×

Dlaczego czujemy się samotni w kościele?

Dlaczego czujemy się samotni w kościele?

Poczucie samotności w zatłoczonym zgromadzeniu

Na początku mojej pierwszej posługi duszpasterskiej zostałem zaproszony na kolację przez rodzinę z naszego kościoła. Długo opowiadali o swoim małżeństwie i dzieciach, ale nie wspomnieli ani słowem o wspólnocie kościelnej ani o przyjaźni. Zadałem pytanie, którego nigdy wcześniej nie zadawałem w takim kontekście: „Czy macie jakichś przyjaciół?”.

„Ach” – odparł mąż, spoglądając na żonę. „Nie, tak naprawdę nie mamy żadnych przyjaciół”. Wyjaśnili mi, jak wygląda harmonogram życia dwojga pracujących dorosłych z dwójką dzieci uczęszczających do prywatnych szkół i dodatkowo uprawiających sport. Powiedzieli, że mieli przyjaciół, kiedy się poznali, ale w ciągu następnych dwóch dekad małżeństwa nie utrzymali ani jednej przyjaźni. Wydawało się, że wzruszają ramionami i uśmiechają się. Pamiętam swoje zdziwienie ponad dwanaście lat później: jak to możliwe, że chrześcijanie nie mają przyjaciół? I jak powszechne jest to zjawisko?

Dlaczego czujemy się samotni w kościele?Jeremy Linneman

Książka Dlaczego czujemy się samotni w kościele? porusza temat powszechnego zjawiska samotności, z którym boryka się Kościół, zachęca czytelników do prowadzenia życia w wspólnocie oraz wzywa przywódców kościelnych do budowania wspólnot odzwierciedlających misję, posługę i troskę Jezusa.

W trakcie mojej posługi duszpasterskiej spotykałem się i służyłem niezliczonej rzeszy takich właśnie osób. Nie czują się samotni, ale odczuwają natłok obowiązków, przytłoczenie i rozdarcie. Pragną przyjaciół, ale przyjęli styl życia, który sprawia, że przyjaźń i wspólnota stają się niemal niemożliwe. Chodzą do kościoła, uczestniczą w spotkaniach małych grup, modlą się i czytają Biblię. Jednak ich rozumienie relacji i wspólnoty jest w znacznie większym stopniu uwarunkowane radykalnym indywidualizmem naszego społeczeństwa niż biblijnymi podstawami. W rezultacie głębokie relacje – wykraczające poza małżeństwo i rodzinę – wydają się być opcjonalnym dodatkiem do życia.

Epidemia XXI wieku

Amerykanie są bardziej samotni niż kiedykolwiek. Nawet pomimo przystępnych cen połączeń telefonicznych i darmowej poczty elektronicznej coraz rzadziej rozmawiamy ze sobą. Pomimo powszechnego posiadania samochodów i niskich kosztów lotów międzymiastowych spędzamy mniej czasu z naszymi rodzinami.1

Badania pokazują, że samotność powoduje „podstępny rodzaj stresu”, który prowadzi do przewlekłego stanu zapalnego oraz zwiększonego ryzyka chorób serca, zapalenia stawów i cukrzycy.2 W rzeczywistości samotność ma taki sam wpływ na śmiertelność jak palenie piętnastu papierosów dziennie.3 Samotność może być epidemią współczesnej kultury zachodniej. Większość innych naszych epidemii – od chorób serca po korzystanie z pornografii – ma swoje korzenie w samotnym sercu.

Socjologowie od lat są świadomi tych trendów. W 2001 roku badacz z Harvardu, Robert Putnam, opublikował wpływową książkę Bowling Alone.4 Wykazał on, że amerykańskie trendy społeczne można podsumować za pomocą prostej ilustracji: podczas gdy ligi kręglarskie tracą na popularności, w kręgle gra więcej osób niż kiedykolwiek. Dlaczego? Ludzie grają w kręgle samotnie. W ciągu ostatnich dwóch dekad ten indywidualistyczny trend nie tylko się utrzymał, ale wręcz nabrał ogromnego rozpędu. W erze mediów społecznościowych, zakupów internetowych i pracy zdalnej ludzie nie tylko grają w kręgle samotnie. Przeglądamy treści w sieci samotnie.

