×

Boża wizyta domowa

Boża wizyta domowa

Autor widzi potrzebę zmiany w kościele. Wierzy, że Bóg będzie, a może już jest inicjatorem i tym, który przeprowadza tą zmianą w skali światowej. Myślę, ze wielu z nas widzi, że kościół, szczególnie zachodni, zamerykanizowany doszedł do ściany, widzi postępującą dewastację tego kościoła. Wielu chrześcijan pragnie, modli się o przebudzenie. Inni spodziewają się, zamiast przebudzenia, raczej wielkiego zwiedzenia i odstępstwa.

Książka Paula Vieira „Jezusa tutaj nie ma” [ang. Jesus has left the building] została napisana w 2006 roku. Teraz spróbujemy spojrzeć na nią z perspektywy minionych 20 lat. Jak się ma „nowe wino” i co się dzieje z „nowymi bukłakami”? Czy „nowe pokolenie” o którym czytaliśmy w poprzednim rozdziale nadal jest w ukryciu? Co kryje się pod hasłem „młode wino”  czy duchowe ożywienie czy kolejne ludzkie pomysły na kościół ?

Książka „Jesus Has Left the Building” to manifest nurtu tzw. Kościoła organicznego (ang. organic church) oraz wspólnot domowych. Główną osią publikacji jest krytyka tradycyjnego, instytucjonalnego modelu Kościoła i wezwanie do powrotu do korzeni chrześcijaństwa.

Autor podkreśla, że we współczesnym chrześcijaństwie zbyt wielką wagę przywiązuje się do struktur, instytucji i fizycznych budynków świątyń. Z biblijnego punktu widzenia „Kościół” (gr. ekklesia) to wspólnota wierzących, a nie miejsce spotkań

Osobiście nie zgadzam się ze wszystkimi wnioskami i postulatami autora, jednak uważam, że jego książka jest, a może bardziej powinna być świetnym przyczynkiem do debaty nad duchową kondycją ewangelicznego chrześcijaństwa.

Boża wizyta domowa

Tak naprawdę nie ma nic nowego. To co ma miejsce, już się kiedyś wydarzyło. To co Bóg czyni w wielki sposób na całym świecie dzisiaj, już kiedyś dokonał w innym pokoleniu i innym momencie historii. Większa część tej historii jest zawarta na kartach Pisma. By zrozumieć nasze czasy trzeba spojrzeć wstecz na okresy podobne do naszego. Co wtedy Bóg uczynił? Dlaczego to uczynił? Jakie lekcje z tego wynikają? Wszystko czego potrzebujemy, aby zyskać zrozumienie naszych własnych dni można odnaleźć w historiach i doświadczeniach zarejestrowanych w Piśmie.

Celem napisania tej książki jest dostarczenie wglądu w obecną sytuację kościoła poprzez spojrzenie na to, co Bóg już objawił nam odnośnie Swoich dróg. Wkraczamy teraz w decydujący moment naszej wspólnej podróży. Opowiedziałem już historię mojego życia. Opisałem potrzebę zmiany, jako że młode wino potrzebuje nowych bukłaków. Zbadaliśmy wielki Boży plan, który nazywam „apostolskim marzeniem” i jak Bóg wyjątkowo wyposażył postmodernistyczne pokolenie, które jest odporne na religijność, w celu wprowadzenia tych zmian w przyszłości. Teraz przenosimy naszą uwagę na Bożą perspektywę. Wierzę, że On jest inicjatorem i tym, który przeprowadza tą zmianą w skali światowej. Co zamierza zrobić teraz Duch Święty? Dlaczego Jezus opuścił budynek i już go tam nie ma? By odpowiedzieć na te pytanie jeszcze raz musimy wrócić do przeszłości. Chcę opowiedzieć Wam trzy historie, każda kolejna wynika z poprzedniej.

Pierwsza konferencja kościoła

Pierwszą z trzech historii znajdujemy w piętnastym rozdziale Dziejów Apostolskich. Zanim Jezus odszedł do Ojca dał swoim uczniom polecenie, aby czekali w Jerozolimie na obietnicę Ducha Świętego. Według Jego słów, kiedy to się stanie mieli zostać wyposażeni mocą z nieba, aby zostać Jego świadkami. Naznaczył im plan rozwoju misyjnego, który miał zacząć się w Jerozolimie i rozejść po krańce ziemi. To była jasna mapa dla apostołów i wczesnego kościoła. Mieli rozpocząć w jednym miejscu i wyjść stamtąd. Całkiem proste. Tymczasem niedługo potem, droga ewangelii doszła do ściany.

We wcześniejszym rozdziale pisałem o tym, jak często tak naprawdę nie rozumiemy tego, co mówi Bóg z powodu „siatki” naszego umysłu. Nie myślimy tak, jak Bóg i w momencie kiedy docierają do nas Jego słowa zmieniamy je w naszym umyśle zgodnie z naszym doświadczeniem lub światopoglądem. Dokładnie to miało miejsce w tym punkcie życia wczesnego kościoła. Czystość ewangelii i jej rozwój były zagrożone wpłynięciem na mielizny żydowskiego sposobu myślenia [a później greckiego głęboko filozoficznego sposobu myślenia], zakorzenionego w religijnej tradycji. Wszyscy pierwsi wierzący byli Żydami. Wiedzieli, że ewangelia miała rozprzestrzenić się na pogańskie terytoria, ale oczywiście zrozumieli to w odmienny sposób, niż zamierzał uczynić to Bóg.

