×

Zwodzenie młodzieży cz. 2

Zwodzenie młodzieży cz. 2

„PAN okazał się sprawiedliwy! Tak, Jego rozkazom się sprzeniewierzyłem. Słuchajcie, wszystkie ludy! Zobaczcie mój ból! Moje dziewice i młodzieńcy poszli do niewoli.” Lamentacje Jeremiasza 1:18

W jakim miejscu jest nasza, ewangeliczna młodzież? Młode, nowe pokolenie? Czy ich tracimy, a może już straciliśmy? W którym kierunku podążają nasze dzieci i wnuki? Czy podążają w kierunku przebudzenia i ożywienia w kościele, czy w kierunku wielkiego odstępstwa, anarchii i buntu wobec Boga? Poświęcę temu zagadnieniu tu na kilkaminut, dłuższą chwilę naszej uwagi i we fragmentach przemyśleń rozwinę ten temat. Mam w planach przetłumaczenie kilku interesujących i ważnych artykułów w tym temacie. Dziś kolejna część rozdziału „Zwiedzenie młodzieży” z książki Dave Hunta „Inwazja Okultyzmu” Zachęcam do refleksji….

Zwodzenie młodzieży cz.1
– https://www.kilkaminut.pl/?p=2371

Gdy „wartości” wypierają biblijną „cnotę”

Wskutek odrzucenia Boga, który stworzył nas w jakimś celu i ustalił normy moralne dla naszego postępowania, człowiek stracił kompas w bezmiarze wszechświata i jest zdany jedynie na podpowiedzi swojej wyobraźni. Przed laty „objaśnianie wartości” (Values Clarification) zrujnowało poczucie moralności uczniów gimnazjów, ucząc ich samodzielnego ustalania własnych „wartości” na podstawie wewnętrznego przekonania. Dziś z kolei praktykuje się „budowanie konsensu”, podczas którego wartości jednostki, niezależnie od tego, czy przejęte z zewnątrz, czy samodzielnie ustalone, zostają zdemolowane wskutek „myślenia grupowego” i wszyscy zgadzają się uznać nowy globalny standard „dla dobra całego świata”.

Społeczeństwo uznaje dziś „wartości homoseksualne”, a nie tylko „wartości rodzinne”. Wartości homoseksualne uchodzą za wyraz szerokich horyzontów myślowych, są więc mile widziane, wartości rodzinne uważa się za przejaw wąskich horyzontów i „negatywnego” podejścia do homoseksualizmu oraz innych przejawów niemoralności, nie są więc one akceptowane. Taka to amoralna atmosfera panuje dziś w szkołach, w których naszą młodzież „edukuje się” globalnie. Malachi Martin ujął to zwięźle:

 „„Dobre” nie będzie już obarczone skojarzeniami moralnymi czy religijnymi […] [lecz] będzie po prostu synonimem „globalnego” […] Kładzie się nacisk na ujednolicenie umysłów, na tworzenie i wzmacnianie prawdziwie globalnej mentalności.”.

Bruce Logan, dyrektor Nowozelandzkiej Fundacji Rozwoju Oświaty, skrytykował odejście od pewności wartości biblijnych ustanowionych przez Boga i zastąpienie jej niepewnością „wartości”. Te drugie – twierdzi Logan – „mogą być przekonaniami, […] uczuciami, […] preferencjami, […] wszystkim, co jakaś osoba, grupa czy społeczeństwo akurat sobie ceni w danej chwili z jakiegoś powodu […] a zatem zarówno Michael Jackson jak i [nieżyjąca już] Matka Teresa z Kalkuty mają swoje „wartości”, którym każde z nich jest wierne […] z czego wynika pewnego rodzaju ekwiwalencja moralna” .

Duchowny anglikański David Guthrie z Katedry Trójcy Świętej w Auckland zganił Logana. Chwalił tę nową wolność od biblijnych nakazów, a nawet stwierdził, że ta niemoralność jest chrześcijańska. Napisał:

„Sens bycia chrześcijaninem we współczesnym świecie z pewnością nie obejmuje uznawania Boga–prawodawcy. […] W miarę ugruntowywania się kursu, jaki obrał ten świat kultury globalnej, pojawi się nowy zestaw „cnót”, […] które społeczność ludzka postanowi w tej akurat chwili obrać i przyjąć, nie dlatego, że są one ustanowione przez boski autorytet, […] lecz ponieważ społeczność postanowiła, aby nimi były.”.

