×

Jean de Labadie cz.1

Jean de Labadie cz.1

Poglądy mistyków Kościoła rzymskokatolickiego wpłynęły na pewnego młodego człowieka o imieniu Jeana de Labadie , urodzonego w Bordeaux w 1610 roku i wykształconego przez jezuitów z zamiarem uczynienia go członkiem ich Towarzystwa. Niezadowolony ze swoich studiów teologicznych sięgnął do Nowego Testamentu i wielkie wrażenie zrobiła na nim wspaniałość ewangelii; zobaczył też, jak skorumpowane stało się chrześcijaństwo i że droga odrodzenia mogła polegać tylko na powrocie do wzoru pierwszego zgromadzenia w Jerozolimie. Poczuł, że jego wyświęcenie na kapłana (1635) nie pochodzi od biskupa, ale od samego Pana, który powołał go w łonie matki do przeprowadzenia reformy Kościoła chrześcijańskiego.

Zrozumiał, że musi opuścić jezuitów, z którymi nie był jeszcze całkowicie związany. Wydawało się jednak, że nie ma możliwości wyplątania się z pozycji, w której już się znajdował; zaszedł za daleko, by móc zawrócić; oddał się więc w ręce Boga i czekał, aż On otworzy mu drogę. Poważna i przedłużająca się choroba doprowadziła do tego, że jezuici porzucili pomysł, by w końcu stał się jednym z nich i mógł opuścić Bordeaux i całe swoje dawne otoczenie. Jego działalność w Bordeaux była tak owocna, że za zgodą arcybiskupa odpowiedział na wezwanie i zaczął nauczać najpierw w Paryżu, potem w Amiens.

Jego wykłady przyciągały tłumy. Jego metodą było czytanie dużego fragmentu Pisma Świętego, nawet kilku rozdziałów, a następnie ich objaśnianie. Ludzie zaczęli porzucać różańce i zajmować się Nowym Testamentem, który Labadie szeroko rozpowszechniał. Nauczał, że ewangelia jest jedynym wzorem wiary i pobożności, a sposób życia pierwszych chrześcijan jest wzorem po wszystkie czasy. Za zgodą biskupa utworzono „zgromadzenie” lub „braterstwo”, składające się tylko z tych, którzy zostali przebudzeni; spotykali się dwa razy w tygodniu na medytacji, a we własnych domach czytali Biblię. W zgromadzeniu tym ujawnił swoje szczere pragnienie, aby z woli Bożej nadszedł czas, kiedy Kościół zostanie przywrócony do swojego pierwotnego stanu, aby można było tam czytać słowo Boże i głosić zgodnie ze zwyczajem pierwotnego Kościoła (1 Kor 14) i spożywać wieczerzę Pańską w obu postaciach. Nieustannie prześladowany przez jezuitów, Labadie opuścił Pikardię i wraz z kilkoma członkami bractwa, jako zgromadzenie wędrowne, udali się do Guyenne, miejsca urodzenia Labadiego. Tam zetknął się on z nauką Kalwina, którą studiował, sądząc, że wśród zreformowanych może znaleźć ludzi, którzy żyli dla Boga i postępowali zgodnie z zasadami ewangelii w doktrynie, kulcie i sposobie życia. Zobaczył, że wszystkie najważniejsze i decydujące przekonania, które przyjął, zostały przez niego odkryte dzięki studiowaniu Pisma Świętego jeszcze w Kościele rzymskokatolickim, a nie dzięki studiowaniu dzieł Kalwina. Wtedy usłyszał o wysiłkach podejmowanych w XVI wieku przez Le Fèvre, Briçonnet, Roussela i innych w celu zreformowania Kościoła.

Ciągłe prześladowania zmusiły go do ukrycia się wśród karmelitów oraz w zamkach swoich zwolenników, gdzie przebywał wśród rodzin należących do Kościoła reformowanego, rodzin, których życie i nauczanie wywarły na nim wrażenie. Próbował służyć Kościołowi rzymskiemu i uzdrawiać go, ale przekonał się, że jest w nieprzejednanej opozycji wobec jego duchowieństwa. Miał nadzieję, że jeśli przystąpi do Kościoła reformowanego, będzie mógł swobodnie wyznawać prawdy, które Bóg włożył w jego serce. Będąc w ogólnej zgodzie z nauczaniem Kościoła reformowanego, wstąpił do niego w 1650 roku w Montauban, ale uczynił to w przekonaniu, że dyscyplina tego Kościoła była niedbała, a praktyka niegodna, i, ponieważ jego wysiłki na rzecz zreformowania Kościoła rzymskokatolickiego zostały odparte, został teraz powołany do przeprowadzenia reformy w Kościele reformowanym.