Niektórzy z wierzących w Jerozolimie mieli problem z pracą, którą Paweł wykonywał wśród nie-Żydów. Pomimo tego, że dostali to słowo od Samego Jezusa byli obrażeni, kiedy ono rzeczywiście zaczęło się wypełniać. Niepokoiło ich to, że Paweł zwiastował ewangelię Poganom, nie wymagając od nich uznawania Żydowskiego prawa, zwyczajów i kultury. Paweł i jego kompani pozwalali Poganom nawiązać relację z Chrystusem nie pouczając ich o wcześniejszej potrzebie nawrócenia na judaizm. Mimo, że wcześni żydowscy uczniowie Jezusa wiedzieli, że Poganie są tego częścią to cała idea włączenia ich w Boży plan przybrała formę, której się nie spodziewali.

Najwyraźniej kościół w Jerozolimie początkowo zakładał, że Poganie będą zobligowani do podtrzymywania żydowskich tradycji. Ci mężczyźni i kobiety ani przez chwilę nie pomyśleli, że Bóg mógłby porzucić ich całą tradycję. W ich mniemaniu było jasne, że Bóg uczynił swój dom wśród Izraela. Oni byli „w środku”, wszyscy pozostali byli „na zewnątrz”. Dlatego, aby Poganin mógł przyjść do wiary, musiałby najpierw zostać Żydem, a dopiero później Chrześcijaninem. Nawrócenie to byłoby szczególnie symbolizowane poprzez fizyczny akt obrzezania wymagany przez Prawo Mojżesza.

W naszym zachodnim rozumieniu „kościoła” my również wymagamy od niewierzących, aby najpierw uznali naszą religijną kulturę w celu poznania Chrystusa. Kościół [nasze zwyczaje, poglądy, kultura] najpierw, Chrystus później. Wymagamy od niewierzących, aby poznali obcy język [nasz slang] i doświadczyli naszej „chrześcijańskiej kultury”, mając nadzieję, że spotkają Jezusa gdzieś po drodze w całym tym bałaganie. Zapraszamy świat do kościoła zamiast do relacji z Bogiem, przez Chrystusa. Oczekujemy od niewierzących, żeby szybko nauczyli się „naszego stylu”. W jakimś sensie dokonujemy ich obrzezania. W efekcie zachowujemy się jak „fałszywi bracia”, do których odwołuje się Paweł w liście do Galacjan. Spędziłem więcej czasu na odbudowywaniu  zniszczenia dokonanego przez fałszywe chrześcijaństwo dla poszukujących, których znam, niż jestem w stanie się przyznać.

To pokolenie jest bardziej skłonne zwrócić się do Jezusa jeśli będzie On stał sam. Jeśli dodasz „kościół” do Jego towarzystwa, stracisz tych ludzi. Czy można ich obwiniać? Jesteś w stanie dopuścić myśl, że Bóg porzucił „kościół” w jego obecnej formie, aby otworzyć innym drzwi do poznania Jezusa? Dokładnie to samo uczynił Pan w dniach Pawła z „żydowską chrześcijańską kulturą”. Członkowie kościołów nie biorą nawet pod uwagę takiej możliwości, że Bóg chciałby coś zmieniać. Zbyt często nasze rozumienie tego, co Bóg jest w stanie zrobić jest zawężone do wąskiego zakresu i ograniczamy Boga do „kościoła”. Mamy taki sam rodzaj paradygmatu, jaki mieli wcześni żydowscy wierzący.

Wielu ludzi modli się i wierzy, że nadchodzi wielkie żniwo dusz. Sądzimy, że kiedy to zacznie się dziać niewierzący będą ustawiać się w kolejkach do naszych budynków i będziemy musieli się przeorganizować, aby przeprowadzić kilka kościelnych nabożeństw dziennie. Publiczność będzie musiała pojawić się o 6 rano, żeby zająć sobie miejsca na niedzielne zgromadzenie o 10. Nie mamy pojęcia, że kiedy rzeczywiście nastąpi to poruszenie Ducha, nie będzie ono w ogóle wyglądało w ten sposób. Ci ludzie nie będą chcieli przyjść do naszych kościołów i nie sądzę, że będą musieli. Nie wydaje mi się, że zamiarem Bożego serca byłoby narzucenie im naszego religijnego systemu. O tym właśnie jest historia z Dziejów Apostolskich 15.

Bóg chciał ocalić Pogan i spotkał ich poza murami żydowskiej tradycji. Wierzę, że Bóg czyni to ponownie. Jezus dotyka ludzi i prowadzi ich przez Swojego Ducha poza mury zorganizowanego kościoła. W tym wszystkim będzie miało miejsce pewne napięcie. Taki sam rodzaj napięcia jaki miał miejsce w Dziejach Apostolskich. Ludzie będą uważali, że jest to nie biblijne i zupełnie niepoprawne. „To nie może być Bóg!” Jednak w miarę czytania tej historii mam nadzieję, że ujrzysz w tym Boga!

