×

Przebudzenie eucharystyczne…

Przebudzenie eucharystyczne…

Wracamy do stołu?
– O cichym przebudzeniu eucharystycznym

Czy jeden z najstarszych sporów chrześcijaństwa właśnie zaczyna się na nowo otwierać?

Zanim przejdę do tego, co dziś dzieje się wokół tytułowego Stołu – i dlaczego wydaje mi się to tak niezwykłe – potrzebujemy na chwilę cofnąć się w czasie. Dopiero w tej perspektywie widać, jak nieoczywista, istotna i potencjalnie brzemienna w skutki jest zmiana, którą właśnie obserwujemy.

Od reformacji do symbolicznej pamiątki

Przez znaczną część swojej historii protestantyzm prowadził intensywny spór o znaczenie Wieczerzy Pańskiej. Reformatorzy budowali swoje rozumienie Wieczerzy Pańskiej w sporze z katolicką teologią Eucharystii. Nie stworzyli jednak jednej protestanckiej odpowiedzi: Luter, Kalwin i Zwingli różnili się w tej kwestii również między sobą.

Szczególnie silny wpływ na sposób, w jaki wiele Kościołów protestanckich zaczęło później rozumieć Wieczerzę Pańską, wywarł Ulrich Zwingli. W jego ujęciu chleb i wino są przede wszystkim znakami przypominającymi o śmierci Chrystusa.

Z czasem właśnie takie, memorialistyczne podejście stało się dominujące w większości środowisk ewangelikalnych, jakie znamy dzisiaj.

Co to oznaczało w praktyce?

W wielu Kościołach zielonoświątkowych i charyzmatycznych Wieczerza Pańska nigdy nie zniknęła, ale często pozostawała na dalszym planie. W centrum niedzielnych spotkań były przede wszystkim uwielbienie, kazanie, modlitwa, wezwanie do nawrócenia i posługa darami Ducha Świętego. Do Stołu wracano co jakiś czas, traktując chleb i wino głównie jako przypomnienie tego, czego Chrystus dokonał na krzyżu.

Oczywiście potrzeba zaznaczyć, że wspomniane powyżej podejście nie było jedynym protestanckim rozumieniem Wieczerzy. Luter bardzo mocno bronił realnej obecności Chrystusa, a Kalwin mówił o rzeczywistym uczestnictwie wierzących w Ciele i Krwi Chrystusa przez Ducha Świętego. Ale to właśnie symboliczne podejście Zwingliego z czasem szczególnie mocno przeniknęło do wielu środowisk ewangelikalnych.

Czy ten układ właśnie zaczyna się zmieniać?

Zdaje się jednak, że w świecie Nowych Kościołów Charyzmatycznych zaczyna dokonywać się coś znacznie większego niż pojedyncze lokalne zmiany. W różnych częściach świata powraca zainteresowanie Wieczerzą Pańską, a wraz z nim zmienia się język, praktyka i teologiczna wrażliwość całych środowisk. Coraz trudniej patrzeć na te przykłady jak na niezależne od siebie wyjątki. Możliwe, że na naszych oczach rodzi się jeden z najbardziej nieoczywistych zwrotów we współczesnym ewangelikalizmie.

Widać to także w pytaniach, które zaczynają być stawiane. Coraz rzadziej chodzi już wyłącznie o to: co chleb i wino symbolizują? Coraz częściej pojawia się inne pytanie: co właściwie wydarza się, kiedy Kościół gromadzi się przy Stole? Czy Chrystus jest wtedy obecny w sposób szczególny? Czy Wieczerza może być miejscem działania łaski? Czy może być związana z przebaczeniem i uzdrowieniem? I czy Stół, przez lata pozostający w wielu wspólnotach raczej na dalszym planie, może ponownie stać się jednym z centralnych miejsc życia Kościoła?