De facto jednak decyduje o tym nie „społeczność”, lecz jej część przy sprzeciwie pozostałych. Czy wynik głosowania 51% do 49% daje podstawy do ustalania, co jest dobre, a co złe? Opinie również się zmieniają i dzisiejsza cnota może się jutro okazać występkiem. Słowa „dobro” i „zło” straciłyby sens. Co się zaś tyczy homoseksualizmu, znikoma mniejszość poprzez zastraszenie narzuciła swoją wolę całemu społeczeństwu.

Zimno wykalkulowane niszczenie moralności

Z ogólnokrajowego sondażu opinii publicznej przedstawionego nie tak dawno przez „Reader’s Digest” wynika, że sądy, media i szkoły publiczne narzucają dzieciom wartości humanistyczne, którym ich rodzice i przytłaczająca większość Amerykanów są przeciwni. Na przykład 80% Amerykanów nie zgadza się z orzeczeniem Sądu Najwyższego USA, iż niekonstytucyjna jest modlitwa podczas uroczystego zakończenia nauki w liceum, a jedynie 18% się z nim zgadza. Jeśli chodzi o modlitwę w szkołach publicznych (dobrowolną i osobistą, a nie narzuconą), 75% ankietowanych było za, a jedynie 19% przeciw. William J. Bennett, Sekretarz Oświaty w latach 1985–1988, stwierdził:

„Według zamysłu Ojców Założycieli to religia [chrześcijańska] miała stanowić kotwicę moralną naszej demokracji. […] A mimo to raz po raz jako Sekretarz Oświaty byłem atakowany jako „ajatollah”, ilekroć wyrażałem poparcie dla dobrowolnej modlitwy w szkole czy dla wywieszania w szkołach Dekalogu. W tym kraju toczy się walka o umysły naszych dzieci.” .


Tak się tragicznie składa, że system oświaty publicznej w Stanach Zjednoczonych ze wszystkich sił stara się zniszczyć wierzenia chrześcijańskie, a zastąpić je ewolucją, czarnoksięstwem, hinduizmem, buddyzmem i religią Indian amerykańskich. W większości szkół zachodniego świata nauka staje się pretekstem do indoktrynacji. Jean-Francois Revel zwraca na to uwagę w swojej ojczystej Francji:

„Nadużywanie zaufania i zdrada moralnego obowiązku nauczyciela lśnią tutaj haniebną łuną. […] Aż do roku 1967 wszystkie francuskie podręczniki szkolne prezentowały idylliczny obraz ZSRS, zgodny z najbardziej optymistycznymi stereotypami propagandowymi. […] Nauczanie ustąpiło przed wojującą propagandą. I tak oto w instruktażu dla nauczycieli jego autor (Vincent, Bordas,1980) udziela kolegom następującego pouczenia: „Na świecie istnieją dwa obozy: imperialistyczny i antydemokratyczny (USA) oraz antyimperialistyczny i demokratyczny (ZSRS)”. […] [Jeszcze w 1987 roku, gdy nie sposób już było zamykać oczu na straszliwą prawdę] osiągnięcia gospodarki sowieckiej opisywano [pełnymi zachwytu] […] słowami […] nie w przychylnych tytułach prasowych, […] lecz w szkolnych podręcznikach, narzucanych dzieciom.”.

Rodzicom, którzy sprzeciwiają się tak skandalicznemu naruszaniu ich zaufania przez system oświaty i zimno wykalkulowanemu niszczeniu moralności ich dzieci, odmawia się prawa do „wtrącania się” w to, co szkoły publiczne wyczyniają z ich własnymi dziećmi (a często nawet prawa do wiedzy o tym). Za swój uzasadniony niepokój są wyszydzani jako „fanatyczni fundamentalistyczni chrześcijanie” – co jest dziś najbardziej pogardliwym z epitetów. Pisarz Tom Robbins dał wyraz dzisiejszemu szyderczemu buntowi wobec Boga i Jego Słowa:

„Naszym celem jest świadome, rozmyślne ewoluowanie ku mądrzejszemu, bardziej wyzwolonemu i świetlistemu stanowi istnienia, powrót do Edenu, zaprzyjaźnienie się z wężem i rozstawienie naszych komputerów pośród dzikich jabłoni.”

