×

Plan Archontów

Plan Archontów

Szef dyplomacji Watykanu, arcybiskup Paul Richard Gallagher, złożył wizytę w Moskwie 24 sierpnia 2026 roku. Była to pierwsza wizyta przedstawiciela Stolicy Apostolskiej w stolicy Rosji od wybuchu pełnoskalowej wojny na Ukrainie.  Abp Gallagher spotkał się z ministrem spraw zagranicznych Siergiejem Ławrowem, doradcą Władimira Putina ds. polityki zagranicznej Jurijem Uszakowem oraz z przedstawicielami Patriarchatu Moskiewskiego (m.in. metropolitą Antonim). Głównym motywem rozmów była aktualna sytuacja międzynarodowa oraz perspektywy zakończenia wojny w Ukrainie.  Wysłannik Watykanu odwiedził stołeczną katedrę Chrystusa Zbawiciela oraz przewodniczył mszy świętej dla lokalnego duchowieństwa katolickiego w moskiewskiej katedrze Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny.

Szef  CIA jest John Ratcliffe, 25  sierpnia 2026 roku złożył niespodziewaną „tajną” wizytę w Moskwie. Dyrektor CIA przyleciał do stolicy Rosji na pokładzie wojskowego transportowca. Spotkał się m.in. z szefem Służby Wywiadu Zagranicznego (SWR) Siergiejem Naryszkinem oraz szefem FSB Aleksandrem Bortnikowem.  FSB Federalna Służba Bezpieczeństwa to bezpośrednia następczyni dawnego radzieckiego KGB.

Zachęcam do przeczytania książki „Plan Archontów”. Akcja książki wydaje się być fikcją, ale to tylko  pozór. W „Planie Archontów”, jej autor D. Hunt ważne fakty ubrał w wartką fabułę. „Plan Archontów” to fabularna opowieść, natomiast  książka „Ameryka nowy uczeń czarnoksiężnika” jest pełna faktów, które widzimy, nieco zawoalowane w „Planie Archontów”. Moim zdaniem obie te książki stanowią pewną całość. Kontynuacją „Planu Archontów” jest książka „Wybrani”, którą również gorąco polecam.

O cel napisania tej książki zapytałem współpracownika Dave Hunta, tłumacza i polskiego wydawcę książki.  Otrzymałem takie odpowiedzi:

„Cel  jest zarówno ewangelizacyjny, jak i edukacyjny (dla czytelników chrześcijańskich). Wiele z wątków w książkach opierało się na analizie uzyskanych danych (głównie wojskowych), co nie mogło być użyte w artykule. Wielu ludzi zaprzecza  oczywistym konsekwencjom i wpływom duchowym. Książka miała dać do myślenia w jaki sposób świat duchowy wpływa na współczesną politykę. Dave pewne informacje otrzymywał „nieoficjalnie”, więc z oczywistych względów nie mógł zacytować źródła. Ponadto wiele osób przeczyta powieść, a nie przeczytałaby traktatu doktrynalnego, ani nie poszło do kościoła by posłuchać coś na ten ważny temat.”

„W literaturze pięknej można wyrazić sprawy, które nie zawsze pozwalają się wyrazić wprost, można skłonić do jakieś refleksji, otworzyć na coś oczy czytelnikowi albo pobudzić wyobraźnię, żeby pomyślał o czymś, co dotąd nie przychodziło mu do głowy. Literatura piękna to jeden ze sposobów szukania drogi do osób niewierzących, które przeważnie nie sięgną ot tak po typową literaturę chrześcijańską, bo ich zwyczajnie chrześcijaństwo (w ich pojęciu) nie interesuje, ale po powieść mogą sięgnąć i może ich ona skłonić do zadawania pytań. Zresztą w Biblii przecież nie brakuje fikcyjnych opowieści, które mają coś czytelnikowi / słuchaczowi uzmysłowić, czego najlepszym przykładem są przypowieści Jezusa.”