Jak się można było spodziewać większość czasu poświęconego rozważeniu sprawy „Pogan” odbyła się podczas spotkań i rozmów  (Dz. Ap. 15:6). Atmosfera była prawie wojenna. I nie było widać końca dysputy. Wtedy nagle nastąpił zwrot.

Po długiej wymianie zdań przemówił do nich Piotr: „Wiecie, bracia, że Bóg już dawno wybrał mnie spośród was, aby z moich ust poganie usłyszeli słowa Ewangelii i uwierzyli. Bóg, który zna serca, zaświadczył na ich korzyść, dając im Ducha Świętego tak samo jak nam. Nie zrobił żadnej różnicy między nami a nimi, oczyszczając przez wiarę ich serca. Dlaczego więc teraz Boga wystawiacie na próbę, wkładając na uczniów jarzmo, którego ani ojcowie nasi, ani my sami nie mieliśmy siły dźwigać. Wierzymy przecież, że będziemy zbawieni przez łaskę Pana Jezusa tak samo jak oni”. Wszyscy umilkli, a potem słuchali opowiadania Barnaby i Pawła o tym, jak wielkich cudów i znaków dokonał Bóg przez nich wśród pogan. (Dz. Ap. 15:7-12)

Duch Boży poruszał się w ciszy. Serca mężczyzn zostały przełamane. Stare sposoby myślenia i interpretowania Pisma odchodziły w przeszłość kiedy kościół w Jerozolimie słyszał historię za historią. To było niezaprzeczalne. Bóg poruszał się poza ich sposobem myślenia.

A gdy i oni umilkli, zabrał głos Jakub i rzekł: „Posłuchajcie mnie, bracia! Szymon opowiedział, jak Bóg raczył wybrać sobie lud spośród pogan. Zgadzają się z tym słowa Proroków, bo napisano: Potem powrócę i odbuduję przybytek Dawida, który znajduje się w upadku. Odbuduję jego ruiny i wzniosę go, aby pozostali ludzie szukali Pana i wszystkie narody, nad którymi wzywane jest imię moje – mówi Pan, który to sprawia. (Dz.Ap. 15:13-17)

Jakub słysząc historię tego, jak Bóg użył Szymona Piotra, aby zwiastował Poganom, powiedział: „To jest Amos 9:11”. Jest to werset odnoszący się do „odbudowania przybytku Dawida”. Jaki związek ma przybytek Dawida z problemem Pogan, który się pojawił w Dziejach Apostolskich? Czym jest ten przybytek Dawida? Wszystko co wiemy w tym momencie to fakt, że Jakub słysząc historię Piotra wreszcie wszystko zrozumiał. Dlatego czymkolwiek jest „przybytek Dawida” ma on związek z właściwym zrozumieniem wydarzeń dotyczących pierwszego doświadczenia zwiastowania Poganom przez Piotra. To prowadzi nas do drugiej historii.

Doświadczenie w Jopie

Szczegóły drugiej historii możesz znaleźć w Dziejach Apostolskich, rozdział dziesiąty. Tutaj postaram się ja streścić. Dwóch ludzi modliło się. Jeden siedział na dachu domu w mieście Joppa. Drugim modlącym się był Rzymski setnik, około osiemdziesiąt kilometrów dalej w Cezarei. Piotr, który był w Joppie znał osobiście Chrystusa jako jeden z Apostołów Pana. Drugi miał na imię Korneliusz. Poważnie szukał Boga, ale był uważany za obcego przez obywateli Izraela. Korneliusz był Poganinem. Nie znał Boga, chociaż modlił się do Niego i pomagał potrzebującym. Poszukiwał prawdy. Jest to piękna historia spotkania tych dwóch ludzi, dzięki niezwykłemu zbiegowi okoliczności zaaranżowanych przez samego Boga. Zacznijmy od Joppy.

Było już około południa i Piotr porządnie zgłodniał. Mógł pościć tego dnia. Dach budynku był miejscem, gdzie Piotr odpoczywał i modlił się. Jednak nie było to dzień, jak co dzień. Nagle Piotr popadł w uniesienie. To słowo w grece to existemi, z którego pochodzi nasze „ekstaza”. Piotr był świadomy, a jednocześnie w swego rodzaju stanie euforycznego snu. Wydawało się, że to co Bóg chciał powiedzieć Piotrowi musiało ominąć zwykły proces myślowy i wyjść na poziom Bożej świadomości. Bóg nie chciał aby umysł Piotra stanął na drodze otrzymania tej wiadomości. W tym stanie Piotr ujrzał wizję z nieba.

