Donatyści
Kościół donatystów w Afryce Północnej kształtowało wiele czynników, między innymi afrykański separatyzm i tradycjonalizm. Tradycjonalizm wyrażał się przede wszystkim przez specyficzną dla Afryki Północnej myśl teologiczną o Kościele oraz w specyficznym kulcie męczenników.Donatyści uważali się za autentycznych spadkobierców Kościoła w Afryce Rzymskiej, Kościoła, jaki istniał przed wielkim prześladowaniem za Dioklecjana, za spadkobierców Kościoła z czasów św. Cypriana. Okazali się tradycjonalistami w wielu dziedzinach: nie przyjmowali na przykład wprowadzonego przez katolików święta Epifanii, urządzali agapy także w czasie Wieczerzy Pańskiej, co rzymscy katolicy już dawno porzucili, a jako nowość – odrzucili monastycyzm.
Wykluczając apostatów z Kościoła [tych którzy odstąpili od kościoła w czasie srogich prześladowań lub podpisali „lojalki”] donatyści uważali za znak rozpoznawczy prawdziwego Kościoła to, że jest on prześladowany, i że sam nie prześladuje innych. „Nie jest rzeczą godną, aby schodzili się razem synowie męczenników i potomstwo zdrajców”. Donatyści nawiązywali wyraźnie do znanej opinii Tertuliana, że „krew męczenników jest zasiewem chrześcijan”.
Donatyści jako tradycjonaliści nie uznali nowej epoki chrześcijańskiej, to znaczy przyjęcia chrześcijaństwa przez cesarzy. Uznawali władzę świecką za wrogą wobec chrześcijaństwa z natury.
Jedną z podstaw do uznania donatyzmu za herezję mogła być również praktyka powtórnego chrztu katolików, którzy przechodzili do donatystów . Tego rodzaju zarzut herezji, a na pewno schizmy można było zastosować wobec donatystów już w IV wieku. Pierwsze dekrety, które wywołały prześladowania donatystów wydał Konstantyn.
Donatyści, będąc bardzo licznymi w Afryce Północnej i zachowując, czy odbudowując w swoich ramach wiele ze struktur typu katolickiego, byli w stanie odwołać się do cesarza w swojej walce ze stroną katolicką, co też wkrótce zrobili. Konstantyn zwołał wielu biskupów obu stron i wydał decyzję przeciwko donatystom, którzy następnie zaczęli być prześladowani i karani; ale to nie uśmierzyło sporu, który trwał do czasu, kiedy wszyscy zostali zmieceni przez inwazję mahometan w VII wieku.
Odejście od pierwotnego wzoru podanego dla Kościołów w Nowym Testamencie, spotkało się bardzo wcześnie z silnym oporem, prowadzącym w niektórych przypadkach do formowania się w podupadłych Kościołach kręgów, które trzymały się daleko od zła i miały nadzieję, że będą sposobem na odbudowę całości. Niektóre z nich zostały wydalone i spotykały się jako oddzielne zgromadzenia. Niektóre, uważając za niemożliwe, by dostosować się do panujących warunków, odchodziły i tworzyły nowe wspólnoty. Często wzmacniały one inne, które od początku zachowywały pierwotne praktyki. W późniejszych stuleciach często wspomina się o Kościołach, które trzymały się doktryny apostolskiej i które twierdziły, że posiadają nieprzerwaną sukcesję od czasów apostołów. Często otrzymywały one, zarówno przed, jak i po czasach Konstantyna, imię katarów lub purytanów, chociaż nie wydaje się, aby same to imię przyjmowały.
Nadano im również imię nowacjanie, chociaż Nowacjan nie był ich założycielem, ale tym, który w swoich czasach był wśród nich liderem. W kwestii, która bardzo poruszała Kościoły w czasie prześladowań, czyli to, czy należy ponownie przyjmować osoby, które „odpadły od wiary”, to znaczy te, które składały ofiary bożkom po przyjęciu chrztu, Nowacjan przyjął surowsze stanowisko. Umęczonego w Rzymie biskupa Fabiana, który za życia wyświęcił Nowacjana, popierał Korneliusz, który był gotów przyjmować tych, którzy odpadli od wiary. Mniejszość, sprzeciwiając się temu, wybrała Nowacjana na biskupa, który zaakceptował ich wybór, jednak sam Nowacjan i jego przyjaciele zostali ekskomunikowani (251) przez synod w Rzymie. Sam Nowacjan zginął później męczeńską śmiercią, ale jego sympatycy, nazywani katarami, nowacjanami lub innymi imionami, nadal szeroko rozpowszechniali się. Przestali uznawać Kościoły katolickie lub uznawać jakąkolwiek wartość w ich obrzędach.
