Taki narodowy Kościół jest bardzo wszechstronny
Chociaż Luter przywrócił nauczanie Pisma Świętego o indywidualnym zbawieniu przez wiarę w Chrystusa Jezusa i Jego doskonałe dzieło, nie przyjął nauczania Nowego Testamentu o Kościołach oddzielonych od świata, ale pozostał w nim jako świadek zbawczej ewangelii Jezusa Chrystusa; przyjął rzymskokatolicki system parafii z ich duchowną administracją świata uważanego za schrystianizowany. Mając po swojej stronie wielu władców, utrzymywał zasadę unii Kościoła i państwa i przyjął miecz państwa jako właściwy środek nawracania lub karania tych, którzy sprzeciwiali się nowej władzy kościelnej.
To właśnie na sejmie [Rzeszy], czyli soborze, w Speyer [Spirze] (1529), stronnictwo reformacyjne przedstawiło protest wobec przedstawicieli rzymskokatolickich, od którego nazwa „protestant” zaczęła być stosowana w odniesieniu do reformatorów. W 1531 roku związek szmalkaldzki połączył razem dziewięcioro książąt i jedenaście wolnych miast jako siły protestanckie.
Mając na uwadze rozwój Lutra, Staupitz ostrzegł go: „Chryste, pomóż nam, abyśmy w końcu mogli zacząć żyć zgodnie z ewangelią, która teraz brzmi w naszych uszach i którą wielu ma na ustach, bo widzę, że wielu nadużywa ewangelii, aby dawać wolność ciału. Niech dotknie was moje błaganie, gdyż kiedyś byłem pionierem świętego nauczania ewangelicznego”. Ostatecznie deklarując rozbieżność od drogi, którą podążał Luter, przeciwstawia nominalnych chrześcijan prawdziwym chrześcijanom i pisze: „Obecnie modne jest oddzielenie wiary od życia ewangelicznego, tak jakby można było mieć prawdziwą wiarę w Chrystusa a jednak w życiu pozostawać niepodobnym do Niego. O, przebiegłości wroga! O, zwodzenie ludu! Słuchajcie mowy głupców: Kto wierzy w Chrystusa, nie potrzebuje uczynków. Posłuchajcie prawdy: Niech ten, kto Mi służy, naśladuje mnie. Zły duch mówi swoim cielesnym chrześcijanom, że człowiek jest usprawiedliwiony bez uczynków i że Paweł tak głosił. To fałsz. Rzeczywiście wypowiadał się przeciwko tym uczynkom prawa i zewnętrznym praktykom, w których ludzie ze strachu pokładają nadzieję na zbawienie i walczył przeciwko nim jako bezużytecznym i prowadzącym do potępienia, ale nigdy nie myślał źle o tych uczynkach, które są owocami wiary, miłości i posłuszeństwa przykazaniom niebieskim, a tylko je chwalił i głosił i nauczał ich konieczność we wszystkich swoich listach”.
Luter nauczał: „Uczcie się od św. Pawła, że Ewangelia naucza o Chrystusie, że przyszedł nie po to, aby dać nowe prawo, według którego powinniśmy postępować, ale aby mógł złożyć ofiarę za grzechy całego świata”. Stare Kościoły zawsze nauczały, że prawdziwym chrześcijaninem jest ten, który przyjąwszy życie Chrystusa przez wiarę, nieustannie pragnie i usiłuje postępować zgodnie z Jego przykładem i słowem, dzięki pomocy Jego obecności w życiu.
Swoimi potężnymi uderzeniami Luter rozgromił zwyczaje długo konsekrowanych przywilejów i nadużyć, tak aby reforma stała się możliwa. Niezliczonym grzesznikom objawił Chrystusa jako Zbawiciela, do którego każdy był zaproszony, bez interwencji kapłana, świętego, Kościoła lub sakramentu, nie z powodu jakiejkolwiek własnej dobroci, ale jako grzesznik we wszystkich swoich potrzebach, by znaleźć w Chrystusie, przez wiarę w Niego, doskonałe zbawienie, oparte na doskonałym dziele Syna Bożego.
