Drugi dopust Boży – cz.2
Pewien mój przyjaciel przybył po raz drugi do pewnego zboru. Jeden z mężczyzn, którego spotkał tam już poprzednio, miał nogę w gipsie. Mój przyjaciel zapytał go. Co się stało z jego nogą, a ten zapewniał go, że nic. Ewangelista odpowiedział, że ten gips nie wygląda na nim ładnie. Uzdrowienie zostało zredukowane do powiedzenia, „wyznaj, że to już się stało”. Jedna kobieta składała świadectwo o uzdrowieniu z cukrzycy. Kiedy ją zapytano, czy bierze insulinę, odpowiedziała, „dalej biorę insulinę”. Ten człowiek powiedział do niej, „Jeżeli ta insulina cię nie zabije, to znaczy, że dalej masz cukrzycę”. Ona odpowiedziała. „Ja wyznaję, że tak nie jest”. Nie ma znaczenia, czy to wyznajesz, czy nie, bo jeżeli insulina cię nie zabije, to znaczy, że dalej masz cukrzycę. Religia zredukowała moc uzdrawiania do wypowiedzenia słów.
W samym cytowaniu Biblii nie ma mocy. Biblia staje się Słowem Bożym jeżeli używa jej Duch Święty, a w innym przypadku jest to „podręcznik, który diabeł też cytuje.” Kiedy jest użyta przez Ducha Świętego, staje się żywym głosem Boga. Widziałem, jak ludzie umierali, cytując, „Jego sińce uleczyły mnie”. Szpitale są pełne ludzi, którzy poddają się terapii wstrząsowej, a którzy przy tym twierdzą, że mają pokój Boży. Redukowanie tego, co nadnaturalne do naturalnego, było sposobem, w jaki diabeł dostał się do kościoła zielonoświątkowego. [moim zdaniem dotyczy nie tylko kościoła zielonoświątkowego – przyp. AO] Ta redukcja odsunęła nas od ołtarza. Już nie musimy się modlić. Tylko powiedzieć, „niech tak się stanie” i już jest, Piekło sprzedało kościołowi to kłamstwo.
Dary Ducha, to nic innego, jak ćwiczenie umysłu. Zamiast manifestacji Ducha, dary Boże stały się zabawkami, z którymi bawią się religijne dzieci. Powtarza się nieszczęście z Koryntu. Koryntianie chwalili się, „Nie brak nam żadnego duchowego daru”! Oni byli bardziej zainteresowani charyzmatami, niż charakterem. Paweł napisał, „Pokażę wam drogę jeszcze doskonalszą miłość nie nadyma się i jest dobrotliwa…” (1 Kor. 13). On mówi o charakterze. Jeżeli w jakimś kościele są bardziej zainteresowani charyzmatami, niż charakterem, to w tym kościele prawdopodobnie ktoś sypia ze swoją teściową. Ktoś inny będzie pijany przy Wieczerzy Pańskiej. Diabeł, nie mogąc przekonać zielonoświątkowców [i nie tylko – przyp. AO] do zaprzeczenia darom, zredukował te nadnaturalne dary do naturalnego działania. Dar wiedzy stał się narzędziem diagnostycznym. W zgromadzeniu jest tysiąc ludzi, a ewangelista mówi „Ktoś tutaj ma ból brzucha”. Bóg może czasami użyć tego daru w taki sposób, ale patrzeć, jak człowiek przez godzinę tak wywołuje ludzi, to farsa.
Pewien mąż Boży, prowadząc szeroko zakrojoną ewangelizację, sponsorowaną przez osiem małych zborów z jego organizacji, pierwszego wieczora powiedział do jednego z pastorów, „Ilu ludzi tu jest”? Pastor odpowiedział, „Audytorium ma 800 siedzeń i dostawiliśmy jeszcze 50 dodatkowych krzeseł, więc mamy tu 850 ludzi”. Po części wstępnej, kiedy przekazano mu prowadzenie, ten mąż Boży podszedł do kazalnicy i natychmiast zaczął działać w tym. co wyglądało na dar słowa wiedzy. Kiedy obecni pastorzy patrzyli na niego zdziwieni, powiedział, „Tutaj jest 25 ludzi chorych na cukrzycę, niech podejdą tu do przodu. Dwoje ludzi ma chorą wątrobę i lekarze nie dają im już nadziei. Czterem z was lekarze powiedzieli, że tracicie wzrok i nie można tego odwrócić”. Potem wywoływał następnych i ani razu nie chybił, ludzie podchodzili. Kiedy wszyscy już przyszli, ten mąż Boży wyciągnął ze swojej Biblii kartkę papieru i powiedział, „Przyjaciele, przeczytałem wam dane statystyczne towarzystwa ubezpieczeniowego, by ujawnić wasz problem. Chciałem wam pokazać, dlaczego musicie doświadczać duchów”. Religia zamieniła prawdę Bożą na ćwiczenie umysłu.
