×

Sygnały ostrzegawcze

Sygnały ostrzegawcze

Głosiciele prosperity mogą uśmiechać się pobłażliwie nad naszym świętym oburzeniem i lekceważąco odrzucać nasze natrętne ostrzeżenia przed sądem. Żaden z nich nie może jednak zmienić Bożego planu, ponieważ On postanowił ukarać ten bezbożny naród.

„Sąd stoi u drzwi! Obudźcie Się i przygotujcie!”

Ameryka zostanie zniszczona przez ogień. Stanie się to nagle i tylko niewielu ujdzie z życiem. Całkiem nieoczekiwanie spadnie na ten naród katastrofa nuklearna i w ciągu tylko jednej godziny Ameryka będzie unicestwiona.

Przyczyną jest to, mimo największego poznania, że nasz naród tak ciężko zgrzeszył. Wprawdzie grzechy innych narodów mogą być równie straszne, ale nigdzie indziej światło Ewangelii nie świeciło tak jasno. Bóg ukarze Amerykę za jej liczne występki: za gwałty, przestępstwa, odstępstwo od Boga, za zabójstwa milionów nienarodzonych dzieci, za jej bezczelne manifestowanie homoseksualizmu i sadomasochizmu, jej korupcję, alkoholizm, za jej pozorną pobożność, za jej oziębłość wobec Chrystusa, za jej ciągle wzrastającą liczbę rozwodów, cudzołóstwo, jej pożądliwość i pornografię, za jej znęcanie się nad dziećmi, za napady rabunkowe i oszustwa, za jej plugawe filmy i praktyki okultystyczne.

W ciągu jednej godziny wszystko przeminie. Rozumując po ludzku, graniczy to z obłędem, żeby do tak bogatego i potężnego narodu zwracać się, wołając: „Tak dłużej nie może być! Sąd Boży stoi u drzwi! Nasze dni są policzone!” Kościół Jezusa śpi głęboko i mocno, wierzący wypoczywają, a pasterze drzemią. Jakże oni będą się śmiać i drwić z tego proroctwa! Teolodzy odrzucą je, ponieważ nie pasuje ono do ich teologii. Prorocy dobrobytu nawet je publicznie napiętnują.

To nie ma już dla mnie żadnego znaczenia. Bóg uczynił moją twarz twardą jak krzemień i dał mi kręgosłup ze stali. Dmę z całej siły w trąbę Bożą. Choćby cały świat, choćby Kościół jako całość ogłosił mnie wariatem — ja muszę dąć w trąbę Bożą i muszę zbudzić lud Boży. Czy się w to wierzy czy nie, Ameryka zostanie wstrząśnięta przez nagle spadający straszny sąd i zostanie odrzucona przez Boga. Wiele innych Bożych dzieci, które tak samo jak ja uciszyły się wewnętrznie, aby usłyszeć Boży głos, otrzymało od Niego dokładnie to samo poselstwo:

„Sąd stoi u drzwi! Obudźcie Się i przygotujcie!”

[…]

Przed tą wielką niszczącą katastrofą nastąpią inne, mniejsze. Pola naftowe na Bliskim Wschodzie staną w ogniu, a dym dniem i nocą będzie unosił się z nich jak ostrzeżenie przed nieszczęściem, które ma nastąpić. Spadną bomby na pola naftowe, na zabudowania portowe i na zbiorniki zapasowe. Wszystkie kraje naftowe i spedytorzy, wszystkie narody, których gospodarka oparta jest na ropie naftowej, wpadną w panikę. 