Wielkie płótno trzymane za jego cztery rogi zstępowało z nieba na ziemię. Na nim Piotr zobaczył wiele ziemskich zwierząt uznanych za rytualnie nieczyste, „wszelkie zwierzęta czworonożne, płazy naziemne i ptaki powietrzne”. Zgodnie z Zakonem Boży lud nie mógł spożywać tych zwierząt. Mając ten widok przed oczami Piotr usłyszał potężny głos, mówiący: „Zabijaj i jedz!”. Piotr odpowiedział z religijnym przekonaniem i żarliwością. Miał właściwą odpowiedź ze „szkółki niedzielnej”. „O nie, Panie! Bo nigdy nie jadłem nic skażonego i nieczystego”. Głos powtórzył to szokujące stwierdzenie: „Nie nazywaj nieczystym tego, co Bóg oczyścił”. Powtórzyło się to trzy razy i płótno zostało zabrane z powrotem do nieba.

Piotr był całkowicie skonsternowany tą wizją. Być może pomyślał: „Co? Bóg chce, abym teraz jadł wieprzowinę?” Nie miał pojęcia, o co chodziło w tej wizji. Często kiedy Bóg do nas przemawia w ogóle nie rozumiemy tego, co mówi. To jest z założenia po stronie Boga. On nie chce, abyśmy odeszli z własną inicjatywą i działali w kierunku tego, co usłyszeliśmy. Wielokrotnie nie zostajemy w tym miejscu, aby usłyszeć dalsze szczegóły. Nie powinniśmy nic robić z Bożym objawieniem. On do nas przemawia, a naszym zadaniem jest czekać. Nie rób niczego ze słowem, wizją lub innym bożym objawieniem. Po prostu czekaj. To słowo nie zostało ci objawione, aby cię pokierować, ale aby potwierdzić coś, co ma się wydarzyć. To znak drogowy. Kiedy przyjdzie czas zrozumiesz swoją wizję. Piotr był bardzo skonsternowany tym, czego właśnie doświadczył. Nie zrozumiał tego!

Tymczasem w Cezarei setnik Korneliusz miał swoje własne niespotykane doświadczenie podczas modlitwy. Po pierwsze, ciekawy jest sam fakt, że Rzymianin w ogóle się modlił. W zasadzie nie tylko się modlił, ale również wspierał biednych. Czy to nie zdumiewające? Mamy tu człowieka, który szuka Boga, ale nie ma pojęcia kim On jest. Jednocześnie jego serce prowadzi go do dwóch rzeczy: do modlitwy i wspierania potrzebujących. Wierzę, że Korneliusz symbolizuje wiele milionów ludzi w naszej kulturze, którzy nie znają Boga, ale modlą się [i pomagają innym].

W ostatniej ankiecie przeprowadzonej przez Reader’s Digest  (Listopad 2003) 64% Kanadyjczyków odpowiedziało „Tak, oczywiście” na pytanie czy mocno wierzą w Boga. Kolejne 14% ankietowanych „trochę wierzy” w Boga. Prawie 8 na 10 ludzi, których widzę codziennie jadących samochodem lub na ulicy wierzy, że Bóg istnieje. Te wartości są wyższe w Stanach Zjednoczonych. A jednocześnie jedynie 23% Kanadyjczyków regularnie uczęszcza na cotygodniowe nabożeństwa. Wśród tych, którzy nie chodzą do kościoła nadal jest wysoka liczba poszukujących duchowo. 45% Kanadyjczyków twierdzi, że modli się codziennie. Policzmy. Około 25 milionów Kanadyjczyków (80%) wierzy w Boga, ale tylko 7 milionów z nich „chodzi do kościoła”. Jednocześnie ponad 14 milionów modli się. Zakładając, że ci chodzący do kościoła jednocześnie się modlą pozostaje przynajmniej 7 milionów ludzi modlących się każdego dnia, którzy nie biorą udziału w religijnych spotkaniach. Wyjaśniając ten trend jeden z ankietowanych powiedział Reader’s Digest: „Bóg ma u nich domowe wizyty”.

W tej historii Korneliusz reprezentuje być może setki milionów ludzi modlących się poza murami na całym globie. Być może wy tym momencie więcej ludzi modli się w świecie, niż w kościele. Wydaje się, że ludzie mają głębokie pragnienie łączności z Bogiem, ale nie wiedzą kim On jest. Zastanawiam się jak wyglądają ich modlitwy. Być może wołaniem dzisiejszej kultury jest „Pomocy!”, bardziej niż coś innego. Świat w którym żyjemy jest wzburzony. Ludzie są teraz otwarci na Boga bardziej niż kiedykolwiek przedtem. Wołają do Boga i Bóg nie zignoruje tych modlitw. Dosłownie wznoszą się przed Nim. W odpowiedzi Bóg posłał anioła do Korneliusza w wizji.

Anioł objawił się Korneliuszowi ze słowami: „Modlitwy twoje i jałmużny stały się ofiarą, która przypomniała ciebie Bogu”. Następnie anioł poinstruował Korneliusza, aby sprowadził człowieka imieniem Piotr z Joppy. Dał mu adres domu i powiedział Korneliuszowi, że Piotr opowie mu co ma uczynić.