Chrześcijanie opuszczają takie zgromadzenia, mówiąc, „Ale on ma wielki dar”. „Czy on (kaznodzieja) nie jest wspaniały”? To, co kieruje cię w stronę daru, kieruje cię w stronę człowieka i wychodzisz z kościoła ze wszystkim innym, ale nie z Jezusem. My jesteśmy ciałem Chrystusa. To znaczy, że jesteśmy Jego narzędziami i mamy przedstawiać Chrystusa.
Wąż poprzez zwiedzionych ludzi powtarza tragedię Koryntian. Celem listu Pawła do Koryntian było skorygowanie nadużywania darów. Oni bawili się darami Bożymi, a my mamy zalecenie, by „badać duchy” (1 Jan 4:1). By zbadać dary, zobaczcie, czy mają moc. Jeżeli nie mają mocy, zapomnijcie o nich. Kiedyś byłem na wspólnym obiedzie, po którym pewien mąż Boży przemawiał. Na koniec swojego wystąpienia poprosił, by wszyscy pochylili głowy. Kiedy mieliśmy pochylone głowy, powiedział, byśmy robili to, czego chce duch. „Kiedy mówię do was, chcę, żebyście wstali i pozostali w pozycji stojącej”. natychmiast, kiedy pochyliliśmy głowy, kelnerki zaczęły zbierać filiżanki po kawie i tak było w czasie całej modlitwy. Kaznodzieja powiedział. „Ktoś tutaj teraz odczuwa ból swoim ciele”. (Ja odczuwam ból od 40 roku życia). „Ktoś tutaj, kiedy rano wstaje, ma czasem sztywny kark. Ktoś jest chory na cukrzycę”. Ten tak zwany dar zadziałał 30 razy w ciągu ośmiu minut. Kiedy skończył, powiedział, – „Wszyscy oddajmy Panu chwałę oklaskami za to, co On uczynił”! Ja pytam, „A co On uczynił”?
Nikt nie został uzdrowiony i nie ma żadnego zwycięstwa. Dar zadziałał 30 razy i w tym czasie kelnerki sprzątały ze stołów. Powiedziałem sobie, „Jeżeli w tych darach nie ma większej mocy, to po co mi to”? Kiedy stu dwudziestu otrzymało chrzest w Duchu Świętym w dniu Pięćdziesiątnicy, całe miasto zostało dotknięte. Kiedy Piotr ujawnił dwoje hipokrytów przed ołtarzem, oni padli martwi, a strach ogarnął wszystkich. Kiedy Paweł wypędził diabła z dziewczyny w Filipii, został pobity, wtrącony do więzienia, a całe więzienie ogarnęło przebudzenie. Gdyby prawdziwy dar Boży działał 30 razy w tym zgromadzeniu, na zewnątrz kościoła byłby już korek samochodów. Prawda Boża została zamieniona, a rezultat jest taki, że w kościele pojawiły się takie same grzechy, jak w świecie. Odrzucając Bożą, doskonałą drogę, kościół bawi się z tym, co nadnaturalne i wytwarza pustą, bezwartościową, nieefektywną religię gestów, która nie odzwierciedla Boga z Biblii.
Gdybym, jako grzesznik wszedł na takie spotkanie, zapytałbym kogoś. „Czy wiesz coś o tej religii”? Gdyby powiedział, że wie, zapytałbym, „To cóż to się tu dzieje”? Gdyby mnie poinformował, że to Bóg działa, to ja bym wyszedł. Jeżeli to ma być działanie Boże, ja nie byłbym tym zainteresowany. Chromi pozostają w wózkach inwalidzkich, ślepi dalej są ślepi, nie nawróceni dalej są nie nawróceni, ale wszyscy krzyczą i skaczą, bo ktoś usłyszał, że boli go brzuch. Bóg używa takich darów, ale używa ich w mocy.
Jeżeli On ujawni twoją chorobę, to ją uzdrowi. Jeżeli nie zostałeś uzdrowiony, to nie był to dar Boży. Prawda Boża została zamieniona na kłamstwo poprzez zwykłe ćwiczenie umysłu. „Dlatego wydał ich Bóg (i to pokolenie) na łup sromotnych namiętności; kobiety ich bowiem zamieniły przyrodzone obcowanie na obcowanie przeciwne naturze, podobnie też mężczyźni zaniechali przyrodzonego obcowania z kobietą, zapałali jedni ku drugim żądzą, mężczyźni z mężczyznami popełniając sromotę i ponosząc na sobie samych należną za ich zboczenie karę” (Rzym.1:26-27). Perwersje na ulicach są wynikiem zniekształconej ewangelii z kazalnicy. Ktoś powiedział, „Bóg będzie sądził ten naród za homoseksualizm”, a prawda jest taka. że to homoseksualizm jest sądem Bożym! „Dlatego wydał ich Bóg”.
