Bracia „ekskluzywni”…
Po powrocie z wizyty w Europie w 1845 roku, Darby udał się do Plymouth, aby zająć się tamtejszą sytuacją, którą uznał za niezadowalającą z powodu wpływu i nauczania Newtona. Między tymi dwoma zdolnymi mężczyznami od dawna istniały rozbieżności. Różnili się poglądami na temat prawdy dyspensacyjnej, proroctw i porządku kościelnego. Powstało niemało sporów, zarówno w słowie, jak i na piśmie i narodził się duch stronnictw. Wizyta Darby’ego doprowadziła do kryzysu. W pewien niedzielny poranek, na zakończenie spotkania Darby ogłosił swój zamiar „opuszczenia zgromadzenia”, a kilka tygodni później zaczął łamać chleb w Plymouth ze swoimi zwolennikami w odłączeniu od pierwotnego zgromadzenia. Około dwa lata później, w ręce jednego z sympatyków Darby’ego trafiły pewne notatki manuskryptów – sporządzone przez pewnego słuchacza – z przemówienia wygłoszonego przez Newtona jakiś czas wcześniej. Zawierały komentarze na temat Psalmów, a Darby i jego przyjaciele utrzymywali, że Newton, wyjaśniając w tych komentarzach typowe zastosowanie Psalmów do Chrystusa, nauczał niekonwencjonalnej doktryny dotyczącej natury cierpień Chrystusa podczas Jego życia na ziemi i na krzyżu.
Notatki zostały opublikowane bez skonsultowania z Newtonem ich dokładności; zwrócono uwagę na ich niekonwencjonalny charakter, wyciągnięto wnioski i postawiono mu zarzut herezji. Newton, odrzucając naukę wynikającą z tych notatek i potwierdzając swoją mocną, niekwestionowaną wiarę w Chrystusa jako prawdziwego Boga i prawdziwego człowieka, nietkniętego grzechem, przyznał, że użył wyrażeń, z których można było wyciągnąć błędne wnioski. Dlatego opublikował ,,Oświadczenie i Potwierdzenie dotyczące Pewnych Błędów Doktrynalnych”, w którym wyznał swój błąd, uznając go za grzech, i wycofał wszystkie oświadczenia, drukowane lub inne, w których można było go znaleźć, wyraził żal z powodu zranienia kogokolwiek i modlił się, aby Pan nie tylko mu przebaczył, ale także przeciwdziałał wszelkim złym skutkom. To oświadczenie nie zrobiło wrażenia na oskarżycielach Newtona, którzy z niesłabnącą gorliwością kontynuowali łączenie go z zaprzeczaną przez niego herezją.
Kiedy doszło do podziału w Plymouth, Kościół w Bethesda Chapel w Bristolu, gdzie byli [George] Müller i Craik, nie stanął po żadnej stronie sporu, a uczestników obu stron uznał za braci.
W 1848 roku dwóch braci ekskomunikowanych przez Darby’ego ze zgromadzenia w Plymouth, odwiedziło Bristol, gdzie zazwyczaj przy takiej okazji łamali chleb w Bethesda. Zostali dokładnie zbadani pod kątem ich stałości w nauce i wolności od błędu przypisywanego Newtonowi. Gdy wszyscy byli zadowoleni z wyników tego badania, przyjęto ich tak jak poprzednio. Darby żądał teraz, aby Kościół w Bethesda osądził kwestię Plymouth, czego tamci odmówili, argumentując, że nie była to kwestia, która ich dotyczyła, nie byli też kompetentni do osądzania Kościoła i że zapoczątkowanie dyskusji na taki temat byłoby szkodliwe. Ostatecznie, dzięki naciskom również z wewnątrz, kwestia została rozważona i napisano list stwierdzający, że „nikt, kto broni, utrzymuje lub podtrzymuje poglądy lub traktaty pana Newtona, nie powinien być przyjmowany do zgromadzenia”, ale, jak pisali dalej: „zakładając, że autorstwo traktatów było z gruntu heretyckie, nie upoważniałoby nas to do odrzucania tych, którzy pochodzili spod jego nauk, dopóki nie upewnilibyśmy się, że zrozumieli i przyswoili sobie poglądy zasadniczo przewrotowe wobec fundamentalnej prawdy…”
Darby napisał wtedy: „Czuję się zobowiązany przedstawić wam przypadek Bethesdy. Moim zdaniem obejmuje on całą kwestię wspólnoty braci, bo jeśli nie ma możliwości powstrzymania tego, co zostało uznane za dzieło szatana oraz ustrzeżenia przed nim umiłowanych owiec Chrystusa – jeśli bracia są niezdolni do tej służby dla Chrystusa, to z tego bardzo prostego powodu nie powinni być w żaden sposób traktowani jako ciało, któremu taka służba jest powierzona: ich zgromadzenia byłyby wtedy pułapką zastawioną na owce… Nie chcę… w żadnym wypadku umniejszać szacunku i wartości, jakie każdy osobiście odczuwa wobec braci Craika i Müllera, ze względu na to w czym uwielbili Boga przez wiarę… ale wzywam braci przez ich wierność Chrystusowi i miłość do Jego drogich synów, aby w wierności postawili temu złu barierę. Biada tym, którzy kochają braci Müllera i Craika lub swoją własną wygodę bardziej niż dusze świętych będących drogim Chrystusowi! I bez ogródek nalegam na nich, że przyjmowanie kogokolwiek z Bethesdy (chyba że w wyjątkowym przypadku niewiedzy o tym, co zaszło) otwiera teraz drzwi infekcji ohydnego zła, od którego tak bolesną ceną zostaliśmy uwolnieni.