Donatyści w Afryce Północnej pozostawali pod wpływem nauczania Nowacjana. Oddzielili się od Kościoła katolickiego w kwestiach dyscypliny, kładąc nacisk na charakter osób udzielających sakramentów, podczas gdy katolicy uważali same sakramenty za ważniejsze. We wcześniejszych latach donatyści, którym nadano to imię od imienia dwóch czołowych mężów spośród nich, obu o imieniu Donat, odróżniali się od katolików ogólnie swoim lepszym charakterem i postępowaniem. W niektórych częściach Afryki Północnej stali się oni najliczniejszą z różnych gałęzi Kościoła.
Podczas gdy Kościoły chrześcijańskie rozwijały się w różnych formach, pojawiła się również nowa religia gnostycka, manicheizm, który powstał i rozprzestrzenił się szeroko, stając się groźnym przeciwnikiem chrześcijaństwa. Jej założyciel, Mani, urodził się w Babilonii (ok. 216 roku). Jego dualistyczny system czerpał ze źródeł perskich, chrześcijańskich i buddyjskich a on ogłosił swoje powołanie, aby być następcą i wykonawcą dzieła rozpoczętego i kontynuowanego przez Noego, Abrahama, Zoroastra, Buddę i Jezusa. Wiele podróżował i nauczał, docierając nawet do Chin i Indii, i wywarł wielki wpływ na niektórych władców perskich, ale w końcu został ukrzyżowany. Jego pisma dalej cieszyły się szacunkiem, a jego naśladowcy, liczni w Babilonie i Samarkandzie rozprzestrzeniali się także na Zachodzie, pomimo gwałtownych prześladowań.
Pośród zamieszania różnych stron konfliktu, znajdowali się także prawdziwi nauczyciele, zdolni i elokwentni w prowadzeniu dusz na drodze zbawienia. Ktoś, którego imię jest nieznane, pisząc w II wieku do głodnego wiedzy człowieka o imieniu Diognet [14], stawia sobie za cel odpowiedź na pytania dotyczące sposobu oddawania czci Bogu wśród chrześcijan, przyczyny ich wiary i oddania Bogu i miłości do siebie nawzajem, dlaczego ani nie czcili bogów Greków, ani nie wyznawali religii żydowskiej, i dlaczego ta nowa praktyka pobożności dopiero tak późno weszła na świat.
Pisze, że „chrześcijanie nie różnią się od innych ludzi ani krajem, ani językiem”, mieszkając w takich miejscach, „jakie określił los każdego z nich, i przestrzegając rodzimych zwyczajów w zakresie odzieży, pożywienia i pozostałej części zasad postępowania, ukazują nam swój wspaniały i zdumiewający sposób życia. Mieszkają we własnych krajach, ale tylko jako przybysze. Jako obywatele mają udział we wszystkim z innymi, a jednak znoszą wszystko jak cudzoziemcy. Każda obca ziemia jest dla nich jak ojczyzna, a każda kraina ich urodzenia jest jak ziemia obcych … Spędzają swoje dni na ziemi, ale są obywatelami nieba. Są posłuszni ustanowionym prawom, a jednocześnie swoim życiem przewyższają prawa … są zniesławieni i błogosławieni”. Następnie, mówiąc o Bogu, pisze: On, który jest Wszechmogący, Stwórca wszystkich rzeczy, (…) posłał z nieba i umieścił między ludźmi Tego, który jest prawdą, świętym i niezrozumiałym Słowem, i mocno utwierdził Go w ich sercach. Nie posłał do ludzi, jak można by sobie wyobrazić, żadnego (…) anioła ani władcy, (…) ale samego Stwórcę i Stworzyciela wszystkich rzeczy – przez którego uczynił niebiosa – przez którego zamknął morze w jego granicach” – któremu gwiazdy są posłuszne. „Posłannika tego posłał do nich … Jak król posyła swego syna, który jest także królem, tak Go posłał; jako Boga posłał Go, posłał Go do ludzi, posłał Go jako Zbawiciela”. Posłał Go niea by nas osądził, chociaż „On jeszcze wyśle Go, aby nas sądził, a kto zniesie Jego pojawienie się?” Jeśli chodzi o późne posłanie Zbawiciela, Bóg zawsze był ten sam, ale czekał w swojej wielkodusznej cierpliwości. „Uformował w swym umyśle wielki i niewypowiedziany plan, który przekazał jedynie swojemu Synowi”. Dopóki ukrywał swoją mądrą radę, wydawał się nas lekceważyć, ale to miało pokazać, że sami nie możemy wejść do królestwa Bożego. Ale kiedy nadszedł wyznaczony czas, „On sam wziął na siebie brzemię naszych nieprawości, dał na okup za nas swego Syna, Świętego za przestępców, Nienagannego za złych, Sprawiedliwego za nieprawych, Niezniszczalnego za zniszczalnych, Nieśmiertelnego za śmiertelnych. Bo cóż innego mogło zakryć nasze grzechy niż Jego sprawiedliwość? Przez kogo innego było możliwym, abyśmy my, niegodziwi i bezbożni, mogli być usprawiedliwieni, niż przez jedynego Syna Bożego? O słodka zamiano! O niezgłębiony planie! O korzyści przewyższające wszelkie oczekiwania! aby niegodziwość wielu była ukryta w Jednym sprawiedliwym, a sprawiedliwość Jednego usprawiedliwiła wielu przestępców!”
