Apostolskie marzenie
W ostatnim czasie zwróciłem swoją i Waszą uwagę na dwóch niekonwencjonalnych autorów, z którymi się w wielu kwestiach nie zgadzam. Kiedy czytam ich przemyślenia niektóre akapity są warte podkreślenia, a niektóre w mojej ocenie skreślenia. Lubię takie książki, ponieważ zmuszają do myślenia, a także są świetnym materiałem do debaty. Mam na myśli Edwardsa Gene i Paula Vieira. Obaj w niebanalny sposób zwracają uwagę na tematy w naszym kraju przemilczane, wsadzone gdzieś pod dywan. Książka „Jezus poza budynkiem” lub „Jezusa tutaj nie ma” zwraca naszą uwagę gdy człowiek stał się w swojej religijności, w formach sprawowanej liturgii samowystarczalny, na tyle, że Jezus jest zbędny, lub ograniczony do kilku napisów na podkoszulkach. Cenię Gene i Paula za ich odważne, dające sporo do myślenia i niespotykane u innych autorów tezy. Moje uwagi do tekstu zawarłem w kwadratowych nawiasach.
ROZDZIAŁ TRZECI
APOSTOLSKIE MARZENIE
To było piękne, słoneczne, wiosenne popołudnie. Nie miałem pojęcia jak ważnym dla mnie okaże się ten dzień. Zdecydowałem spędzić ten czas na modlitwie. W jej trakcie Pan powiedział do mnie kilka przełomowych rzeczy. Jedna z nich przybrała formę wizji. Oczami wyobraźni zobaczyłem okładkę książki. Obraz skupił się na niej i zobaczyłem tytuł Apostolskie Marzenie. Podtytuł brzmiał Aby Świat Ujrzał Jezusa W Obliczu Jego Ludzi. Byłem zaintrygowany tym stwierdzeniem. Pan przemówił do mojego serca i zainspirował mnie, aby poszukał tego tematu w Piśmie. W rezultacie stało się to przesłaniem i pasją mojego życia. Pozwól, że przedstawię ci apostolskie marzenie.
CAŁA ZIEMIA NIECH SIĘ WYPEŁNI
Naród Izraelski widział naprawdę zdumiewające rzeczy. Zostali wyprowadzeni z niewoli egipskiej przez dziesięć plag dzięki suwerennemu działaniu niesamowitej mocy Bożej. Widzieli morze otwierające się przed ich oczami i oglądali jak te same wody zmiażdżyły potęgę ich nieprzyjaciół. Mojżesz poprowadził ich do świętej góry, gdzie otrzymali Prawo. Wcześniej w ich podróży ku wolności objawili swoje zmienne i niewierne serca. Kiedy w pewnym momencie Mojżesz opóźniał zejście ze szczytu góry uformowali sobie złotego cielca, którego czcili. W tym samym momencie Bóg rozmawiał z Mojżeszem tak, „jak się rozmawia z przyjacielem” (Księga Wyjścia 33:11).
Jest dla mnie niesamowitą rzeczą, że Bóg uważał Mojżesza za przyjaciela. Wiem, że wszyscy lubimy tą koncepcję Boga, jako naszego przyjaciela. Kto nie chciałby, żeby najpotężniejsza osoba we wszechświecie, była jego najbliższym znajomym? Jednak jest czymś innym, kiedy Bóg nazywa osobę Swoim przyjacielem. Przyjaciel jest kimś, przy kim możesz być całkowicie sobą. Otrzymujesz to, co widzisz. *1 Możesz otworzyć swoje serce bez strachu przed byciem ocenianym lub nie zrozumianym. Z prawdziwym przyjacielem możesz być całkowicie szczery.