Zaznaczę od razu, że nie mówimy tu o przyjmowaniu przez ewangelikalnych chrześcijan katolickiej nauki o przeistoczeniu. Wciąż istnieją w tym obszarze znaczące różnice, tym bardziej że same środowiska ewangelikalne pozostają między sobą istotnie zróżnicowane teologicznie. Widać jednak wyraźne przesunięcie: od Wieczerzy rozumianej symbolicznie, przede wszystkim jako pamiątka i wspomnienie tego, czego Chrystus dokonał na krzyżu, ku postrzeganiu jej jako rzeczywistości świętej, niosącej szczególną łaskę i duchowo skutecznej, w której dzieje się coś więcej niż samo przypomnienie. Coraz częściej pojawia się przekonanie, że przy Stole Chrystus w jakiś rzeczywisty sposób spotyka się ze swoim Kościołem, udziela mu łaski, jednoczy go, a także uzdrawia.

Ruch w przeciwnym kierunku

I właśnie tutaj pojawia się pewien paradoks.

Ponieważ ten – odważę się napisać – historyczny zwrot dokonuje się w czasie, gdy w samym Kościele katolickim ujawnił się poważny problem z rozumieniem Eucharystii. Głośne badanie Pew Research Center z 2019 roku wykazało, że zaledwie 31% amerykańskich katolików deklarowało wiarę, że podczas Eucharystii chleb i wino rzeczywiście stają się Ciałem i Krwią Chrystusa. Procent ten był znacząco wyższy (choć wciąż zaskakujący), gdy badanie przeprowadzono wśród uczestniczących we Mszy co najmniej raz w tygodniu (63%).

Co zatem dzieje się na naszych oczach?

W czasie, gdy pewna część katolików deklaruje rozumienie Eucharystii zbliżone do protestanckiego memorializmu *, w części świata ewangelikalnego można dostrzec dynamiczny ruch w przeciwnym kierunku: od rozumienia Wieczerzy Pańskiej przede wszystkim jako symbolicznego wspomnienia ku coraz mocniejszemu przekonaniu, że przy Stole Chrystus rzeczywiście daje siebie swojemu Kościołowi.

I właśnie w tym miejscu pojawia się jeszcze jeden, szerszy kontekst.

Dziś pewna część chrześcijan nosi przekonanie, że ekumenizm doszedł do ściany. Inni uważają, że ekumenizm działa wyłącznie „w jedną stronę” (w środowiskach katolickich można nawet spotkać określenie „protestantyzacja Kościoła” – zarzut, że w imię dialogu i poszukiwania tego, co wspólne, to katolicy przejmowali język, formy modlitwy czy duchową wrażliwość świata ewangelikalnego, podczas gdy ruch w przeciwnym kierunku jest nieobecny lub praktycznie niewidoczny). Być może więc przez lata zbyt łatwo zakładaliśmy, że w spotkaniu tych dwóch światów tylko jeden z nich będzie się zmieniał. Tymczasem dzisiaj zaczynamy dostrzegać, że spotkanie pozostawia ślad po obu stronach.

Oto w samym sercu współczesnego świata ewangelikalnego i charyzmatycznego zaczyna powracać zainteresowanie czymś, co przez stulecia było jednym z najbardziej charakterystycznych i centralnych elementów duchowości Kościołów historycznych.

Stół i jedność kościoła

Dla mnie samego to zjawisko stało się wyraźne kilka lat temu. W ramach międzynarodowych działań, które współtworzę w Rzymie na rzecz relacji pomiędzy Kościołem katolickim a Nowymi Kościołami Charyzmatycznymi wydarzyła się rzecz, która szczególnie zapadła mi w pamięć. Kiedy zapytaliśmy przedstawicieli Nowych Kościołów Charyzmatycznych, jakie tematy powinniśmy podjąć w pierwszej kolejności, odpowiedź była niemal jednogłośna: musimy rozmawiać o Eucharystii! Nie brzmiało to jak kolejny punkt ekumenicznej agendy, ale jak wyraźne duchowe przynaglenie, że właśnie tego tematu nie można już dłużej omijać.

Moglibyśmy zacząć od tego, co w świecie charyzmatycznym wydaje się najbardziej naturalne: od ewangelizacji, misji, modlitwy, działania Ducha Świętego, darów charyzmatycznych, przebudzenia, formacji uczniów, wspólnego świadectwa wobec świata czy szukania nowych sposobów docierania z Ewangelią do kolejnych pokoleń. To wszystko są przecież tematy, wokół których łatwo znaleźć wspólny język.

