×

Rozwój chrześcijaństwa w Ameryce Północnej cz.2

Rozwój chrześcijaństwa w Ameryce Północnej cz.2

W innych koloniach panowała tolerancja religijna od początku ich istnienia. Dysydenci wydaleni z Massachusetts założyli Rhode Island. Przywódcy nowej kolonii, szczególnie Roger Williams, byli oddani sprawie wolności religijnej. New Jersey znalazło się pod koniec XVII wieku pod kontrolą kwakrów, którzy również kierowali się zasadą wolności religijnej. W 1681 roku William Penn rozpoczął w Pensylwanii „święty eksperyment”, przekonany, że członkowie różnych grup  chrześcijańskich mogą żyć wspólnie w pokoju i harmonii, jeśli zapewni się im wolność wyznawania własnej religii. W jego zamyśle kolonia miała być schronieniem dla kwakrów, lecz gdy dowiedział  się, że różne grupy religijne w Niemczech są prześladowanych za swe wierzenia, zaproponował tysiącom ich członków osiedlenie się Pensylwanii. Wielu odpowiedziało na zaproszenie, tworząc grupę błędnie określaną później jako „Holendrzy z Pensylwanii”, byli bowiem Niemcami.

Sytuacja religijna, jaka zapanowała na początku XVIII wieku, była interesująca. Kościoły, które miały ugruntowaną pozycję na Północy (kongregacjonaliści) i Południu (anglikanie), zostały zmuszone dostosować się do nowych zasad wolności religijnej, jakie zapanowały w Ameryce Północnej, idąc za przykładem kolonii, które kierowały się nimi od początku swego istnienia. Europejskie kościoły państwowe przeniesione na grunt nowego kontynentu stopniowo przekształcały się w typowo amerykańskie denominacje.

Prawdopodobnie najważniejszym wydarzeniem w życiu religijnym kolonialnej Ameryki było Wielkie Przebudzenie. Rozpoczęło się od lokalnych przebudzeń, a następnie przerodziło się w międzykolonialny wybuch zainteresowania religią. Theodore J. Freylinghuysen (1691-1747) był kaznodzieją holenderskiego Kościoła reformowanego wychowanym w duchu europejskiego pietyzmu. Dzięki niemu, jak również braciom morawskim, luteranom Muhlenberga i innym grupom, pietyzm odegrał znacząca rolę w rozwoju religijności XVIII-wiecznej Ameryki. Gdy w 1720 roku Freylinghuysen przybył do holenderskich osad w New Jersey, rozpoczął siew ziaren przebudzenia, które wydały owoc w 1726 roku. W tym samym czasie osiedlił się tam Gilbert Tennent (1703-1764), młody duchowny prezbiteriański. Pod wpływem Freylinghuysena Tennent rozpowszechnił ideę przebudzenia wśród prezbiterian. Jonathan Edwards (1703-1758), kaznodzieja kongregacjonalny z zachodniego Massachusetts i prawdopodobnie najlepiej znany przedstawiciel duchowieństwa okresu kolonialnego, był świadkiem przebudzenia w swojej parafii w latach 1734-1735.

Wszystkie te iskry przebudzenia miały początkowo jedynie lokalny charakter, kiedy jednak w 1740 roku do kolonii amerykańskich przybył George Whitefield, połączyły się w potężny ogień. Whitefield był doskonałym kaznodzieją, znanym z zaangażowania w przebudzenie, które obejmowało wtedy Anglię, jak też współpracy z braćmi Wesleyami. Przemierzając obszary Ameryki Północnej od Georgii do Nowej Anglii Whitefield pozostawiał za sobą rzesze nawróconych, a pod kierownictwem lokalnych przywódców ogień przebudzenia nabierał blasku, szczególnie w Nowej Anglii. Tysiące ludzi składało świadectwo o swym nawróceniu, kościoły wzrastały, a kwestie religijne stanowiły

główny temat rozmów mieszkańców kolonii. Kilka denominacji wzrosło liczebnie tak bardzo, że odczuwając brak duchownych założyły własne uczelnie: w 1745 roku prezbiterianie założyli Princeton, w 1754 anglikanie założyli Columbię, w 1764 baptyści otworzyli Brown, a w 1766 roku holenderski Kościół reformowany otworzył uczelnię Rutgers.

