×

„Przystań oszustwa” – Jak wyjść z tego cało?

„Przystań oszustwa” – Jak wyjść z tego cało?

Uważam, że okres wyjścia i uzdrowienia z głębokiego religijnego oszustwa jest jednym z najniebezpieczniejszych, z jakimi człowiek kiedykolwiek będzie musiał się zmierzyć. Może się to wydawać dziwne. Można by pomyśleć, że niebezpieczniej jest pozostać w tym oszustwie. Można to porównać do łodzi zacumowanej w niewłaściwym miejscu; nazwijmy je „Przystanią Oszustwa”. Utknięcie w niewłaściwym miejscu może pociągać za sobą wiele negatywnych konsekwencji, ale przynajmniej łódź jest zakotwiczona i stoi w miejscu. Uświadomienie sobie tego wymaga podniesienia kotwicy, wypłynięcia i stawienia czoła morzu oraz burzom, aby dotrzeć do bezpiecznej „Przystani Prawdy”. Niestety, to, czego najbardziej potrzebujesz, by to osiągnąć, to systemy nawigacyjne – a właśnie nimi manipulowano każdego dnia, jaki spędziłeś w Przystani Oszustwa. Będąc tam, nauczyłeś się, że północ to południe, powolność to szybkość, a gwiazdy to ładne nic nie znaczące świetliki. Więc kiedy już wypłyniesz na otwarte morze, bardzo łatwo jest się zgubić i utonąć.

Wiem, że brzmi to dramatycznie, ale nie sądzę, żebym przesadzał.

Znam udrękę i zagubienie wynikające z nadużycia zaufania. Znam gniew, zwątpienie w siebie, strach i potępienie, które szaleją wokół tej małej łodzi. Nie sądzę, by istniała jakakolwiek droga, którą można by obrać, aby całkowicie uniknąć tych ataków, dopóki „książę mocy powietrza” nadal działa. Oto jednak początek tego, co mogę zaoferować jako mądrość na tę podróż. Pamiętaj, że piszę to z myślą o wierzących narodzonych na nowo, którzy byli prawdziwymi zwolennikami i propagatorami zwodzenia. Nie jest to przeznaczone dla osób, które nie przejmują się tym, czy są posłuszne Jezusowi Chrystusowi, niezależnie od tego, czy są nominalnymi chrześcijanami, czy nie. Nie jest to również przeznaczone dla kogoś, kto jedynie pobieżnie zetknął się ze zwodzeniem, uczestniczył w jednej konferencji itp. Tekst ten jest skierowany do osoby, która szczerze pragnie być posłuszna Bogu, ale z całego serca oddała się fałszywej formie kultu lub wypaczonemu rozumieniu prawdziwego Boga.

Ponadto celem tego wpisu jest poruszenie kwestii postawy serca, a nie konkretne prześledzenie drogi od fałszu do prawdy. Należy go czytać w połączeniu z innymi wpisami, które dotyczą konkretnych zagadnień doktrynalnych i zwodów.

1. Ukorz się.

Większość osób, które odchodzą i próbują zachować swoją wiarę, traktuje swoje zwiedzenie jako kwestię złej teologii, a nie grzechu, ale zwiedzenie jest grzechem, a właściwą reakcją na grzech jest pokuta. Czysto teologiczne podejście przynosi jedynie minimalne korzyści. Pokora jest NAJWAŻNIEJSZYM czynnikiem decydującym o tym, czy znajdziesz się w bezpieczeństwie. Niech każdy krok tego procesu uczy cię pokory. Możemy obwiniać organizację, wielkiego nauczyciela, a nawet wroga za nasze oszukanie, i wszystko to z pewnością ma pewną rację bytu. Jednak ostatecznie, naprawdę, prawdziwym powodem, dla którego daliśmy się oszukać, była nasza duma. Pokusą po tak poważnym nadużyciu zaufania jest utrata zdolności do ufania – Bogu i innym, ale przede wszystkim Bogu. Ale kiedy przestajesz ufać Bogu, oznacza to po prostu, że zaczynasz ufać sobie samemu, co pozwala dumie w pełni się rozkwitnąć. Aby spojrzeć na to z odpowiedniej perspektywy: nie spaliło cię zaufanie do Niego, spaliło cię zaufanie do czegoś, co NIE było Nim. Jeśli mogę mówić wprost o tym, komu można ufać, a kogo należy traktować z podejrzliwością, to to ty wpadłeś w pułapkę, a nie Bóg. Niezależnie od tego, w jaką pułapkę wpadłeś, było w niej coś nieuprawnionego i błyskotliwego, czego pragnąłeś. Rozpoznanie tej żądzy i pokuta będą dla ciebie o wiele bardziej pomocne niż identyfikowanie każdego śladu fałszywej teologii. Ci, którzy przyjmują takie podejście, mogą ostatecznie dojść do lepszej doktryny, ale nie są pokorni przed Bogiem i najprawdopodobniej skończą po prostu przechodząc od opinii jednego człowieka do opinii innego. Wszyscy chcielibyśmy myśleć, że istnieje zła osoba lub ludzie, którzy wymyślają herezje, a my nie należymy do tej grupy, ale Biblia faktycznie mówi, że herezja jest dziełem ciała. Jeśli więc masz naturę cielesną, masz w sobie heretyka i to właśnie jego musisz ścigać. Gal 5:20, Jakuba 1:12-14