A jednak coraz częściej wracamy do Stołu. I pojawia się przekonanie, że właśnie tam może czekać na nas coś, czego nie da się zastąpić kolejną inicjatywą, konferencją czy wspólnym projektem: głębsza jedność, większe zakorzenienie w Chrystusie i odkrycie na nowo, że Kościół nie jest przede wszystkim organizacją ludzi, którzy robią coś razem, ale wspólnotą tych, którzy razem otrzymują życie od Chrystusa.

Ameryka: coraz bliżej stołu

Czy są na to konkretne przykłady? Tak.

Podczas międzynarodowej konferencji Forum Unity (Georgia, USA), w której uczestniczyłem w czerwcu, gdy zapytano Michaela Koulianosa, pastora Jesus Image Church w Orlando, jednego z kluczowych liderów współczesnego amerykańskiego ruchu charyzmatycznego „Jak według ciebie wygląda jedność?” – jego odpowiedź była krótka: „Jedność wygląda jak jeden lud, pod panowaniem jednego Boga, przy jednym stole, przyjmujący jedną Eucharystię”.

Już samo słownictwo jest tu bardzo znamienne. W środowisku, w którym znacznie naturalniej byłoby jeszcze niedawno mówić po prostu o communion czy Lord’s Supper, pojawia się Eucharystia i Stół – i to w kontekście obrazu jedności Kościoła. Koulianos poświęca zresztą Komunii osobne nauczania, łącząc ją z ofiarą Chrystusa, przebaczeniem i uzdrowieniem.

Czy można pójść jeszcze dalej? Randy Clark pokazuje, że można.

Randy jest prawdopodobnie jednym z najbardziej wpływowych liderów współczesnego ruchu charyzmatycznego, założycielem Global Awakening i jedną z kluczowych postaci przebudzenia w Toronto. Tym bardziej zwraca uwagę język, jakiego używa, mówiąc o chlebie i winie podczas Wieczerzy Pańskiej:

„Od momentu wypowiedzenia słów ustanowienia i modlitwy konsekracji lub błogosławieństwa nie są już tym, czym były wcześniej. Przez wiarę uznaję je za to, czym Jezus powiedział, że są: «To jest moje Ciało i to jest moja Krew»”.

Randy tłumaczy dalej, że właśnie dlatego po zakończeniu Wieczerzy nie potrafi traktować chleba i wina tak, jak traktowałby je wcześniej, ani po prostu wyrzucić tego, co pozostało. Przyjmuje przez wiarę słowa Jezusa o Jego Ciele i Krwi i określa samą Wieczerzę jako „środek łaski”, przez który wierzący zostają umocnieni i na nowo skierowani ku centrum Ewangelii: Krzyżowi, przelanej Krwi i wydanemu Ciału Chrystusa. Trudno nie zauważyć, jak daleko ten język odchodzi od prostego rozumienia Wieczerzy jako symbolicznej pamiątki.

Moją uwagę zwróciła również jego wizja przyszłości Kościoła. Randy przewiduje, że młodsze pokolenia (Gen Z, Gen A) będą poszukiwały chrześcijaństwa jednocześnie sakramentalnego, zielonoświątkowego i ewangelicznego: zakorzenionego w sakramentach, otwartego na współczesne działanie darów Ducha i mocno osadzonego w Piśmie Świętym. Randy nie proponuje porzucenia sakramentów na rzecz charyzmatów. Nie mówi też: mniej spontaniczności, więcej liturgii. Po prostu ukazuje, że Kościół może jednocześnie oczekiwać charyzmatów i cudów, mocno trzymać się Biblii i pielęgnować wysokie rozumienie Stołu.

