Dziesięć znaków fałszywego nauczyciela
Wilki nie zawsze przychodzą z zewnątrz, często stoją za kazalnicą.
Paweł, żegnając się ze starszymi w Efezie, wypowiedział słowa, które brzmią dziś równie mocno jak dwa tysiące lat temu: „Ja wiem, że po odejściu moim wejdą między was wilki drapieżne, nie oszczędzając trzody; nawet spomiędzy was samych powstaną mężowie, mówiący rzeczy przewrotne, aby uczniów pociągnąć za sobą” (Dz 20,29-30).
Zwróćmy uwagę: spomiędzy was samych.
Najbardziej niebezpieczny wilk nie przychodzi z tabliczką „fałszywy nauczyciel”. Przychodzi z Biblią. Mówi o Jezusie. Modli się. Może pięknie głosić, wzruszać ludzi, opowiadać o cudach, proroctwach i przebudzeniu. Może mieć tysiące obserwujących, wielką salę, profesjonalny zespół uwielbienia i imponujące „świadectwa”. Problem polega właśnie na tym, że wilk wygląda jak owca.
Dlatego Jezus nie powiedział: poznacie ich po popularności, charyzmie, cudach czy liczbie ludzi na nabożeństwie. Powiedział: „Po ich owocach poznacie ich” (Mt 7,16).
Jak więc rozpoznać wilka?
1. Mówi „łaska”, ale buduje system uczynków. Zaczyna od: „zbawienie jest z łaski”, a potem pojawia się wielkie „ALE”. Jesteś zbawiony z łaski, ale musisz zrobić to. Musisz przeżyć tamto. Musisz przyjąć „właściwy” chrzest, mówić językami, osiągnąć odpowiedni poziom świętości albo stale udowadniać, że naprawdę zasługujesz na pozostanie zbawionym. W efekcie człowiek zamiast patrzeć na Chrystusa zaczyna patrzeć na siebie i żyje w nieustannym strachu: „Czy zrobiłem wystarczająco dużo?”. Tymczasem Ewangelia mówi: „Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę (…) nie z uczynków” (Ef 2,8-9). Dobre uczynki są owocem zbawienia, a nie ceną jego utrzymania.
2. Żąda podporządkowania, którego sam nie poddaje kontroli. Wilk uwielbia nauczać o „uległości wobec przywództwa”. Kwestionowanie jego decyzji szybko staje się „buntem”, „duchem niezależności”, „atakiem na autorytet” albo „dotykaniem Bożego pomazańca”. Nie musi nawet zaatakować cię publicznie. Wystarczy pobożne: „Módlmy się za brata, bo ostatnio coś jest z nim nie tak”. I już zasiano podejrzenie. Biblia natomiast każe badać nauczanie (Dz 17,11), badać duchy (1 J 4,1) i wszystko sprawdzać (1 Tes 5,21). Żaden pastor, prorok, apostoł, biskup ani starszy nie jest ponad Słowem.
3. Chroni reputację systemu bardziej niż ludzi skrzywdzonych przez system. Kiedy wychodzi na jaw skandal seksualny, finansowy albo nadużycie władzy, nagle pojawiają się wezwania do „jedności”, „przebaczenia”, „nieosądzania” i „ochrony Kościoła”. Psalm 105,15 – „Nie dotykajcie pomazańców moich” – zaczyna funkcjonować jak immunitet przywódcy. Tymczasem biblijny przywódca nie otrzymuje immunitetu od odpowiedzialności. Przeciwnie, wymagania wobec niego są większe (1 Tm 3,1-7). Kościoła nie chroni się przez ukrywanie grzechu. Chroni się go przez prawdę.
4. Używa „proroctw”, aby kierować cudzym życiem. „Bóg powiedział mi, z kim masz się ożenić”. „Bóg pokazał mi, że masz zostać w tym zborze”. „Widziałem, co się stanie, jeśli odejdziesz”. „Pan powiedział, że masz wesprzeć tę służbę”. W tym momencie „proroctwo” przestaje służyć budowaniu człowieka, a zaczyna być narzędziem kontroli. Nowy Testament nie daje żadnemu człowiekowi prawa przejęcia steru nad cudzym sumieniem. Dlatego nawet proroctwa mają być rozsądzane i badane (1 Tes 5,20-21).
5. Za każdym problemem widzi demona i uzależnia ludzi od „uwalniania”. Gniew? Demon. Pożądliwość? Demon. Obżarstwo? Demon. Uzależnienie? Demon. Lęk? Demon. Człowiek zaczyna wierzyć, że nie potrzebuje pokuty, odnowienia umysłu, dyscypliny i uśmiercania uczynków ciała, lecz kolejnej sesji „uwalniania”. A potem jeszcze jednej. I następnej. W ten sposób zamiast wolności powstaje zależność od „namaszczonego usługującego”. Paweł tymczasem nazywa wiele takich rzeczy uczynkami ciała (Ga 5,19-21) i wzywa wierzących do życia według Ducha.
6. Kocha pieniądze, choć mówi, że chodzi o „Królestwo”. „Zasiej w dobrą ziemię”. „Uruchom zasadę stu-krotnego zwrotu”. „Nie możesz prześcignąć Boga w dawaniu”. „Jeżeli chcesz przełomu finansowego, musisz zasiać”. A dziwnym trafem „dobrą ziemią” bardzo często okazuje się właśnie konto jego służby. Ewangelia dobrobytu zamienia Boga w mechanizm inwestycyjny, a dawanie w duchową transakcję. Jezus natomiast powiedział: „Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi” (Mt 6,19-21), a Paweł nauczył się zarówno obfitować, jak i cierpieć niedostatek (Flp 4,11-12).