„Nie sądzę w każdym razie, że Dave „chciał się sprawdzić”, to nie był ten typ człowieka, który by szukał własnej chwały czy „samorealizacji”. Zresztą, o ile wiem, te jego skromne dwie powieści odnosiły swój skutek, nawet jeśli większość niewierzących czytelników je skrytykowała. Moim zdaniem mogły być napisane lepiej, ale może Dave nie miał serca, aby aż tak wczuwać się w fikcyjną opowieść?”

„Mam wrażenie, że Dave nierzadko zwracał uwagę na kontakty z demonami, które doprowadzą ludzkość do obłędu, i że te kontakty mogą przyjmować rozmaite formy. W tamtych czasach popularna była koncepcja, że demony wykorzystują zjawisko UFO (albo same je tworzą), i Dave wykorzystał tę ideę, o ile mnie pamięć nie myli, uważał też, że gdy Kościół zostanie zabrany, będzie się mówić, że tych ludzi porwało UFO. Nie śledzę jednak od dawna, czy nadal idea UFO jest modna i wśród niewierzących, i wśród wierzących (w takim sensie, jak to pisał Dave). W każdym razie przez nagłówki mediów głównego nurtu raczej się ta idea nie przewija. Ale kto wie, co nas jeszcze czeka. Dużo ostatnio dzieje się „atrakcji”.  W książkach jest generalnie mowa o kontaktach z przewodnikami duchowymi i o szukaniu ratunku dla świata u dziwnych istot. Plus niezmiennie aktualny temat Izraela.”

Fragment listu jaki Dave Hunt otrzymał od byłego członkiem oddziałów operacji psychologicznych w armii amerykańskiej:

„…Byłem członkiem oddziałów operacji psychologicznych w armii amerykańskiej, które ściśle współpracują z CIA, ambasadami oraz oddziałami specjalnymi. Podczas wojny wietnamskiej byłem w Marines. Nie oglądam filmów wojennych i sensacyjnych, przywołują zbyt bolesne wspomnienia,.. Przeżyłem wiele z tego piekła, które Pan opisuje. Hipnotyzowano mnie i narkotyzowano wbrew mojej woli. Dziękuję Bogu, ze Pan o tym pisze. Dobrze wiedzieć, te ktoś jeszcze wie…”

O recenzję poprosiłem kilku czytelników. Oto one:

„Czytałam ją, gdy jeszcze Dawid żył. Wydawało się, że to wręcz przesada. WYDAWAŁO SIĘ. Teraz już nie.”

„Polecam zarówno Plan Archontów, jak również Wybranych. Czytałem obie dawno, więc nie odwołam się do książek szczegółowo ale lektura była przyjemnością, mimo, że rzadko sięgam po jakiekolwiek powieści. Ja zauważyli przedmówcy, Hunt posługuje się fikcją ale ma ona charakter przedstawiający obraz zagrożeń, które tym silniej występują, im bliższe jest przyjście Pana. Należy podkreślić, że Hunt bazuje na swojej gruntownej wiedzy i badań nad zagrożeniami takimi jak okultyzm, zjawiska duchowe, różnego rodzaju eksperymenty, które wkraczają w sferę wykraczającą poza fizyczną i pokazuje, że są to realne zjawiska i realne zagrożenia dla chrześcijan. Jak to tylko możliwe bazuje na faktach, jeżeli śledzi się jego wykłady to zawsze ma ze sobą stosy papieru, wycinek gazet, książki z zakładkami i to wszystko przelał na papier. Oczywiście to, co pojawia się w książce to tylko część zagrożeń jaką może spotkać ludzi żyjących np. w Europie Zachodniej i nie należy też przyjmować, że to co opisuje Hunt musi tak wyglądać ale ogólny obraz opisuje słusznie i uczula czytelnika, by nie dał się zaskoczyć.”

