×

Okazałe budowle

Okazałe budowle

Do szuflady z fragmentami kazań, książek i artykułów Dawida Wilkersona wrzucę obszerne fragmenty z wydanej w Polsce w 1992 roku książki; „Nadszedł dzień Pana”. Dziś fragment z rozdziału „Okazałe budowle”. Równolegle w szufladzie z artykułami Berta Clendenena umieszczę fragmenty z książki; ” upadek cywilizacji”.

„Izrael zapomniał o swoim Stworzycielu i zbudował sobie świątynię. Juda wiele miast obronnych. Ześlę więc ogień na jego miasta, aby zniszczył jego pałace” (Oz.8,14). 

Drżę, myśląc o tym, co z polecenia Bożego muszę w tym rozdziale zapowiedzieć, a co napiętnować, mianowicie wznoszenie miast i świątyń. Prorok Ozeasz prorokował przeciwko owym mężom Bożym, którzy sądzili, że budują świętości, podczas gdy Bóg nie widział niczego więcej jak grobowce. 

Co za smutny obraz martwych rytuałów wśród ludu Bożego ukazuje się nam w słowach: „Zapomnieli Boga i zbudowali Mu miasta i pałace”. Historia ciągle się powtarza i obecnie dzieje się dokładnie to samo. Nasz lud stoi przed całkowitym upadkiem, a wielu mężów Bożych całkowicie zajętych jest pogonią za swoimi marzeniami. 

Ozeasz wyjaśnił, że Bóg „jak orzeł” spadnie na swój dom i zaskoczy tych, którzy krzyczą: „Znamy Cię, Boże” (Oz.8,1-2). Ale ci ludzie, którzy utrzymują, że znają Boga, budowniczowie miast i pałaców, odrzucili „to co dobre” i ścigani byli przez nieprzyjaciela, aby realizować projekty, które były ohydą dla Pana (patrz Oz.8,3). Byli oni pod wpływem duchów zwodniczych. 

Ci budowniczowie pałaców stali się dla Boga „jak naczynie, na które nie ma popytu” ” (Oz.8,8). Cały Swój czas, siłę i energię zużyli do tego, aby wznieść swoje miasta i świątynie, ale prorok Ezechiel musiał zawołać, że budowali tylko dla siebie samych. „… biada, biada ci — mówi Wszechmocny Pan. Budowałeś sobie ołtarz wszeteczny i wyznaczałeś miejsce ofiarne na każdym placu” (Ez.16, 23-24). 

I gdy pilnie zajęci byli budowaniem swoich miast i świątyń, a tym samym realizowaniem swoich marzeń, musiał Bóg stwierdzić, że zaniedbali Jego prawdziwy dom. Jeremiasz wyraża, jak Bóg „cierpiał z powodu pomieszania wartości. „… A ja myślałem, że będę mógł znieść to cierpienie. Lecz mój namiot jest zniszczony i wszystkie Moje sznury są zerwane; Moi synowie odeszli ode Mnie i nie ma ich. Nikt już nie rozepnie Mojego namiotu. Nikt nie rozciągnie Moich zasłon. Gdyż nierozumni byli pasterze i nie szukali Pana, dlatego nie powiodło im się i cała ich trzoda jest w rozproszeniu” (Jer.10,19-21). 

Cóż za straszna przepełniona bólem skarga wyrywa się z serca Bożego! Pastorzy i ewangeliści są tak nierozumni, że zużywają swój czas na to, aby wznosić pałace z kamienia i cementu, nie zważają przy tym wcale, że ranią i rozpraszają owce oraz zaniedbują prawdziwą świątynię Boga, „nie rękami” uczynioną. 

„Lecz dopiero Salomon zbudował Mu dom. Ale Najwyższy nie mieszka w budowlach rękami uczynionych (…) Jaki dom zbuduje. cie Mu…?* (Dz. 7 ,27-49). Paweł pisze: „Albo, czy nie wiecie, że ciało wasze jest świątynią Ducha Świętego, który jest was i którego macie od Boga…” (I Kor.6,19). W liście do Hebrajczyków jest napisane: „Lecz Chrystus jako syn był domem jego; a domem Jego my jesteśmy… » (Hebr.3 6). 