Spsychologizowanie społeczeństwa

Chcąc ukształtować młodzież na przyszłych obywateli świata, rząd wyraża troskę o kondycję psychologiczną dziecka. W książce The Psychological Society (Społeczeństwo psychologiczne) Martin L. Gross ubolewa:

„Szkoła to dziś prężny ośrodek psychologiczny, zatrudniający nie tylko nauczycieli wyszkolonych w psychologii edukacyjnej, ale i sześćdziesiąt tysięcy doradców oraz siedem tysięcy psychologów szkolnych, których „poradnictwo” ociera się o terapię…”

Jakie są skutki dominującego wpływu psychologii w szkołach publicznych? Pięćdziesiąt lat temu najgorszymi problemami, z jakimi mierzyli się nauczyciele i administracja szkolna, było: (1) rozmawianie na lekcjach, (2) żucie gumy, (3) hałasowanie, (4) bieganie po korytarzach, (5) pchanie się bez kolejki, (6) nienoszenie mundurka, (7) śmiecenie. Dzisiejsze problemy obejmują: (1) narkotyki, (2) alkohol, (3) ciąże, (4) samobójstwa, (5) gwałty, (6) rabunki, (7) pobicia. W artykule w „Reader’s Digest” skomentowano:

„Amerykanie dowiedzieli się, że Magic Johnson zaraził się AIDS, że w nowojorskich szkołach rozdaje się prezerwatywy nieletnim i że bratanek prezydenta Johna F. Kennedy’ego uprawiał seks z kobietą napotkaną w barze. Każda informacja dotyczyła czegoś kompletnie obcego współczesnej kulturze: grzechu. Grzech nie jest niczym takim, czym w ciągu ostatniego ćwierćwiecza zamartwiałoby się mnóstwo ludzi. Lecz […] grzech […] stanowił przynajmniej jakieś ramy odniesienia, jeśli chodzi o zachowanie. Gdy podczas rewolucji seksualnej ramy te rozmontowano, zatraciliśmy kompas osobistej odpowiedzialności. […] Stany Zjednoczone mają problemy z narkotykami, seksem licealistów, AIDS i gwałtami. Żaden z tych problemów nie zniknie, jeśli ludzie zajmujący odpowiedzialne stanowiska nie wstaną i nie wyjaśnią w jednoznacznych kategoriach moralnych, że pewne rzeczy, które robią dziś ludzie, są złe.” 

Te nowe „wartości” wpajane w szkołach publicznych znajdują również odzwierciedlenie w amoralnych i niegodziwych idolach podziwianych przez dzisiejszą młodzież. Album Marilyna Mansona Antichrist Superstar zajął trzecie miejsce pod względem wielkości sprzedaży już w pierwszym tygodniu po jego wydaniu (jesienią 1996 roku). „Ordynowany kapłan satanistyczny o pseudonimie scenicznym łączącym imię aktorki – symbolu seksu – która odebrała sobie życie, i nazwisko seryjnego mordercy Charlesa Mansona wraz ze swą potrząsającą głowami kapelą otwarcie odrzuca wszelkie zasady moralne. Obnosząc koszulki z napisem Kill God, Kill Your Mom and Dad, Kill Yourself (Zabij Boga, zabij mamę i tatę, zabij sam siebie) zespół ten afirmuje nienawiść, rasizm, rozwiązłość, przemoc i bluźnierstwa […] szydzi z Boga i wygraża Jezusowi. Marilyn [Manson] powiedział: »Schodzę w dół i chciałbym zabrać was z sobą«”.

Teologowie psychologii mogli wznieść swą okultystyczną religię jedynie na ruinach chrześcijaństwa. Carl Rogers przyznał: „Tak, to prawda, psychoterapia jest przewrotna. […] Terapia, teorie i techniki propagują nowy model człowieka, przeciwny temu, co było tradycyjnie do przyjęcia”. W „Psychology Today” (PT) Rollo May emocjonuje się: „Pożegnaliśmy się z teologami na stypie po zmarłym Bogu”. Już w roku 1969 w PT obwieszczono, że musimy „zmierzyć się z naszymi własnymi doświadczeniami bez przewodnictwa tradycyjnych […] fundamentów judeochrześcijańskiego doświadczenia. […] Jesteśmy zmuszeni wznieść gmach naszej własnej moralności, dotrzeć do naszej własnej wiary i przekonań”.

Fragment pochodzi ze strony –
https://zwiedzionechrzescijanstwo.blogspot.com/2021/02/zwodzenie-modziezy-cz1.html
oraz
https://zwiedzionechrzescijanstwo.blogspot.com/2021/03/zwodzenie-modziezy-cz2.html

Opublikuj komentarz