„Chyba ze trzydzieści lat temu miałem tą książkę w rękach. Przejrzałem ją, przeczytałem kilka fragmentów i nie zrobiła na mnie jakiegoś specjalnego wrażenia. Kilka miesięcy temu zadałem pytanie osobie z zespołu The Berean Call i tłumaczowi książki na polski. Dlaczego Dave Hunt napisał powieść trochę sensacyjną, trochę science fiction? Odpowiedź była bardzo zagadkowa. Dave miał dostęp do tajnych informacji i miał wiedzę, której nie mógł przekazać w wykładach i publikacjach. By móc te informacje w jakiś sposób przekazać zawoalował je właśnie w tę powieść.”

Mając tę informację sięgnąłem ponowie po książkę. Tym razem zaciekawiła mnie i przeczytałem ją w trzy dni. Akcja książki i jej przesłanie tym razem było dla mnie bardzo klarowne.”

Dlaczego Archonci?

”Dlatego weźcie na siebie pełną zbroję Bożą, abyście w dzień zły zdołali się przeciwstawić i ostać, zwalczywszy wszystko.” Wiktor zdawał się nieporuszony.
— No i co?
— W miejscu słowa „Władze” w oryginale greckim – bo Paweł pisał po grecku-jest użyte słowo „Archonci”. Kiedy zobaczyłem to pewnego wieczoru podczas czytania, o mało nie spadłem z krzesła.
— Wiedziałem, że to greckie słowo — oznajmił Wiktor. — Ale nie miałem pojęcia, że w oryginale Biblia została napisana po grecku, czyli tak, jak te „wiadomości”, które dostawaliśmy w moim laboratorium w Rosji! —nie spuszczał teraz z Kena wzroku.
— Archonci, jak zapewne wiesz — kontynuował Ken — byli dziewięcioma urzędnikami, którzy w czasach Apostoła Pawła rządzili Atenami. Jednak Paweł, który twierdzi, że pisze to wszystko z Bożego natchnienia, daje wyraźnie do zrozumienia, że wspomina ateńskich władców tylko w celu zobrazowania podobnej hierarchii istot demonicznych, władającymi siłami zła na świecie. Mówi nawet konkretnie, że bitwa nie toczy się przeciw ciału i krwi, to jest nieprzyjaciołom-ludziom, ale przeciw istotom duchowym, wyjątkowo potężnym i nikczemnym. A one najwyraźniej znajdują się pod rozkazami tych. których Paweł nazywa Archontami, to znaczy Dziewięcioma.”

Jeden z elementów planu Archontów to zdeprecjonowanie, ośmieszenie, zanegowanie powagi i znaczenia proroctwa o Antychryście i liczbie 666. W planach jest mowa o „sprytnym rozbrojenie opozycji”, posługującej się tymi fragmentami Księgi Objawienia.

„Utożsamiając się z zakazaną liczbą 666 przywódcy światowi, którzy przecież w żadnym razie nie są zwolennikami jakiegoś mitycznego Antychrysta, jednym ruchem ręki zniszczą idiotyczny przesąd!
— I to się właśnie nazywa wytrącić oręż z ręki! — powiedział Leighton, coraz bardziej zapalony. — Każdy, kto by oskarżył Nowy Porządek Światowy o maskowanie Antychrysta, zostanie z miejsca wyśmiany.
— No właśnie! To tak, jak wódz prymitywnego plemienia narusza jakieś tabu — kontynuował Del Sasso. — Albo zostanie zabity, albo położy kres zakazowi i wyzwoli swój lud. Utożsamiając się z 666 przywódcy światowi na Kongresie wyzwolą świat z przesądnego lęku. który już od wieków tamuje autentyczny postęp. I raz na zawsze nastąpi koniec mitu o Antychryście!”