2 Bądź wdzięczny.

Wyjście z oszustwa nie jest reedukacją, jest sprawą zbawienia. Choć może to wydawać się druzgocącą porażką, jakbyś został oszukany i porzucony, i może sprawić, że twoja dusza będzie chciała krzyczeć: „Gdzie jesteś, Boże? Jeśli mnie kochasz, jak mogłeś na to pozwolić?”. Pozwól, że powiem ci prawdę: cały świat jest zwiedziony, a „nawet, o ile to możliwe, wybrani”. Ale Pan Jezus Chrystus cię kocha i przyszedł, by wyrwać cię z otchłani! On ani przez chwilę nie był zdezorientowany, gdy robiłeś te wszystkie szalone rzeczy, które robiłeś. On zawsze cię widział, zawsze był ci wierny i zawsze planował cię uratować. Jeśli jesteś podobny do mnie, być może spojrzysz wstecz i dostrzeżesz, przez ile musiał cię przeprowadzić, by zmiękczyć twoje serce, tak abyś odpowiedział na Jego prawdę. Pamiętam czasy, kiedy moja duma szalała i nie chciałem nic słyszeć! Dzięki Bogu za cały ten ból, który był potrzebny, by rzucić mnie na kolana. Dzięki Bogu! Zacznij Mu dziękować i nie przestawaj! W wirze zamieszania i bólu związanego z wychodzeniem z tego stanu nie musisz znosić jednego – poczucia oddalenia od swojego Zbawiciela. Pierwszą rzeczą, którą musisz dostrzec, wychodząc z tego wiru, jest to, że to nie twoja ogólna mądrość cię z niego wyprowadza, lecz operacja ratunkowa zaplanowana przez Jezusa Chrystusa i przeprowadzona przez Jego Ducha w tobie, jako odrodzonym wierzącym. Ujmując to inaczej: choć możesz CZUĆ się bezbronny, zagubiony i przerażony, w chwili, gdy w pełni Mu zaufasz, jesteś tak bezpieczny jak niemowlę w ramionach. To On zawsze był naszą nadzieją, a nie nasze działania religijne czy wielka teologia. On jest ZBAWICIELEM.

3. Bądź szczery.

Częścią upokorzenia będzie szczerość co do tego, w jaki sposób SAM postąpiłeś w stosunku do innych, tak jak postąpiono wobec ciebie. Jeśli inni cię oszukiwali, owijając w bawełnę i angażując się w dyskusje oraz żarliwe rozmowy, które okazały się fałszywe, bądź szczery, jeśli sam tak postępowałeś wobec nich! Jeśli nauczałeś oszustwa lub rekrutowałeś do niego innych, pośpiesz się, by to naprawić najlepiej, jak potrafisz. To się nazywa pokutą. Nie chodzi tu tylko o nadzieję, że zostaniesz wykorzystany do ratowania ginących, ale o zerwanie smyczy tego pana, który – jak wspomniałem powyżej – doprowadził cię tu w pierwszej kolejności. Wyobraź sobie, że duma trzymała cię na smyczy i zaprowadziła w dekadę strat. Następnie wyobraź sobie, że zdajesz sobie sprawę, gdzie jesteś i chcesz odejść, ale pozostajesz na smyczy dumy, podążając za nią do kolejnego miejsca przeznaczenia. Strata za stratą! Zrób wszystko, co trzeba, by przełamać tę pychę. Podczas mojego wyjścia z tego stanu odkryłem, że Pan kazał mi ukorzyć się nie raz, nie dwa razy, ale wielokrotnie przed ludźmi pogrążonymi w złudzeniu, którzy nie mieli najmniejszej intencji, by w zamian choćby odrobinę się ukorzyć. Chwała Bogu. Było warto. Ponieważ żadna z tych osób nie jest moim wrogiem ani nie ma mocy, by mnie zniszczyć. Pycha jest moim wrogiem i ma potencjał, by mnie zniszczyć. Z drugiej strony widziałam ludzi, którzy przyjmowali szyderczą, wyniosłą postawę wobec tych, którzy siedzieli obok nich w złudzeniu, podczas gdy sami zaledwie zrobili pierwszy krok w kierunku wyjścia. Ich wolność jest bardzo ograniczona, a nawet krótkotrwała.