Wkrótce, bardzo szybko nasz wielki gospodarczy koszmar stanie się straszną rzeczywistością. Wieść o tym wywoła zgrozę i przerażenie! „Ty, co mieszkasz nad wielką wodą i jesteś bogaty w skarby, nadszedł twój kres; nić twojego żywota przecięta” (Jer.51:13). Ameryka stoi przed czasem masowej histerii, kiedy to banki będą zamykane, domy bankowe zbankrutują, a cała gospodarka całkowicie się załamie. Również złoto i srebro stracą swoją wartość. „Swoje srebro wyrzucą na ulicę, a ich złoto pójdzie na śmiecie; ich srebro i złoto nie będzie mogło ich wybawić w dniu gniewu Pana. Swojego głodu nie będą mogli zaspokoić ani napełnić swojego brzucha, gdyż były im podnietą do grzechu”. (Ez.7:19). Nadchodzącego chaosu nie będzie mógł opanować również nasz rząd. Ezechiel ostrzegał: „…ręce pospólstwa zdrętwieją ze strachu. Postąpię z nimi według ich własnego postępowania i osądzę ich zgodnie z ich prawami…” (Ez.7:27). Również te proroctwa ukazują wyraźnie wyrok sądu Bożego nad wszystkimi grzesznymi narodami. 

Możesz sobie drwić ze mnie, ale twoja głęboko ukryta obawa przed krachem gospodarczym wkrótce zamieni się w smutną rzeczywistość. Ukażą się liczne rysy w naszym kruchym państwie dobrobytu; nawet najwięksi optymiści wśród nas wiedzą w głębi serca, że totalny krach jest nieunikniony. Członkowie Senatu i Kongresu będą milczeć oszołomieni, ponieważ będą musieli przyznać, że nikt już nie może zatrzymać tego zaprogramowanego chaosu. Biznesmeni, politycy i eksperci ekonomiczni będą przerażeni nagłością i zasięgiem spadającego nieszczęścia. „Synu człowieczy! Jeżeli jaki kraj zgrzeszy przeciwko mnie, dopuszczając się niewierności (…) Ja wyciągnę swoją rękę przeciwko niemu, i uszczuplę jego zapasy chleba, i ześlę na niego głód, i wytracę z niego ludzi i bydło” (Ez.14:13). Masową zagładę poprzedzi w Ameryce totalny gospodarczy krach. Wróg zaatakuje, gdy będziemy słabi i bezsilni. 

[…]

Ameryka nie będzie pokutowała 

Jeremiasz wypowiedział w domu garncarza proroctwo, które z jednej strony dotyczyło ówczesnego Izraela, a z drugiej – Izraela duchowego: zboru Jezusa. Poselstwo to Duch Święty ożywił dzisiaj znowu, ponieważ znajdujemy się bezpośrednio przed czasem jego wypełnienia. „Czy nie mogę postąpić z wami, Domu Izraela, jak garncarz? — mówi Pan. Oto jak glina w ręku garncarza, tak wy jesteście w moim ręku, domu Izraela! Raz grożę narodowi I królestwu, że je wykorzenię, wywrócę i zniszczę” (Jer.18:6-7). 

Bóg zachował dla siebie prawo „wykorzenienia, wywrócenia i zniszczenia” w jednej chwili narodu, zboru, kaznodziei czy też dzieła chrześcijańskiego, gdy te okażą się dla Niego niezdatne do niczego i nieużyteczne. Przed ponad dwustu laty naród ten wyszedł z ręki Bożej jak cudowne naczynie. On osadził go na dobrej ziemi i błogosławił jego założycielom. Ale tymczasem zło stało się w nim tak wielkie, a nieposłuszeństwo tak się rozprzestrzeniło, że Bóg musi powiedzieć: „Wykorzenię go, wywrócę i zniszczę”. „Innym razem zapowiadam narodowi i królestwu, że je odbuduję i zasadzę, lecz jeżeli uczyni to, co jest złe w moich oczach, nie słuchając mojego głosu, to pożałuję dobra, które obiecałem mu wyświadczyć” (Jer.18:9-10). 