Pamiętajcie, że Piotr właśnie miał swoje trzy wizje – płótno, nieczyste zwierzęta oraz „zabijaj i jedz”. Nie rozumiał tego, co Bóg chciał przez to powiedzieć i nagle usłyszał pukanie do drzwi. Był to człowiek wysłany przez Korneliusza, aby eskortował Piotra do jego domu. Zanim Piotr zorientował się kto to był, Duch Święty powiedział do niego: „Poszukuje cię trzech ludzi. Zejdź więc i idź z nimi bez wahania, bo Ja ich posłałem” (Dz. Ap 10:19-20). Piotr nie zdawał sobie sprawy z tego kim byli ci ludzie i dokąd go zaprowadzą. Oczekiwał właśnie na wyjaśnienie Bożej wizji. Jeśli zrozumiałby dokąd idzie, prawdopodobnie nie zgodziłby się pójść. Jak się domyślacie Piotr udał się z tymi ludźmi, zabierając ze sobą kilku żydowskich chrześcijan. Wszyscy byli niesamowicie zaskoczeni kiedy dotarli na miejsce.

Piotr był przygotowany. Bóg przyprowadził go do miejsca, do którego sam by nigdy nie poszedł. Dom Korneliusza wypełniony był jego przyjaciółmi i bliskimi, wszyscy oni byli niewierzącymi poganami. Czy wiesz, że Żydom nie wolno było nawet postawić nogi w domu poganina? Nigdy nie zjedli by posiłku z poganinem. To było postrzegane jako grzech. Jeśli ta sytuacja miałaby miejsce przed jego doświadczeniem w Joppie, dla Piotra nie byłoby  wątpliwości. „My nie chodzimy do takich miejsc. To niewłaściwe, aby ‘chrześcijanie’ spotykali się z takimi ludźmi”. Ci niewierzący byli nieczyści. Jednocześnie wyobrażam sobie, jak na widok domu pełnego pogan Duch Święty szepcze Piotrowi do ucha: „Nie nazywaj nieczystym tego, co ja oczyściłem”.

Nagle to wszystko nabrało sensu. Duch Święty nie mówił o nie jedzeniu wieprzowiny. On konfrontował postawę serca i uprzedzenia Piotra z tą grupą ludzi. Tamta wizja w Joppie miała miejsce dla tej właśnie chwili. Stała się znakiem drogowym informującym Piotra: „Jesteś tutaj”. Był we właściwym miejscu o właściwym czasie, nawet wbrew jego mniemaniu. Bóg czynił coś nowego i Piotr potrzebował radykalnej zmiany swojego postrzegania. Bóg dosłownie wybrał się  na „domową wizytę”.

Piotr wszedł do środka i donośnym głosem powiedział do wszystkich: „Wiecie, że zabronione jest Żydowi przestawać z cudzoziemcem lub przychodzić do niego. Lecz Bóg mi pokazał, że nie wolno żadnego człowieka uważać za skażonego lub nieczystego” (Dz. Ap. 10:28). Piotr dzielił się ewangelią z tymi ludźmi i wielu z nich uwierzyło przesłaniu. Zanim ten ex-rybak skończył mówić, Duch Święty został wylany na tą pierwszą grupę pogan. Wszyscy zostali ochrzczeni tego dnia. Piotr i jego żydowscy przyjaciele byli zachwyceni tym co się wydarzyło. Nie mogli uwierzyć własnym oczom. To było wydarzenie bez precedensu. Bóg uczynił coś, czego nigdy nie widzieli i nie mogli sobie wyobrazić.

Pan mówi dokładnie tą samą rzecz do kościoła dzisiaj. „Nie nazywaj ich nieczystymi. Zmieniam wasze myślenie. Zmieniam sposób w jaki pojmujecie te rzeczy. Nie wymagam od nich, aby uznawali waszą religijną kulturę w celu poznania Mnie. Spotykam ich tam, gdzie przebywają. Idę prosto do ich domów, aby zanieść im moją miłość do nich”.

Tą historię usłyszał Jakub na konferencji opisanej w Dziejach Apostolskich 15. To wydarzenie stało się częściowym wypełnieniem słów proroka Amosa, wypowiedzianych generacje wcześniej. Jakub powiedział: „To jest Amos 9:11!”. Historia Piotra i Korneliusza jest dokładnie o tym, jak Bóg odbudowuje przybytek Dawida. Przybliżamy się do odkrycia tej potężnej prawdy, ale potrzebujemy jeszcze jednej opowieści. Wierzę, że Bóg czyni w naszych czasach to samo, co w Dziejach 10 i 15. Jednak sięga to jeszcze dalej w przeszłość. Musimy teraz udać się jeszcze tysiąc lat wcześniej przed Piotrem i Korneliuszem. To właśnie z Dawidem obraz ten zyskuje lepszą ostrość.

Przybytek Dawida

Trzecia historia została już częściowo opowiedziana w rozdziale czwartym. Po tym jak Arka Przymierza została uprowadzona przez Filistynów i przysporzyła im wiele problemów, odesłano ją wozem z powrotem do Izraela. Wóz był ciągnięty przez dwie krowy. Młode cielaki zostały na miejscu, krowy zaś ciągnęły wóz bez jarzma. Filistyni odprowadzili je wzrokiem, a one poprowadziły wóz prostą ścieżką do Bet-Szemesz, nie skręcając w lewo, ani w prawo. Opuszczenie cieląt przez mleczne krowy było zupełnie niespotykane. To musiało być ponadnaturalne. Bóg prowadził je tą drogę. Przyprowadziły arkę prosto do domu Abinadaba, gdzie pozostała przez wiele dekad, aż do momentu odzyskania przez Dawida.