Zamiast jednak kontynuować drogę słowa, Luter następnie zbudował Kościół, w którym zreformowano niektóre nadużycia, ale który pod wieloma względami był reprodukcją starego systemu. Tłumy, które oczekiwały od niego przewodnictwa, przyjęły formę, w jakiej ukształtował Kościół luterański; wielu, widząc, że nie kontynuował drogi powrotu do Pisma Świętego, na co mieli nadzieję, pozostało tam, gdzie byli, w Kościele rzymskokatolickim, a nadzieje obudzone wśród braci stopniowo zanikały, kiedy zobaczyli siebie umieszczonych między dwoma systemami kościelnymi, z których każdy był gotowy mieczem wymusić uległość w sprawach sumienia.
Luter znał Boski wzorzec dla Kościołów, ale naciskany przez zewnętrzne okoliczności i nie bez wewnętrznej walki, porzucił nauczanie Nowego Testamentu o niezależnych zgromadzeniach prawdziwych wierzących na rzecz systemu Kościoła narodowego lub państwowego. Nie dająca się pogodzić różnica między tymi dwoma ideałami była zasadniczą podstawą konfliktu. Chrzest i wieczerza Pańska nabrały takiego znaczenia w walce dlatego, że w prawdziwym Kościele wyznaczały przepaść dzielącą Kościół od świata, podczas gdy w Kościele narodowym służyły jako pomost, chrzest niemowląt i powszechne wydawanie wieczerzy Pańskiej zniosły konieczność osobistej wiary w odbiorcach. Co więcej, uprawnienia sprawowania tych obrzędów, przypisane wyłącznie kapłanom, stawiają naród pod panowaniem w sprawach wiary i sumienia, co, działając w zgodzie z państwem lub rządem cywilnym, uniemożliwia istnienie wolnych Kościołów, a religię czyni kwestią narodowości.
Taki narodowy Kościół jest bardzo wszechstronny. Może obejmować wiele zróżnicowanych poglądów. Może przyjmować niewierzących i tolerować wiele niegodziwości, może nawet pozwolić, aby duchowieństwo wyrażało swoją niewiarę w Pismo Święte; ale jeśli posiada władzę, aby temu zapobiec, nie będzie tolerować tych, którzy chrzczą wierzących lub którzy przyjmują wieczerzę Pańską jedynie pośród uczniów Chrystusa; ponieważ takie rzeczy uderzają w fundamenty jego charakteru jako Kościoła narodowego, chociaż to nie same obrzędy są podstawową przyczyną różnic, ale kwestia samego Kościoła.
Z bezprecedensową mocą i odwagą Luter przywiódł na światło dzienne prawdy Pisma Świętego dotyczące indywidualnego zbawienia grzesznika przez wiarę, lecz zawiódł, gdy mógł wskazać drogę powrotu do Pisma Świętego we wszystkim, łącznie z jego nauczaniem o Kościele. Nauczał: „Powtarzam to sto tysięcy razy, Bóg nie będzie przymuszał do służby”. „Nikt nie może ani nie powinien być zmuszany do wiary”. W 1526 roku napisał: „Właściwy porządek ewangeliczny nie może być przekazany ludziom wszelkiego pokroju, ale ci, którzy są poważnie zdeterminowani, aby być chrześcijanami i wyznawać ewangelię ręką i ustami, muszą zapisać się imiennie i spotykać się osobno, w jednym domu, na modlitwę, czytanie, chrzest, przyjmowanie sakramentu i wykonywanie innych dzieł chrześcijańskich. Dzięki takiemu porządkowi osoby, które nie zachowują się po chrześcijańsku, mogą zostać rozpoznane, upomniane, przywrócone lub wykluczone, zgodnie z regułą Chrystusa (Mt 18,15). Tutaj również mogą wspólnie złożyć jałmużnę, która byłaby dobrowolnie dawana i rozdzielana ubogim, na wzór Pawła (2 Kor 9,1-12). Tutaj nie trzeba dużo mieć lub dobrze śpiewać. Tutaj można praktykować krótki i prosty sposób chrztu i sakramentu, a wszystko zgodnie ze słowem i z miłością. Ale nie mogę jeszcze uregulować i ustanowić takiego zgromadzenia, bo nie mam jeszcze do tego odpowiednich ludzi. Jeśli jednak zdarzy się tak, że będę musiał to zrobić, chętnie wykonam swoją część. W międzyczasie będę wzywał, wzniecał, głosił, pomagał, przekazywał, aż chrześcijanie przyjmą słowo tak poważnie, że sami dowiedzą się, jak to zrobić i będą w tym trwać”. Jednak Luter wiedział, że „odpowiedni ludzie” już są; ludzie, których opisał jako „prawdziwe, pobożne, święte dzieci Boże”.