Ten lud nie pokutował, lecz jeszcze bardziej odwrócił się od Słowa Bożego, dlatego Bóg chce teraz uczynić to, co zapowiedział. Pozostała tylko resztka, mała gromadka tych, którzy z całego serca podążają za Panem, którzy zupełnie się Mu oddali i żyją w bliskiej społeczności z Nim. Ale ogół nic nie wie o szczerej, głębokiej, z głębi serca płynącej pokucie. Niektórzy nasi przywódcy, podający się za „chrześcijan”, otwarcie przyznają, że zupełnie nie wiedzą, co oznacza nowe narodzenie. Chrześcijaństwo nie jest dla tych ludzi niczym więcej, jak pustą deklaracją i większość znanych ewangelicznych chrześcijan naszych dni jest oziębła i bardziej zainteresowana polityką, niż oddaniem się i podążaniem za Panem. Ten naród wraz ze swoim rządem i Kościołem wyznaje wprawdzie na zewnątrz Pana Jezusa, ale brakuje mu głębokiej odnowy serc. Okazujemy wielkie moralne oburzenie w obliczu nędzy, przerywania ciąży, przestępczości i niesprawiedliwości, co jest dobre i piękne. Ale nie myślimy o tym, aby w naszych sercach panował Jezus Chrystus jako Pan i Król. Miliony Amerykanów nazywa siebie chrześcijanami, ale tylko niewielu z nich weszło przez „ciasną bramę”. Jeżeli Bóg da Ameryce jeszcze więcej czasu i pieniędzy, to zło i buntowniczość staną się jeszcze większe, a sąd coraz pewniejszy. „Gdy bezbożny doznaje łaski, nie uczy się sprawiedliwości; w ziemi praworządnej postępuje przewrotnie i nie baczy na dostojność Pana . Panie, choć podniesiona jest Twoja ręka, oni tego jednak nie widzą: Niech zobaczą Twoją żarliwość o lud i zostaną zawstydzeni, i niech ogień przeznaczony dla Twoich nieprzyjaciół pożre ich!” (Izaj.26:10 -11). 

Bóg obiecał Ameryce, że ją zachowa, jeżeli ona odwróci się od swoich nieprawości. Jak długo widzi On szczerą pokutę i odwrót od zła, wstrzymuje sąd według swojej obietnicy. Ale nic nie jest wyraźniej napisane w Biblii, jak groźba kary dla zepsutego narodu: „Jak wschodni wiatr ich rozproszę przed wrogiem, plecy a nie twarz ukażę im w dniu ich zagłady” (Jer.18:17). 

Moimi duchowymi oczami widzę, jak Bóg już powoli odwraca się od naszego ludu. Ameryka zamierza popełnić niedopuszczalny  grzech sprzeciwiając się Duchowi Świętemu. Wkrótce jeszcze tylko jednostki będą mogły pokutować, ale już nie naród jako całość. Cóż więcej mógłby Bóg uczynić dla Ameryki? Czy może okazać jeszcze więcej cierpliwości? „Cóż jeszcze należało uczynić mojej winnicy, czego Ja jej nie uczyniłem? Dlaczego oczekiwałem, że wyda szlachetne grona, a ona wydała złe owoce?” (Izaj.5:4). „Przez cały dzień wyciągałem moje ręce do ludu opornego, który kierując się własnymi zamysłami, kroczy niedobrą drogą” (Izaj.65:2). 

Na Stany Zjednoczone i część Kanady spadną nieprawdopodobne klęski, ale większość ludzi nie chce temu wierzyć. Wierzy się łatwo prorokom, którzy mówią tylko o pokoju i dobrobycie: „Bóg obiecał zachować nas w dniu Jego gniewu, ponieważ my zachowaliśmy Jego nakaz, by przy Nim wytrwać” (Obj.3:10). Ten naród nie zachował Bożego Słowa i Kościół również nie. Dokładnie tak jak w zborze w Sardes, jest tylko kilka osób, które nie skalały swoich szat i chodzą z Chrystusem w białych szatach. Dalej jest napisane: „nie dosięgnie cię nic złego i plaga nie zbliży się do namiotu twego” (Ps.91:10). „Ale nieposłuszeństwo i zbuntowanie przekreślają Bożą obietnicę bezpieczeństwa i zachowania od zła” (Hebr.10:26-27). 