*1 Z ang. What You See Is What You Get (akronim WYSIWYG) – akronim stosowany w informatyce dla określenia metod, które pozwalają uzyskać wynik w publikacji identyczny lub bardzo zbliżony do obrazu na ekranie. Programy spełniające założenia WYSIWYG prezentują na monitorze komputera dane (tekstowe, graficzne) w sposób jak najbardziej zbliżony do uzyskanego po ich wydrukowaniu lub innym przeniesieniu do postaci fizycznej. (Źródło: Wikipedia)
Historia, którą chcę przytoczyć jest opisana w Księdze Liczb 14:11-21 i opowiada o tym, jak Bóg otworzył Swoje serce przed Swoim przyjacielem, Mojżeszem. W tym właśnie fragmencie Pisma otrzymujemy mały kawałek tego, co jest Bożą pasją i Jego marzeniem dla planety Ziemia.
Bóg był zaniepokojony. Przeprowadził Swój naród przez całą pustynię, aż na jej skraj, do punktu gdzie zaczynała się obiecana im przez Niego ziemia. Naród wysłał dwunastu szpiegów, aby sprawdzili
czy ziemia rzeczywiście była taka, jak obiecał Bóg. [Tak na marginesie, co chcieli sprawdzić, czy Bóg mówi prawdę?] Jak wiecie, dziesięciu z nich wróciło mówiąc „Wszystko jak najbardziej się zgadza, ale nigdy nie zobaczymy tej ziemi. Zamieszkują ją olbrzymi, jej miasta są świetnie ufortyfikowane, a my jesteśmy małymi robaczkami w porównaniu do nich” (moja parafraza).
Ludzie usłyszeli ich raport i w ich serca wkradła się niewiara. Nie było żadnego sposobu, aby ktokolwiek z nich wkroczył do Ziemi Obiecanej. Bóg był zły i musiał [musiałem dodać znak ?] z kimś o tym porozmawiać. Potrzebował swojego przyjaciela. Pan powiedział do Mojżesza „Jak długo ten naród będzie Mnie odrzucał?” Wyobrażam sobie jak Bóg westchnął, mówiąc to. Mojżesz prawdopodobnie był zakłopotany słysząc od Boga takie słowa. Sytuacja skomplikowała się jeszcze bardziej, kiedy Bóg zadeklarował „Zabiję ich zarazą i zupełnie wytracę, a ciebie uczynię ojcem innego narodu, który będzie większy i silniejszy niż oni”.
Nie wiem jak dla ciebie, ale dla mnie byłaby to kusząca propozycja. „Masz na myśli mnie, jako tą główną osobę? Ja miałbym być ojcem nowego narodu?” Było to jednak coś więcej niż tylko test dla Mojżesza. Myślę, że Bóg chciał, aby Mojżesz coś odkrył. On chciał, aby Mojżesz doszedł do pewnego wniosku na temat Boga i tego co On miał w swoim sercu.
Robimy to samo z naszymi dziećmi. Pamiętam jak bawiłem się z moim synem Jordanem, jak miał zaledwie dwa lata. Wkładaliśmy klocki o różnych kształtach w odpowiednie dla nich otwory. Czasami rodzice udają, że nie znają odpowiedzi, aby dzieci same się tego domyśliły. Powiedziałem „Jordan, czy ten kwadratowy klocek pasuje do okrągłego otworu?” Pomyślał zapewne „Tato…ile ty masz lat?” Oczywiście znałem odpowiedź, ale chciałem wydobyć prawidłową odpowiedź z mojego syna. Nie nauczyłby się samodzielnie myśleć i wyciągać wniosków, jeśli zawsze bym mu podpowiadał.
Bóg czasami uczy nas w taki sam sposób. Myślę, że Bóg stwierdził tak, aby w odpowiedzi rozpocząć poszukiwanie prawdy w Jego sercu. Nie sądzę, aby Bóg chciał naprawdę zgładzić swój naród. On jedynie zaprezentował ten pomysł Swojemu przyjacielowi, aby objawić większy sens w tym, że doprowadził swój naród tak daleko.