4. Bądź łagodny.

Szczególnie wobec siebie samego i tych, którzy towarzyszą ci w tej podróży na wolność. Jeśli moje powyższe słowa wydają się surowe, nie zinterpretuj źle mojego tonu. Pamiętaj, jak łagodny jest Jezus wobec pokornych. Powiedział nam, że Jego oczy spoczywają na wyniosłych, by ich poniżyć, ale że zbawi pokornych (2 Sam 22:28), obdarzając ich łaską. Upokorz się i doświadcz radości z bycia traktowanym łagodnie. Usłysz, jak mówi do ciebie: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy się trudzicie i jesteście obciążeni, a Ja dam wam ukojenie. Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem moje jarzmo jest łagodne, a moje brzemię lekkie”. Mt 11,28-30 Pozwólcie Mu was oczyścić. A potem podziwiajcie, jak łagodnie wyprowadza tych, którzy Mu się nie opierają, z labiryntu własnych błędów. Przejście przez miliony sposobów, w jakie fałszywe nauki wypaczają ludzkie myślenie, zajmuje bardzo, bardzo dużo czasu. Nie jest to tak proste, jak tylko zastąpienie jednej doktryny inną. Chodzi o uzdrowienie nadszarpniętego zaufania, przywrócenie zniszczonych nadziei i marzeń, a dla tych, którzy pogrążyli się najgłębiej, może to nawet oznaczać, że muszą odzyskać sens życia. Odkryj na nowo dobroć naszego Pana i Zbawiciela, wyrozumiałość, jaką okazał, gdy byłeś w błędzie, oraz Jego cierpliwość wobec twojej drogi wyjścia z niego. On jest Panem i poprowadzi cię od jednej warstwy pokuty i odnowy do kolejnej, stopniowo i łagodnie, jeśli ukorzyłeś się i zaufałeś Mu. Jeśli opieramy się pokorze, czujemy się głupio i zawstydzeni i musimy jak najszybciej „wrócić na właściwą drogę”, szukając bezpiecznej teologii systematycznej zamiast wysilać się, by dojść do prawdy.

5. Działaj z determinacją.

Nie popadaj w odrętwienie, nie bądź bierny, nie trać nadziei, nie popadaj w cynizm. Piotr powiedział nam w Słowie, że nasz przeciwnik jest ryczącym lwem, szukającym kogo by pożreć. W jakiś sposób udaje nam się czytać Biblię w kółko, nie myśląc, że naprawdę oznacza to, co mówi! Byłeś bliski pochłonięcia, przyjacielu, i prawdopodobnie jesteś głęboko powiązany z wieloma innymi, którzy żyją w paszczy lwa. Nie bądź bezwładny i bierny! Wielokrotnie zauważyłem, że ci, którzy nie świadczą o prawdzie lub nie kochają wystarczająco, by powiedzieć innym prawdę, gdy ją odkryją, nie trzymają się jej. W mgnieniu oka tracą jasność i pewność co do tych samych prawd, które zerwały ich kajdany. Co oczywiście naraża ich na kolejne kajdany. Jeśli próbujesz trzymać się relacji nawiązanych w czasie, gdy żyłeś w złudzeniu, ceniąc sobie wygodne więzi z tymi ludźmi bardziej niż ich dusze, nie udawaj, że robisz to z „miłości”. Jeśli kochasz, powiesz prawdę. Płać cenę za poznanie Chrystusa. Świadcz o Jego zbawieniu. Jeśli całkowicie się tobie sprzeciwiają lub próbują wciągnąć cię w bezsensowne dyskusje, wycofaj się i oddaj się modlitwie. Nie utrzymuj jednak fałszywych, pobłażliwych relacji z powodu samoobrony. Ludzie, którzy tak postępują, nie wierzą, że istnieje coś takiego jak prawda, że byli w błędzie i że są od niego zbawiani. Tak naprawdę nie okazali skruchy.