Wypowiedzi Randy’ego nabrały dla mnie szczególnego znaczenia, kiedy miałem okazję spotkać się z nim w znacznie bardziej kameralnych okolicznościach. W czerwcu znalazłem się w gronie osób, które wspólnie zastanawiały się nad kolejnymi krokami, jakie jako uczniowie Jezusa możemy podjąć na rzecz jedności chrześcijan. Przy jednym stole spotkali się przedstawiciele różnych tradycji, w tym katoliccy biskupi, biskupka metodystyczna oraz Randy. Rozmowa trwała około dwóch i pół godziny i w całości poświęciliśmy ją jednemu tematowi. Nietrudno się domyślić jakiemu. Eucharystii. Temu, co Stół może znaczyć dla przywrócenia jedności podzielonego Kościoła.

Różnice teologiczne oczywiście nie zniknęły. Przy zagadnieniu Eucharystii wydają się nawet bardziej widoczne. Ale znaczące wydaje mi się już samo miejsce, do którego coraz częściej i częściej prowadzą rozmowy chrześcijan pochodzących z tak różnych światów. A prowadzą właśnie do Stołu.

Francis Chan, jeden z najbardziej znanych amerykańskich pastorów ewangelikalnych swojego pokolenia, opisuje swoją historię raczej jako odkrycie, które zmusiło go do zmiany myślenia i praktyki. Kiedy zetknął się z tym, jak Wieczerzę rozumiał wczesny Kościół, uznał, że nie może już pozostać przy dotychczasowym, czysto symbolicznym podejściu. To, co odkrył, zaczęło realnie kształtować sposób, w jaki przeżywa Komunię.

W kazaniu „The Body of Christ and Communion”, wygłoszonym na początku stycznia 2020 roku, Francis mówił: „Nie wiedziałem, że przez pierwsze 1500 lat historii Kościoła wszyscy widzieli w tym literalne Ciało i Krew Chrystusa”. Pastor, który w młodości został ukształtowany przez współczesny amerykański ewangelikalizm, odkrywa, że pytanie o Eucharystię jest znacznie większe, niż wcześniej sądził. Zaczyna dostrzegać również coś, co mocno go zaskakuje: przez stulecia centralnym miejscem chrześcijańskiego zgromadzenia nie był kaznodzieja, scena ani pulpit. Był nim Stół.

Jeszcze innego języka używa Bill Johnson, pastor Bethel Church w Redding, wywierający znaczący wpływ na kształt współczesnego światowego ruchu charyzmatycznego. W jednym z wielkanocnych nauczań mówił:

„To niesamowite czasy, w których żyjemy. Jesteśmy w tym, co nazywa się początkiem wielkiego przebudzenia komunii i wierzę, że to prawda. Myślę, że jest coś tak głębokiego, co musimy zrozumieć, przyjąć, doświadczyć i praktykować na co dzień. Coś głębokiego w samej komunii, co przynosi życie i taką jasność myśli. Komunia, złamane Ciało Jezusa, przelana Krew Jezusa, na nowo kalibruje nasze myślenie, na nowo kalibruje naszą wizję, nasz cel istnienia. Wszystko zostaje zresetowane w zrozumieniu tego pięknego przywileju dzielenia się w komunii”.

Bill, który jak sam podkreśla każdego dnia przystępuje do Wieczerzy Pańskiej, używa określenia „communion revival” – „przebudzenie komunii”. Zastanowiło mnie to. Czy to jedynie charakterystyczna dla amerykańskiego charyzmatyzmu efektowna metafora, a może jednak coś rzeczywiście oddającego to, czego jako pokolenie jesteśmy świadkami?

Okazuje się, że wiele istotnych zmian można dostrzec również po naszej stronie Atlantyku.

Europa: ten sam Stół, trochę inna droga

Czy podobny proces można dostrzec również w Europie? Tak, choć europejski obraz nie jest identyczny, jak ten za Oceanem. W Europie częściej spotykamy coś innego: powrót do starszych, protestanckich sposobów rozumienia Wieczerzy, które w wielu współczesnych Kościołach ewangelikalnych zostały po prostu zapomniane.

Dobrym przykładem jest brytyjski pastor Matthew Hosier, związany ze środowiskiem Newfrontiers. Opisując zmianę, która dokonała się w jego własnym podejściu do Wieczerzy, mówi wprost o odzyskaniu „realnej, duchowej obecności Jezusa w Wieczerzy”.