Jednak nie wszystko, co wiązało się z przebudzeniem, było godne pochwały. W przebudzenie zaangażowało się również wielu radykalnych duchownych, którzy bardziej zrazili niż podbudowali wiernych. Wielu członków kościołów, którzy pozostali obojętni na panujące przebudzenie i żywili pewne podejrzenia co do motywów wędrownych kaznodziejów, reagowało gniewem, gdy ci nazywali ich „nienawróconymi”. Niektórzy z młodych kaznodziejów przebudzeniowych łamali tradycyjną etykę i obyczaje stanu duchownego, co stawiało ich wysiłki w złym świetle. Głębokie podziały dotknęły prezbiterian, kongregacjonalistów i holenderski Kościół reformowany. W ciągu jednej lub dwóch dekad większość podziałów została zażegnana, lecz postawa podejrzliwości wobec nadmiernie entuzjastycznych przebudzeń pozostała.

W czasie rewolucji amerykańskiej większość kościołów popierała dążenia patriotów i nowy rząd amerykański. Wiele głównych denominacji amerykańskich, w tym kongregacjonaliści, prezbiterianie i baptyści, miało w Anglii charakter dysydencki i wiele wycierpiało ze strony Kościoła anglikańskiego. Było oczywiste, że jednomyślnie opowiedzą się one po stronie wolności politycznej Ameryki Północnej. Kwakrzy byli pacyfistami, więc obydwie strony uważały ich za niegodnych zaufania. To samo można powiedzieć o licznych małych grupach niemieckich w Pensylwanii, które także były oddane zasadom powstrzymywania się od przemocy i rozdziału kościoła od państwa, łącznie z unikaniem jakiegokolwiek zaangażowania chrześcijan w sprawy państwa. Płacili podatki i pozwalali władzom zajmować część swych majątków na potrzeby specjalnych podatków wojennych, lecz starali się zachować możliwie największy dystans wobec problemów i decyzji, które wiązały się z nowym państwem.

Jak można się było spodziewać, najbardziej skłonni do opowiedzenia się w wojnie po stronie brytyjskiej byli anglikanie. Właściwie wszyscy duchowni anglikańscy popierali rząd brytyjski, bowiem większość z nich urodziła się i wychowała w Anglii. Jak już wspomniano, prawie wszyscy mieszkańcy Południa popierali dążenia patriotów, natomiast wielu mieszkańców kolonii północnych było lojalistami. Przykładem pierwszej postawy był George Washington, wyjątkiem od drugiej był Alexander Hamilton.

Luteranie doświadczyli podobnych trudności jak grupy pacyfistyczne. Uznanym zwierzchnikiem amerykańskich luteran był Henry Melchior Muhlenberg (1711-1787), który pochodził z księstwa Hanoweru, podobnie jak Jerzy I, król Anglii. Królowie angielscy nadal nosili tytuł elektora Hanoweru i z tego też powodu Muhlenberg uważał, że nie może przyłączyć się do buntu przeciw Jerzemu III (1760-1820). Twierdził, że wojna jest grzechem i dziękowanie Bogu za zwycięstwa militarne w czasie rewolucji przypomina składanie Mu dziękczynienia po popełnieniu cudzołóstwa, na którym nie zostało się przyłapanym.

Pomimo to czterech z jego synów, również duchownych luterańskich, stanęło po stronie patriotów. Jeden z nich wstąpił do armii, zachęcił do tego też członków swojego kościoła, został generałem i uczestniczył w wojnie przez cały czas jej trwania. Inny był członkiem Kongresu Kontynentalnego w latach 1789 i 1790, a w 1789 roku został pierwszym mówcą amerykańskiej Izby Reprezentantów.

