących wydarzeń na świecie, powinien wiedzieć, że dni, w których można było swobodnie wtapiać się w światowe systemy i świeckie środowiska, dobiegają końca. Pod pozorem „inkluzywizmu” porzuca się rozum i naukę, aby legitymizować nieporządek i dążyć do „przyjemności”, które Bóg nazywa grzechem. Dobro będzie nazywane złem, a zło dobrem. Kto by pomyślał, że używanie właściwego zaimka płciowego może skończyć się więzieniem? „Wokeness” – budzenie świadomości, perspektywa intersekcjonalna – teoria przecięć, to koncepcja społeczna wyjaśniająca, że różne cechy naszej tożsamość, sprawiedliwość społeczna, feminizm, krytyczna teoria rasowa i kto wie, jaka nowa teoria wejdzie w modę w przyszłości – już urzekły wielu w widzialnym Kościele. Nieuniknione jest, że wierzący staną się wyrzutkami społeczeństwa – „Wtedy wydadzą was na udrękę i zabiją was, a będziecie znienawidzeni przez wszystkie narody z powodu mojego imienia” (Mt 24,9).

Jedynym sposobem, w jaki świat będzie podziwiał Kościół, jest to, by Kościół upodabniał się do świata. Dlatego właśnie chrześcijaństwo progresywne bez wątpienia będzie zyskiwać na popularności w widzialnym Kościele. Artykuł Pięć oznak, że twój Kościół może zmierzać w kierunku chrześcijaństwa progresywnego wskazuje na pewne komentarze, które można usłyszeć w kręgach progresywnych. Nietrudno dostrzec, dlaczego świat miałby czuć pociąg do „kościołów” progresywnych. Z pewnością wszyscy słyszeliśmy już kilka z komentarzy wymienionych w tym artykule:

• Bóg nie ukarałby grzeszników – On jest miłością… [Miłość jest Bogiem]

• Oczywiście, Biblia ma autorytet – ale przez pierwsze 2000 lat historii Kościoła źle ją rozumieliśmy…

• Nie jest naszym zadaniem rozmawiać z kimkolwiek o grzechu – naszym zadaniem jest po prostu ich kochać…

• Biblia „zawiera” słowo Boże…

• Po prostu nie mogę uwierzyć, że Jezus wysłałby dobrych ludzi do piekła…

• Bóg tak naprawdę nie wymagał ofiary za nasze grzechy – pierwsi chrześcijanie przejęli pogańską praktykę składania ofiar ze zwierząt i opowiedzieli historię Jezusa w podobny sposób…

• Tak naprawdę nie musimy głosić ewangelii – wystarczy, że okazujemy miłość, zapewniając sprawiedliwość uciśnionym i pomoc potrzebującym…

Jeśli jesteś przyjacielem tego świata, jesteś wrogiem Boga: „Ludzie cudzołożni! Czy nie wiecie, że przyjaźń ze światem jest wrogością wobec Boga? Dlatego każdy, kto chce być przyjacielem świata, staje się wrogiem Boga”. List św. Jakuba 4:4-5.

4. Założenie, że trzeba nauczyć się słuchać głosu Boga.

Jak słuchać głosu Boga to temat, z którym większość wierzących zetknie się na jakimś etapie. Dla tych, którzy są uwikłani w Nową Reformację Apostolską lub niektóre kościoły charyzmatyczne, słuchanie głosu Boga stanie się ćwiczeniem na całe życie. Chodzi o to, że Bóg wkłada szepty w twój umysł z nadzieją, że zrozumiesz przesłanie. Ironią losu jest to, że znani nauczyciele, którzy sprzedają swoje książki i kursy na ten temat, najwyraźniej sami nie słyszeli głosu Boga. Skąd to wiem? Cóż, z powodu ich niebiblijnych nauk, bajecznych opowieści i nieścisłych słów przypisywanych Bogu. Bóg dał nam swoje nieomylne Słowo; nie nałożył na swoich wyznawców ciężaru rozszyfrowywania głosów w ich umysłach, aby otrzymać informacje. Jeśli musimy „słuchać głosu Boga”, musimy wywnioskować, że to, co On już powiedział w swoim Słowie, jest niewystarczające.

