Zamerykanizowane chrześcijaństwo…
Dowiedzieliśmy się, że liczna grupa „Nones & Dones” została zdefiniowana w Stanach Zjednoczonych, a fala kościelnych uchodźców zaczyna rozlewać się w Europie. Nietrudno zauważyć, że dewastacja chrześcijaństwa rozlewa się z Ameryki na cały zachodni świat. Polska nie jest tutaj wyjątkiem. Polskie chrześcijaństwo ewangeliczne jest mocno zamerykanizowane i uzależnione, w tym finansowo od Ameryki. Wiele wspólnot ewangelicznych jest na garnuszku u Amerykanów. Do naszego kraju od lat napływa finansowe wsparcie z Ameryki. Bez wątpienia w wielu przypadkach jest to bezinteresowna i klarowna pomoc. Ale pojawiają się wątpliwości, spore wątpliwości czy każda pomoc jest transparentna. Dzisiaj w zborach, we wspólnotach musimy sobie postawić ważne pytanie, co jest tłem szczodrego finansowania płynącego z Ameryki? Co pojawia się w ślad za pieniędzmi, jakie wartości, jacy kaznodzieje, jakie nauczanie, jakie idee, jakie koncepcje kościoła płyną wraz z napływającymi finansami? Co jest finansowane z tych funduszy? Czy członkowie wspólnot są rzetelnie informowani z obiegu tych funduszy ? Natrafiłem na ślad, że jedna, że jedna ze wspólnot była finansowana przez Rotary Club. Rotary jest środowiskiem zbliżonym do masonerii, żeby nie powiedzieć, że jest to organizacja stricte masońska. Jeden ze zborów w Polsce był finansowany z pieniędzy ze sprzedaży dyni na święto Halloween. Często pieniądze te są przekazywane „pod stołem” co sprzyja finansowym malwersacjom.
„Nie będziesz przyjmował podarków, ponieważ podarki zaślepiają dobrze widzących i są zgubą spraw słusznych.” 2 Mojżeszowa 23:8
Barwny opis korupcji religijnej mamy zamieszczony w Księdze Ezechiela. „I doszło mnie słowo Pana tej treści: Synu człowieczy, prorokuj przeciwko pasterzom Izraela, prorokuj i powiedz im: Pasterze! Tak mówi Wszechmocny Pan: Biada pasterzom Izraela, którzy sami siebie paśli! Czy pasterze nie powinni raczej paść trzody? Mleko wy zjadacie, w wełnę wy się ubieracie, tuczne zarzynacie, lecz owiec nie pasiecie. Słabej nie wzmacnialiście, chorej nie leczyliście, skaleczonej nie opatrywaliście, zbłąkanej nie sprowadzaliście z powrotem, zagubionej nie szukaliście, a nawet silną rządziliście gwałtem i surowo. Tak rozproszyły się moje owce, gdyż nie było pasterza i były żerem dla wszelkiego zwierzęcia polnego. Rozproszyły się i błąkały się moje owce po wszystkich górach i po wszystkich wysokich pagórkach; po całym kraju rozproszyły się moje owce, a nie było nikogo, kto by się o nie zatroszczył lub ich szukał. Dlatego wy, pasterze, słuchajcie słowa Pana! Jakom żyw – mówi Wszechmocny Pan – ponieważ moje owce stały się łupem i ponieważ moje owce były żerem dla wszelkiego zwierzęcia polnego, gdyż nie było pasterza, a moi pasterze nie troszczyli się o moje owce, a sami się paśli pasterze, a moich owiec nie paśli, dlatego wy, pasterze, słuchajcie słowa Pana! Tak mówi Wszechmocny Pan: Oto Ja wystąpię przeciwko pasterzom i zażądam od nich moich owiec, i usunę ich od pasienia moich owiec, i pasterze nie będą już paść samych siebie. Wyrwę moje owce z ich paszczy; nie będą już ich żerem. Gdyż tak mówi Wszechmocny Pan: Oto Ja sam zatroszczę się o moje owce i będę ich doglądał. Jak pasterz troszczy się o swoją trzodę, gdy jest pośród swoich rozproszonych owiec, tak Ja zatroszczę się o moje owce i wyratuję je z wszystkich miejsc, dokąd zostały rozproszone w dniu chmurnym i mrocznym.” Księga Ezechiela 34 rozdział
Co to jest Nones and Dones?
„W książce napisanej przez socjologa, Josha Packarda, który przeprowadził skrupulatne badania, pt.: „Church Refugees” („Kościelni uchodźcy”), autor twierdzi, że obecnie jest 65.000.000 osób, które w USA mają „dość” kościoła, z czego 30.5mln z nich zachowują swoją „wiarę”, równoważąc tych, którzy nie mają żadnej „religijnej przynależności”.
[…]
Nones and Dones to nie tyle ruch, co pewne zjawisko zidentyfikowane w środowiskach kanadyjskich i amerykańskich kościołów chrześcijańskich. Sformułowanie określające to zjawisko składa się z pary rymujących się i ładnie brzmiących wyrazów, które mają potencjał przykuwać uwagę czytelników.
W wielkim skrócie „Nones” pochodzi od „none”, czyli „żaden” wpisywanego w rubryce przynależności religijnej w jakimś kwestionariuszu osobowym czy ankiecie. W tej kategorii mieszczą się ateiści, agnostycy, ludzie bez jakichkolwiek poglądów na sprawy duchowe. Generalizując, ta część populacji, która nie identyfikuje się z żadną formą duchowości czy religijności.
„Dones” pochodzi od „done” w kontekście zdania „I’m done with it”, czyli np. mam tego dość, kończę z tym „kościołem” (z kościelnictwem – CHURCHIANITY). Tutaj chodzi konkretnie o chrześcijan, którzy porzucili religię zinstytucjonalizowaną, ale nie porzucili chrześcijańskiej duchowości. Określenie często dotyczy młodych dorosłych.
„Nones” to grupa bez jakiejkolwiek przynależności kościelnej, którzy w ankietach na pytanie o religię odpowiadają: „none” – żadna. „Dones”, to ci, którzy często przez lata byli bardzo zaangażowani, niektórzy byli liderami, nigdy wcześniej nie wyobrażającymi sobie, że można być „poza kościołem”, a obecnie, „mają dość”. Nie jest to mała liczba, rocznie w Stanach Zjednoczonych kościoły opuszcza około 3 milionów osób.
”Dones” to osoby które nie potrafią odnaleźć się w żadnym widzialnym kościele, jako organizacji religijnej.
W USA, Kanadzie, w krajach UE jest to zjawisko dość powszechne. Można powiedzieć, że liczba zawiedzionych „Nones i Dones” lawinowo narasta. Jak wiemy dzieli nas z Ameryką tylko ocean. Jest kwestia czasu, że ten trend, ruch społeczny dotrze, (a może już dotarł) do Polski…
https://www.facebook.com/100081455316026



Opublikuj komentarz