Nie słuchaj proroków, którzy zapowiadają pokój i dobrobyt. Oni się mylą! Tak naprawdę nie słyszeli oni głosu Boga. Nie mają oni ducha Eliasza, Izajasza, Ezechiela czy Jeremiasza. Nie wiedzą, co to znaczy płakać i boleć nad grzechami swoich rodaków i ludu Bożego. Boży plan jest pewny, szereg strasznych katastrof dotknie nasz kraj. Ostatni raz wzywa On ludzi do nawrócenia i porzucenia swoich złych dróg i czynów. „Tak niechaj utonie Babilon i niechaj nigdy nie podniesie się z nieszczęścia, które Ja nań sprowadzę”. (Jer.51:64). 

Duch uniósł Ezechiela i zaprowadził go do przybytku Pana, gdzie zobaczył on dwudziestu pięciu duchowych przywódców, książąt Izraela, którzy naśmiewali się z przestróg przed grożącą zagładą, a ze swej strony snuli plany budowy i bogacenia się. Pan rzekł do Ezechiela: „Synu człowieczy! To są mężowie, którzy w tym mieście knują zło i udzielają złej rady. Mówią oni bowiem: Nie tak wnet będzie się budować domy” (Ez.11:2-3). 

Przestrogi Ezechiela i zatwardziałość serc ludzi doprowadziły do wyjątkowo aroganckiego cynizmu. Ich postawa ukazywała całkiem wyraźne cechy fatalistyczne: „miasto jest kotłem, a my jesteśmy mięsem” (Ez.11,3). Innymi słowy: „Jeżeli rzeczywiście ma spaść ogień z nieba, chcemy przynajmniej korzystać z życia póki się da. Każdy przecież i tak odpowiada za siebie!” Jest to dokładnie postawa naszego współczesnego, miłującego życie społeczeństwa; postawa bogatego, letniego Kościoła i milionów Amerykanów, którzy już dawno usłyszeli te straszne przestrogi, ale nie wzięli ich sobie do serca. Zdarzały się już nawet „huragan-party” czyli huraganowe przyjęcia, podczas. których pijani Amerykanie, nie zważając na ostrzeżenia, by opuścić wyspy znajdujące się w zatoce, znajdowali przyjemność w zabawie podczas orkanu. Wielu wtedy zginęło, drwiąc z szału burzy i śmiejąc się Bogu w twarz! To, co dzisiaj przeżywamy w Ameryce, jest jedną wielką katastroficzną zabawą. Miliony naszych rodaków oszałamia się alkoholem i narkotykami, zaciska pięści i wyzywa zuchwale Boga, aby zrzucał sobie bomby. Głośno wykrzykują swoje bluźniercze hasła i myślą: „…że Pan opuścił ziemię, że Pan tego nie widzi” (Ez.9,9).

 Ameryka bawi się w przededniu sądu 

Tysiące chrześcijan już zauważyło Boże znaki ostrzegawcze. Ale co robią grzesznicy w obliczu grożącego im sądu? Bawią się tak, jak wówczas Belsazar, podczas gdy wróg stoi już przed bramą. Pewna chrześcijańska grupa rockowa wyła do mikrofonu: 

„Chodźcie zabawmy się dla Jezusa!” Dla niezliczonych dzieci Bożych życie towarzyskie i przyjęcia są na porządku dziennym. Podczas gdy nad ich głowami wisi miecz sądu, przez swoją postawę pokazują oni, co myślą: „I tak nie ma to już żadnego sensu! Żyjemy jak dotychczas i róbmy co nam się podoba”. 