Zostało to formalnie i celowo przyjęte w Bethesda pod wymówką braku przeprowadzenia śledztwa (zasada, która odmawia wypatrywania korzeni goryczy) i złagodzone. A jeśli ktoś przyznaje się do tego przez przyjmowanie osób z Bethesdy, to jest moralnie utożsamiany ze złem, ponieważ ciało, które tak działa, jest zbiorowo odpowiedzialne za zło, do którego się przyznaje. Jeśli bracia uważają, że mogą przyjmować tych, którzy podważają osobę i chwałę Chrystusa oraz przyjąć zasady, które doprowadziły do tak wielkiej nieprawdy i nieuczciwości, dobrze by było, aby się to tego przyznali, by inni, którzy nie mogą takich przyjmować, wiedzieli co czynić…. Ja z mojej strony nie pójdę do Bethesdy w jej obecnym stanie, ani tam, gdzie inni z Bethesdy zostali świadomie przyjęci”.
W ten sposób Kościół w Bhetesda został ekskomunikowany wraz ze wszystkimi, którzy mieli z nim społeczność. Pozorną podstawą była fałszywa doktryna, chociaż nigdy nie była wyznawana przez nikogo w Bethesda. Chociaż Kościół w Betesda nadal robił to, co na początku robił sam Darby, czyli utrzymywał niezależność każdego zgromadzenia i jego prawo do przyjmowania każdej osoby, o której miał powody sądzić, że była nowonarodzona i zdrowa w wierze i postępowaniu, prawdziwym powodem wyłączenia było to, że Darby odszedł od tego gruntu i przyjął „katolicką” pozycję zorganizowanej grupy Kościołów, wykluczającą wszystkich spoza własnego kręgu, podporządkowanych jednej centralnej władzy, w tym przypadku jemu samemu i zgromadzeniu w Londynie, z którym był związany. Przynależność do wspólnoty przestała opierać się na życiu, a odrzucenie Bethesdy stało się obowiązkowe. Żadna wiara ani pobożność nie mogły zadośćuczynić odmowie potępienia Bethesdy.
Nawet cudowny wpływ Darby’ego nie mógł narzucić tej wielkiej zmiany wszystkim, ale dzięki niestrudzonej propagandzie duża liczba Kościołów była skłonna do zaakceptowania tego niezbędnego sprawdzianu wspólnoty, jakim było potępienie Kościoła w Bethesda z powodu doktryny, której ten nigdy nie wyznawał. Dzięki nieustannemu powtarzaniu, cały ten krąg Kościołów doszedł do szczerego przekonania, że Bethesda została odcięta za utrzymywanie błędu Newtona, błędu, który on sam odrzucił i którego Kościół w Bethesdzie nigdy nie dopuszczał. Plan ten był tak konsekwentnie realizowany, że kwestię Bethesdy musieli osądzić czarnoskórzy bracia w Indiach Zachodnich, a do zbadania błędów przypisywanych Newtonowi i potępienia ich zostali zobowiązani nawet szwajcarscy chłopi w swoich alpejskich wioskach.
Taki system nie mógł nie doprowadzić do dalszych podziałów. Kilka z nich miało miejsce już za życia Darby’ego, grupy opowiadające się po różnych stronach tak rygorystycznie wykluczały się nawzajem, jak wspólnie wykluczyły Grovesa i Müllera.
Kościoły, które nie poszły w ślady Darby’ego, kontynuowały swoje starania, aby wprowadzać w życie zasady Pisma Świętego. Różniły się pod wieloma względami, ale ponieważ nie wierzyły w prawo jednego Kościoła do odcinania drugiego, ich różnice nie skutkowały podziałami. Niektóre z nich, obawiając się krytyki ze strony wyznawców Darby’ego (często nazywanych „ekskluzywnymi”), w różnym stopniu same stawały się elitarne, ale inne utrzymywały społeczność ze wszystkimi świętymi. Choć były uporczywie oczerniane i odrzucane przez tych, którzy się od nich odłączali, nie przestawały zaliczać ich w poczet tych, których były gotowe przyjąć, uznając ich za braci. Robert Chapman wyraził stanowisko względem nich odmawiając używania obrzydliwego imienia „ekskluzywny”, a nazywając ich „braćmi szczerze umiłowanymi i upragnionymi” i opisując ich jako „ci bracia, którym sumienie każe odrzucić moją społeczność i pozbawić mnie ich społeczności”.
Kościoły, które wraz z Chapmanem utrzymywały pierwotną podstawę wspólnoty, często nazywano „Braćmi Otwartymi”, ale chociaż zawsze musiały być wśród nich takie osoby i Kościoły, które w sercu były sekciarskie i dlatego zasługiwały na sekciarską nazwę (jako że istnieje zawsze niebezpieczeństwo w każdym ruchu duchowym, że może on przekształcić się w sektę), jednak pozostało wielu, którzy mogliby słusznie przypisywać sobie każde imię, które jednoczy, odrzucając jednocześnie każde imię, które dzieli lud Pański. Utrzymywali aktywne świadectwo ewangelii, docierając także do większości części świata.
Fragment z książki „Kościół Pielgrzym”



Opublikuj komentarz