×

Strategia powolnego przyzwyczajania wciąga coraz więcej osób!

Strategia powolnego przyzwyczajania wciąga coraz więcej osób!

Kilka lat temu napisałem tekst zatytułowany „Strategia powolnego przyzwyczajania”. Opisałem w nim rozwój sytuacji w chrześcijaństwie w kontekście coraz większej akceptacji różnych błędów oraz tego, jak przebiega ten proces przyzwyczajania. Wówczas tak opisałem nowy stan w chrześcijaństwie, który jest co najmniej tak samo aktualny dzisiaj:

Najwyraźniej w chrześcijaństwie pojawiła się zupełnie nowa norma. Minęły już czasy, kiedy wolne kościoły charakteryzowała ewangeliczna wiara oparta na Biblii. Wtedy nacisk kładziono na nawrócenie ludzi, zbawienie, uświęcenie, bycie uczniem, nakaz misyjny oraz powrót Jezusa. Było to głoszenie, które Bóg od czasu do czasu potwierdzał, pozwalając na pojawianie się znaków i cudów opartych na Biblii. Dzisiaj natomiast nacisk kładzie się na dobre samopoczucie JA, na sukces, na doświadczenia, na przejawy typu wschodniej kundalini, a wszystko to zmieszane z różnymi herezjami – lub brakiem solidnych nauk! Każdy, kto dziś opowiada się za ewangeliczną wiarą opartą na Biblii, jest wyśmiewany i nazywany dogmatykiem, fundamentalistą, osobą pozbawioną miłości i osądzającą innych. Często chwaleni są ci, którzy tarzają się po podłodze, chwalą się swoimi sukcesami lub są „tolerancyjni” wobec wszystkiego i wszystkich – z wyjątkiem tych, których uznano za nietolerancyjnych.”

Dzisiaj, kilka lat później, uważam za konieczne ponowne poruszenie tego tematu oraz zastanowienie się nad tym, co wydarzyło się od ostatniego razu, a także przyjrzenie się dzisiejszej normalnej sytuacji w chrześcijaństwie.

Zmiany od lat 50.

Gdybym miał najpierw – nieco swobodnie – opisać złudzenie w chrześcijaństwie za pomocą wykresu, powiedziałbym, że w latach ok. 1950–1980 rosło ono w sposób lekko liniowy. Od początku lat 80., kiedy to Ruch Wiary (Word of Life itp.) zyskał przyczółek w naszym kraju [Szwecja], wykres zaczął rosnąć stabilnie, ale nadal liniowo. Jednak od 2008 roku, kiedy miało miejsce tak zwane „przebudzenie” w Lakeland, aż do chwili obecnej, czyli 2017 roku, powiedziałbym, że złudzenie to nabrało tempa i obecnie przebiega zgodnie z krzywą wykładniczą, przy czym krzywa ta wznosi się coraz bardziej stromo. Złudzenie to rozprzestrzenia się obecnie na znacznie szerszym froncie, co również przyczynia się do gwałtownego wzrostu tego zjawiska. Siostra w wierze napisała do mnie, że widziała ten rozwój przed sobą w ten graficzny sposób, i dokładnie tak samo ja sam to odczuwam. Tak mógłby wyglądać taki wykres – nieco z grubsza naszkicowany:

Herezje stały się powszechnie znane!