Lud Boży czyni, co mu się podoba. Cudzołóstwo, nierząd, rozwody i i ponowne zawieranie małżeństw już dawno przestały być dla niego tabu. Duchowy Izrael czasów ostatecznych wstępuje w ślady Jezusa i Jerozolimy. Bóg nie może w to uwierzyć! Zadziwiony mówi On: „Zapytajcie tylko wśród narodów: Kto słyszał coś takiego? Rzeczy nader wstrętnej dopuściła się panna izraelska” (Jer.18,13). 

Lud Boży czyni coś tak wstrętnego, że nawet poganie nie dopuściliby się tego. Oni nie porzucają swoich bożków. „Lecz mój lud zapomniał o Mnie, ofiarując kadzidła nicościom, które sprawiły, że się potknęli na swoich drogach, na ścieżkach starodawnych, aby chodzić po manowcach, po drodze nie utorowanej” (Jer.18,15). 

Co za okropność! — mówi Pan. Lud Boży potyka się i zaślepiony odchodzi coraz dalej, opuszcza swoje drogi uświęcenia i kieruje swoje serce w stronę sukcesu, bogactwa i wszelkich innych możliwych nicości. Większość chrześcijan naszych czasów rzeczywiście nie chodzi już po utorowanych drogach.  Nic dziwnego, że Bóg odwraca się od nas! Zapomnieliśmy o nim! Można tylko płakać, czytając: „…mój lud zapomniał o mnie od niepamiętnych czasów…” (Jer.2,32). Tak niemoralny i rozwiązły może być tylko Kościół, który zapomniał o Bogu; tylko chrześcijaństwo, które jest w niewoli swoich własnych pożądliwości. Tylko ludzie nie mający żadnej nadziei, mogli się w takim stopniu otworzyć na grzech. Są to ci, którzy nie zważali na napomnienia Ducha i zatwardzili swoje serca. A serce, które stało się twarde i nie ma już żadnej nadziei, traci wszelką bojaźń przed Bogiem, śmiercią i sądem

[…]

Chciwi pieniędzy chrześcijanie zbierają się w grupy, aby słuchać swoich proroków prosperity, którzy zapowiadają im pokój i nieskończone bogactwo. Przepowiadają oni tylko piękne i dobre rzeczy. Jeremiasz mówił: „Zaparli się Pana i rzekli: Nie ma go, nie przyjdzie na nas nic złego, a miecza i głodu nie zobaczymy. A prorocy? Przeminą z wiatrem, gdyż nie ma u nich słowa; tak im się stanie” (Jer.5,12—13).

Są to ci, którzy kupują, sprzedają, jedzą i piją, jak gdyby nadchodzący sąd Boży był czystym tworem wyobraźni kilku fanatyków. Znajdując się u progu śmiertelnej katastrofy, śpią twardo i głęboko. Przymykają oczy na grzech, dopuszczają się złych rzeczy w domu Pana. Są zaślepieni i oszukiwani, a nie wiedzą o tym! Nie przyjmują po prostu ostrzeżeń Izajasza: „Teraz więc nie drwijcie, aby nie zacieśniły się wasze więzy, gdyż słyszałem od Wszechmocnego Pana Zastępów, że postanowiona jest zagłada całej ziemi!” (Izaj.28,22). 

[…]

Bóg nie potrzebuje Ameryki, aby zewangelizować świat. W tym zadaniu i tak haniebnie zawiedliśmy. Nasz naród ciągle jeszcze wydaje rocznie więcej pieniędzy na pokarm dla psów niż na pracę misyjną.

Fragment z książki Dawida Wilkersona
„Nadszedł dzień Pana”

Set the Trumpet to thy Mouth 1985

Cały rozdział jest dostępny w pliku PDF pod adresem:
https://www.kilkaminut.pl/wp-content/uploads/2026/09/Nadszedl-Dzien-Pana-R1.pdf

Opublikuj komentarz