Religia zmieniła prawdę w coś, czym człowiek może manipulować. Mojżesz nigdy nie mówił do obłoku, gdzie ma ich prowadzić, ale szedł za nim. Prawdziwy kościół nie mówi Duchowi Świętemu, co ma robić, ale dowiaduje się, w którym kierunku idzie ten obłok i idzie za nim. Dzisiaj ludzie mówią Bogu, którego wieczora ma czynić cuda. Ziemię opanował duch religijności, który wierzy, że ujarzmił Boga. Ten duch jest nastawiony na używanie Boga dla własnych korzyści, skupiając się na sensacjach. Będąc wrogiem krzyża Chrystusowego, bogiem tego systemu jest brzuch – jego zainteresowanie rzeczami ziemskimi. Nie nawołuje do świętości, ale do szczęścia, nie do ofiar, ale do luksusu. Paweł mówi, że jego końcem jest zatracenie, co znaczy, że jego celem jest zniszczenie tego, co czyste i prawdziwe. „Dlatego wydał ich Bóg na łup sromotnych namiętności;” (Rzym. 1:26). Homoseksualizm, to Boży sąd. To przekleństwo było znakiem końca każdej cywilizacji, od Egiptu po Rzym.
Nasza cywilizacja też tego nie uniknie. Przekleństwo tej perwersji jest wszędzie; naród jest jak Sodoma i Gomora. Oblicza się, że taki jest jeden na dziesięciu. Jesteśmy już dalej, niż drugi dopust Boży, a ludzie duchowi już słyszą odgłos sądu. Cywilizacja umiera. Już czas, by chodzić z Bogiem, trwać w Biblii i modlitwie. Dokonawszy wszystkiego, ostać się. „Stójcie tedy, opasawszy biodra swoje prawdą”. (Efez. 6:13,14) Przejście od ducha nieczystego do perwersji jest naturalne. Kiedy Bóg wydał ich na pastwę ducha nieczystego, to była bezdenna otchłań. Oddani swoim pożądliwością, ludzie szli na zginienie. Wszelki grzech jest poza ciałem, za wyjątkiem grzechu wszeteczeństwa, który jest przeciwko własnemu ciału. Kalanie ciała Bożego zniszczy człowieka. To zniszczenie w postaci chorób społecznych postępuje dzisiaj w fenomenalnym tempie. Kiedy prawo moralne zostanie złamane, następuje bezdenna deprawacja człowieka. Kiedy to, co na miejscu Bożym jest piękne, czynimy pospolitym, traci to swój powab i zaczyna się poszukiwanie erotyki. Małżeństwo jest piękne i łoże nieskalane, ale jeżeli uprawia się seks poza małżeństwem, traci on swoje piękno i prowadzi do najgorszego rodzaju degeneracji. Od przyzwolenia do perwersji jest prosta droga. Wąż dostarcza narzędzi w postaci pornografii i jeżeli na to się otworzysz, wkraczasz w ciemność najgorszą z możliwych. „Ponosząc na sobie samych należną za ich zboczenie karę”. AIDS jest owocem tej ohydnej, brudnej perwersji, pochodzącej z piekła.
Bóg kocha każdego człowieka, ale nienawidzi każdego grzechu. Nie można być homoseksualistą i być zbawionym, a niektóre kościoły ordynują takich na kaznodziejów. Cóż za farsa. Homoseksualista nie potrzebuje ordynacji, ale potrzebuje usłyszeć słowo Boże, że Bóg nie będzie tolerował takiej perwersji. Ta cywilizacja się kończy. Kiedy diabeł zwiódł kościół, by zamienił prawdę, usuwając to, co jest prawdą absolutną, reszta już poszła łatwo. Ten świat, kierowany etyką sytuacji, stacza się w dół w kierunku piekła i sądu. Kiedy nie będzie już prawdy absolutnej, kiedy kaznodzieja przestanie mówić „Nie będziesz…” kiedy nie ma już wyraźnej granicy, wtedy nie ma już według czego żeglować i zaczynamy bezwładnie dryfować. Wszystko, co musisz zrobić, by pójść do piekła, to robić to, co tobie wydaje się właściwe. To kłamstwo zaczęło się od kazalnic i przesiąkło każdą warstwę Ameryki. Bez prawdy absolutnej Słowa Bożego nie ma już nic, co by wyznaczało kierunek.
Niepewność i niezdecydowanie atakuje naród, prowadzony przez zepsute umysły. Wszystko dlatego, że kościół zamienił Bożą prawdę. Jesteśmy już dalej, niż drugi dopust Boży. Wzór jest ten sam od nieczystego ducha do perwersji. Najpierw umysł, potem ciało. Sąd już jest spóźniony. Żyjemy w pożyczonym czasie.
Fragment książki Berta Clendenenna „Upadek Cywilizacji” – książka w wersji PDF jest dostępna pod adresem –
https://www.kilkaminut.pl/wp-content/uploads/2025/10/Upadek-cywilizacji-Bert-Clendennen.pdf



Opublikuj komentarz