Choć brzmi to mocno, historycznie jest to język klasycznie reformowany (Chrystus nie jest według tego ujęcia fizycznie obecny w chlebie i winie, wierzący jednak rzeczywiście uczestniczą w Nim przez działanie Ducha Świętego). Matthew zauważa przy tym, że odzyskanie takiego rozumienia Wieczerzy doprowadziło do jej częstszego i bardziej świadomego celebrowania, czego skutkiem jest m. in. to, że w jego wspólnocie zaczęto sprawować ją w każdą niedzielę.

Czy to rewolucja teologiczna? Nie w historii protestantyzmu. Ale może być nią w historii konkretnego środowiska, które przez dziesięciolecia żyło tak, jakby Wieczerza była przede wszystkim symbolicznym dodatkiem do nabożeństwa. To właśnie wydaje mi się tutaj naprawdę istotne.

Podobnie jest w przypadku Jean-Luca Trachsela, szwajcarskiego ewangelisty mocno związanego z europejskim ruchem przebudzeniowym i posługą uzdrowienia. Jean-Luc mówi o chlebie i kielichu jako znakach reprezentujących Ciało i Krew Jezusa, jednocześnie jednak wyraźnie odcina się od czystego memorializmu. W swoim rozważaniu poświęconym Ostatniej Wieczerzy pisze: „Komunia Święta nie jest jedynie symbolicznym rytuałem”.

Jeszcze ciekawszy przykład pochodzi z europejskiego ruchu Vineyard. W oficjalnym dokumencie Vineyard Bern poświęconym Wieczerzy czytamy: „Wychodzimy z założenia obecności Chrystusa w naszej celebracji”. Autorzy dokumentu nie próbują precyzyjnie wyjaśnić sposobu tej obecności. Pytanie „jak?” pozostawiają otwarte i podkreślają raczej sam fakt, że przy Stole Chrystus jest rzeczywiście obecny dla swojej wspólnoty.

Ta praktyka ciekawie pokazuje spotkanie dwóch światów. Podczas celebracji Wieczerzy wspólnota przyzywa bowiem Ducha Świętego. Innymi słowy częścią liturgii jest epikleza – modlitwa obecna od starożytności w tradycjach eucharystycznych Kościoła, także w liturgii katolickiej i prawosławnej. Vineyard wyraża ją jednak swoim własnym, doskonale znanym językiem: „Przyjdź, Duchu Święty!”.

To zdanie od dziesięcioleci kojarzy się nam z modlitwą o uzdrowienie, proroctwem, oczekiwaniem na spontaniczne działanie Ducha. Tutaj zostaje wypowiedziane nad Stołem. I być może właśnie w tym miejscu najlepiej widać, co naprawdę się zmienia – ewangelikalni charyzmatycy przestają traktować sakramentalność i charyzmatyczność jako dwa obce sobie światy.

Brytyjski pastor i teolog Andrew Wilson, związany z King’s Church London i środowiskiem Newfrontiers, podjął próbę nazwania tej intuicji jednym słowem: „eucharismatic” – połączeniem eucharistic i charismatic. Chodzi mu o Kościół, który odkrywa na nowo bogactwo liturgii i sakramentów, nie tracąc przy tym charyzmatycznej żywotności, oczekiwania na działanie Ducha Świętego i spontaniczności, która od początku kształtowała jego duchowość.

To oczywiście nie jest jeszcze odpowiedź na pytanie, w jaki sposób Chrystus jest obecny w Wieczerzy, ale wydaje się, że stanowi odpowiedź na inne pytanie: czy przy Stole coś się dzieje? I zdaje się, że coraz więcej europejskich ewangelikalnych charyzmatyków odpowiada „tak”.

Być może najmocniej widać tę zmianę w historii Petera Halldorfa, pastora wywodzącego się ze szwedzkiego ruchu zielonoświątkowego. Peter nie mówi przy tym jedynie o swoim osobistym odkryciu, ale o przemianach, które obserwuje w wolnych Kościołach. Nazywa je „cichym przebudzeniem eucharystycznym”.