Kiedy Kościół zetknął się z Cesarstwem Rzymskim [15], wybuchł konflikt, w którym wszystkie zasoby tego potężnego mocarstwa zostały wyczerpane na próżne usiłowanie pokonania tych, którzy nigdy nie stawiali oporu ani nie mścili się, ale znosili wszystko z miłości do Pana, w którego ślady szli. Jakkolwiek Kościoły były podzielone w poglądach i praktyce, były zjednoczone w cierpieniu i zwycięstwie. Chociaż chrześcijanie byli wprawdzie dobrymi poddanymi, ich wiara zabraniała ofiarowania kadzideł lub oddawania boskiej czci cesarzowi lub bożkom. Dlatego uważano ich za nielojalnych wobec cesarstwa, a kiedy kult bożków wkraczał w codzienne życie ludzi, w ich religię, biznes i rozrywkę, chrześcijanie zostali znienawidzeni za oddzielanie się od otaczającego ich świata. Skierowano przeciwko nim surowe środki, początkowo sporadyczne i lokalne, ale pod koniec pierwszego wieku bycie chrześcijaninem stało się nielegalne; prześladowania stały się systematyczne i objęły całe cesarstwo. Pomimo tego, że występowały znaczne okresy wytchnienia, jednak z każdym kolejnym atakiem, prześladowania stawały się coraz bardziej gwałtowne; majątki wyznawców Chrystusa były konfiskowane, byli więzieni i nie tylko zabijani w niezliczonej liczbie, ale też poddawani każdej wyobrażalnej torturze, którą dodawano do ich kary. Informatorzy byli nagradzani; ci, którzy chronili wierzących, dzielili ich los; a każdy fragment Pisma, który można było znaleźć, był niszczony. Na początku IV wieku ta niezwykła wojna między potężnym światowym imperium Rzymu a tymi niestrudzonymi Kościołami, które były nadal niezwyciężone, ponieważ „nie ukochali swego życia aż do śmierci”, wydawała się możliwa do zakończenia tylko poprzez całkowite wyginięcie Kościoła.
Potem wydarzyło się coś, co doprowadziło do niespodziewanego zakończenia tego długiego i strasznego konfliktu. W walkach, które toczyły się w Cesarstwie Rzymskim, zwyciężał Konstantyn i w 312 roku odniósł zdecydowane zwycięstwo, wkroczył do Rzymu i natychmiast wydał edykt kończący prześladowania chrześcijan. Rok później wydano edykt mediolański, na mocy którego wszyscy ludzie dostali wolność wyznawania dowolnej wybranej przez siebie religii.
W ten sposób Cesarstwo Rzymskie zostało pokonane poprzez oddanie Panu Jezusowi tych, którzy Go znali. Ich cierpliwa, niestrudzona wytrwałość zmieniła gorzką wrogość i nienawiść rzymskiego świata, najpierw w litość, a potem w podziw.
Początkowo religie pogańskie nie były prześladowane, ale, pozbawione wsparcia państwa, stopniowo upadały. Preferowano wyznanie chrześcijaństwa. Prawa znoszące nadużycia i chroniące słabych przyniosły nieznaną wcześniej miarę dobrobytu. Kościoły, uwolnione od ucisku z zewnątrz, weszły w nową rzeczywistość. Wiele zachowało swoją pierwotną prostotę, jednak wiele z nich zostało dotkniętych głębokimi wewnętrznymi zmianami w swojej strukturze, które były widoczne i bardzo odróżniały je od Kościołów nowotestamentowych z czasów apostolskich. Wprowadzenie tych zmian na większą skalę ukaże niebawem ich skutki.
Fragment pochodzi z artykułu „Męczennicy kościoła Donatystów” oraz z książki „Kościół Pielgrzym” –
z rozdziału I – Początki
Książka została przetłumaczona na język polski w 2023 roku
i upowszechniona przez portal apologetyka.pl
https://apologetykabiblijna.pl/ksiazki/kosciol-pielgrzym



Opublikuj komentarz