List do otwarty do „Dones” i „Nones” cz.1
Z myślą o tych, którzy identyfikują się jako chrześcijanie,
ale zrezygnowali z kościoła.
Drodzy „Dones” i („Nones”), Ostatnio do angielskiego słownika Ameryki Północnej weszły dwa ważne słowa. Pierwsze to „nones”, które odnosi się do osób, które zapytane w ankiecie lub w rozmowie o swoją tożsamość religijną, wskazują, że nie mają żadnej przynależności religijnej. „Czy jesteś chrześcijaninem, muzułmaninem, żydem, buddystą?” Nasi znajomi odpowiadają: „Nones”.
Drugie to „dones” – osoby, które mogą identyfikować się jako chrześcijanie (czasem głęboko wierzący), ale z różnych powodów zrezygnowały z uczęszczania do kościoła i przynależności wyznaniowej. Mogą mieć głębokie przywiązanie do Jezusa i prowadzić wzorowe życie chrześcijańskie, ale zapytani o swoje instytucjonalne życie religijne lub o to, do którego kościoła chodzą, wskazują, że „skończyli” z kościołem, ale niekoniecznie z wiarą w Jezusa.
To właśnie do tych „dones” chciałbym szczególnie przemówić przez kilka minut – a „nones” są mile widziani, aby również posłuchać naszej rozmowy, jeśli chcą. Obie te grupy często znalazły się w miejscu, w którym się znajdują, z powodu bolesnych doświadczeń z kościołem lub z nadmiernie gorliwymi lub surowymi chrześcijanami. Czasami byli manipulowani, zmuszani lub wykorzystywani przez kościół, a ich ból jest bardzo prawdziwy. Jeśli „skończyłeś” z kościołem i religią instytucjonalną, to najważniejsze, co chcę ci powiedzieć, to: rozumiem to. Byłem tam. Ja też to widzę. Ja również tego doświadczyłem – bardziej niż bym sobie tego życzył.
Kościoły, wspólnoty mogą być bardzo wyniosłymi, osądzającymi, skupionymi na sobie, ekskluzywnymi spotkaniami społecznymi lub etnicznymi z niewielkim znaczącym związkiem z potrzeby serca i misją Jezusa w tym świecie, który Bóg ukochał, aż na śmierć. Są kościoły, które wydają się najbardziej zainteresowane pieniędzmi, statusem, wizerunkiem, wpływami, kontrolą – zasadniczo religijnymi wersjami wszystkich naszych najgorszych nawyków w kulturze Ameryki Północnej.
W dużej mierze jest to wynikiem długiej historii kościoła w Europie i Ameryce Północnej oraz naszego zmieniającego się krajobrazu kulturowego i społecznego, w którym obecnie się znajdujemy. Od czwartego wieku chrześcijaństwo stanowiło fundament dla większości tego, co nazywamy światem zachodnim (oczywiście, ja to odnoszę do Ameryki Północnej, ponieważ to jest miejsce, w którym żyję, więc znam je najlepiej). Kościół pełnił funkcję centralnej instytucji społecznej, kapelana moralności i zachowań publicznych kultury zachodniej. Ten układ, w którym chrześcijaństwo i kościół zajmowały uprzywilejowaną pozycję kulturową i społeczną, jest tym, co wielu nazywa chrześcijaństwem. Jest to układ kulturowy, w którym chrześcijaństwo zapewniło spoiwo społeczne, które trzymało społeczności razem. Jest podstawą większości naszego systemu prawnego, a większość naszych instytucji publicznych została założona przez chrześcijan.
Ten układ kulturowy i społeczny zaczął być kwestionowany około 500 lat temu wraz z nadejściem renesansu i oświecenia, co doprowadziło do powstania świeckiego sposobu myślenia i naukowego standardu prawdy. Teraz to nauka i filozofia [od tłum. Obecnie również psychologia], a nie wiara i kościół, nadawały znaczenie i kierunek kulturze zachodniej. Obecnie zachodni sposób myślenia stał się w dużej mierze świecki, w wyniku czego chrześcijanie i kościoły często nie wiedzą, jak odnieść się do tej szybkiej zmiany. Często chrześcijanie i kościoły próbowali zaradzić tej świeckiej sytuacji, kładąc nacisk na moralną zgodność i dogmatyczne slogany.