To sformułowanie wydaje mi się szczególnie ciekawe, bo pochodzi z wnętrza świata zielonoświątkowego. Peter mówi o widocznym ruchu w stronę bardziej sakramentalnego rozumienia Wieczerzy i stwierdza, że chleb i wino zaczynają być postrzegane jako „coś więcej niż tylko symbole”, wskazując, że jest to pewna nowość w kontekście pentekostalnym. Jego zdaniem Stół przez lata zajmował w ruchu zielonoświątkowym miejsce zbyt marginalne. Dlatego zachęca wspólnoty do celebrowania Wieczerzy w każdą niedzielę.

A co z Polską?

Czy ślady podobnego przesunięcia można znaleźć również u nas? W 2024 roku w międzywyznaniowym środowisku polskich liderów uwielbienia powstała pieśń „Do stołu przyjdź”. Jej współautorzy pochodzą z różnych Kościołów i wspólnot, przy czym znaczną część tego grona tworzą artyści związani ze środowiskiem ewangelikalnym i współczesnym charyzmatycznym ruchem uwielbienia.

Gdyby usłyszeć tę pieśń bez wiedzy o jej autorach, łatwo byłoby pomyśleć, że powstała w środowisku katolickim. W samym centrum utworu pojawia się bowiem zaproszenie do Stołu oraz słowa Jezusa: „To jest Moje Ciało, Moja Krew”.

Dlaczego ten przykład wydaje mi się ważny? Ponieważ pieśni często pokazują coś, czego jeszcze nie widać w oficjalnych deklaracjach. Pokazują język, którym chrześcijanie zaczynają się modlić.

Ta – swoją drogą – przepiękna pieśń nie zatrzymuje słuchacza jedynie przy wspomnieniu Krzyża. Prowadzi go do Stołu i zaprasza do osobistego udziału. Ciało i Krew Chrystusa pojawiają się tu nie tylko jako coś, o czym się pamięta, ale jako rzeczywistość, z którą wierzący ma się spotkać i którą ma przyjąć.

Ten polski przykład, choć może niepozorny, dobrze wpisuje się w szersze, globalne zjawisko. Pokazuje, że także w środowisku współczesnego, w dużej mierze ewangelikalnego uwielbienia Stół, Ciało i Krew Chrystusa zaczynają zajmować miejsce znacznie bardziej centralne niż jeszcze do niedawna. A jeśli chcemy zobaczyć, jakie przemiany duchowości rzeczywiście zachodzą w Kościele, być może warto słuchać nie tylko kazań teologów i deklaracji poszczególnych denominacji, ale także tego, co chrześcijanie zaczynają razem śpiewać.

Kiedy patrzę na wszystkie te przykłady, przypomina mi się jeszcze jedno doświadczenie, tym razem znacznie bliższe codziennemu życiu mojej krakowskiej wspólnoty Głos na Pustyni. Podczas tegorocznego wspólnotowego wyjazdu gościliśmy dwóch uczniów Chrystusa pochodzących z zupełnie różnych środowisk: ewangelikalnego chrześcijanina z Libanu oraz Żyda mesjanistycznego z Jerozolimy.

Nie przyjechali po to, aby przedstawić nam ich stanowiska i przekonania doktrynalne dotyczące Eucharystii (nie było to wydarzenie w założeniu poświęcone sakramentom). A jednak niezależnie od siebie obaj zaczęli mówić o znaczeniu Stołu do tego stopnia, że temat ten finalnie stał się tematem całego wyjazdu.

Szczególnie zapamiętałem relację Eliego z Jerozolimy o jego mesjanistycznej kongregacji i sprawowanej w niej co tydzień liturgii eucharystycznej.

Czy możliwe, że właśnie Eucharystia – przez wieki będąca jednym z najbardziej bolesnych miejsc chrześcijańskiego podziału – może stać się miejscem, w którym na nowo będziemy odkrywać, czym właściwie jest jedność Kościoła?

Czy to już „Przebudzenie eucharystyczne”?

Czy rzeczywiście jesteśmy świadkami „przebudzenia eucharystycznego”?