Po wielu wahaniach ostatecznie zaczął sprzeciwiać się wszelkim próbom wprowadzenia w życie tego, co tak znakomicie przedstawił. W przeciwieństwie do wielu swoich naśladowców, nie uważał jednak Kościoła luterańskiego za najlepszą możliwą formę religii, jaką można wymyślić; opisał go jako „tymczasowy”, jako „zewnętrzny dziedziniec”, a nie „sanktuarium” i nie przestawał napominać i ostrzegać ludzi. Powiedział: „Jeśli dobrze przyjrzymy się temu, co teraz robią ludzie uważający się za ewangelików i wiedzący, jak dużo mówić o Chrystusie, to nic za tym nie stoi. Większość z nich oszukuje samych siebie. Liczba tych, którzy zaczęli wraz z nami i czerpali przyjemność z naszej nauki była dziesięciokrotnie większa, teraz nawet jedna dziesiąta z nich nie pozostaje niezachwiana. Uczą się mówić słowa, tak jak papuga powtarza to, co mówią ludzie, ale ich serca tego nie doświadczają; pozostają takimi, jakimi byli ani nie doznają ani nie czują, jak prawdziwy i wierny jest Bóg. Bardzo chwalą się ewangelią i na początku szczerze jej szukają, ale potem nie pozostaje nic; bo robią to, co chcą, podążają za swoimi żądzami, stają się gorsi niż byli wcześniej i są znacznie bardziej niezdyscyplinowani i aroganccy… niż inni ludzie, ponieważ chłopi, obywatele, szlachta, wszyscy są bardziej chciwi i niezdyscyplinowani niż wtedy, gdy byli podlegli papiestwu”. „Ach, Panie Boże, gdybyśmy tylko praktykowali tę naukę właściwie, zobaczyłbyś, że z tego tysiąca osób, które idą teraz do sakramentu, wtedy szłoby zaledwie sto. Wtedy okropnych grzechów, którymi papież swoim piekielnym prawem zalał świat, byłoby mniej; wtedy w końcu stalibyśmy się zgromadzeniem chrześcijańskim, a nie jak teraz, kiedy jesteśmy niemal całkowicie poganami noszącymi nazwę chrześcijan; wtedy moglibyśmy oddzielić od siebie tych, o których wiemy po ich uczynkach, że nigdy nie wierzyli i nie otrzymali życia, coś, co teraz jest dla nas niemożliwe.”
Kiedy nowy Kościół został oddany pod władzę państwa, nie można go było zmienić, ale Luter nigdy nie udawał, że Kościoły, które założył, były uporządkowane według wzoru Pisma Świętego. Podczas gdy [Filip] Melanchton mówił o książętach protestanckich jako o „głównych członkach Kościoła”, Luter nazywał ich „prowizorycznymi biskupami” i często wyrażał ubolewanie z powodu utraconej wolności chrześcijanina i niezależności zborów chrześcijańskich, które kiedyś były jego celem.
Fragment z Książki „Kościół Pielgrzym”



Opublikuj komentarz