Co więcej, jeśli musimy opanować sztukę słyszenia Jego głosu, to Bóg podejmuje ryzyko, umieszczając swoje dzieci w strefie wysokiego ryzyka – strefie, w której wielu daje się wciągnąć w mistycyzm i różne formy zwodzenia. Pismo Święte zawiera wystarczające informacje nie tylko dotyczące zbawienia, ale także pełnego życia w Chrystusie: „ Ty zaś trwaj w tym, czego się nauczyłeś i w co głęboko uwierzyłeś, wiedząc, od kogo się tego nauczyłeś i jak od dzieciństwa znasz Pisma święte, które mogą uczynić cię mądrym ku zbawieniu przez wiarę w Chrystusa Jezusa. Całe Pismo jest natchnione przez Boga i pożyteczne do nauczania, do wykrywania błędów, do poprawiania i do wychowywania w sprawiedliwości, aby człowiek Boży był doskonały, wyposażony do każdego dobrego dzieła.” 2 List do Tymoteusza 3:14-17.

Zazwyczaj uczy się ludzi, by podczas „czasu ciszy” ćwiczyli się w słuchaniu głosu Boga. Polega to na wsłuchiwaniu się, a nawet zapisywaniu myśli pojawiających się w umyśle (co jest formą channelingu), a następnie próbie ustalenia, który głos należy do ciebie, a który do Boga. Jest to sprawa oparta na domysłach, często prowadząca do katastrofalnych konsekwencji, gdy ludzie są posłuszni jakiemuś „głosowi”, który usłyszeli, zakładając, że to Bóg do nich przemawia.

A co z cichym, delikatnym głosem?

Popularny fragment biblijny dotyczący słyszenia głosu Boga znajduje się w 1 Księdze Królewskiej 19. Eliasz uciekł przed Izebel i przebywa w jaskini na górze Horeb. Bóg zapytał Eliasza, co tam robi, a następnie polecił mu stanąć na górze. Żywioły szalały, ale Boga w nich nie było. Właśnie w tym momencie Eliasz coś usłyszał. Przeczytajmy werset 12 z Biblii Króla Jakuba:

„A po trzęsieniu ziemi nastąpił ogień, ale Pana nie było w ogniu; a po ogniu – cichy, delikatny głos”.

Hebrajskie słowo przetłumaczone w Biblii Króla Jakuba jako „głos” to קוֹל (qol), co oznacza dźwięk lub głos. Dlatego niektóre tłumaczenia odbiegają od Biblii Króla Jakuba: „dźwięk cichego szeptu” (ESV), „dźwięk delikatnego powiewu” (NASB)

Zwracamy uwagę, że Eliasz coś usłyszał – zewnętrzny dźwięk lub głos. Nie odczuwał wewnętrznego wrażenia ani nie musiał analizować głosów w swoim umyśle, aby ustalić, co Bóg mówi. Eliasz usłyszał coś słyszalnego i zareagował odpowiednio: „A gdy Eliasz to usłyszał, zakrył twarz płaszczem, wyszedł i stanął u wejścia do jaskini.

I oto dobiegł go głos, który rzekł: «Co tu robisz, Eliaszu?» 1 Królów 19:13

Za każdym razem, gdy Bóg przemawiał do Eliasza, przesłanie było słyszalne i jasne (zob. wersety 9 i 11), w przeciwieństwie do poglądu, że musimy «ćwiczyć się w słyszeniu głosu Boga» – «ćwiczyć się», ponieważ musimy zdecydować, który głos w naszym umyśle pochodzi od Boga.

Przejście od pytania „co Bóg mówi” do stwierdzenia „co Bóg powiedział” jest nie tylko wyzwalające, ale także oznacza uznanie wszechmocnego Boga, który potrafi policzyć włosy na twojej głowie i jest w pełni zdolny do kierowania twoimi krokami. Nie znajdziesz w Piśmie Świętym fragmentu opisującego, jak Bóg zmaga się, by Jego głos został usłyszany. Znajdziesz natomiast wiele fragmentów opisujących nieposłuszeństwo ludzi wobec tego, co Bóg powiedział. Nie zniechęcaj się – Bóg nie pozostawił nam jedynie książki, z której mielibyśmy się wykaraskać; samo to założenie jest błędne, ponieważ sugeruje, że Słowo Boże można porównać do powieści czy podręcznika historii. Tak nie jest – „Słowo Boże jest bowiem żywe i skuteczne, ostrzejsze niż jakikolwiek miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, i zdolne do rozeznania myśli i zamiarów serca” ” List do Hebrajczyków 4:12.