Co więc sprawia, że ja i inni opisujemy ten rozwój w ten sposób? Oto kilka czynników, które moim zdaniem miały decydujące znaczenie:

  1. Do naszego kraju napływa coraz szersza gama różnego rodzaju herezji. Obecnie nie tylko głoszenie wiary przyciąga i zwodzi, ale także duchowość torontońska, teologia Billa Johnsona, Kościół Emergent, ruch „Purpose Driven” (Rick Warren), katolicyzm, mistycyzm katolicki, domieszka New Age, humanizm, liberalizacja itp.
  2. Coraz więcej chrześcijan traci zdolność rozróżniania prawdy od fałszu, prawdziwej wiary chrześcijańskiej od fałszywej. Nie dostrzegają oni również, dlaczego te błędy są złe. Przyczynia się do tego brak dobrego nauczania biblijnego oraz brak osobistej lektury Biblii.
  3. Kościoły przejmują obecnie nowe pokolenia i grupy – ludzie, którzy często nie otrzymali prawidłowego nauczania o ewangelii i dlatego nie są prawdziwie nawróceni ani nie są chrześcijanami zgodnie z biblijną definicją. Ci biedni młodzi ludzie często już we wczesnym wieku byli narażeni na różne złudzenia.

Powolne przyzwyczajanie się do tego zaszło dziś tak niewiarygodnie daleko, że wiele błędów stało się obecnie swego rodzaju wspólnym dobrem w chrześcijaństwie. Bardzo niewielu rozumie, co jest w tym wszystkim nie tak. Gdybyśmy cofnęli się do lat 50. i poddali te nauki oraz zjawiska duchowe weryfikacji przed czujnymi i trzeźwo myślącymi ówczesnymi przywódcami chrześcijańskimi, wielu z nich natychmiast potrafiłoby obnażyć większość z nich jako herezję i fałszywą duchowość. I zrobiliby to całkowicie bez wahania i z determinacją! Jednak dzisiaj w naszym kraju prawie nie ma przywódców chrześcijańskich, którzy byliby na tyle prymitywni, czujni i trzeźwo myślący, by móc przed tym ostrzec. Kto zatem się zmienił i porzucił wierność Biblii? Warto się nad tym zastanowić.

Znak czasu

Powszechna ślepota

Jakie znaki wskazują, że tak właśnie jest? Cóż, widać to nie tylko w kontaktach z wieloma chrześcijanami. Zauważa się to w zborach: o czym się mówi, w kazaniach, jak podchodzi się do kwestii doktrynalnych i duchowości, jak postrzega się dzisiaj ewangelię, co stanowi główną działalność, jak postrzega się ewangelizację i misję itp. Ale jest to również wyraźnie widoczne w chrześcijańskich gazetach i na blogach. Tam na przykład pisze się pozytywnie i z radością o papieżu i dzisiejszym Kościele katolickim. W wielu mediach pozwala się przemawiać i promować się różnego rodzaju fałszywym prorokom. I tam też ostrzega się przed tymi, którzy ostrzegają.

Wyraźnym znakiem coraz bardziej powszechnej ślepoty jest rosnące zainteresowanie Kościołem katolickim i mistycyzmem katolickim. Doskonały przykład tego widzieliśmy podczas wizyty papieża w Szwecji w październiku 2016 roku. Jako kolejny przykład mogę wspomnieć, że gazeta EFS „Budbäraren” opublikowała niedawno artykuł o autorze Magnusie Malmie, w którym pozwolono mu wyrazić swój entuzjazm dla mistyki katolickiej, a zwłaszcza dla „duchowości ignacjańskiej”, tj. ćwiczeń mistycznych zapoczątkowanych przez założyciela katolickiego zakonu jezuitów, Ignacego z Loyoli. Magnus Malm jest zatrudniony w Kościele katolickim, więc być może nie jest aż tak dziwne, że skorzystał z okazji, by zaatakować zarówno reformację, jak i Lutra. Jego pragnienie w tym roku, w którym obchodzimy 500. rocznicę reformacji, nie jest zaskakujące:

„…odłożenie na bok naszych różnic i zakończenie, że tak powiem, protestanckiej dygresji, aby przestać żyć w proteście przeciwko czemukolwiek i zamiast tego powrócić do wiary niepodzielonego Kościoła

W artykule Magnus Malm opowiada się za powrotem do Kościoła katolickiego. Warto jednak zauważyć, że tekst ten ukazał się w gazecie wydawanej przez ruch luterański EFS (Evangelical Fatherland Foundation). Jest to wyraźny znak powszechnej ślepoty panującej w ewangelicznym chrześcijaństwie!