„Pozwolę więc sobie w kilku zdaniach wyjaśnić niezwykłą doniosłość tej chwili. Delegaci z krajów Wschodu być może nie są świadomi tego, że świat zachodni przez całe stulecia drżał z obawy przed mającym nadejść tak zwanym Antychrystem, który miałby przejąć władzę nad naszą planetą i pod karą śmierci zmusić każdego mieszkańca Ziemi do noszenia na sobie znaku „666″. Wasza odwaga i zdeterminowanie, jakie dziś wykazaliście identyfikując się z tą złowrogą liczbą, zniszczyło raz na zawsze wszechpotężne tabu i oswobodziło świat od zniewalającego przesądu, który w przeszłości krępował tak wielu. Świat może uwolnić się teraz od negatywnych koncepcji grzechu i zbawienia oraz upokarzającej, szaleńczej idei, że człowiek jest zależny od jakiegoś mitycznego „Boga”. Wasz odważny przykład będą naśladować ludzie dobrej woli na całym świecie, ci, którzy zechcą utożsamić się z Nowym Porządkiem i nosić taki znaczek. Gratuluję więc roli, jaką dziś odegraliście. Wznieśmy wspólnie toast, by uczcić siebie nawzajem i chwalebną wolność od destruktywnych wierzeń religijnych, które aż nazbyt długo wstrzymywały postęp i rodziły nietolerancję. Po aplauzie nastał czas swobodnych i wesołych rozmów, było słychać brzęk kieliszków.”

„— Przerwę ci na chwilę, Antonio — Carla z trudem opanowywała podniecenie. — W tym śmiałym kroku jest coś jeszcze bardziej genialnego. Trudno ci to pojąć — zwróciła się do Wiktora — bo wyrosłeś się w środowisku ateistycznym, wolnym do fatalnego wpływu chrześcijańskich przesądów. Gdybyś wiedział, jak mocno idea Antychrysta zakorzeniła się na Zachodzie, rozumiałbyś, że jeśli Archonci chcą zaprowadzić Nowy Porządek, muszą ją unicestwić. Biblia mówi, że „666″ reprezentuje człowieka, który zaprowadzi na świecie nowy porządek; że będzie to bunt przeciw Najwyższemu. Chrześcijanie będą wołać „Hańba!” przeciw tym, którzy ten znak zaakceptują, ale ja zawołam „Brawo!” To bunt, który musi mieć miejsce, i teraz właśnie nadszedł na to odpowiedni czas. Świat zostanie nareszcie wyzwolony od szkodliwej iluzji, że ludzkość nie potrafi sobie sama poradzić i że musi się zniżać do wyznawania grzechów i swoich słabości i żyć z okruchów „łaski”, które jakiś
„Chrystus” od czasu do czasu zrzuca tu i tam ze swojego wystawnego stołu. — A więc jednak można to nazwać buntem Antychrysta — powiedział Wiktor, który nagle zaczął pojmować.
— Naturalnie! — Del Sasso zacisnął szczęki, a oczy pałały mu ogniem. — Rzeczywiście wprowadzimy to, co Biblia nazywa panowaniem Antychrysta. Nie będzie jednak ono złe, tak jak Biblia ostrzega, lecz będzie monumentem ku czci wrodzonej dobroci i boskości człowieka. A będzie mu przewodził ktoś, kto boskość tę uosobi, w całej jej wspaniałości i pełni.”

„ Świat zostanie nareszcie wyzwolony od szkodliwej iluzji, że ludzkość nie potrafi sobie sama poradzić i żc musi się zniżać do wyznawania grzechów i swoich słabości i żyć z okruchów „łaski”, które jakiś Chrystus od czasu do czasu zrzuca to tu to tam że swojego wystawnego stołu.”

”— Z przykrością muszę powiedzieć, że w końcu likwidacja wszelkiej opozycji okaże się konieczna. Stawka jest zbyt wysoka, by ryzykować. Nie muszę ci chyba mówić, że chrześcijanie są niestety główną siłą opozycyjną wobec Planu. Będą musieli zmienić zdanie albo…

— Jeśli dobrze rozumiem to, co mówisz, Antonio — odezwała się — to zdaje mi się, że coś przeoczyłeś. Chrześcijan, ludzi takich jak Ken Inman, są miliony, i oni raczej umrą, niż wyprą się swojego Pana. Chyba nic mówisz poważnie o ich likwidacji?