Faktem jest, że każdy wiedział gdzie znajduje się arka. Plotki rozchodzą się bardzo szybko. Jednak nikt nie wiedział co zrobić w tej sytuacji. Ostatecznie, kiedy Dawid został królem Bóg pokazał mu gdzie jest prawdziwe miejsce arki.

Logiczną odpowiedzią na pytanie „Gdzie przynależy arka, manifestacja obecności Boga?” jest „Jej miejsce jest tam, skąd przyszła”. Gdzie mieszkał Bóg zanim Filistyni uprowadzili arkę? Pamiętamy, że arka podróżowała z Mojżeszem po pustyni i jego przenośną świątynią. Jednak kiedy Jozue i jego armia podbili i osiedlili ziemie Kanaanu, przybytek Mojżesza razem z arką przymierza znalazł swoje miejsce w miejscu zwanym Silo. Pozostała tam przez kilkaset lat, aż do momentu przejęcia i uprowadzenia do ziemi Filistyńskiej. Arka była uważana za obecność Boga, więc kiedy został zabrana, Bóg również został zabrany. Bóg zniknął spośród narodu Izraelskiego. Boga nie było w zasięgu przez długi czas. Król Dawid był człowiekiem, który miał to zmienić. Jednak jego zamiary były zupełnie radykalne.

Jestem pewien, że większość Izraelitów, szczególnie kapłani, zakładali, że Dawid sprowadzi arkę z powrotem do przybytku Mojżesza, tam gdzie była poprzednio. Przybytek Mojżesza był

gotowy, wszystko przygotowane na Górze Gibeon. Kapłani również byli gotowi, aby wypełnić swoje zadania i składać codzienne ofiary. Wszystko było na miejscu, poza jednym najistotniejszy elementem – arką. Wyobrażam sobie dialogi między Dawidem i wszystkimi wokół niego. „Dobrze Dawidzie, sprowadźmy ją z powrotem. Przywróćmy właściwy porządek. Umieścimy arkę za zasłoną w Miejscu Najświętszym. Ustalmy wszystko ponownie. Zapalimy kadzidła, odprawimy rytuał oczyszczenia i ceremonie, złożymy ofiary całopalne i ofiary za grzechy, przywrócimy właściwy, biblijny porządek. Przywróćmy Boga do przybytku Mojżesza!”

Dawid mógł być zainspirowany tymi słowami, aż do momentu kiedy zdał sobie sprawę jakie konsekwencje to ze sobą poniesie. Przybytek Mojżesza oznaczał, że tylko jeden człowiek z całego narodu mógł wejść do Miejsca Najświętszego, gdzie stała arka i widzieć Boga. Tylko Najwyższy Kapłan mógł to zrobić. Jeden wybrany spośród milionów ludzi mógł spotkać się z Bogiem; tylko jeden. Mało tego, Najwyższy Kapłan mógł to zrobić tylko jeden raz w roku, w Dniu Przebłagania. A więc oto scenariusz: jednemu człowiekowi, jednego dnia pozwolono widzieć Boga. Tym jest przybytek Mojżesza. Gdzieś w postrzeganiu tej sprawy przez Dawida zaszła zmiana. Nie zgadzał się na to, aby przywrócić arkę do miejsca, gdzie była poprzednio. Instynktownie wyczuwał, że Bóg również tego nie chciał. Pan zmieniał porządek rzeczy i to co Dawid zrobił później wymagało wiele odwagi.

Dawid zebrał razem wszystkich najbardziej wpływowych ludzi w narodzie. Wyobrażam sobie ciszę, która zapadła kiedy ogłosił nowiny. „Panowie, w zasadzie mam co do tego zupełnie inny plan. Nie złożymy arki z powrotem w przybytku Mojżesza”. O czym Dawid opowiada? Chce zmieniać setki lat tradycji i stawać przeciwko samemu Prawu Mojżesza? Przybytek Mojżesza został ustanowiony przez Boga! Większość Prawa Mojżesza skupia się na czynnościach świątynnych. Miejsce Najświętsze jest jedynym miejscem, gdzie może przebywać arka. Jednak Dawid miał inne plany. Zamiast tego ustawił  namiot w swoim ogrodzie i powiedział swojej opozycji: „Arka wraca ze mną do domu!”

Jak widzieliśmy w poprzednim rozdziale pierwsza próba sprowadzenia arki przez Dawida skończyła się tragicznie. Podążył za przykładem Filistynów i włożył arkę na wóz. Bóg pozwolił, aby wół się potknął. Wszechmocny nie chciał być traktowany w ten sposób. To

była ciężka lekcja dla Dawida. W odpowiedzi Dawid rzekł: „W jaki sposób arka Pana ma do mnie powrócić?” Serce Dawida zostało objawione w tej próbie. Wszystko czego pragnął, to aby Bóg powrócił do niego. Pragnął samego Boga i teraz na drodze do spełnienia tego marzenia stała wielka przeszkoda. Na szczęście Dawid zorientował się co uczynił źle i trzy miesiące później spróbował ponownie.