Co więc robimy w pewnych sytuacjach, w których nauczono nas „słuchać głosu Boga”? Zamiast próbować rozszyfrować głosy w naszej głowie lub szukać kogoś, kto przekaże nam „słowo prorocze”, sięgamy do nieomylnego proroczego słowa Bożego i postępujemy zgodnie z Jego wskazówkami:

• Modlimy się – „O nic się nie martwcie, ale we wszystkim, poprzez modlitwę i błaganie z dziękczynieniem, przedstawiajcie wasze prośby Bogu”. List do Filipian 4:6.

• Prosimy Boga o mądrość – „Jeśli komuś z was brakuje mądrości, niech prosi Boga, który wszystkim hojnie daje bez wyrzutów, a będzie mu dana”. List Jakuba 1:5.

• Ufamy opatrzności Bożej – „Wiemy też, że tym, którzy kochają Boga, wszystko współdziała na dobre, tym, którzy są powołani zgodnie z Jego zamysłem”. List do Rzymian 8:28 (zob. także List Jakuba 4:13-15)

• Studiujemy Pismo Święte i jesteśmy mu posłuszni. (2 List do Tymoteusza 3:15-17)

• Ufamy, że Duch Święty nas prowadzi – w każdym wierzącym mieszka Duch Święty. On przypomina nam o Piśmie Świętym, oświeca je przed nami, a czasami podpowiada nam.

5. Założenie, że potrzebne jest jakieś [ponadnaturalne] „spotkanie” z Bogiem.

Absurdalne kłamstwa głoszone ze scen NAR oraz na platformach takich jak program Sida Rotha zwiodły wiele łatwowiernych i nieznających Biblii osób, przekonując je, że nadprzyrodzone spotkania są nieodłączną częścią normalnego doświadczenia chrześcijańskiego. „Spotkanie” (słowo „spotkanie” jest popularnym hasłem NAR) z Bogiem jest obowiązkowym punktem w twoim duchowym CV, jeśli chcesz uzyskać jakiekolwiek uznanie lub akceptację w kręgach Nowej Reformacji Apostolskiej. Oznacza to, że miałeś jakieś doświadczenie w tym ruchu opartym na przeżyciach. Może to oznaczać obraz w umyśle, uczucie ciepła, wizję, wizytę anioła, gęsią skórkę lub naprawdę imponujące doświadczenie odwiedzenia sali tronowej Boga w niebie. Są to wyłącznie subiektywne twierdzenia, niemożliwe do zweryfikowania – poza fałszywą doktryną głoszoną przez tych, którzy chwalą się swoimi spotkaniami. Innymi słowy, każdy może twierdzić, że doświadczył spotkania z Bogiem.

To subtelny początek, ale wielu ludzi jest przygotowywanych do „odczuwania” obecności Boga podczas typowego nabożeństwa w kościele charyzmatycznym. Bez wątpienia słyszałeś już zdanie „Obecność Boga jest w tym miejscu” lub coś podobnego. Zwykle pada to podczas „uwielbienia” i możesz się zastanawiać, dlaczego nic nie czujesz ani nie odczuwasz, w przeciwieństwie do zachwyconych ludzi wokół ciebie, którzy wydają się być „dotknięci przez Boga”. To zdanie, będące celową sugestią, służy stworzeniu odpowiedniej atmosfery i oczekiwań. Jest to świetne narzędzie do ominięcia rozumu, wywołania wrażenia, że Bóg jest zadowolony z tego, co się dzieje, oraz że następujące po tym przesłanie jest równie miłe w Jego oczach. Chociaż mogą zdarzyć się chwile, kiedy stajemy się głęboko świadomi obecności Boga lub Duch Święty działa w nas w sposób, który wywołuje reakcję naszych emocji, nie jesteśmy pouczani, by poszukiwać takich doświadczeń ani zakładać, że Bóg działa tylko dlatego, że odczuwamy coś lub reagujemy w określony sposób.

6. Założenie, że powinieneś żyć w sferze nadprzyrodzonej.

Można przeczytać całą Biblię w ciągu tygodnia. Znalazłbyś w niej wiele relacji o cudach, znakach i cudownych wydarzeniach i mógłbyś pomyśleć, że są one normą. Każdy, kto dochodzi do takiego wniosku, nie zdaje sobie sprawy, że:

• Pismo Święte obejmuje okres około 4000 lat.

• W tym czasie mijały całe stulecia bez żadnych cudów.

• Liczba osób, które dokonywały cudów, zmieściłaby się w małym kościele.