— Nie ma wyboru. Nie dlatego, że Archonci są przeciwni religii jako takiej, wręcz przeciwnie. Jednak dogmaty ludzi o wąskich horyzontach muszą ustąpić na rzecz o wiele bardziej stosownej religii, na tyle szerokiej, żeby cały świat mógł ją zaakceptować.

Mówił to bez śladu niechęci w głosie, jak lekarz, który dyktuje receptę. — Nowa religia światowa będzie ekumeniczna, obejmująca wszystkie wyznania, z wyjątkiem naturalnie tych, które roszczą sobie prawa do monopolu na prawdę. Są miliony chrześcijan, którzy nie stanowią żadnego problemu, rozumiejąc, że Chrystus, wbrew temu, co mówi Biblia, nigdy nie twierdził, że jest jedyną drogą, lecz przedstawicielem wszystkich dróg. Tacy bez trudu dopasują się do Nowego Porządku. Natomiast fundamentaliści o ograniczonych horyzontach, czy to chrześcijanie, muzułmanie, Żydzi, czy kto inny, jeśli dobrowolnie nie porzucą swoich bardzo krępujących, negatywnych dogmatów, wówczas trzeba będzie naturalnie przedsięwziąć inne środki. Stawką jest pokój na świecie. Ograniczone sekciarstwo nie może stanąć mu na drodze.”

Drugim element planu to strategia polegająca na uznaniu przez świat zła za dobro, a dobro za zło. Widzimy to w ostatnim akapicie książki.

„— Jeszcze jedno, proszę państwa. Doktor Antonio Del Sasso – jedyny ocalały z katastrofy, a zarazem ten, który narażając życie próbował wynieść doktora Chorewa na zewnątrz – jest tu z nami. Jeszcze dziś po południu pan prezydent wręczy mu medal podczas specjalnej uroczystości w Białym Domu. Chcę go poprosić, aby stanął obok mnie, aby wszyscy państwo mogli go zobaczyć. Panie i panowie, uczynicie słusznie, okazując temu człowiekowi uznanie za jego wysiłki zaprowadzenia na ziemi pomyślności i braterstwa. Tłum oszalał. Ubrany w sweter z golfem i tweedowy płaszcz sportowy Del Sasso lekko przekrzywił głowę i uśmiechnął się. Tak, Plan będzie nadal realizowany. Życie tych kilku osób, które zostały w tym celu poświęcone, to dopiero początek. Wszystko to było częścią Planu, niezbędną do jego kontynuacji, której nic już nie powstrzyma. Tego był absolutnie pewien.”

„Dziewięciu”

W latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych w Instytucie Esalen w rejonie Big Sur na południe od San Francisco wielu czołowych przedstawicieli kwitnącej dziedziny psychologii humanistycznej zjeżdżało się, aby dzielić się swoimi teoriami. W 1962 roku niemal przypadkowo natknęli się na Esalen Abraham Maslow i jego żona Bertha, i od tamtego czasu cieszyli się długą znajomością z tym miejscem. W odbywających się tam dyskusjach brało udział wielu celebrytów, w tym Aldous Huxley, Paul Tillich, Arnold Toynbee, Joan Baez, Simon i Garfunkel, niektórzy z Beatlesów, B.F. Skinner, Linus Pauling i Jerry Brown.

Esalen zostało centrum New Age na zachodnim wybrzeżu, jeszcze zanim pojęcie „New Age” stało się znane, jak też zajmowało się komunikacją z bytami duchowymi na długo przed tym, zanim praktyka ta stała się popularna. Esalen miało swoje własne medium, młodą Angielkę o imieniu Jenny O’Connor. Za pomocą automatycznego pisania grupa bytów nieosobowych nazywających siebie „Dziewięcioma” (i rzekomo oparta na gwieździe Syriusz), regularnie przekazywała wiadomości przez Jenny, będąc czasami dość zdumiewająca w swojej niesamowitej pre kognitywnej dokładności. Współzałożyciel ośrodka Richard Price, przed swoją makabryczną śmiercią w 1985 roku, był pod takim wrażeniem, że zaczął angażować Dziewięciu w swoje sesje terapii Gestalt. Przez kilka lat Informator Esalen oferował kurs Gestalt, który, jak obiecywano, miał być prowadzony przez paranormalną inteligencję „Dziewiątkę.”