Kolejną oznaką tej powszechnej obecnie ślepoty była inicjatywa, która odbyła się w dniach 28–30 października 2016 r. w Friends Arena pod nazwą „Awakening Europe Scandinavia”. Wiele osób ze słabego chrześcijaństwa w Szwecji spojrzało na tę inicjatywę pozytywnie, całkowicie bezkrytycznie i bez wykazania się rozeznaniem. Jednak podczas tej inicjatywy szerzono teologię sukcesu, duchowość torontońską itp. Ponadto w ramach tej inicjatywy obiecano przebudzenie w całym regionie skandynawskim. Dzięki Bogu nie doszło do przebudzenia tego rodzaju, a zatem obietnica ta również okazała się fałszywa. Sam prawdopodobnie nigdy nie spotkałem się z taką falą krytyki, jak wtedy, gdy ostrzegałem przed „Awakening”. To, w połączeniu z ogromnym, bezkrytycznym zainteresowaniem tą inicjatywą, stało się dla mnie wyraźnym znakiem, że „strategia powolnego przyzwyczajania” nadal pochłania coraz więcej chrześcijan w naszym kraju.

Rosnąca agresywność wobec tych, którzy ostrzegają

Uważam również, że w ostatnim czasie gwałtownie wzrosła agresywność wśród osób, które gniewają się na tych, którzy ostrzegają przed fałszywym chrześcijaństwem. Coraz więcej osób gniewa się również na tych, którzy głoszą prawdę. Wiadomości od naszych krytyków stają się coraz bardziej nielogiczne, nieprzemyślane i agresywne. Zauważyłem to zwłaszcza w związku z moim własnym ostrzeżeniem dotyczącym inicjatywy „Przebudzenie”. Jeśli ta inicjatywa kogoś obudziła, to przynajmniej mnie uświadomiła fakt, że panuje obecnie powszechna ślepota i narastająca agresywność. Ta agresywność jest znakiem, że „miłość większości oziębnie” – o czym prorokował Jezus (więcej na ten temat poniżej). Innymi słowy, wokół tych, którzy chcą trzymać się Biblii i Prawdy, zaczyna robić się zimno. Obszary, w których jako chrześcijanin możesz się poruszać i czuć się swobodnie, z każdym dniem się kurczą. Pokazuje to jednak również, że ten werset biblijny jest całkowicie słuszny:

Mateusz 7:14: „Wąska jest brama i ciasna droga, która prowadzi do życia, a niewielu jest tych, którzy ją znajdują”.

Z każdym dniem staje się to coraz bardziej oczywiste.

„Chrześcijaństwo ofiarne”

Chciałbym przedstawić nową koncepcję opisującą dzisiejsze chrześcijaństwo, a mianowicie to, że ludzie coraz bardziej angażują się w coś, co moglibyśmy nazwać chrześcijaństwem ofiarnym. Co przez to rozumiemy? Najpierw krótkie i uproszczone tło historyczne:

Kiedy naród żydowski wkroczył do „Ziemi Obiecanej” po czterdziestoletniej wędrówce przez pustynię, Bóg nakazał im zniszczyć między innymi wszystkie wyżyny, których poganie z tego regionu używali do oddawania czci bożkom. Należy również pamiętać, że Żydzi mieli składać ofiary Bogu wyłącznie w Przybytku, a później w świątyni w Jerozolimie (zob. np. Księga Powtórzonego Prawa 12:13-14). Jednak gdy później, w wyniku konfliktów, kraj podzielił się na dwa królestwa – Judę i Izrael – lud Izraela uznał, że może składać ofiary w inny sposób i w innych miejscach, ponieważ – jak sądzili – nadal były one skierowane do Boga. W ten sposób zbudowali wyżyny ofiarne, później również na terenie królestwa Judy. Było ich całkiem sporo, jak wynika z tekstów Starego Testamentu. Można by powiedzieć, że te pogańskie miejsca ofiarne zostały „judaizowane” w taki sam sposób, w jaki my w chrześcijaństwie „schrystianizowaliśmy” wiele pogańskich obrzędów, świąt itp. A na wyżynach ofiarnych obrzędy obce i inne ofiary mieszały się z ofiarą składaną Panu Bogu. Na wszelki wypadek rzucali też kozła na ołtarz dla bożków Astarte, Baala i Molecha – co można interpretować nieco swobodnie. Jednak te wyżyny ofiarne były obrzydliwością w oczach Boga. Dopiero za panowania wielkiego reformatora, króla Jozjasza, wyżyny ofiarne zostały zniesione w królestwie Judy. ​​Była to jednak reforma krótkotrwała. Odstępstwo trwało dalej, aż w końcu Bóg wydał naród żydowski na niewolę babilońską.

Każdy, kto pilnie czyta Biblię, wyraźnie dostrzega podobieństwa między drogą i losem narodu żydowskiego a drogą i losem chrześcijaństwa. Historia Żydów w Starym Testamencie stanowi prorocze obrazowanie tego, co stanie się z chrześcijaństwem. Nie jesteśmy lepsi – my również odstąpimy od wiary i ostatecznie zostaniemy opanowani przez „króla Babilonu”, Antychrysta!

Bóg wytyczył dla nas, chrześcijańskich pogan, bardzo prostą ścieżkę, a tą ścieżką jest Jezus. Jezus uosabia wszystko, czego wymaga od nas Biblia. Dzięki prostej wierze w Niego i Jego dzieło odkupienia za WSZYSTKIE nasze grzechy i WSZELKĄ naszą winę stajemy się dziećmi Bożymi i otrzymujemy obietnicę życia wiecznego! Już teraz możemy żyć jako proste i wolne dzieci Boże. Ta „ścieżka dzieciństwa” to wiara, którą Bóg dla nas wytyczył, a razem stanowimy dziś Jego świątynię. Nie ma już potrzeby budowania świątyń, składania ofiar ani specjalnej posługi kapłańskiej itp. Wszyscy jesteśmy kapłanami przed Bogiem, a Jezus jest naszym arcykapłanem. Wszystkie ofiary, wszystkie rytuały, wszystkie metody, cała liturgia są całkowicie zbędne w dzieciństwie, w którym Bóg chce, byśmy żyli. To właśnie życie chrześcijańskie jest naszą „Jerozolimą” tu i teraz!

Jeśli spojrzymy na dzisiejsze chrześcijaństwo z perspektywy tego, co Bóg chce nam dać poprzez swoją ewangelię, to gdzie możemy dostrzec to „chrześcijaństwo oparte na ofiarach i kapłaństwie”? Jak to wygląda z tej perspektywy? Śmiem twierdzić, że każde tak zwane chrześcijaństwo, które nie stoi obiema nogami w Ewangelii, naraża się na ryzyko bycia właśnie takim chrześcijaństwem opartym na ofiarach i wyniosłości. Katedry i msze są zdecydowanie obcymi elementami ofiarno-wyniosłego charakteru w chrześcijaństwie. Papieże, biskupi i kapłani w całym swoim przepychu i na swoich wysokich stanowiskach również stanowią mieszankę rzeczy obcych. Wierzę jednak również, że całe chrześcijaństwo jest areną. Pamiętajcie o tych ważnych słowach Jezusa:

Łk 16,15: „To, co jest wysoko cenione wśród ludzi, jest obrzydliwością w oczach Boga”.