Mojżesz zaczął głośno o tym myśleć. „Jeśli Bóg zabiłby wszystkich tych ludzi, wtedy Egipt i wszystkie narody ziemi usłyszałyby o tym, a wtedy Boża reputacja byłaby zagrożona. Narody już wiedziały o znakach, o tym że Bóg Izraela żyje i działa wśród swoich ludzi. Jeśli Bóg zrobiłby rzeczy, które sugeruje, narody powiedziałyby ‘On nie jest w stanie tego zrobić. Nie potrafi dokończyć dzieła, które rozpoczął’”. Mojżesz odpowiedział Bogu, że to nie odpowiada Jego charakterowi, ponieważ jest On cierpliwy. Dużo potrzeba, aby Go zezłościć. On nie wpada we wściekłość i nie reaguje bezmyślnie. Jest jednak miłosierny. Mojżesz poprosił, aby Bóg wybaczył temu narodowi. Bóg odpowiedział bez wahania „Odpuszczam zgodnie z twoim słowem”. [A jednak ci co wyszli z Egiptu nie weszli do Ziemi Obiecanej]
Nie wymagało to zbyt wiele. Wyglądało na to, że Bóg już im wybaczył. O co więc w tym wszystkim chodziło? Następna rzecz którą Bóg powiedział w wersecie 21 objawia to, co On tak naprawdę chciał przez cały czas pokazać Mojżeszowi. Bóg powiedział „Lecz na moje życie, napełni się chwałą Pana cała ziemia”. Bóg upewniał Mojżesza, że nie tylko nie pozwoli, aby Jego reputacja została nadszarpnięta przed narodami świata, ale jego plan zakłada, że cała ziemia zostanie wypełniona Jego chwałą.
Boża chwała jest tym, z czego składa się On sam. To jest Jego charakter i właściwa natura, tego kim On jest. Bożym planem dla tej planety jest objawienie Jego samego każdemu narodowi i każdej grupie ludzi na całym globie. Nie ma niczego bardziej rzeczywistego, niż istnienie Boga. Biblia ogłasza Boże istnienie w swoich pierwszych słowach „Na początku stworzył Bóg…” Boże przymierze Jahwe dane Mojżeszowi w płonącym krzewie oznacza „Ja jestem”. Bóg jest i nie ma nic bardziej pewnego i prawdziwego niż jego istnienie. Jednocześnie jest również coś, co Bóg uważa za równie prawdziwe jak Jego istnienie. Bóg obiecał nam, że tak samo jak pewne jest Jego istnienie (to, że On żyje), jest to, że świat ujrzy i pozna Jego chwałę. Możemy postawić nasze życie na fakt, że jest to ostateczne przeznaczenie dla całej ziemi.
Bóg powtarza to samo oświadczenie trzykrotnie w Starym Testamencie (Księga Liczb 14:21; Psalm 72:19; Habakuka 2:14). Powtarzanie czegoś trzy razy oznaczało w hebrajskim przypisanie wielkiego znaczenia danej myśli. Dzieje się to często w Piśmie, tak jak w Ewangelii Łukasza, gdzie opisane są trzy przypowieści Jezusa o zaginionych rzeczach. Inny przykład znajdujemy kiedy aniołowie i inne żyjące istoty w niebie zgromadzone wokół tronu ogłaszają „Święty, święty, święty jest Pan” (Izajasza 6:3; Objawienie 4:8). Istoty niebiańskie objawiają, że ostatecznym wyrazem osoby Boga jest jego największa świętość. Bóg jest prawdziwie święty! W ten sam sposób Bóg z pewnością i całkowicie przeniknie całą ziemię doświadczalnym poznaniem Jego chwały, wszystkiego tego, kim On jest.
WCIELENIE
Co jest jeszcze bardziej przejmujące i niezgłębione, to fakt jak Bóg zamierza to osiągnąć. Jeśli ja byłbym Bogiem chciałbym zająć się tym osobiście. Jest to zbyt ważne, aby pozwolić komuś innemu to popsuć. Jednak Bóg miał na to inny pomysł. On lubi utrudniać Sobie sprawy [?], co wydaje się jeszcze trudniejsze dla nas, ponieważ nie rozumiemy, że On może uczynić wszystko. O tym właśnie jest apostolskie marzenie. Bóg pragnie objawić Siebie i Swoją chwałę przez nas!