W informatorze znalazł się nawet wpis biograficzny Dziewięciu, który opisywał ich jako: „olbrzymie odbicia was samych, terapeuci gestalt, doradcy małżeńscy – czysta energia o jakości pojawiania się dostępna dla wszystkich.” Price uważał, że nie miało znaczenia, czy informacje przekazywane przez Jenny od Dziewięciu pochodziły z Syriusza, czy też z jej podświadomości. Główni dyrektorzy ośrodka konsultowali się u nich nawet podczas słynnego spotkania, które zaowocowało wstrząsem na najwyższym szczeblu kierowniczym.

Interesującym dla naszych badań jest fakt, że Dziewięciu komunikowało się za pośrednictwem innych mediów oraz z innymi organizacjami i osobami zaangażowanymi w okultyzm. Skontaktowali się z Andriją Puharichem w jego laboratorium, wciągając go w okultyzm. Nieżyjący już Gene Roddenberry miał nadzieję nawiązać kontakt z Dziewięcioma i stworzył scenariusz zatytułowany ich imieniem. Poświęcono im książki, takie jak The Only Planet of Choice (Jedyna planeta z wyboru), poświęcona „Tomowi i Radzie Dziewięciu,” przy czym „Tom” jest rzekomym rzecznikiem Rady. Paweł zidentyfikował Dziewięciu (archontów) 1900 lat temu jako demonicznych wrogów ludzkości dopuszczających się „duchowej niegodziwości” (Efezjan 6:12).

Czy Biblia mówi o UFO? [recenzja czytelnika]

„Plan Archontów” jest książką zdecydowanie niszową. Ciężko znaleźć bardziej rozbudowaną opinię na jej temat w polskojęzycznym Internecie, bo i do niewielu odbiorców ona dotrze. Nawet jeśli fizycznie się to stanie (mimo niewielkiego, jednorazowego wydania w roku 1993), to jej treść może być niezrozumiała i w tym sensie „nie docierać” do czytelnika.

Trudno „Plan Archontów” jednoznacznie zaklasyfikować. Z jednej strony jest to science-fiction czy też fantasty. Nie można jednak stwierdzić, że typowe dla tego gatunku. Ponieważ łączenie motywu UFO, inteligencji pozaziemskiej i biblijnego spojrzenia na zapowiadane działania antychrysta, nie jest czymś codziennym. Dave Hunt robi to umiejętnie, choć momentami brakuje mu nieco finezji jakiej oczekujemy od literatury.

FBI, CIA, KGB i UFO

Zatem jest to science-fiction, ale nie do końca. Jest to też powieść sensacyjna, zawierająca wszystkie elementy jakie kojarzymy z filmami akcji z lat 80-tych i 90-tych. Są tu zatem pościgi, strzelaniny, sztuki walki, źli Rosjanie i dobrzy Amerykanie. Są w końcu wszystkie najważniejsze agencje rządowe i aż roi się od agentów FBI, CIA oraz KGB. Są tajne bazy szkolące się w walce parapsychologicznej. No i w końcu są też obcy, istoty spoza ziemi, które poruszają się niezidentyfikowanym obiektem latającym.