W tym biblijnym słowie mamy być może jedną z biblijnych definicji, między innymi, chrześcijaństwa opartego na ofiarach. A gdziekolwiek istnieje to zepsute chrześcijaństwo, tam odczuwa się swobodę, by „rzucić kozła również dla Baala”. Tam odczuwa się swobodę mieszania wszystkiego po trochu, zgodnie z własnym gustem i upodobaniami. Jeśli widzieliście, co robią w USA, to wy też możecie to robić itp. Wielu uważa, że dopóki to działa, dopóty jest dobrze.

Czy Nowy Testament ostrzega przed tym „chrześcijaństwem opartym na ofiarach”? Tak, absolutnie! Oto kilka wersetów biblijnych, które ostrzegają przed niezdrową ingerencją i wykraczaniem poza to, czego uczy nas Biblia:

2 List do Tymoteusza 4:3: „Bo nadejdzie czas, kiedy ludzie nie będą znosili zdrowej nauki, ale zgodnie ze swoimi własnymi pragnieniami, mając swędzące uszy, będą sobie gromadzić nauczycieli.”

1 List do Koryntian 4:6: „Bracia, odniosłem te rzeczy do siebie i do Apollosa dla waszego dobra, abyście nauczyli się zasady dotyczącej nas, by nie wykraczać poza to, co jest napisane, ani nie chwalić się jednym przywódcą kosztem drugiego.”

Chrześcijaństwo oparte na ofiarnych uniesieniach jest zatem zasadniczo błędne i nie ma znaczenia, czy posługuje się terminami chrześcijańskimi i czy wszystko odbywa się pod chrześcijańską flagą. I właśnie na tym fałszywym fundamencie tak łatwo jest przyzwyczaić się do kolejnych błędów. Odstępstwo gwałtownie nasila się wraz ze wszystkimi ofiarnymi uniesieniami, które obecnie panują w naszym kraju – i w niemal wszystkich innych krajach!

Brak zainteresowania Biblią i prawdą

Kolejnym poważnym znakiem jest dramatyczny spadek zainteresowania takimi prawdami biblijnymi, jak stworzenie świata, boskość Jezusa, usprawiedliwienie, pokuta, czasy ostateczne, powrót Jezusa, rola Izraela i Żydów w historii itp. Obecnie powszechne jest skupianie się na niebiblijnych ideach, takich jak „budowanie królestwa Bożego na ziemi, tu i teraz”, oraz nadmierne podkreślanie znaczenia uwielbienia. Te dwie rzeczy są bardzo wyraźnie widoczne w środowiskach charakteryzujących się duchowością Billa Johnsona i Hillsong – ale także w innych kręgach. W innych środowiskach ludzie „obniżają poprzeczkę” i czynią z Jezusa miłego wzór do naśladowania i przyjaciela zamiast Zbawiciela, którym jest, a który będzie również sądził świat. Czasami Jezus jest po prostu jednym z wielu „guru”.

Ten brak zainteresowania Biblią i prawdą widać również w tym, że wielu chrześcijan woli słuchać kazań wielu spektakularnych kaznodziejów niż czytać Biblię. Ludzie nie zwracają też uwagi na to, co jest prawdą, a co nie. Często odwołuje się do „wiedzy objawionej” zamiast do Biblii. Pewien mężczyzna napisał do mnie, że nie powinienem traktować Biblii tak poważnie, bo ważniejsze jest słuchanie Ducha Świętego – powiedział. Wydaje się, że objawienie od „człowieka Bożego” jest wyższe niż Biblia. Jeśli tak myślisz, to jest to bardzo niepewna droga!

Musimy pamiętać, że Jezus jest Słowem Bożym, które stało się ciałem. Słowo Boże jest również manną, chlebem, którego potrzebujemy do naszej duchowej dojrzałości i podtrzymania naszej wiary. A Jezus jest chlebem żywym. Kiedy „spożywamy” Słowo Boże, mamy udział w Jezusie, ponieważ On jest jednym ze Słowem. Jeśli nie kochamy Biblii, nie możemy prawdziwie kochać Jezusa!