7. Każdą dziwną manifestację nazywa działaniem Ducha Świętego i zabrania ją badać. Drgawki, niekontrolowane zachowania, zwierzęce odgłosy, wielogodzinny histeryczny śmiech, wszystko zostaje nazwane „przebudzeniem”. A jeśli zapytasz: „Gdzie widzimy coś takiego w Piśmie?”, słyszysz: „Nie ograniczaj Boga!”, „Masz ducha religijnego!”, „Uważaj, żeby nie zbluźnić przeciwko Duchowi Świętemu!”. To niezwykle skuteczna metoda zamknięcia dyskusji. Biblia jednak nie mówi: przyjmujcie każdą manifestację. Mówi: „Nie każdemu duchowi wierzcie, lecz badajcie duchy” (1 J 4,1). Prawdziwe działanie Ducha Świętego nie boi się konfrontacji ze Słowem Boga.
8. Tworzy własny kodeks „świętości”. Broda albo jej brak. Długość spódnicy. Makijaż. Kolczyki. Tatuaże. Fryzura. Obrączka. Konkretna liczba godzin modlitwy. Obowiązkowa obecność na każdym spotkaniu. Trzy rozdziały Biblii dziennie. Same w sobie niektóre praktyki mogą być dobre, ale problem zaczyna się wtedy, gdy ludzkie reguły zostają podniesione do rangi Bożych przykazań, a duchowość człowieka mierzy się jego podporządkowaniem kulturze danej wspólnoty. Jezus właśnie za takie religijne ciężary ostro ganił faryzeuszy (Mt 23).
9. Izoluje ludzi. Najpierw słyszysz, że „tamten kościół jest martwy”. Potem, że „tamci chrześcijanie są zwiedzeni”. Następnie, że twoja rodzina „nie rozumie rzeczy duchowych”. W końcu zostaje ci pastor, jego grupa i ludzie całkowicie związani z systemem. To nie przypadek. Izolowany człowiek jest łatwiejszy do kontrolowania. Zdrowa wspólnota nie boi się, że porozmawiasz z chrześcijanami spoza niej, przeczytasz inną książkę, posłuchasz innego nauczyciela albo samodzielnie otworzysz Biblię.
10. W końcu dotyka samego centrum Ewangelii, dzieła Chrystusa. To najpoważniejszy sygnał. Możemy różnić się w sprawach drugorzędnych, ale nie możemy dowolnie zmieniać tego, kim jest Jezus i czego dokonał. Chrystus poniósł nasze grzechy „w swoim ciele na drzewo” (1 P 2,24), a Jego krew jest ceną naszego odkupienia (1 P 1,18-19). Na krzyżu powiedział: „Wykonało się” (J 19,30). Każde nauczanie, które zmienia naturę osoby Chrystusa, Jego ofiary albo sposób zbawienia człowieka, musi zostać potraktowane niezwykle poważnie i zbadane w świetle całego Pisma.
I właśnie dlatego wilka nie rozpoznaje się po garniturze, koloratce, tytule, liczbie obserwujących ani po tym, jak głośno krzyczy „Jezus!”. Nie rozpoznaje się go również po tym, ile osób upadło podczas jego modlitwy, ile „proroctw” wypowiedział i ilu ludzi przyjeżdża na jego konferencje.
Rozpoznaje się go po owocu i po tym, dokąd prowadzi ludzi.
Czy prowadzi ich coraz bardziej do Chrystusa, czy coraz bardziej do siebie? Czy uczy ich samodzielnie badać Pismo, czy uzależnia od własnych objawień? Czy pozwala zadawać trudne pytania, czy nazywa pytających buntownikami? Czy bierze odpowiedzialność za błędy, czy zawsze znajduje winnego? Czy chroni słabych, czy reputację organizacji? Czy buduje dojrzałych uczniów Jezusa, czy lojalnych zwolenników swojej służby?
Najlepszą ochroną przed duchowym zwiedzeniem nie jest znalezienie „właściwego namaszczonego człowieka”, który będzie myślał za ciebie. Jest nią znajomość Słowa, życie blisko Chrystusa, pokora i gotowość do badania wszystkiego.
„Słowo twoje jest pochodnią nogom moim i światłością ścieżkom moim” (Ps 119,105).
Nie potrzebujesz człowieka, który będzie pośrednikiem między tobą a Bogiem. Nie potrzebujesz „apostoła”, który posiada tajemną wiedzę niedostępną zwykłym wierzącym. Nie potrzebujesz proroka podejmującego za ciebie życiowe decyzje. Potrzebujesz Chrystusa, Jego Słowa i Ducha Świętego.
„Wszystkiego doświadczajcie, co dobre, tego się trzymajcie. Od wszelkiego rodzaju zła z dala się trzymajcie” (1 Tes 5,21-22).
A kiedy przywódca zabrania ci badać jego nauczanie, bo twierdzi, że samo badanie jest buntem, właśnie dał ci bardzo dobry powód, żeby zacząć badać je jeszcze dokładniej.
Marek
Przestańcie bawić się w kościół –
https://www.facebook.com/100064697376432



Opublikuj komentarz