Dotyczy to nie tylko osób niereligijnych. Również członkowie kościoła są coraz bardziej odizolowani od swoich sąsiadów i współwyznawców.

Jak doszliśmy do tej sytuacji?

Zanikające relacje

Samotność jest nieuniknionym objawem społeczeństwa zindywidualizowanego. Socjolog Marc Dunkelman dowodzi, że nieoczekiwane spotkania w naszych lokalnych społecznościach mają kluczowe znaczenie dla poczucia przynależności. W przestrzeniach publicznych, takich jak sklepy spożywcze, kawiarnie i place zabaw, sąsiedzi nawiązują kontakt poprzez konstruktywne rozmowy twarzą w twarz. Jednak obecnie te lokalne rozmowy zostały zastąpione przez gorączkowe stukanie w małe, świecące ekrany, oddzielające nas setkami mil. Dunkelman sugeruje, że ta zmiana odzwierciedla szerszy problem zanikającej amerykańskiej społeczności.

Dzisiejsi dorośli cenią sobie zazwyczaj inne rodzaje więzi niż ich dziadkowie: obecnie więcej naszego czasu i uwagi poświęcamy na bardziej intymne kontakty oraz na najbardziej swobodne znajomości. Porzuciliśmy relacje pośrednie… więzi z „środkowego kręgu”.5

Badania Dunkelmana pokazują, że najbliższe relacje Amerykanów, czyli więzi „pierścienia wewnętrznego” – małżeństwo, dzieci i rodzice – nie uległy znaczącej zmianie w ciągu ostatniego półwiecza. Nadal mamy też wiele więzi „pierścienia zewnętrznego” – sąsiadów, współpracowników i pracowników restauracji typu drive-thru, z którymi wchodzimy w interakcje jedynie w niewielkim stopniu i bez większego znaczenia. Jednak częstotliwość i jakość tych relacji z „pierścienia środkowego” – z przyjaciółmi, członkami wspólnoty kościelnej, bliskimi sąsiadami, współpracownikami i kolegami ze studiów – uległy drastycznemu zmniejszeniu. Bez tych więzi z „pierścienia środkowego” nasza tkanka społeczna zaczyna się rozpadać. Gdy werandy przed domem zastępowane są tarasami z tyłu, ogranicza to nasze interakcje z sąsiadami. Kiedy studenci wybierają wirtualne sale wykładowe, oznacza to znacznie mniejszą wspólnotę na formacyjnym etapie życia. Kiedy członkowie kościoła oglądają nabożeństwa z domu, utrudnia to rozwój duchowy i zmniejsza potencjał kościoła do budowania znaczącej wspólnoty.

Nasza jedność z Chrystusem oznacza głęboką, nadprzyrodzoną jedność między nami, jednak wszystko w naszej kulturze stanowi wyzwanie dla tej wspólnoty.

Jesteśmy istotami społecznymi, a więzi międzyludzkie są niezbędne dla funkcjonowania naszego mózgu, zdrowia fizycznego i dobrego samopoczucia emocjonalnego. Jesteśmy genetycznie zaprogramowani do nawiązywania kontaktów, a mimo to współczesne społeczeństwo amerykańskie poważnie ograniczyło częstotliwość naszych interakcji i obniżyło jakość naszych relacji.

A potem pojawił się COVID

Przed pandemią COVID-19 epidemia samotności była w pełnym rozkwicie. A potem wszyscy zostaliśmy zamknięci w naszych domach na czas nieokreślony.