Książka naturalnie się zestarzała, bo Dave Hunt pisał ją przeszło 30 lat temu, jednak zrobiła to całkiem zgrabnie. Wcale nie przeszkadza to w lekturze. Przynajmniej mnie nie raziły anachronizmy. Opisuje wydarzenia należące bez wątpienia do fantastycznych, które dzieją się w chwili kiedy społeczeństwo nie było jeszcze stale „on-line”. Dzieją się rzeczy niebywałe, ale informacje przekazuje się zostawiając wiadomości w recepcji hotelu. Media (nie w rozumieniu prasy i stacji telewizyjnych, ale ludzi o zdolnościach mediumistycznych) komunikują się z tytułowymi Archontami za pomocą umysłu, ale nikt nie nosi przy sobie komórki. Choć nie jest to celowy zabieg (bo jak wspomniałem książka ta została napisana w epoce przed-internetowej) to podczas lektury czułem podobny „vibe” jaki udało się wykreować scenarzystom serialu „Stranger Things”. Podobne czasy i badania nad zdolnościami parapsychologicznymi przeprowadzane w tajnych ośrodkach rządowych nie pozwalają uciec od pewnych skojarzeń, choć tu podobieństwa w zasadzie się kończą.

COŚ WIĘCEJ NIŻ ROZRYWKA

Nie może być zresztą inaczej, ponieważ Dave Hunt miał inny cel niż dostarczenie nam po prostu rozrywki. Choć można podejrzewać, że chciał czytelnika zaniepokoić, to nie robi tego z zamiłowania do mrożących krew w żyłach opowieści. Rzeczywistość potrafi być bardziej przerażająca niż fikcja literacka. Autor wplata w powieść swoje przekonania dotyczące końca świata, które bazują na studiowaniu Biblii. On rzeczywiście wierzy w kreślony przez siebie scenariusz!

Oczywiście jest to jakiś wariant, jak mogą rozgrywać się wydarzenia poprzedzające koniec świata. Opiera się on jednak bardzo solidnie o biblijne proroctwa. Tu „Plan Archontów” przypomina całą 12-tomową serię „Czasy Ostateczne” autorstwa Tima LaHaye i Jerry B. Jenkinsa, wydawaną swego czasu przez Vocatio. Tam też nie brakuje pościgów, agentów CIA i FBI oraz bohaterów, którzy przeciwstawiają się działaniom antychrysta. Sam poziom literacki też pozwala wymienić te pozycje obok siebie. Słowem – jeśli podobała wam się wspomniana seria, prawdopodobnie wciągnie was również „Czas Archontów”. Tak było przynajmniej w moim przypadku.

TRAKTAT FILOZOFICZNO-TEOLOGICZNY

Chociaż jest to debiut powieściowy Dave Hunta, nie jest to początek jego przygody z pisarstwem. Okazuje się, że nawet ja miałem już przyjemność wcześniej czytać książkę, w której powstaniu miał udział. Wspierał Rabi R. Maharaja przy pisaniu jego autobiografii „Śmierć Guru”. Możliwe, że to właśnie zetknięcie się z tym nawróconym na chrześcijaństwo wyznawcą hinduizmu, miało wpływ na kształt niektórych fragmentów „Planu Archontów”. Dave Hunt nie ma wątpliwości co do istnienia bytów duchowych. Rzecz w tym, że coś co nazwiemy wzniośle „bezcielesnymi inteligencjami na wysokim szczeblu ewolucji” może być w istocie po prostu tym co Biblia określa jako demony.

Możecie „nie kupować” scenariusza wymyślonego przez Dave Hunta. To (dosłownie, choć nietypowo) literatura fantastyczna. Jednak nie można odmówić logiki argumentom jakie wkłada w usta bohaterów swojej powieści. Dlatego „Plan Archontów” staje się fragmentami nie tyle literaturą science-fiction, co bardziej traktatem filozoficzno-teologicznym. Mamy tu reinterpretację historii Adama i Ewy. Dysputy dotyczące ludzkiej wolności. Opisaną koncepcję Nowego Światowego Porządku, który ma doprowadzić do powszechnego pokoju. W końcu pytanie o to jaką cenę bylibyśmy gotowi zapłacić za obietnicę szczęścia. Jest o czym myśleć.

Zostawiam was z trzema cytatami. Przypominam, że książkę napisano ponad 30 lat temu!