Myśl była taka, że jeśli po prostu uda nam się ponownie narzucić chrześcijaństwo lub schrystianizować kulturę, my, jako chrześcijanie, będziemy wykazywać się wiernością, a nasze społeczeństwa, niezależnie od ich rzeczywistych przekonań, będą bliższe wizji Królestwa Bożego, o której czytamy w Piśmie Świętym. Problem polega na tym, że w naszym punkcie rozwoju historycznego i kulturowego na Zachodzie metody te wydają się bez znaczenia dla tych, którzy teraz zamieszkują zupełnie inny świat.
W stopniu, w jakim chrześcijanie i kościoły ignorują te znaczące zmiany kulturowe, ich świadectwo ma tendencję do wyobcowywania lub izolowania ich od innych, zamiast budowania mostów porozumienia z innymi. W rezultacie wiele kościołów [i wspólnot] zwróciło się do wewnątrz, odchodząc od zsekularyzowanych społeczeństw wokół nich i [izolując się] próbowało podtrzymywać wierność wewnątrz, nawet jeśli oznacza to oderwanie się od świata zewnętrznego. Ale nie muszą to być jedyne dwie opcje dla chrześcijan lub kościołów. Nie musi to być chrześcijaństwo narzucane poprzez przymusową władzę państwa w przeciwieństwie do całkowitej rezygnacji ze świeckiej i złej kultury wokół nas.
Holenderski teolog Abraham Kuyper zauważył te zmiany zachodzące ponad sto lat temu i przez całe życie szukał innej drogi: ponownego sformułowania wiary chrześcijańskiej i przywrócenia chrześcijan i kościołów do kontynuacji posługi i misji wobec świata. Jego celem była silna wiara chrześcijańska w pełni zaangażowana w całe życie. Nie wierzył w podział na świeckie i święte – był to pomysł narzucony chrześcijaństwu przez niechrześcijańskich filozofów, którzy chcieli umieścić kościół w pudełku na marginesie kultury.
Widzisz, jeśli czujesz, że „skończyłeś” z kościołem, istnieje wiele powodów, dla których możesz mieć takie uczucie. Jednym z powodów może być to, że forma wiary chrześcijańskiej i życia, którą widziałeś jako model lub nauczaną przez kościół, jest głęboko naruszona. To forma wiary chrześcijańskiej i życia, którą [kościół] stara się narzucić światu siłą, a nie łaskawym zaproszeniem. Albo innym powodem jest to, że forma wiary chrześcijańskiej i życia, z którą zostałeś zapoznany przez kościół, jest taka, która jest niepewna i przepełniona brakiem wiary w powodzenie swojej misji, wyrażająca się w ciągłym poczuciu porażek, lub chętna do dostosowania się i dostosowania do wzorców kulturowych wokół niej.
W rzeczywistości, chociaż Abraham Kuyper miał wszystkie kwalifikacje, jakie można mieć jako wierny chrześcijanin angażujący swoją kulturę w ewangelię, zmagał się ze stanem kościoła. Był chrześcijańskim duchownym, teologiem, profesorem seminarium i założył krajową (holenderską) gazetę chrześcijańską, publiczny uniwersytet chrześcijański, chrześcijański związek zawodowy, chrześcijańską partię polityczną, a nawet nową denominację chrześcijańską. A jednak nadszedł taki moment w jego życiu, kiedy w niedzielny poranek wysyłał żonę i dzieci do kościoła, a sam zostawał w domu. Nawet najwięksi chrześcijańscy przywódcy czasami spędzają pewien czas jako „Dones”.
Abraham Kuyper (ur. 1837, zm. 1920) – holenderski polityk, duchowny i teolog kalwiński, w latach 1901–1905 premier Holandii.
Artykuł został przetłumaczony ze strony;
https://thelaymenslounge.com/an-open-letter-to-the-dones-and-nones
Strona Kościelni uchodźcy na FB
https://www.facebook.com/100081455316026



Jeden komentarz