W ciągu roku pandemii średni czas spędzany codziennie przez przeciętnego Amerykanina z osobami spoza własnego gospodarstwa domowego skrócił się o całą godzinę. W ciągu ośmiu miesięcy oznacza to około 244 godzin mniej spędzonych na relacjach w 2020 roku w porównaniu z rokiem 2019.6

W czasie pandemii wzrosła częstotliwość wysyłania SMS-ów, rozmów telefonicznych, wideokonferencji, oglądania telewizji online, korzystania z komputera oraz grania w gry wideo. Nie uwzględniając czasu spędzonego w pracy i szkole, przeciętny Amerykanin wydłużył dzienny czas spędzany przed ekranem o około sześćdziesiąt minut. Gdy połączymy te dwa trendy, odkrywamy, że w 2020 roku przeciętny Amerykanin zamienił trzysta godzin spędzonych osobiście z przyjaciółmi, członkami wspólnoty kościelnej i sąsiadami na trzysta godzin spędzonych w mediach społecznościowych, przed telewizorem i na czytaniu w Internecie.

Nie chodzi jednak tylko o to, że relacje osobiste zostały zastąpione czasem spędzanym przed ekranem. Radykalnie zmieniły się również rodzaje relacji, które utrzymujemy.

Coraz mniej relacji, a te, które istnieją, coraz bardziej dzielą

Bez wspólnej łaski dobrych przyjaciół możemy zgubić się w sieci tak zwanych przyjaźni (które David French nazywa „przyjaźniami frakcyjnymi”), opartych głównie na zgodności społeczno-politycznej i niewiele więcej.⁷ Jeśli nie dysponujemy zdrową siecią relacji z rodziną, przyjaciółmi i wspólnotą kościelną – opartą na czymś ważniejszym niż identyczne poglądy społeczne i polityczne – te przyjaźnie frakcyjne mogą wyrządzić szkodę jednostkom, kościołom i społeczeństwu. A bez właściwego spojrzenia na Boże zamierzenia dotyczące naszego wspólnego życia będziemy postrzegać kościół jako kolejne opcjonalne spotkanie towarzyskie.

Co więcej, media społecznościowe podzieliły nas na małe, jednorodne kliki. Chociaż początkowo opierały się na obietnicy zacieśnienia więzi w kulturze przemijającej, media społecznościowe doprowadziły nas zamiast tego do nawiązywania kontaktów z ludźmi podobnymi do nas – i prawdopodobnie będącymi wyolbrzymioną wersją nas samych. W rezultacie media społecznościowe stały się idealną platformą do promowania skrajnych poglądów i wyciszania umiarkowanych. Nie jest to dobre miejsce do prezentowania naszych poglądów, poznawania alternatywnych opinii i prowadzenia cywilizowanej dyskusji. Zamiast tego to po prostu kolejny sposób na identyfikowanie się z pewnymi grupami (a nie z innymi) oraz budowanie własnej marki.⁸ Nasze doświadczenia z ostatnich kilku lat wskazują na pewne rozróżnienie: istnieje samotność bierna (brak przyjaciół i wspólnoty) oraz samotność dzieląca (odrzucanie przyjaciół i wspólnoty, chyba że całkowicie zgadzają się z naszymi poglądami społecznymi, politycznymi i religijnymi). Innymi słowy, poczucie przynależności może mieć swoją ciemną stronę.

Jeśli nie uda nam się przywrócić możliwości prowadzenia wspólnych, otwartych rozmów między dwiema bardzo różnymi osobami, nie będziemy mieli wielkich nadziei na poprawę naszego wspólnego życia społecznego. Wystarczy pomyśleć, jak ważne jest to dla lokalnego kościoła. Nasza jedność z Chrystusem oznacza głęboką, nadprzyrodzoną jedność między nami, a jednak wszystko w naszej kulturze stanowi wyzwanie dla tej wspólnoty.

Dlaczego tak trudno jest nawiązać przyjaźnie w kościele?

Te zmiany dotykają nas nawet w kościele. Nasza jedność w Chrystusie – tak niezwykle ważna w całym Nowym Testamencie – jest zagrożona przez szereg sił społecznych. Osiągnięcie głębi w naszych relacjach jest trudniejsze niż kiedykolwiek. Budowanie kwitnącej wspólnoty w każdym kościele nigdy nie było trudniejsze.

Od czasu do czasu rozmawiam z nowym członkiem Trinity Community Church w Columbii w stanie Missouri, a on lub ona wyraża rozczarowanie, że po kilku miesiącach nawiązał lub nawiązała zaledwie kilka przyjaźni. „To świetny początek” – odpowiadam. „To trochę potrwa!”

