Korupcja i polityka religijna w kościele
”Ale ty upatrz sobie z całego ludu mężów dzielnych, bogobojnych, mężów godnych zaufania, NIEPRZEKUPNYCH i tych ustanów nad nimi jako przełożonych nad tysiącem albo nad setką, albo nad pięćdziesiątką, albo nad dziesiątką.”
2 Mojżeszowa 18:21
Transparency International podaje prostą definicję korupcji politycznej [religijnej)], określając ją jako nadużycie powierzonej władzy przez przywódców politycznych (duchownych) dla uzyskania prywatnej korzyści, celem zwiększenia swej władzy lub bogactwa; nie musi dotyczyć przekazywania pieniędzy, może przyjąć formę „handlu wpływami” lub obdarzania specjalną przychylnością, co zatruwa politykę i zagraża demokracji (zatruwa wiele wspólnot chrześcijańskich). Choć w definicji mówi się o przywódcach politycznych, korupcja polityczna tyczy się także urzędników państwowych, którzy w ramach swoich kompetencji reprezentują wyższe organy władzy, w tym także przywódców politycznych (religijnych, pastorów księży, liderów).
Jednym z głównych czynników rozczarowań i odejść ze wspólnot jest korupcja i malwersacje finansowe w kościele. Poświecę tej trochę więcej miejsca. Zauważyłem, i takie też otrzymuję sygnały od innych osób, że wielu pastorów przekupuje w różny sposób „niewygodnych” starszych i członków zboru. A ci dają się przekupić. Gdy jeden ze starszych lub wpływowych członków zboru w jakieś sprawie staje się oponentem. Co robi pastor? Otóż proponuje różne środki motywacyjne np. częstsze poprowadzenie wieczerzy, powiedzenie kazania, częściej chwali takiego potencjalnego oponenta wobec innych starszych zboru i przed zborem. Umożliwia lukratywne wyjazdy za granicę. Pochlebstwo sprawia, że z czasem wielu rezygnuje ze swojego bezkompromisowego zdania w ważnych dla wspólnoty sprawach doktrynalnych czy moralnych.
Jak te powyższe metody przekupstwa nie zadziałają, to w grę wchodzą inne, np. żonę i córkę, czy syna takiego „opornego” starszego należy wciągnąć do grupy uwielbiającej, to najczęściej działa. Albo zaangażować w jakiś nowy projekt lub nową służbę. Zachwycona „nową służbą” żona z dziećmi potrafią skutecznie zamknąć usta niewygodnemu starszemu, czy „coś więcej widzącemu” członkowi zboru. Można też przekupić starszego lub członka zboru w ekonomiczny sposób, np., wspomóc go bezzwrotną pożyczką z kasy zboru lub pokryć koszty dojazdu do zboru i używania samochodu do takiej czy innej służby.
Kumoterstwo i nepotyzm są formą korupcji, służą osiąganiu korzyści. Nie tylko pieniądze są korzyścią, korzyścią jest pozycja społeczna, nobilitacja, władza, możliwość pokazania siebie, a czasami nawet możliwość powiedzenia kazania, poprowadzenia nabożeństwa.
Jedna osoba zwróciła moją uwagę na inny niecny proceder. Manipulacja poprzez uzależnienie ludzi przez udzielanie im pomocy. Duchowny chętnie udziela pomocy, szczególnie nowym członkom zboru, będącym w pilnej potrzebie, świadomie kupuje ich w ten sposób. Potem gdy tak obdarowana osoba, widzi, że coś jest nie tak, że pastor skręca w jakimś dziwnym kierunku, wówczas „nie wypada” przeciwstawić się pastorowi, który tak wiele dla mnie zrobił. No, nie wypada. W ten sposób ludzie akceptują, popierają, przymykają oko albo na naganne zachowania pastorów, lub na niezgodne ze Słowem Bożym nauczanie.
Mamy do czynienia z jeszcze jednym nadużyciem „władzy” pastorskiej. W kilku przypadkach doszło do nadużycia zaufania i do wykorzystania jako środka szantażu intymnych szczerych zwierzeń. Duszpasterze pozyskali zaufanie, ludzie się otworzyli i zaczęli szczerze opowiadać o swoim życiu, wyznawać różne tajne grzechy, słabości, złe nawyki, nałogi, trudne sytuacje rodzinne. Po latach, gdy pastorzy skręcili na manowce, a ludzie ci zaczęli to dostrzegać i chcieli z tym coś zrobić, jakoś zareagować, pastorzy odświeżali im pamięć. Uważaj, mówili, nie podskakuj, bo ja wiem o tobie to i tamto. Lepiej cicho siedź. Jest to zachowanie bardzo naganne, ale niestety mamy i z tym niecnym procederem do czynienia.
Skąd się bierze korupcja religijna?

Czynnikami korupcjogennymi są władza i pieniądze. Kiedy dano przywódcom religijnym, pastorom, duchownym władzę nad ludem, rzeczą oczywistą stała się korupcja. Bowiem władza i pieniądze demoralizują. Ostatnio zauważyłem, że coraz częściej duchowni upominają się o przywództwo w kościele, o władzę, by panować nad stadem Pańskim. Trwa dyskusja o władzy i zarządzaniu. Na uczelniach teologicznych sporo miejsca poświęca się zarządzaniu, tak jak w korporacjach, zasobami ludzkimi. Pojawia się pytanie; jaką rolę, w podziale władzy, pełnią Starsi Zboru? Czy maja jakąś władzę? Uważam, że obecnie mamy w zborach i kościołach przeakcentowaną rolę pastorów kosztem służby starszych zborów. Starsi w wielu zborach pełnią rolę pro – forma, są „paprotkami” bez żadnego wpływu i udziału w realnym prowadzeniu zborów. Biorą odpowiedzialność przed Bogiem, przed zborem, ale nie mogą w żaden sposób ponieść tej odpowiedzialności, ponieważ w wielu przypadkach ich jedyną służbą i odpowiedzialnością jest poklepywanie pastora po plecach. To jest postawa niewłaściwa, niezgodna ze Słowem Bożym. Kiedy czytamy Nowy Testament widzimy tam wyraźnie ideę Braterstwa, widzimy tam Braci Starszych na czele zboru, widzimy system braterski, natomiast, obecnie funkcjonujący system pastorski jest prawie niewidoczny, żeby nie powiedzieć nieobecny we wczesnym kościele.
Dzisiaj Starsi we wspólnotach, jeżeli już w ogóle są, to są coraz bardziej bojaźliwi, miękcy, zniewieściali. Dla świętego spokoju, dla wygody, dla zachowania pozycji, dla jakieś choćby najmniejszej korzyści, aby się innym nie narazić, znajdą tysiące powodów, aby nie reagować na niewłaściwe, niezgodne ze Słowem Bożym rzeczy, nauczanie i postawy innych ludzi. Idea cichego przyzwolenia i brak sprzeciwu powoduje, że wielu pastorów jest apodyktycznych, manipuluje ludźmi, wobec oponentów stosuje klasyczny mobbing. We wspólnotach tworzą się koleżeńsko – rodzinne układy ludzi uprawiających obrzydliwą politykę religijną.
https://www.facebook.com/profile.php?id=100081455316026



Opublikuj komentarz