Mam tu na myśli bardzo potężną koncepcję nazwaną „wcieleniem” (Przyp. Tłum. – ang. incarnation). Słownik Webstera definiuje to słowo jako „uczynić oczywistym i zrozumiałym”. Synonimem wcielenia jest słowo „uosobienie,personifikacja” (Przyp.Tłum. – ang. embodied). Ewangelia Jana 1:1 oraz 1:14 opisują coś nazwanego logos. Logos oznacza przekaz myśli, komunikację, słowo wyjaśniające, wypowiedź, boskie objawienie, wyrocznię. Jan objawia nam, że Jezus jest Logos. On jest objawieniem Boga. On jest wyjaśnieniem kim jest Bóg. Jednak „słowo ciałem się stało, zamieszkało wśród nas i ujrzeliśmy chwałę Jego”. Przesłanie nie było przekazane prosto z nieba; przybrało formę ciała i krwi. Boża chwała została pokryta skórą, można ją było zobaczyć, usłyszeć i dotknąć.
Objawienie Bożej chwały rozpoczyna się od Jezusa, ale idzie dalej. Jeden z uczniów Jezusa poprosił Go tej nocy, której został zdradzony, aby pokazał im Ojca. Jezus odpowiedział mówiąc „Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca” (Ew. Jana 14:9). Jezus czynił dzieła Ojca i mówił słowa, które mówił Ojciec. Był wcielonym Logos. Ojciec mógł być wyraźnie ujrzany w twarzy Jezusa. Wszyscy ci wokół Jezusa w tamtym czasie mogli zrozumieć kim był Bóg. Ale co z resztą świata? Jezus powiedział dalej Swoim uczniom w tym fragmencie „Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, owszem, i większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca.”
Jezus przekazał pałeczkę. Kiedy wszystko to zostało wprawione w ruch, od czasu kiedy Jezus został zabrany do miejsca po prawicy Ojca, a Duch Święty został zesłany, wierzący doznali przemiany i czynili to, co zrobiłby Jezus. Tak jak można było widzieć Ojca w twarzy Jezusa, tak świat miał zobaczyć Jezusa w obliczu Jego naśladowców. Boża chwała może być widoczna w tych, którzy wcielają Jezusa. [?]
DLACZEGO „APOSTOLSKIE”?
Właśnie częściowo dlatego Bóg nazwał to „apostolskim marzeniem”. Słowo apostolos z greckiego oznacza „wysłany”. Niesie ono znaczenie bycia posłanym w czyimś autorytecie, aby czynić lub mówić w czyimś imieniu. Taki delegat jest upoważniony przez kogoś innego. Jezus oświadczył „Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam” (Ew. Jana 20:21). Apostolskie marzenie jest marzeniem Ojca o mnóstwie takich „posłanych”.
Apostolska służba nie dotyczy tylko przekazania wiadomości. Apostoł lub „posłany” jest przesłaniem w cielesnej formie. Apostolska służba dotyczy reprezentowania. Jeśli coś mówimy lub robimy w imieniu kogoś innego, potwierdzamy, że taka właśnie jest wola osoby, która nas wysłała. Kiedy pierwsi apostołowie uzdrawiali chorego często mówili „Pan ciebie uzdrowił”. „Nawet jeśli ja tutaj jestem, Jezus jest tym, który uzdrawia”. Kiedy przychodzimy w imieniu Jezusa komunikujemy ludziom, że Jezus jest tym, który robi to co my robimy i mówi to, co my mówimy. Działamy w Jego imieniu jako przedstawiciele czy ambasadorzy Jezusa. W taki sposób świat ujrzy Bożą chwałę. Jezus będzie widoczny w nas oraz przez nasze słowa i czyny.