• Główny powód występowania znaków i cudów w Nowym Testamencie został już spełniony – polegał on na potwierdzeniu autentyczności przesłania i posługi apostołów (2 Kor 12:12) oraz posługi i tożsamości Mesjasza (J 10:36-39)

To założenie wynika z fałszywej nauki, że Jezus przyszedł, aby dać przykład nadprzyrodzonego stylu życia. Nauka ta kładzie nacisk na człowieczeństwo Chrystusa do tego stopnia, że całkowicie ignoruje Jego boskość. Uważa się, że jesteśmy w stanie naśladować dzieła Chrystusa, ponieważ Jezus dokonywał swoich cudów jako „człowiek pozostający w właściwej relacji z Bogiem”. Innymi słowy, stawia to Chrystusa na tym samym poziomie, co każdą inną postać biblijną, której Bóg używał do dokonywania cudów. Jest to zaprzeczenie tego, że Jezus jest Bogiem – Człowiekiem, jest to herezja znana jako kenotyzm, jest to „inny Jezus”.

A co z fragmentem z Ewangelii św. Jana 14:12: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: kto wierzy we Mnie, ten będzie czynił dzieła, które Ja czynię, a nawet większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca.”

Błędnym założeniem jest, że te „większe dzieła” to cuda. Kto mógłby przewyższyć cud chodzenia po wodzie, nakarmienia pięciu tysięcy ludzi pięcioma bochenkami i dwiema rybami, wskrzeszenia zwłok leżących w grobie od czterech dni oraz wskrzeszenia samego siebie z grobu w jedności z Bogiem Ojcem i Duchem Świętym? Najwyraźniej „większe dzieła” nie odnoszą się do cudów. Co zatem oznacza ten werset? Oznacza to, że Kościół, dzięki mocy Ducha Świętego, będzie głosił ewangelię na całej ziemi aż do powrotu Chrystusa. Skutek napełnienia Duchem Świętym był natychmiastowy – w dniu Pięćdziesiątnicy nawróciło się trzy tysiące osób. Nawet według dzisiejszych standardów to ogromna liczba. Biblia mówi, że zostali zbawieni; nie byli to ludzie, których podekscytowano i którzy odmówili szybką modlitwę grzesznika, lecz osoby autentycznie narodzone na nowo – bez żadnych efektów specjalnych, wyszukanych systemów nagłaśniających czy przesłania schlebiającego uszom.

Jednym z czynników motywujących filozofię „nadprzyrodzonego stylu życia” jest przekonanie, że osoby niewierzące muszą doświadczyć jakiegoś znaku lub cudu, aby uwierzyć.

„Jesteśmy winni światu spotkanie z Bogiem” nie jest wersem z Biblii, lecz wytworem wyobraźni „apostołów” i „proroków” NAR. To, czego świat potrzebuje, to spotkanie z ewangelią, ze słowami prawdziwych proroków i apostołów zapisanymi w Piśmie Świętym. Bogacz popełnił ten sam błąd, co ci, którzy nauczają, że nadprzyrodzony styl życia jest niezbędny do skutecznej ewangelizacji, zakładając, że nadprzyrodzone spotkanie zbawi jego rodzinę. Poprosił Abrahama, by ten wysłał żebraka Łazarza z powrotem na ziemię, aby ostrzegł jego braci; odpowiedź Abrahama powinna służyć jako ostrzeżenie dla wyznawców NAR: „Ale Abraham rzekł: «Mają Mojżesza i Proroków; niech ich słuchają». A on rzekł: «Nie, ojcze Abrahamie, ale jeśli ktoś z martwych pójdzie do nich, to się nawrócą». ’ On mu odpowiedział: „Jeśli nie słuchają Mojżesza i Proroków, to i gdyby ktoś z umarłych powstał, nie uwierzą.” Łukasz 16:29-31.

To jest nasze zadanie – głosić przesłanie, a nie dokonywać cudów:

„Nie wstydzę się bowiem Ewangelii, jest ona bowiem mocą Bożą ku zbawieniu każdego, kto wierzy” Rzymian 1:16.

„Żydzi bowiem domagają się znaków, a Grecy szukają mądrości, my zaś głosimy Chrystusa ukrzyżowanego, który jest zgorszeniem dla Żydów i głupotą dla pogan”. 1 Kor 1:22-23.

7. Założenie [fałszywe poczucie bezpieczeństwa], że jesteś zbawiony.

To najniebezpieczniejsze założenie, ponieważ stawką jest wieczne przeznaczenie – niebo lub piekło. Powinniśmy potraktować to założenie poważnie i upewnić się, że nie daliśmy się zwieść: „Gdyż jeśli ktoś przychodzi i głosi innego Jezusa niż ten, którego my głosiliśmy, albo jeśli przyjmujecie innego ducha niż ten, którego otrzymaliście, albo jeśli przyjmujecie inną ewangelię niż ta, którą przyjęliście, to dość chętnie to znosicie” (2 Kor 11,4).