W chwili wybuchu wojny w ośmiu koloniach funkcjonował kościół popierany przez władze – w pięciu był to Kościół anglikański, w trzech kongregacjonalny. Wykaz ten nie obejmuje stanu Nowy Jork, gdzie anglikanizm zajmował wiodącą pozycję jedynie w samym mieście i trzech przyległych hrabstwach. W 1776 roku, po ogłoszeniu Deklaracji Niepodległości Stanów Zjednoczonych, Kongres Kontynentalny skierował do poszczególnych stanów prośbę o napisanie nowych konstytucji stanowych, które zastąpiłyby nieaktualne statuty kolonialne. W trakcie pisania poszczególnych konstytucji, co było nieuniknione, wynikła kwestia popierania kościołów przez władze stanowe.

Jako pierwsze z popierania określonych wyznań zrezygnowały stany południowe: w 1776 roku Maryland i Północna Karolina, a w 1777 Georgia. Konstytucja Południowej Karoliny z 1778 roku popierała bliżej nie sprecyzowaną wiarę protestancką, lecz nawet takie rozwiązanie zastało zarzucone w nowej konstytucji z 1790 roku. Prawdziwe zmagania nastąpiły w Wirginii, gdzie anglikanie byli najsilniejsi i zdecydowani zachować swą uprzywilejowaną pozycję. Nowa konstytucja Wirginii z 1776 roku zachowywała wcześniejszy układ. W ciągu następnych lat niektóre przywileje Kościoła anglikańskiego były mu stopniowo odbierane, lecz prawdziwy przełom nastąpił w 1779 roku, gdy Thomas Jefferson przedstawił Ustawą o ustanowieniu wolności religijnej. Debata nad nią i uchwalenie jej zajęły kolejne sześć lat. W 1784 roku ustawa nieomal upadła w wyniku wysunięcia innej, proponującej pewne kompromisy, którą popierali Patrick Henry i George Washington. Znamienne były słowa deisty Benjamina Franklina: „Religia, która nie może się utrzymać, nie jest godna, aby ją wspierać”. Ustawa Jeffersona została ostatecznie uchwalona w 1785 roku, gwarantując wszystkim pełną wolność religijną.

Na Północy sytuacja wyglądała odmiennie. Tamtejszy Kościół kongregacjonalny miał o wiele lepszy wizerunek dzięki żarliwemu popieraniu wysiłków wojennych, a nowe konstytucje stanów New Hampshire, Massachusetts i Connecticut zachowywały jego pozycję jako kościoła państwowego. Musiało minąć kolejne czterdzieści lat, zanim rozdział kościoła od państwa stał się rzeczywistością w Nowej Anglii. W New Hampshire uchwalono go w 1817 roku, w Connecticut w 1818, a w Massachusetts w 1833 roku.

Wszystko to odbywało się na stopniu stanowym. Na stopniu federalnym (narodowym) przez długi czas nie podejmowano jakichkolwiek działań. Artykuły Konfederacji nie wspominały o kwestiach religijnych, choć zostały one poruszone w czasie konwencji filadelfijskiej w 1787 roku. Charles Pinckney z Południowej Karoliny zaproponował, aby „nie wymagać żadnego testu natury religijnej jako kwalifikacji do pełnienia urzędu lub funkcji publicznej w Stanach Zjednoczonych”, klauzuli, która została dodana do VI artykułu konstytucji. Zaproponował również, aby wszyscy wybierani urzędnicy byli wprowadzani w swoje obowiązki w oparciu o „przysięgę lub oświadczenie”, co pozwoliłoby kwakrom w pełni uczestniczyć w pracach nowego rządu. Kwakrzy nie składali przysięgi, lecz nie mieli żadnych obiekcji wobec złożenia oświadczenia.

Na początku konwencja całkowicie ignorowała możliwość powstania kościoła państwowego na szczeblu narodowym. Wszyscy zdawali sobie sprawę, że jedynie Kościoły kongregacjonalny i anglikański były w stanie ubiegać się o taki status, lecz oczywiste było, że żaden z nich nie zaakceptuje drugiego. Ponieważ nie było poważnych pretendentów, po cóż było rozważać taką kwestię w konstytucji? Jedyną opcją, która wydawała się możliwa uczestnikom konwencji, było zapewnienie wszystkim pełnej wolności religijnej. Historyk kościoła, Philip Schaff, poczynił obserwację, że rząd został „zmuszony” do tej decyzji, ponieważ nie było żadnej godnej alternatywy. W rezultacie model tolerancji religijnej, który wykształcił się w koloniach położonych w środkowej części wybrzeża, gdzie ani Kościół kongregacjonalny ani anglikański nie miały statusu religii państwowej, stał się modelem ogólnonarodowym.