Wczesny kościół, rozprzestrzeniając się po Imperium Rzymskim z ewangelią, był znany jako „naśladowcy Drogi”. Po raz pierwszy w Antiochii została użyta nazwa „Chrześcijanie”, aby opisać tych ludzi (Dzieje Apostolskie 11:26). Mieszkańcy Antiochii musieli sobie myśleć „Jak nazwiemy tych niezwykłych ludzi?”. Słowo Chrześcijanin dosłownie oznaczy „mały Chrystus”. [?] Ci ludzie zachowują się jak Jezus. Są „ludźmi Jezusa”. Obywatele Antiochii mogli zobaczyć odbicie Jezusa w ich twarzach.
Tym jest apostolskie marzenie, ponieważ Bożym celem jest mieć apostolskich ludzi. W tym planie są ludzie z każdej części świata, którzy są wysłani aby reprezentować osobę i chwałę Jezusa. Wierzę niezachwianie, że Bóg wypełni swoją obietnicę daną Mojżeszowi o Jego chwale płynącej po całej ziemi poprzez ludzi rozrzuconych w każdym zakątku świata. Nie będzie to jedynie sygnał satelitarny telewizyjnego kaznodziei mówiącego do narodów. Świat musi to usłyszeć, zobaczyć i dotknąć. Wierzę, że Boża chwała musi dotrzeć w pobliże każdego człowieka na tej planecie. Bóg chce przyjść blisko. Prawda musi być usłyszana, zobaczona i odpowiednio potraktowana (1 Jana 1:1). Ludzie w tym świecie muszą być kochani przez Jezusa, obsługiwani przez Jezusa, uściskani przez Jezusa, muszą napić się kawy z Jezusem; my możemy być jedynym Jezusem jakiego spotkają. [?]
To marzenie nie dotyczy jedynie tego, aby apostołowie się pojawili, ale to jest marzenie o nich samych. Chociaż wszyscy wierzący mają potencjał by być „posłanym” Jezus dał nam również specjalnych „apostołów”, aby wyposażali innych. Ci ludzie są tutaj, aby upoważniać innych do wypełniania tego marzenia. Być może pomyślisz „Zaraz, zaraz, czy apostołowie nie umarli?”. Jeśli to byłaby prawda, ten apostolski sen szybko stałby się koszmarem. Potrzebujemy apostołów! Prawda jest taka, że rzeczywiście mamy takich posłanych pośród nas, ale wielu z nich jest wciąż ukrytych, być może nawet poza murami kościelnej struktury. Pozwól mi wyjaśnić naturę apostołów, których mamy między sobą w dzisiejszych czasach.
To czego możesz nie rozumieć to fakt, że jest kilka rodzajów apostołów w Piśmie. Najwyższy poziom to Jezus. On jest Apostołem przez duże „A” (Hebrajczyków 3:1). Drugi poziom to „dwunastu apostołów Baranka” (Objawienie 21:14). Ci są właśnie tymi, o których najczęściej myślimy słysząc słowo „apostoł”. Są oni uczniami, którzy podążali za Chrystusem podczas Jego ziemskiej służby. Jezus szczególnie namaścił dwunastu, aby byli apostołami. Do nich często nawiązują ewangelie, mówiąc o Dwunastu (np. Mateusza 10:2). Pozostało tak po tym jak Judasz Iskariota został zastąpiony Maciejem (Dzieje Apostolskie 2:14; 6:2; 1 Koryntian 15:5). To numeryczne naznaczenie świadczy o ich wyjątkowej pozycji w Bożej ekonomii. Byli oni naocznymi świadkami służby Chrystusa od chrztu Jana do Jego zmartwychwstania (Dzieje Apostolskie 1:21-26). Są zobrazowani jako, ci którzy posiadają fundamentalną służbę potwierdzającą, że słowa proroków Starego Testamentu dotyczyły przyjścia Mesjasza. Jest to zamknięta liczba. Nie ma więcej „apostołów Baranka”.