Istnieje kilka fragmentów Biblii, które mówią o miłości w szczególnym sensie, i wierzę, że są one ze sobą powiązane. W 2 Liście do Tesaloniczan 2:9-12 jest powiedziane, że to właśnie miłość do Prawdy może nas ocalić przed zbłądzeniem w czasach ostatecznych, ale miłość do znaków i cudów wprowadzi nas w błąd. Powinniśmy zatem pamiętać, że sam Jezus nazwał siebie Prawdą. Jeśli nie kochamy Prawdy, nie możemy kochać Jezusa w sposób autentyczny. W 2 rozdziale Apokalipsy Jezus skierował przesłanie do kościoła w Efezie, mówiąc, że porzucili oni „pierwszą miłość”. Jestem przekonany, że chodzi tu o fundamentalną miłość do Jezusa, Prawdy i Słowa Bożego (wszystkie te trzy są jednością).

Ten brak zainteresowania zarówno Biblią, jak i prawdą jest poważnym problemem we współczesnym chrześcijaństwie i de facto oznacza brak zainteresowania prawdziwym Jezusem, obojętność wobec tego, kim Jezus naprawdę JEST i co reprezentuje. Właśnie to Jezus opisał w następujących słowach, odnoszących się do czasów ostatecznych:

Mateusz 24:11-12: „Powstanie wielu fałszywych proroków i zwiodą wielu, a ponieważ bezprawie się pomnoży, miłość większości oziębnie”.

Jeśli będziecie słuchać tego, co mówią fałszywi kaznodzieje, bezprawie się pomnoży. Wtedy oziębnie również prawdziwa miłość – ta, która stawia Jezusa, Prawdę i Biblię ponad wszystko inne. To proroctwo również jest na dobrej drodze do spełnienia i stanowi poważny znak czasów!

Sojusz ze światem

Oczywiście widzimy również odstępstwo i błąd w chrześcijaństwie, gdy przyglądamy się temu, jak ludzie odnoszą się do świata, rzeczy materialnych, moralności, etyki, seksu, alkoholu, polityki, luksusu itp. Również w tym zakresie w ostatnich latach nastąpił gwałtowny spadek [w kwestii moralności]. Dzisiaj różnica między chrześcijanami a niechrześcijanami jest znacznie, znacznie mniejsza niż 50 lat temu.

Bóg wystawia swój Kościół na próbę

Kiedy widzimy, jak wszystkie te niezdrowe i fałszywe zjawiska ogarniają chrześcijaństwo, musimy opamiętać się i zrozumieć, że Bóg ma pełną kontrolę nad tym, co się dzieje. Osobiście wierzę, że pozwala On na to wszystko, aby wystawić na próbę swój Kościół na ziemi. „Sąd zaczyna się od domu Bożego” – napisał apostoł Piotr (1 Piotra 4:17). To tak, jakby położyć martwe zwierzę na ziemi: „Gdzie jest zwłoki, tam zgromadzą się sępy” (Mt 24:28). Te próby będą jak punkt zwrotny w chrześcijaństwie. Coraz wyraźniej widać będzie, kto chce trzymać się Prawdy, a kto czuje się lepiej w chrześcijaństwie opartym na poświęceniu.

Proszę zwrócić na to szczególną uwagę: to, że coś „działa”, nie jest oznaką autentyczności! Zjawiska i nauki należy zatem zawsze weryfikować w świetle całościowego nauczania Biblii, gdyż „suma słów Bożych jest prawdą” (Ps 119:160). W Biblii widzimy, że Bóg może sprawdzać naszą miłość do Niego i do Prawdy, dopuszczając pojawienie się fałszywych proroków i kaznodziejów, a wtedy mogą również zdarzać się zjawiska nadprzyrodzone:

Księga Powtórzonego Prawa 13:1-3: „ Jeśli pojawi się przed wami prorok lub marzyciel i da wam znak lub cud, a znak lub cud, o którym wam mówił, się spełni, i powie: «Chodźmy za innymi bogami, bogami, których nie znacie, i służmy im», nie będziecie słuchać słów tego proroka ani marzyciela, gdyż Pan, wasz Bóg, wystawia was na próbę, aby sprawdzić, czy kochacie Pana, waszego Boga, całym swoim sercem i całą swoją duszą. „

Co zatem powinniśmy zrobić?