Dawid sprowadził arkę z domu Obed-Edoma z chwałą, radością, muzyką i tańcami. Tysiące ludzi ustawiły się na ulicach podziwiając ten pochód, który w końcu dotarł do Góry Syjon, domu Dawida. Stał tam namiot i arka została przyniesiona do swojego nowego miejsca. Przybytek Mojżesza nie miał być już nigdy zamieszkany przez Boga. Teraz można będzie Go spotkać w skromnym namiocie w ogrodzie króla (1 Kronik 15,16,17).

Przybytek Dawida był miejsce ciągłej modlitwy i uwielbienia. Dawid ustanowił śpiewaków i muzyków, aby służyli przed Panem 24 godziny na dobę. Wiele psalmów zostało napisanych w tym miejscu. Wielkie prorocze wejrzenia przyszłych wydarzeń, w tym przyjście Mesjasza, miały miejsce w tym namiocie. Proste pieśni stały się prorockimi Pismami. Na przykład Psalm 22 dokładnie ukazuje ukrzyżowanie naszego Pana na tysiące lat przed tym, jak ukrzyżowanie zostało wymyślone. Dawid i jego przyjaciele radowali się niezliczonymi godzinami w obecności ich Boga. Było to miejsce intymności i miłości. Zupełnie niesamowitym faktem o nim było też to, że Dawid musiał złamać połowę prawa Mojżeszowego, aby je ustanowić. Nie przestrzegał zasad wejścia i dostępu do arki.

Jeśli powiedziałbyś Mojżeszowi, Aaronowi i Lewitom z przeszłości, że to się stanie pewnego dnia, powiedzieliby, że to nie możliwe. Pytanie brzmi zatem: „Czy ci ludzie, którzy przychodzili teraz do arki padali nieżywi w jej obecności?” Jak dobrze wiemy odpowiedź brzmi: „Nie”. Wydaje się, że Bóg to lubił. Podobało mu się to. Sam Pan stał za zmianami, które wprowadził Dawid, nawet jeśli wydawały się nieodpowiednie. W namiocie Dawida Bóg mógł przebywać ze Swoimi ludźmi. Nie było odgradzającej kurtyny. Wszyscy mogli do Niego przyjść. Dawid odczytał ten moment. Stare przemijało, a coś nowego i wspaniałego jawiło się na horyzoncie. Wierzę, że serce Dawida nie chciało powrotu do starego systemu uwielbienia, w którym jakiś inny człowiek miał spotykać się z Bogiem. On chciał Boga bezpośrednio.

Czegoś tutaj brakuje

Przez okres około czterdziestu lat równolegle działały dwa przybytki. Mimo, że Dawid i jego muzycy mieli arkę u siebie, pozwolił aby w przybytku Mojżesza kontynuowano składnia ofiar i rytuałów. Widzimy tutaj dwie góry, Góra Syjon i Góra Gibeon. Były dwa przybytki, ale tylko w jednym z nich przebywała Boża obecność. To wprost nie do pomyślenia, że kapłani przeprowadzali wszystko tak jak do tej pory w przybytku Mojżesza. Przelewali krew zwierząt, odprawiali rytuały oczyszczenia, piekli chleby, zapalali świece i kadzidła. Poprawnie i zgodnie ze zwyczajami robili wszystkie rzeczy w zgodzie z Prawem Mojżeszowym, ale brakowało jednej krytycznej rzeczy. Za zasłoną w Miejscu Najświętszym nie było arki. Bóg nie był obecny.

Czy czułeś kiedykolwiek, że „chodzisz do kościoła” z przyzwyczajenia i wychodzisz stamtąd pusty i sfrustrowany? Myślałeś sobie: „Gdzie podziewa się dzisiaj Bóg?”. Nie zrozum mnie źle. Bóg żyje w tobie i w każdym wierzącym. Nie ma miejsca na świecie, w którym Jego nie ma. Ja jednak mówię o rzeczywistym poczuciu, że On jest blisko i jest aktywnie zaangażowany w życie swojego ludu. W naszych sercach wzrasta głód Bożej obecności wyraźnie manifestującej się wśród nas. Zamiast tego często wychodzimy z kościoła z dręczącą świadomością, że czegoś tu brakuje.

Bóg opuszcza budynek

Asaf był głównym liderem uwielbienia w przybytku Dawida i jednym z jego przyjaciół. Napisał kilkanaście psalmów, przypuszczalnie podczas służenia Panu w namiocie Dawida. Psalm 78 został napisany przez Asafa i opowiada o historii Izraela z perspektywy wieczności. Psalm 78 to boski komentarz na temat ostatnich kilkuset lat przed Dawidem. Większa jego część opowiada o niewierności Izraela w stosunku do Boga i Jego reakcję na ich bałwochwalstwo.