Jest też trzeci poziom apostolskiej służby, który istnieje do dzisiejszego dnia. Nowy Testament wielokrotnie odwołuje się do służby i daru „apostolskiego”, darowanego przez Chrystusa Jego
kościołowi, dla jego ciągłego budowania aż On wróci (Efezjan 4:11- 13; 1 Koryntian 12:28). W rzeczywistości wiele osób poza dwunastoma było wyraźnie nazywanymi apostołami (Paweł, Sylas i
Tymoteusz – 1 Tesaloniczan 1:1; Apollos – 1 Koryntian 4:6,9; Barnaba – Dzieje Apostolskie 14:14; Jakub – Galacjan 1:19; Epafrodyt – Filipian 2:25; Junia i Andronikus – Rzymian 16:7). Lubię nazywać ten poziom apostolstwa – apostołami Wywyższonego Chrystusa.
Ci apostołowie są zarządcami niebiańskiego pragnienia dla świata. Oni nadają rytm. Oni posiadają plany. Apostołowie nadchodzą! Jeśli nie znasz żadnego apostoła, nie martw się, to już nie długo. Bóg uwolni wielu apostołów w nadchodzących dniach. Takie jest serce apostoła:
„Jego to głosimy, upominając każdego człowieka i ucząc każdego człowieka z całą mądrością, aby każdego człowieka okazać doskonałym w Chrystusie. Po to właśnie się trudzę walcząc Jego mocą, która potężnie działa we mnie.” (Kolosan 1:28-29) „Dzieci moje, oto ponownie w bólach was rodzę, aż Chrystus
w was się ukształtuje” (Galacjan 4:19) „My wszyscy z odsłoniętą twarzą wpatrujemy się w jasność
Pańską jakby w zwierciadle; za sprawą Ducha Pańskiego, coraz bardziej jaśniejąc, upodabniamy się do Jego obrazu.” (2 Koryntian 3:18)
Paweł pisze w Efezjan (1:23) o kościele kiedy mówi: „który jest Jego Ciałem, Pełnią Tego, który napełnia
wszystko wszelkimi sposobami.” „ aż dojdziemy wszyscy razem do jedności wiary i pełnego poznania Syna Bożego, do człowieka doskonałego, do miary wielkości według Pełni Chrystusa.” (4:13) „aby osobiście stawić przed sobą Kościół jako chwalebny, nie mający skazy czy zmarszczki, czy czegoś podobnego, lecz aby był święty i nieskalany” (5:27)
Apostołowie rozumieją to marzenie i to ono ich motywuje. Kościół będzie wyglądać tak jak Jezus. W ten sposób Bóg objawi światu kim On jest. „Albowiem tych, których od wieków poznał, tych też przeznaczył na to, by się stali na wzór obrazu Jego Syna, aby On był pierworodnym między wielu braćmi.” (Rzymian 8:29). Jezus będzie miał rodzinę, braci i siostry na ziemi, którzy noszą Jego podobieństwo. Jest to tak pewne, jak to, że Bóg żyje!
Aby to Boże marzenie się ziściło muszą nastąpić pewne zmiany. Wierzący w Jezusa będą musieli wyjść zza zamkniętych drzwi „kościelnej” subkultury i praktykować swoją wiarę codziennie jako część ich prawdziwego życia. Poza murami instytucjonalnej religii jest wielu ludzie szukających prawdy i duchowej rzeczywistości. Być może jeszcze jej nie znaleźli i czekają właśnie na ciebie. Czekają na jedynego Jezusa jakiego kiedykolwiek będą mogli zobaczyć.
Apostolskie marzenie nie może zostać spełnione przez panujące tradycyjne pomysły na kościół. Wielu z tych ludzi postrzega „kościół” jako nieadekwatny do ich życia i sprzeciwiają się jego ograniczającej strukturze. Jeśli jesteśmy zarażeni marzeniem, aby Jezus był wyraźnie widoczny i prawdziwie reprezentowany ludziom, którzy Go szukają, ten fakt nieuchronnie wyprowadzi nas na zewnątrz. Musimy iść za Jezusem. Jezusa tutaj nie ma, On opuścił budynek.
Fragment książki Paula Vieira „Jezusa tutaj nie ma” [ang. Jesus has left the building]
PDF wersji anglojęzycznej znajduje się pod adresem: –
https://followingtrusting.com/wp-content/uploads/2017/03/jesus-has-left-the-building.pdf



Opublikuj komentarz