Być może dopiero z perspektywy czasu będziemy mogli odpowiedzieć na to pytanie z pełnym przekonaniem. Już dziś jednak widać, że coś ważnego i historycznego dzieje się wokół Stołu.

Być może jednym z wyjątkowych znaków naszych czasów jest to, że chrześcijanie, którzy przez lata kojarzeni byli przede wszystkim ze sceną, mikrofonem, uwielbieniem, modlitwą o uzdrowienie i oczekiwaniem na spontaniczne działanie Ducha Świętego, zaczynają ponownie spoglądać w stronę czegoś znacznie starszego.

W stronę Kielicha błogosławieństwa (1Kor 10, 16).
I Pokarmu, który trwa na życie wieczne (J 6, 27).

* Memorializm to pogląd teologiczny występujący w części Kościołów protestanckich (głównie w nurcie ewangelikalnym, m.in. u baptystów czy zielonoświątkowców), według którego chleb i wino stosowane podczas Wieczerzy Pańskiej są wyłącznie symbolami ciała i krwi Jezusa Chrystusa.

Źródła:

  • Pew Research Center, „One-third of U.S. Catholics believe in transubstantiation”, 5 sierpnia 2019.
  • Michael Koulianos, odpowiedź na pytanie o jedność denominacyjną podczas konferencji Forum Unity 2026 w Georgii (Augusta, USA). Zob. także: Michael Koulianos, „Power of Holy Communion”, Jesus Image, 18 czerwca 2023.
  • Randy Clark, wypowiedź w nagraniu wideo dostępnym na YouTube: [Is Jesus Really Present in the Eucharist?] oraz w „Healing Is in the Atonement / The Power of the Lord’s Supper”, s. 33–36.
  • Francis Chan, wypowiedź z kazania Church Together, styczeń 2020; zapis fragmentu w: , „Episode 110: On Preaching, the Supper, and the Unity of the Church”, 14 stycznia 2020 oraz z podcastu “My New Communion Views” opublikowanego na kanale YouTube „The Remnant Radio”.
  • Bill Johnson, „The Great Communion Revival”, kazanie wielkanocne, 13 kwietnia 2023, Bethel Church. Zob. także Beni Johnson, Bill Johnson, „The Power of Communion”.
  • Matthew Hosier, „Communion and Corona”, Think Theology, 2 marca 2020, https://thinktheology.co.uk/…/article/communion_and_corona
  • Jean-Luc Trachsel, „Holy Thursday: The Last Supper and Holy Communion”, w: From Hosanna to Resurrection – Jean-Luc Trachsel, Bible App, dzień 4.
  • Vineyard Bern, Abendmahl, 2020, s. 4–7.
  • Andrew Wilson, Spirit and Sacrament: An Invitation to Eucharismatic Worship, Zondervan, 2019. oraz „What It Means to Be Eucharismatic” (2019) https://www.thegospelcoalition.org/
  • Peter Halldorf, „Peter Halldorf vill se nattvard varje vecka i frikyrkan”, Världen idag, 11 lipca 2014.
  • Pieśniopisarze, „Do stołu przyjdź” (2024); D. Wolska, O. Leszczyńska, S. Sałacińska, L. Chrzanowska, M. Otremba, P. Nazaruk.


Podkreślenia moje
Opinia ukazała się na profilu FB Karola Sobczyka
prezesa Chrześcijańskiej Fundacji Głos na Pustyni
w dniu 11 sierpnia 2026 roku

*****
NASZYM CELEM JEST WSPÓLNY STÓŁ – INTERKOMUNIA,
a PROZELITYZM jest… – trucizną ewangelizacji ….

Interkomunia (nazywana też wspólnotą eucharystyczną) to uczestniczenie w tej samej Eucharystii czyli mszy lub wieczerzy przez chrześcijan, którzy należą do różnych Kościołów i wyznań.