Niektórzy pragną, jak już wspomniałem, „powrotu do wiary niepodzielonego Kościoła”. Uważam jednak, że w naszym kraju potrzebujemy „przebudzenia w stylu Jozjasza”. Gdybyśmy go doświadczyli, byłoby to wielkim błogosławieństwem, ale z Biblii wiemy, że w takim przypadku byłoby to błogosławieństwo krótkotrwałe. Odpowiedź znajdziemy w Biblii. Ale co możemy zrobić, aby być może doświadczyć „przebudzenia w stylu Jozjasza”? Zacznę od wymienienia tego, co nie jest potrzebne: nie chodzi o uczęszczanie do szkół biblijnych. Nie chodzi o objawienia Jezusa. Nie potrzebujemy kolejnych kursów Alpha. Nie musimy sprowadzać kolejnych kaznodziejów z innych krajów. Nie potrzebujemy kolejnego „namaszczenia” z USA. Koniec z drogimi konferencjami i akcjami przebudzeniowymi. Koniec z metodami i obrzędami. Koniec z filmami i książkami. Koniec z podskakiwaniem po podłodze i trząsieniem się wszystkimi kończynami. Koniec z inwestycjami w hale widowiskowe. Koniec z systemami nagłośnienia, oświetlenia i dymu.

Przywrócenie pozycji Biblii

Wierzę po prostu, że powinniśmy szukać Boga w całej prostocie, zarówno indywidualnie w naszych komnatach, jak i razem w mniejszych grupach, a najlepiej nawet w całych zborach. Powinniśmy to robić poprzez modlitwę i czytanie Biblii. Składamy przed Bogiem to, kim jesteśmy i co mamy, i prosimy Go, by nas wykorzystał. Następnie pokładamy całą naszą nadzieję w tym, że On nas wykorzysta i da nam siłę oraz natchnienie poprzez swojego Ducha Świętego. W tym celu nie trzeba krzywić się, krzyczeć, machać rękami ani robić nic podobnego. Trzeba po prostu zaufać Bogu. W tym wszystkim kluczowe znaczenie ma nadanie Biblii ustalonej pozycji jako naszej jedynej wytycznej. Musimy na nowo odkryć Biblię! Przeczytamy teraz o tym, jak wyglądało to, gdy król Jozjasz z królestwa Judy na nowo odkrył zapomnianą „Księgę Prawa”, czyli starsze księgi Starego Testamentu:

2 Królów 22:11-13: „Gdy król usłyszał słowa Księgi Prawa, rozdarł swoje szaty. Następnie król rozkazał kapłanowi Hilkijaszowi, Achikamowi, synowi Szafana, Achborowi, synowi Micheasza, pisarzowi Szafanowi oraz Asajaszowi, słudze królewskiemu, mówiąc: «Idźcie i zapytajcie Pana w imieniu moim, ludu i całej Judy o słowa tej znalezionej księgi. Wielki bowiem jest gniew Pana i płonie przeciwko nam, ponieważ nasi ojcowie nie słuchali słów tej księgi, by postępować zgodnie z wszystkim, co jest w niej napisane.”

Bóg również odpowiedział Jozjaszowi, mówiąc między innymi to:

2 Kronik 34:27: „Ponieważ serce twoje było wrażliwe i ukorzyłeś się przed Bogiem, gdy usłyszałeś Jego słowa przeciwko temu miejscu i jego mieszkańcom, a także dlatego, że ukorzyłeś się przede mną, rozdarłeś swoje szaty i płakałeś przede mną, wysłuchałem cię, mówi Pan.”