„Przede wszystkim pamiętaj, że wszystko, co mówisz czy piszesz, ma mieć pozytywny wydźwięk. Wszystkie problemy dzisiejszego świata wynikają z faktu, że rasa bogów zamieszkujących tę planetę złapała się w stworzoną przez siebie pułapkę. Uwikłali się w beznadziejną spiralę negatywnych myśli, która obniżyła w nich poczucie własnej wartości. Ludzkość musi się nauczyć kreować nową rzeczywistość poprzez moc pozytywnego myślenia”.

„Nowa religia światowa będzie ekumeniczna, obejmująca wszystkie wyznania, z wyjątkiem naturalnie tych, które roszczą sobie prawa do monopolu na prawdę. Są miliony chrześcijan, którzy nie stanowią żadnego problemu, rozumiejąc, że Chrystus, wbrew temu, co mówi Biblia, nigdy nie twierdził, że jest jedyną drogą, lecz przedstawicielem wszystkich dróg. Tacy bez trudu dopasują się do Nowego Porządku. Natomiast fundamentaliści o ograniczonych horyzontach, czy to chrześcijanie, muzułmanie, Żydzi, czy kto inny, jeśli dobrowolnie nie porzucą swoich bardzo krępujących, negatywnych dogmatów, wówczas trzeba będzie naturalnie przedsięwziąć inne środki. Stawką jest pokój na świecie. Ograniczone sekciarstwo nie może stanąć mu na drodze”.

„Jeśli taka >>wolność<< by istniała to stalibyśmy się ofiarami niczym niepohamowanych działań innych ludzi, które bez wątpienia bywałyby często przeciwne naszym interesom. Prawdziwa wolność może istnieć jedynie w ramach praw, które ją definiują. Posłuszeństwo prawom naturalny pozwala latać samolotem lub szybowcem, podróżować na Księżyc, posługiwać się energią atomową. Posłuchaj! Przecież wszystkie najwspanialsze osiągnięcia ludzkości powstały dzięki posłuszeństwu prawom, które rządzą fizycznym wszechświatem, dzięki współdziałaniu z tymi prawami, a nie zwalczaniu ich. Istnieją również prawa moralne i duchowe, których trzeba przestrzegać. Ten fatalny omam, że możemy sobie pozwalać na wszystko i łamać te prawa, to przyczyna wszystkich naszych bolączek”.

„Plan Archontów” szczerze polecam. Nie jest to książka, która zasługuje na literackie nagrody, ale jest to zdecydowanie lektura, która wciąga i daje do myślenia. To jedna z tych pozycji, która zostanie w twoich myślach na dłużej.

Jeden komentarz

comments user
Czy „PLan Archontów” to zawoalowana rzeczywistość?

Dziekuję za odswieżenie tej lekcji….książkę czytałam ponad 30 lat temu,jak tylko pojawiła sie na rynku polskim.Nie czytałam jej jako science-fiction.Kto znał i sledził nauczanie Dave Hunta,miał swiadomość,ze ma wiedzę dotycząca rzeczywistości duchowej ,która nie była wyuczona i nabyta przez samo studiowanie okreslonych materiałów czy zaistniałych faktów ,ale to był nauczyciel z głęboką wiedzą nabyta poprzez znajomośc Słowa Bozego,trwania i zycia w nim oraz umiejetnością słuchania Ducha Św. oraz łączenia tych wszystkich elementów w całość.Mam na myśli wiedzę biblijną i zakotwiczoną w niej rzeczywistośc w której żyjemy.
Też uwazam ,że temat UFO jakby sie uspokoił,co nie znaczy ,że nie istnieje ,ale dzisiaj media skupiaja sie na innych goracych tematach,np, AI.Na ile sztuczna inteligencja moze byc formą manipulacji duchowej sfery życia?Na ile współczesna technologia moze być….tym samym owocem z Raju podanym ludziom w inym opakowaniu?Pozdrawiam autora strony i doceniam ogrom włozonej pracy w uswiadamianiu, zwłaszcza chrześcijan, w tematach nie tak oczywistych jakby sie wydawało.

Opublikuj komentarz