Po pierwsze, jesteśmy odcięci od relacji, których najbardziej potrzebujemy; mamy mniej interakcji społecznych i słabsze więzi międzyludzkie niż poprzednie pokolenia wierzących. Po drugie, jesteśmy bardziej samotni, niż nam się wydaje; prawdopodobnie nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo samotność zakłóciła nasze duchowe i emocjonalne samopoczucie. Po trzecie, czujemy się zajęci, przytłoczeni i odizolowani; desperacko potrzebujemy relacji, ale możemy czuć się zbyt zajęci, by poświęcić czas na nawiązywanie prawdziwych relacji z innymi członkami wspólnoty kościelnej. Po czwarte, nawiązywanie znaczących przyjaźni i relacji z osobami z „środkowego kręgu” jest trudniejsze, niż powinno; wielu naszych rówieśników w kościele również zmaga się z niezrozumianą samotnością.

Gdybym rozmawiał z liderem, dodałbym piąty punkt: każdy kościół jest pełen samotnych ludzi i musimy znacznie bardziej świadomie podchodzić do tego, jak budujemy wspólnotę. Jeśli trudno ci nawiązywać przyjaźnie, to nie jesteś szalony. Przyjaźń stanowi wyzwanie w takim społeczeństwie – nawet w kościele. Jednak rozwiązaniem nie jest obniżanie oczekiwań i przygotowywanie się na samotność. Rozwiązaniem jest bezpośrednie stawienie czoła temu wyzwaniu, odrzucenie izolacji i podziałów naszych czasów oraz nawiązanie prawdziwych, znaczących relacji twarzą w twarz z ludźmi, którzy nie są idealni. Dzięki łasce Bożej i świadomym działaniom możemy to osiągnąć.

Przypisy:

  1. See Jena McGregor, “This Surgeon General Says There’s a ‘Loneliness Epidemic,’” Washington Post, October 4, 2017, https://www.washingtonpost.com/; Jane E. Brody, “The Surprising Effects of Loneliness on Health,” New York Times, December 11, 2017, https://www.nytimes.com/; Jayne O’Donnell and Shari Rudavsky, “Young Americans Are the Loneliest, Surprising Study from Cigna Shows,” USA Today, May 1, 2018, https://www.usatoday.com/; Olga Khazon, “How Loneliness Begets Loneliness,” Atlantic, April 6, 2017, https://www.theatlantic.com/; Dhruv Khullar, “How Social Isolation Is Killing Us,” New York Times, December 22, 2016, https://www.nytimes.com/.
  2. Vivek Murthy, “Work and the Loneliness Epidemic,” Harvard Business Review, September 26, 2017, https:// hbr.org/.
  3. Julianne Holt-Lunstad, Timothy B. Smith, and J. Bradley Layton, “Social Relationships and Mortality Risk: A Meta-analytic Review,” PLOS Med 7, no. 7 (2010), https://doi.org/10.1371/journal.pmed.1000316.
  4. Robert D. Putnam, Bowling Alone: The Collapse and Revival of American Community(New York: Simon and Schuster, 2001).
  5. Marc J. Dunkelman, The Vanishing Neighbor: The Transformation of American Community (New York: Norton, 2014), xvii.
  6. Ben Casselman and Ella Koeze, “The Pandemic Changed How We Spent Our Time,” New York Times, July 27, 2021, https://www.nytimes.com/.
  7. David French, “Lost Friendships Break Hearts and Nations,” Dispatch, July 11, 2021, https://frenchpress.the dispatch.com/.
  8. Tim Keller, “Social Media, Identity, and the Church,” Life in the Gospel, Summer 2021, https://quarterly.gospel inlife.com/social-media-identity-and-the-church/.

Artykuł pochodzi ze strony –
https://www.crossway.org/articles/feeling-alone-in-a-crowded-congregation/

Zachęcam do przeczytania artykułu Marka – Epidemia samotności w kościele –
https://www.kilkaminut.pl/?p=3027

Opublikuj komentarz