Bóg jest zasmucony, a i Paweł byłby przerażony, gdyby zobaczył głupotę naszych czasów. Budowane są olbrzymie kościoły, wieże, miasta, wznosi się chrześcijańskie ośrodki wypoczynkowe i parki do spędzania wolnego czasu. Mężowie Boży wznoszą fałszywe budowle! Oto wołanie serca naszego Boga: „Kto rozepnie mój namiot i rozciągnie moje zasłony?” (patrz: Jer.10,20). 

Wszystko, co budują dzisiaj mężowie Boży, dzieje się rzekomo dla chwały Bożej. Ale jak można powiększyć chwałę tego, który posiada już wszelką chwałę? 

Czy oddawaniem czci Bogu jest może budowanie przez Jego sługi swoich świątyń z kradzionego? Pan mówi: „…mam w nienawiści łupiestwo przy całopaleniu” (Izaj.61,8). Kradnie się Bogu cenny czas, który właściwie należy do Niego. Wszystkie te godziny zużyte na rozmyślania nad planami budowy, na doglądanie pracy na placu budowy, na bieganinę tu i tam — cały ten czas powinien być wykorzystany na studiowanie Słowa Bożego i modlitwę. Obowiązkiem sług Bożych jest oddawanie się modlitwie i czytaniu Słowa, a wszystko co przeszkadza im w wypełnianiu tego obowiązku jest łupiestwem.

Czy jest czcią oddawaną Bogu, jeżeli pasterz musi wyciągnąć ze swojej trzody ostatni grosz, aby móc wykonać swój wymarzony projekt, a potem wyciska z niej dalej, aby projekt ten mógł być utrzymany? W oczach Bożych jest to poważna sprawa i nikt nie może obojętnie pominąć ostrzeżeń, które On kieruje przeciwko pasterzom przeciążającym owce. Podczas moich podróży po całym kraju wszędzie słyszę pełne strachu beczenie ostrzyżonych do skóry owiec, Izajasz wyraził to, że oblicza ubogich są ciemiężone. „Co wam przyjdzie z tego, że depczecie mój lud, a oblicza ubogich ciemiężycie? — mówi Pan, Pan Zastępów” (Izaj.3,15). 

Jeremiasz płakał: „O prorokach: Złamane jest w moim wnętrzu moje serce, drżą wszystkie moje kości, jestem jak mąż pijany… wobec Pana i wobec świętych j jego słów” (Jer.23,9). Prorok Joel skarżył się: „…stada owiec giną” (Joel 1,18). Jednak najgorsze oskarżenie przeciwko tym chciwym pasterzom pochodzi od Izajasza, a jego słowa wywołują u mnie dosłownie rumieniec wstydu: „ Wszyscy jego strażnicy są ślepi, wszyscy są nierozumni, wszyscy oni to nieme psy, które nie umieją szczekać, tylko ziewają, leżą, lubią spać. Psy to żarłoczne, nienasycone. A są nimi pasterze, którzy na niczym się nie znają. Wszyscy chodzą swoją własną drogą, każdy myśli o własnej korzyści, wszyscy bez wyjątku” (Izaj.56,10—11). 

Prorok gotował się z gniewu nad samolubnymi pasterzami, którzy wszyscy dbali tylko o to, aby zrealizować swoje własne plany i projekty i nie przejmowali się, że jest napisane: „Sprawiedliwy ginie, a nikt tego nie bierze do serca, mężowie pobożni schodzą ze świata…” (Izaj.57,1). 

Czy można sobie coś takiego wyobrazić? To właśnie pobożni, sprawiedliwi giną. Nie bezbożni, lecz dobrzy i pobożni. A dlaczego? Ponieważ pasterze całkowicie zaabsorbowani są własnymi marzeniami i zaniedbują owce. Gdyby wszyscy słudzy Boży byli tylko w połowie tak zainteresowani kłopotami innych i świętym przebudzeniem, jak jakimiś nowymi wspaniałymi projektami budowlanymi, wtedy nic takiego nie mogłoby się zdarzyć. Jeremiasz zawołał: „Mój lud był trzodą zabłąkaną; ich pasterze wiedli ich na manowce tak, że tułali się po górach, schodzili z góry na pagórek, zapomnieli o swoim legowisku” (Jer.50,6). 