Miasto Korynt było pogrążone w niemoralności i bałwochwalstwie – obraz współczesnego społeczeństwa. W podobny sposób kościół w Koryncie jest obrazem niektórych części współczesnego kościoła – nadużywania darów, niemoralnego postępowania, braku jedności, różnych frakcji i fałszywych apostołów. To właśnie do tego kościoła Paweł napisał następujące słowa: „Sprawdzajcie samych siebie, czy trwacie w wierze. Badajcie samych siebie. Czyż nie zdajecie sobie sprawy, że Jezus Chrystus jest w was? – chyba że nie zdacie tej próby!” 2 List do Koryntian 13:5.

Nie jest zaskoczeniem, że biblijny opis tych, którzy mieli fałszywe przekonanie, że są zbawieni, jest uderzająco podobny do osób uwikłanych w ruchy NAR i w charismanię: „Nie każdy, kto mi mówi: «Panie, Panie», wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto pełni wolę mojego Ojca, który jest w niebie. W owym dniu wielu powie mi: « Panie, Panie, czyż nie prorokowaliśmy w Twoim imieniu, i nie wypędzaliśmy demonów w Twoim imieniu, i nie czyniliśmy wielu potężnych dzieł w Twoim imieniu?”. A wtedy im powiem: „Nigdy was nie znałem; odejdźcie ode mnie, wy, którzy czynicie bezprawie””. Ewangelia Mateusza 7:21-23.

Podobnie jak kościół Bethel i inne fałszywe kościoły NAR, ci sprawcy bezprawia chwalili się swoimi nadprzyrodzonymi dziełami. Wielu – nie nieliczni, ale wielu – którzy twierdzą, że doświadczyli spotkania z Bogiem, żyją w sferze nadprzyrodzonej i posługują się darami, są „sprawcami bezprawia”. [Obecnie na światło dzienne wychodzi wiele skandali i nadużyć w kościołach NAR, w Bethel Church, IHOP, Hillsong Australia, Willow Creek] Będą mieli pozory pobożności, będą wydawać się radykalni i pełni pasji dla Boga; niektórzy będą elokwentnymi mówcami prowadzącymi duże i popularne służby. Będą mówić o przebudzeniu, chwalić się swoimi nadprzyrodzonymi doświadczeniami i wyczynami, opowiadać historie o zbawieniach i cudach dziejących się w ich gronie. Ale pewnego strasznego dnia, kiedy będzie już za późno na pokutę, usłyszą te słowa: „Odejdźcie ode Mnie, przeklęci, do ognia wiecznego, przygotowanego dla diabła i jego aniołów.”

Czynnikiem, który doprowadził do tego błędnego założenia, jest „inna ewangelia” – jak widzieliśmy, jest to ewangelia terapeutyczna. Fałszywa ewangelia, która „wydobywa złoto z grzeszników” zamiast głosić pokutę. Fałszywa ewangelia, która uczyniła „dobrą nowinę” o ziemskich wygodach i korzyściach. Fałszywa ewangelia, która oferuje nadprzyrodzone moce i zdolność do czynienia cudów.

Kiedy w dniu Pięćdziesiątnicy zgromadziły się tłumy, a uczniowie przemawiali w różnych językach, Piotr skorzystał z okazji, by głosić: „Niech więc cały dom Izraela z całą pewnością wie, że Bóg uczynił Pana i Chrystusa tego Jezusa, którego wy ukrzyżowaliście”. Gdy to usłyszeli, przeniknęło ich to do głębi serca i rzekli do Piotra i pozostałych apostołów: „Bracia, co mamy czynić?”. A Piotr rzekł do nich: „Nawróćcie się i niech każdy z was zostanie ochrzczony w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów, a otrzymacie dar Ducha Świętego”. Dzieje Apostolskie 2:36-38.

To właśnie jest dobra nowina, jedyna korzyść, której powinni szukać grzesznicy – odpuszczenie grzechów. Piotr nie oferował słuchaczom niesamowitej, wymarzonej przyszłości, lecz głosił ewangelię. Skutkiem tego jest przekonanie o grzechu, które – jak obiecał Jezus – jest dziełem Ducha Świętego: „A gdy On przyjdzie, przekona świat o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie”. Ewangelia Jana 16:8.