6. Przyjmij ewangelię.

W pewnym sensie to właśnie cały czas powtarzam. Czy zauważyłeś? Przeczytaj jeszcze raz pięć powyższych punktów i zadaj sobie pytanie, czy brzmią znajomo. Bo tak jest! To jest ewangelia! To właśnie to, co powiedziałbyś zagubionej osobie, aby ZROBIŁA, gdyby UWIERZYŁA w prawdy o Jezusie, którymi dzielisz się podczas świadczenia. Rzućmy trochę światła na tę sytuację… Chcesz powiedzieć, że jesteś u kresu swoich sił, odkryłeś, że wszystkie twoje najlepsze wysiłki na nic się nie zdają, odkryłeś, że w twoim ciele nie ma nic dobrego, odkryłeś, że sposób myślenia, który uważałeś za całkowicie słuszny, był przepełniony oszustwem i całkowicie niewiarygodny, oraz odkryłeś, że powodem, dla którego dałeś się tak bardzo zwieść, jest to, że sam w sobie jesteś całkowicie pozbawiony prawdy i podatny na samooszukiwanie się? Że wszystkie twoje wyobrażenia o prowadzeniu wspaniałego, doskonałego życia są po prostu żartem, ponieważ jesteś tak bardzo zepsuty na wskroś? Cóż, dotyczy to każdego człowieka, jaki kiedykolwiek żył… ale otrzymujesz łaskę, by to faktycznie ZROZUMIEĆ? Chcesz powiedzieć, że nie masz już żadnej nadziei w sobie samym? Nie potrafiłeś tego rozgryźć i zrobić tego dobrze? Bardzo się starałeś i poniosłeś porażkę? Hej, brzmisz jak ktoś, kto jest gotowy na ewangelię!!! Tak, jeśli kiedykolwiek głosiłeś ją niewierzącemu, to właśnie TO prosiłeś go, by przyjął… nie tylko cztery duchowe prawa, ale prawdziwą skruchę! Dotarcie do miejsca złamania, wołanie jak celnik (Łk 18,13): „Boże, zmiłuj się nade mną, grzesznikiem!”

Dla wielu z nas, którzy wychowaliśmy się w kościele, być może „zawsze byliśmy chrześcijanami”, rzeczywistość ewangelii była zamglona i nieuchwytna, a może po prostu pozostawała w sferze wiedzy teoretycznej. Ale, przyjacielu, brama jest taka sama dla ciebie, jak dla mnie i dla twojego niezbawionego sąsiada: całkowita, kompletna i bezwarunkowa porażka oraz potrzeba. POTRZEBUJEMY Jego zbawienia. NIE MOŻEMY tego osiągnąć o własnych siłach. Nasze najlepsze religijne wysiłki naprawdę SĄ jak splugawione szaty. On wiedział o tym przez cały czas. To my nie mieliśmy jasności. Nikt nie odnajduje prawdziwej skruchy na szczycie pięknej góry ani w ferworze ekstatycznej konferencji, uświadamiając sobie w poczuciu własnej prawości, że Bóg też ma rację, a więc powinniśmy być przyjaciółmi. To nie jest prawdziwe nawrócenie. Prawdziwa skrucha, zbawienie (zrozum to! To Jezus to powiedział, nie ja! Mt 9,17; Mk 2,13; Łk 5,32) jest dla ludzi, którzy faktycznie POTRZEBUJĄ ZBAWIENIA, i często spotyka ich w ciemnej, ciemnej godzinie samopoznania. Jeśli tego doświadczasz, czy to po raz pierwszy, czy po siedemdziesiąty… przyjmij to z radością. To droga do wszystkiego, co dobre w Chrystusie. Czy brzmi to tak, jakbym mówił wam, że choć ta chwila przebudzenia z iluzji jest okropna, to być może stoicie u progu odkrycia największej radości, jaką kiedykolwiek znaliście? W takim razie dobrze mnie zrozumieliście. Czy mam świadczyć jeszcze więcej? On jest TAK DOBRY.

Uff! Nie ma nic, co lubię bardziej niż głoszenie ewangelii. Obyście znaleźli to, co ja znalazłem, i zostali napełnieni po brzegi!

źródło: – https://bethcavete.wordpress.com/coming-out-alive/

Opublikuj komentarz