Każdy pasterz, który buduje świątynię lub jakiś inny projekt, nie mając na to wyraźnego polecenia od Boga, pasie się sam i odżywia się mlekiem trzody. Bóg nie dopuści do tego na dłuższą metę! Ciągle na nowo mówił On przez usta swoich proroków, że gniewa się bardzo z tego powodu. Ezechiel ostrzegał: 

„Synu człowieczy, prorokuj przeciwko pasterzom Izraela, pro» rokuj i powiedz im: „Pasterze, tak mówi Wszechmocny Pan: Biadą pasterzom Izraela, którzy sami siebie pasą! Czy pasterze nie po. winni raczej paść trzody? Mleko zjadacie wy, w wełnę wy się ubie: racie, tuczne zarzynacie, lecz owiec nie pasiecie” (Ez.34,2–3). 

Jeżdżę do miast i wsi, gdzie panuje bezrobocie, podczas gdy ci, którzy mają jeszcze miejsce pracy, często bardzo nisko są opłacani. Jakaż tam jest bieda! Rencistom nie wystarcza na jedzenie, wielu farmerów musi zrzec się swoich posiadłości, handlowcy ogłaszają upadłość. Jednak chociaż brzmi to nieprawdopodobnie, w tym mieście czy w tej wsi jest pastor, który buduje sobie olbrzymi dom Boży. Jego zbór kocha go, a on wyjaśnia ludziom, że jest to wola Boża, aby budowali ten dom. Więc buduje — i nikt nie odważy się powstrzymać go. Widzę wszystkie te kochane biedne owce w zborze, jak się starają, aby mieć dosyć mięsa na żebrach i karmić marzenie ich pasterza. Przy tym brzmią mi w uszach straszne słowa: „Dlatego wy pasterze słuchajcie słowa Pana! Tak mówi Wszechmocny Pan: „Oto Ja wystąpię przeciwko pasterzom i zażądam od nich moich owiec i usunę ich od pasienia moich owiec i pasterze nie będą już paść samych siebie. Wyrwę moje owce z ich pasterzy; nie będą już ich żerem” (Ez.34,9—10). 

Niedawno słyszałem jak ewangelista telewizyjny próbował usprawiedliwić swój fantastyczny, nowy, kosztujący wiele milionów projekt budowlany. Sens jego przemowy był następujący: „Nawet jeżeli jesteś biedny i może musisz pożyczyć pieniądze, aby mi je przysłać, uczyń to, a Bóg odpłaci ci i będzie cię za to błogosławił”. Ezechiel coś takiego nazywał „sprzysiężeniem proroków”, której „…książęta, ryczące, drapieżne Iwy pożerają ludzi, zabierają mienie i dostatek, pomnażają w niej liczbę jej wdów” (Ez.22,25). 

Gdy słyszę takie nikczemne apele i wątpliwe usprawiedliwienia i jestem świadkiem jak nawet z najbiedniejszych wierzących chce się wycisnąć ostatki, wtedy mimo woli przychodzą mi na myśl słowa proroka Zachariasza: „Ich pasterze nie oszczędzają ich (lub: nie mają nad nimi litości)” (Zach.11,5). Habakuk zawołał: „Biada temu, kto miasto buduje na krwi, a gród utwierdza na bezprawiu! Czyż nie pochodzi to od Pana Zastępów, że ludy mozolą się nad tym, co nie ma wartości?” (Hab.2,12—13).

Jest to wprost obraza świętości Boga, gdy paterze używają Biblii jako kija, aby wyciągnąć ludziom pieniądze z kieszeni. Jeremiasz mówił: „Przeklęty kto zdradliwie czyni sprawę Pańską…” (Jer.48,10 patrz stare wydanie). Jak często Pismo Święte jest przekręcone, jak wersety biblijne wyrwane są z kontekstu, wykorzystywane, nadużywane, aby napędzić strachu owcom i zjednać ich do budowy opacznie pojętego domu! Jeszcze gorzej, gdy pasterz  wykorzystuje miłość i szacunek, jakim darzy go zbór. „Lecz lud jest złupiony i obrabowany — wszyscy oni są spętani w dołach i zamknięci w więzieniach, stali się łupem, a nie ma kto by ratował, wydani na splądrowanie, a nikt nie mówił: Oddaj! Kto między wami tego słucha? Kto zwraca uwagę i słucha tego, myśląc o przyszłości?” (Izaj.42,22—23). 

Fragment piątego rozdziału
z książki Dawida Wilkersona
„Nadszedł dzień Pana”
Cały rozdział jest dostępny w pliku PDF pod adresem –
https://www.kilkaminut.pl/wp-content/uploads/2026/08/Nadszedl-Dzien-Pana-R5.pdf

Opublikuj komentarz