Duch przebudzenia

Ten duch Jozjasza jest potrzebny wśród chrześcijan w naszym kraju, jeśli mamy ponownie doświadczyć duchowego przebudzenia, być może po raz ostatni. Zwróćcie uwagę na to: przebudzenie nie przychodzi poprzez głoszenie o nim ani prorokowanie na jego temat. Przebudzenie przychodzi wtedy, gdy Bóg zechce, i najprawdopodobniej w odpowiedzi na nasze upokorzenie się przed Nim, zwrócenie się ku Prawdzie oraz modlitwę, by duchowe przebudzenie zaczęło się od nas samych. Sytuacja w naszym kraju jest BARDZO poważna, więc niełatwo jest mieć nadzieję na przebudzenie. Niemniej jednak nie przestawajmy na nie liczyć i módlmy się o nie.

Upominajcie i ostrzegajcie

Niechaj również nadal ostrzegamy przed tym, co niezdrowe. Może to być konieczne, zanim możliwe będzie zdrowe przebudzenie. Bo czyż przebudzenie nie jest przebudzeniem z tego, co jest złe? Czasami jednak wciąż słyszymy, że my, jako chrześcijanie, nie powinniśmy ostrzegać. Czasami mówi się to słowami: „nie powinniśmy osądzać”. Jednak Biblia wzywa nas, byśmy strzegli się fałszu i ostrzegali przed wilkami. Oto jasny werset biblijny:

2 List do Tymoteusza 4:1-2: „Uprzejmie ci nakazuję w obecności Boga i Chrystusa Jezusa, który ma sądzić żywych i umarłych, oraz w imię Jego przyjścia i Jego królestwa: Głoś Słowo, bądź gotów w porę i nie w porę, upominaj, napominaj i zachęcaj z całą cierpliwością i nauczaniem”.

Pozytywne oznaki

Na zakończenie chciałbym wspomnieć o tym, jakie pozytywne oznaki dostrzegamy jednak w chrześcijaństwie. Jedną z nich jest faktyczne przebudzenie z złudzeń, choć na stosunkowo niewielką skalę. Nawet dzisiaj wiele osób pyta o książkę Svena Reichmanna „Allt är inte Gud som glimmmar” (Nie wszystko, co się świeci, jest Bogiem), a wiele osób chce również pomóc w rozpowszechnianiu tej książki i innych materiałów. Kolejnym pozytywnym znakiem jest odnowione zainteresowanie klasyczną ewangelią. Uważam również, że wiedza biblijna i zrozumienie Pisma Świętego rosną wśród tych, którzy pragną pozostać na wąskiej ścieżce. Niektórzy śledzą również wydarzenia na świecie w sposób trzeźwy i czujny, porównując je z proroctwami biblijnymi. Ta przebudzona grupa nie stanowi dużego odsetka, ale jest to całkiem spora liczba osób. Jednocześnie wśród tych, którzy podążają wąską ścieżką, wzrasta serdeczność, szczerość i wierność. W tym wszystkim powinniśmy pamiętać o następujących słowach Biblii:

Mateusz 7:14: „Wąska jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a niewielu jest tych, którzy ją znajdują”.

Łukasz 12:32: „Nie bójcie się, małe stado, bo Ojciec wasz postanowił dać wam królestwo”.

Łukasz 16:15: „To, co jest wysoko cenione wśród ludzi, jest obrzydliwością w oczach Boga”.

Łukasz 6:26: „Biada wam, gdy wszyscy ludzie dobrze o was mówią! Bo tak samo postępowali ich ojcowie wobec fałszywych proroków”.

Artykuł pochodzi ze strony:
https://bibelfokus.se/sv/koka_grodor2

Jeden komentarz

Opublikuj komentarz