Fałszywi nawróceni są zrozpaczeni z powodu swoich okoliczności, a nie swojego stanu: „A wy byliście martwi w grzechach i występkach, w których niegdyś chodziliście, podążając za biegiem tego świata, za księciem mocy powietrza, duchem, który teraz działa w synach nieposłuszeństwa – wśród których wszyscy niegdyś żyliśmy w namiętnościach naszego ciała, spełniając pragnienia ciała i umysłu, i byliśmy z natury dziećmi gniewu, podobnie jak reszta ludzkości”. List do Efezjan 2:1-3.

Zostali zwabieni, by „przyjść do Chrystusa” w przekonaniu, że On:

• rozwiąże ich kryzys finansowy;

• uzdrowi ich chorobę;

• odbuduje ich małżeństwo;

• pomoże im zrealizować marzenia.

Nie oznacza to, że Bóg nie angażuje się w te sprawy, ale nie dlatego ludzie powinni pokutować. Pokutujemy z powodu przekonania o grzechu, ponieważ jesteśmy oddzieleni od Boga, podlegamy Jego gniewowi i zasługujemy na wieczną karę.

Czy twoje oczy zostały otwarte na kłamstwa „proroków” i „apostołów”, którzy obiecują przełom, który nigdy nie następuje, uzdrowienie, które nigdy nie ma miejsca, lepsze miasto, naród i świat pomimo oczywistego wzrostu niegodziwości?

Czy dałeś się nabrać na kłamstwa, które mówią, że jeśli tylko przejdziesz ten czy inny kurs, otrzymasz to duchowe przeświadczenie lub doświadczysz jakiegoś objawienia, twoje życie się zmieni?

Zbadaj siebie: czy jesteś wierzącym, ale uwikłanym w różne fałszywe nauki? Czy zakładasz, że jesteś wierzącym ze względu na doświadczenia, które miałeś, czy też z powodu swoich „nadprzyrodzonych” czynów?

Czy wierzysz, że Bóg jest ci coś winien, że spełni twoje marzenia i że zasługujesz na wygodne życie na ziemi? Zbadaj siebie.

Czy wierzysz, że dziesięcina uczyni cię bogatym? Zbadaj siebie.

Czy wierzysz, że wszelkie cierpienie wynika z przekleństw pokoleniowych, demonów, nieposłuszeństwa lub braku wiary? Zastanów się.

Czy pokutowałeś, aby już teraz doświadczyć lepszego życia? Zastanów się.

Czy wierzysz, że zasługujesz na niebo lub że w jakikolwiek sposób przyczyniłeś się do swojego zbawienia? Zastanów się.

Czy wierzysz, że przed zbawieniem byłeś z natury dobry, a od momentu zbawienia jesteś bezgrzeszny? Zastanów się.

Czy polegasz na środkach spoza Pisma Świętego w poszukiwaniu samopoznania, pełni życia i autentycznej relacji z Bogiem oraz ludźmi? Zastanów się.

Czy przyjaźnisz się z tym światem, czy wierzysz, że twoją misją jest bycie architektem kultury i przemiana tego świata? Zastanów się.

Czy wierzysz w ogólnoświatowe przebudzenie, które stworzy chrześcijańską utopię na ziemi? Zastanów się.

Czy nauczono cię słuchać cichego, delikatnego głosu, który przynosi nowe objawienia i jest sprzeczny z Pismem Świętym? Zbadaj siebie.

Czy poszukujesz „proroków” lub ufasz tym niesamowitym proroczym słowom dotyczącym twojego życia, które obiecują ci sukces w tym świecie lub potężną służbę? Zbadaj siebie.

Czy desperacko pragniesz doświadczyć zjawisk nadprzyrodzonych, czy dążysz do „obecności” lub gonisz za manifestacją lub spotkaniem z Bogiem? Zbadaj siebie.

Czy praktykujesz słowa wiedzy i słowa prorocze w swojej misji, by w końcu dokonywać większych cudów niż Chrystus? Zastanów się.

Czy wierzysz, że twój „nadprzyrodzony styl życia” jest dowodem twojego zbawienia? Zastanów się.

„Wąska jest bowiem brama i ciasna droga, która prowadzi do życia, a niewielu jest tych, którzy ją znajdują.” Mateusz 7:14

Artykuł pochodzi ze strony – https://www.famineintheland.com/2021/03/false-assumptions-the-consequences-of-false-teaching/

Opublikuj komentarz