,,Dallas Morning News” z dnia 15 VII 1993 informował: „Dr [Billy] Graham spotkał się z patriarchą rosyjskiego Kościoła prawosławnego i […] zgodzili się oni, że prozelityzm jest nie na miejscu”. Zgadzając się na ugodę w kwestii prozelityzmu, tak na prawdę podpisujemy akt kapitulacji w dziele ogłaszania prawdziwej Ewangelii…

Polecam uwadze artykuł –
Prozelityzm jest nie na miejscu

https://www.kilkaminut.pl/?p=3374

Podczas spotkania papież odpowiadał też na pytania dotyczące możliwości wspólnej komunii. Mówił, że choć nie mamy dzisiaj jeszcze wspólnej Eucharystii, powinniśmy celebrować „Eucharystię” małych kroków – wspólnej drogi, wiary, spotkania. Wskazał, że te drobne gesty codziennego budowania jedności mają wielką wartość w podążaniu do wspólnego celu, który jawi się przed nami, a którym jest wspólny stół.

Wizja ekumenizmu bez obaw i „trucizna ewangelizacji”

Zapytany o właściwy model ekumenizmu, papież Franciszek odpowiedział, że powinien on tworzyć rodzaj sakramentu braterstwa chrześcijan. Jak relacjonował abp Ryś, ten „sakrament braterstwa” Franciszek przeciwstawił odruchom prozelityzmu, który nazwał „trucizną ewangelizacji”. Papież mówił, że ta trucizna sięga bardzo daleko, bo w tendencji prozelitycznej wydaje nam się, że to my nawracamy ludzi i to właśnie jest problemem – myślenie, że ja jestem sprawcą czyjegoś nawrócenia – dzielił się abp Ryś.

– Jeśli Kościoły idą razem do ewangelizacji, to natychmiast podnoszą się głosy – a co, jeśli my się angażujemy, a po takim spotkaniu ludzie zamiast trwać dalej w Kościele katolickim poszli do innego Kościoła. Ojciec Święty nie miał ani chwili zawahania, tylko powiedział, że jeśli ktoś nawracając się wchodzi do jakiegoś Kościoła, to nie jest to moment, aby z nim debatować. To nie jest żaden relatywizm, tylko akceptacja czyjejś historii. Ktoś może mieć taką historię – historię tworzoną przez Ducha Świętego. Zamiast żałować, to trzeba się cieszyć, że ten człowiek jest w Domu, którym jest jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół – cytował słowa papieża łódzki metropolita.

Podobne słowa przywołał we wpisie na swoim Facebooku prof. Aleksander Bańka. „Papież przestrzegał przed prozelityzmem – największym zagrożeniem ewangelizacji, który zamyka uczniów Jezusa we wrogich obozach i sprawa, że zachowujemy się jak członkowie konkurencyjnych drużyn piłkarskich wzajemnie podbierających sobie zawodników. Papież podkreślał jednak, że nie chodzi o konfesyjny relatywizm. Jako katolicy mamy zachować swoje dziedzictwo i swą tożsamość, ponieważ tylko wówczas możemy być dla siebie nawzajem darem i twórczo się inspirować” – napisał profesor.

Prozelityzm – trucizną ewangelizacji (?)

Metropolita łódzki dzieląc się refleksją po spotkaniu z Ojcem Świętym powiedział między innymi: Ojciec Święty Franciszek wskazał na – Ekumenizm, który tworzy rodzaj sakramentu braterstwa chrześcijan. Natomiast sakrament braterstwa Franciszek przeciwstawił odruchom prozelityzmu – bracia wędrują razem, nie kradnąc sobie nawzajem członków swoich Kościołów. Prozelityzm – nazwał Papież – trucizną ewangelizacji. Trucizna sięga bardzo daleko – bo w tendencji prozelitycznej – nam się wydaje, że my nawracamy ludzi – tu jest największy problem – że ja jestem sprawcą czyjegoś nawrócenia. – relacjonował abp Ryś.

https://www.archidiecezja.lodz.pl/aktualnosci/2022/10/abp-grzegorz-rys-o-ekumenicznym-spotkaniu-z-ojcem-swietym-franciszkiem-w-watykanie

Polecam uwadze artykuł –
Charyzmatyczny most wiodący do Rzymu

https://www.kilkaminut.pl/?p=2420

Opublikuj komentarz