Niektóre stany nadal domagały się większych gwarancji wolności religijnej. Te, którym najbardziej zależało na wolności obywatelskiej, pragnęły umieszczenia w Konstytucji stwierdzenia, iż rząd nie ma prawa ustanawiać którejkolwiek religii państwową; inni twierdzili, że konstytucja nigdzie nie przypisuje rządowi tego prawa, zatem nie ma potrzeby niczego zabraniać. Zwolennicy zapisu uważali, że nie można tego pozostawiać domysłom – należy stwierdzić to jak najwyraźniej. Jednym z pierwszych zadań nowego Kongresu Stanów Zjednoczonych było przygotowanie Ustawy oprawach obywatelskich dotyczącej szeregu kwestii. Stały się one pierwszymi dziesięcioma poprawkami do konstytucji.

Pierwsza poprawka stwierdza: „Kongres nie może uchwalić prawa wprowadzającego  religię lub zakazującego swobodnego jej praktykowania”. Od samego początku słowa te były przedmiotem wielu  kontrowersji. Stosują się one, na przykład, jedynie do rządu federalnego: „Kongres nie może  uchwalić prawa…”, co pozwoliło trzem stanom w Nowej Anglii zachować kościół państwowy. Jednak w ciągu kilkudziesięciu lat wszystkie trzy stany odstąpiły od swych decyzji, sprawiając, iż praktyka unikania nadawania jakiejkolwiek religii statusu religii państwowej jest stosowana w całych Stanach Zjednoczonych. Na początku XX wieku sąd najwyższy Stanów Zjednoczonych wydając decyzję dotyczącą zupełnie innej kwestii stwierdził, iż ograniczenia obowiązujące rząd federalny dotyczą również poszczególnych stanów, co skutecznie zapobiegło możliwości ustanowienia religii państwowej na poziomie stanowym. Ogólnie Amerykanie są zadowoleni i dumni z tego ostanowienia, choć współcześni sekularyści próbują nadać pierwszej poprawce znaczenie zupełnie odmienne od oryginalnego. W 1790 roku (lub 1791 – przyp. red.) jej zwolennicy z pewnością nie zamierzali ograniczać działalności kapelanów wojskowych ani zabraniać czytania Biblii czy modlitwy w szkołach publicznych.

Pierwsza poprawka oznaczała, że Stany Zjednoczone pozostaną krajem religijnego pluralizmu. Żadna grupa religijna (odmienna od ogólnie pojmowanego chrześcijaństwa) nie będzie miała dominującej pozycji; zamiast tego wiele denominacji chrześcijańskich będzie współzawodniczyć ze sobą o wzrost liczby wiernych. W owym czasie było ku temu wiele sposobności. Najbardziej wiarygodne szacunki oceniają liczbą członków kościołów w końcu XVIII wieku jedynie na 10 procent populacji. Wielu z pozostałych 90 procent to wierzący lub uczęszczający do kościoła, nie będący jednak członkami konkretnej denominacji. Taka liczba osób pozostających poza kościołem stanowiła poważne wyzwanie dla wszystkich kościołów na początku XIX wieku. Historia następnego półwiecza religii amerykańskiej opowiada o różnorodnych wysiłkach podejmowanych w celu ewangelizowania licznych Amerykanów pozostających poza kościołem.

Fragment rozdziału – Rozwój chrześcijaństwa w Ameryce Północnej
z książki „Historia kościoła” Jamesa B. Northa

Święty eksperyment – https://en.wikipedia.org/wiki/Holy_Experiment

Ustawa o ustanowieniu wolności religijnej – https://en.wikipedia.org/wiki/Virginia_Statute_for_Religious_Freedom

Pierwsza poprawka do Konstytucji Stanów Zjednoczonych – https://en.wikipedia.org/wiki/First_Amendment_to_the_United_States_Constitution

Opublikuj komentarz