Ale wystawiali na próbę i drażnili Boga Najwyższego , i Jego przykazań nie strzegli . Odstępowali zdradziecko , jak ich ojcowie , byli zmienni , jak łuk zawodny . Pobudzali Go do gniewu przez swoje wyżyny i wzniecali Jego zazdrość swoimi rzeźbami . Bóg usłyszał i zapłonął gniewem , i zupełnie odrzucił Izraela . I porzucił mieszkanie w Szilo , przybytek , gdzie mieszkał wśród ludzi . I oddał swoją moc w niewolę , a swą chwałę w ręce nieprzyjaciół . I wydał pod miecz swój naród , i rozjątrzył się na swoje dziedzictwo .  Młodzieńców ich pochłonął ogień , a nad ich pannami nie śpiewano pieśni weselnych. Ich kapłani poginęli od miecza , a ich wdowy nie mogły lamentować . Lecz Pan się ocknął jak ze snu , jak wojownik winem zmożony. I poraził od tyłu swych nieprzyjaciół : wieczystą sromotą ich okrył . Odrzucił namiot Józefa i nie wybrał szczepu Efraima , lecz wybrał pokolenie Judy , górę Syjon , którą umiłował . I wzniósł swoją świątynię , jak wysokie niebo , jak ziemię , którą ugruntował na wieki.  (Psalm 18:56-69)

Wyobraź sobie jak szokująca musiała być ta pieśń dla ludzi słuchających Asafa w trakcie jego prorockiego objawienia. Filistyni nie ukradli Boga przejmując arkę. Bóg sam wyszedł! Bóg właściwie celowo opuścił przybytek Mojżesza i pozwolił pojmać się przez Filistynów na krótki czas. Oni nie pojmali Boga. Bóg sam opuścił budynek. Sam oddał swoją siłę i chwałę w ręce Swoich wrogów.  Czekał na właściwy czas i właściwą osobę, która zrobi to co On sam

zaplanował. Bożym planem było ustanowienie przybytku w innym miejscu. Postanowił zmienić zasady gry. Bóg ukochał Górę Syjon. Dla Boga również nie było to wystarczające, aby spotykać się z jednym człowiekiem jednego dnia w roku. Potrzebą Jego serca zawsze była radość ze społeczności ze wszystkimi ludźmi. To właśnie reprezentuje przybytek Dawida – intymność z Bogiem.

W namiocie Dawida nie było ofiar ze zwierząt. Nie było tam zasłony oddzielającej Boga od jego ludzi. Każdy mógł przyjść przed Jego oblicze i spotkać się z Żywym Bogiem. Dawid wszedł w relację z Bogiem, która nie miała być w pełni zrealizowana przez kolejne tysiąc lat. Przybytek Dawida zapowiada czas nowego przymierza, gdzie każdy wierzący w Chrystusa ma dostęp do Miejsca Najświętszego. Bóg usunął bariery w intymnej relacji z Nim. Właśnie dlatego tak bardzo kochał ten przybytek. On nie tylko odzwierciedla prawdę nowego przymierza, ale również objawia proroctwo odnośnie ostatecznego przeznaczenia kościoła i planety ziemia. Ze wszystkiego co Bóg uczynił w przeszłości, teraz wybrał właśnie to, aby to raz jeszcze odbudować. Naprawdę mu się to podobało. „Powtórzę to jeszcze raz. Odbuduję przybytek Dawida”.

Jak to wszystko ma się do Korneliusza? Pamiętaj, Jakub powiedział, że historia Korneliusza jest wypełnieniem „odbudowania przybytku Dawida”. Bóg opuścił religijną tradycję Żydów. On wyszedł i odnaleziono go w domu Poganina. Bóg ustawił swój namiot w ogrodzie Korneliusza. Korneliusz nie musiał pokonywać wielu przeszkód. Bóg nie tylko spotkał się z tym człowiekiem, nawiedził również jego przyjaciół i rodzinę. Stare przymierze było jak przybytek Mojżesza – wierzący w Jerozolimie chcieli zamknąć Boga w ramy, które od zawsze znali. Ale Bóg zamierzał wyjść poza nie. Duch Święty chciał wyjść do prawdziwego świata i ustawić namiot w ogrodzie każdego, kto miał serce Dawida. „W jaki sposób arka Boża przyjdzie do mnie?”

Jezus chce spotkać każdą osobę w miejscu, w którym ona żyje. Więc kiedy Jakub usłyszał historię Korneliusza powiedział: „To jest przybytek Dawida”. Wierzę, że w naszych dniach Bóg również odbudowuje ten przybytek. Bóg pracuje poza ramami wszystkiego co znamy. Czy będziemy w stanie dostosować się i współpracować z Nim w tym dziele? Dla Boga nie ma świętych krów. On wydaje się porzucać to, co ustanowił w przeszłości, na rzecz czegoś lepszego lub bardziej pasującego do jego celów. Jeśli tylko my bylibyśmy tak elastyczni jak On. Potrzebujemy jego łaski, która pomaga nam się zmieniać. Dobra nowina jest taka, że Bóg rzeczywiście składa wizyty domowe.

Fragment książki Paula Vieira „Jezusa tutaj nie ma” [ang. Jesus has left the building]
PDF wersji anglojęzycznej znajduje się pod adresem: –
https://followingtrusting.com/wp-content/uploads/2017/03/jesus-has-left-the-building.pdf

Opublikuj komentarz