W swoich pismach i kazaniach Labadie wykazał, że siła do zewnętrznej reformy i pobożnego życia tkwi w wewnętrznym życiu w społeczności z Bogiem i napisał szczegółowe instrukcje dotyczące modlitwy i medytacji. Stałym celem chrześcijanina, powiedział, musi być zgodność woli z wolą Bożą, zjednoczenie z Bogiem. Jego miłość do Boga powinna być bezinteresowna i bezwarunkowa; ma kochać i uwielbiać Boga, nawet gdyby Bóg zaliczał go do zgubionych.

Zobowiązany do opuszczenia Montauban, Labadie przechodził przez Orange, a probostwo tamtejszego Kościoła przekonało go do pozostania. Z pomocą członków kościoła przystąpił do gruntownej reformy, aby rzeczywiście był to Kościół „reformowany” i w dużej mierze zostało to zrealizowane. Po niespełna dwóch latach, kiedy groźby Ludwika XIV zagrażały jego pobytowi nawet na terytoriach księcia Oranii, Labadie przyjął zaproszenie od francuskiego kościoła w Londynie, aby zostać tam pastorem. Obawiając się przejazdu przez Francję, podróżował przez Szwajcarię. W Genewie jednak powstrzymano go od pójścia dalej i został kaznodzieją w tamtejszym kościele (1659). Jego nauczanie było tak potężne, że rozwiązłość, która nastąpiła po surowych rządach Kalwina, została natychmiast powstrzymana i nastąpił powrót do prawości, co wpłynęło na ogólny stan moralny miasta. Szczególnym błogosławieństwem były czytania biblijne, które odbywały się w jego własnym domu, gdzie zgromadziła się wokół niego grupa młodych ludzi, których nauczał „zdrowej nauki i świętego życia” jako „dwóch rąk” chrześcijanina. Jednym z młodych mężczyzn, któremu pomogło czytanie Biblii, był Philipp Jakob Spener.

W 1661 roku Labadie otrzymał zaproszenie do Holandii od tych, którzy byli dobrze znani z powodu swojego szczerego chrześcijańskiego świadectwa. Wśród nich byli Voet, van Lodensteyn i Anna Maria van Schürman, którzy poprosili Labadiego o przyjęcie pozycji pastora w kościele w Middelburgu, gdzie wcześniej posługę z niezwykłą mocą i błogosławieństwem sprawował Teelinck.

Od czasu wyzwolenia Holandii spod jarzma Hiszpanii poprzez heroiczną walkę dowodzoną przez Wilhelma Orańskiego, Niderlandy wyprzedziły wszystkich swoich sąsiadów zarówno pod względem wolności religijnej, jak i dobrobytu materialnego, i stały się areną oraz centrum intensywnych aktywności duchowych. Uniwersytet we Franeker słynął z nauki oraz pobożności swoich profesorów. W dużej mierze inicjatorem takiego życia i zainteresowania sprawami religii był Willem Teelinck, urodzony w 1579 roku, którego ojciec zajmował ważne stanowisko w administracji kraju. Teelinck podróżował i studiował przez siedem lat we Francji, Szkocji i Anglii. W Londynie zetknął się z rodzinami purytańskimi, gdzie to, co słyszał i czytał, doprowadziło go do zmiany życia.

Spędzał czas na modlitwie, pościł i postanowił porzucić studia prawnicze, aby poświęcić się wyłącznie posłudze słowa. Przez jakiś czas mieszkał z pewną rodziną w Bamburghu, gdzie odnalazł życie modlitwy i dobrych uczynków, jakiego nigdy wcześniej nie widział ani nie uważał za możliwe. Regularna modlitwa oraz czytanie i studiowanie Pisma Świętego w domu; dziękczynienie przy posiłkach, rozmowy przy stole, śpiewy, uczęszczanie na zgromadzenia, którymi interesowały się nie tylko głowy rodzin, ale także służba i dzieci, nieustająca życzliwość, opieka nad chorymi i potrzebującymi — wszystko to miało na niego wpływ i odbiło się na całym jego późniejszym życiu. Po powrocie do Holandii, z wielkim sukcesem pracował głosząc, odwiedzając i pisząc. Wraz z pobożnym przykładem jego życia osobistego i domowego, stało się to sposobnością do powszechnego przebudzenia. Ostatnie szesnaście lat swojego życia spędził w Middelburgu, gdzie zmarł w 1629 roku. Głęboko przeżywał suchy nominalny charakter zreformowanego chrześcijaństwa. Wydawało mu się, że w jego własnym kraju jest ono w dużej mierze ciałem bez życia, światła i ciepła i całkowicie poświęcił się jego prawdziwej reformacji. Pomimo, że ufał w tym procesie głównie środkom duchowym, równocześnie uważał, że tam, gdzie nie da się tymi środkami zlikwidować podstawowych błędów, należy wezwać na pomoc państwo.

Fragment pochodzi z książki „Kościół Pielgrzym”
https://apologetykabiblijna.pl/ksiazki/kosciol-pielgrzym

Opublikuj komentarz