×

Zamerykanizowane chrześcijaństwo rozdział siódmy i ósmy

Zamerykanizowane chrześcijaństwo rozdział siódmy i ósmy

Rozdział siódmy – aby powrócić do oszałamiającego piękna dziewczyny o imieniu Ecclesia.

Przełamanie tego sposobu myślenia 

Jeśli nie zdajesz sobie sprawy, że masz sposób myślenia współczesnego chrześcijanina, i że jest on odmienny od sposobu myślenia pierwszych wierzących,  zastanów się nad rzeczami, które możesz robić, nawet o nich nie myśląc.

Pięćset lat to długi czas, aby pozostawać przy jednym rodzaju nabożeństw. Skąd wzięliśmy pomysł, że wierzący z pierwszego wieku, spotykający się w domach w Galacji, Grecji, Azji Mniejszej i we Włoszech, robili to tak samo jak my? Gdyby kościół z pierwszego wieku spotykał się w tak nudny, martwy i rytualny [liturgiczny] sposób jak my, nie byłoby kościoła w drugim wieku!

I jak to możliwe, że dorośli ludzie z wysokim IQ potrafią odnaleźć dzisiejszych pastorów w Nowym Testamencie?

Co bardziej zdumiewające, jak to możliwe, że nie możemy znaleźć wędrownego założyciela kościołów w Piśmie Świętym? Jest on obecny na każdej stronie, ale nadal nie potrafimy go znaleźć. Jak to możliwe, że nie widzimy otwartych spotkań ani dobrze funkcjonującej eklezji? Tam jest ta historia. Ale jej nie dostrzegamy. Patrząc na spotkania z pierwszego wieku,  jak możemy dostrzec tam nasz niedzielny rytuał?

Jak możemy postrzegać eklezję jako coś tak drugorzędnego. Drugorzędnego w stosunku do wszystkich innych rzeczy, które robimy i którymi jesteśmy tak podekscytowani?!

Jak możemy czytać Nowy Testament i postrzegać eklezję jako nieistotną?

A przecież widzimy pozyskiwanie dusz, ewangelizacje, a nawet organizacje para-kościelne! I postrzegamy je jako najważniejsze, a kościół jakby nie istniał.

W Nowym Testamencie dostrzegamy organizacje para-kościelne! Znajdujemy tam dzisiejszych pastorów! Znajdujemy seminaria i szkoły biblijne. Budynki kościelne, rady misyjne, chóry itp.

Jak to możliwe, że widzimy rzeczy, których nie ma? Z Biblią w ręku!

Najgorsze jest to, że postrzegamy ją, oblubienicę Chrystusa, jako organizację. Jak głęboko zakorzeniony jest obecny sposób myślenia chrześcijan ewangelicznych, że są tak ślepi, iż widzą w Nowym Testamencie tak wiele rzeczy, których tam nie ma? A jednocześnie nie widzą tego, co tam jest!

Nasz dzisiejszy, ewangeliczny sposób myślenia pozwala nam sięgnąć do Nowego Testamentu i daje nam pozwolenie na wydobycie z Pisma Świętego naszych współczesnych sposobów postępowania  To niewiarygodne! Wszystko, co robimy, znajdujemy w Biblii! A jednak nadal nie widzimy Eklezji! To, że rzeczy, które robimy, nie znajdują się w Nowym Testamencie, nie powstrzymuje nas przed odnalezieniem ich w Nowym Testamencie. Niezdolność dostrzeżenia centralnej roli Kościoła [eklezji] jest nie do pomyślenia, a jednak właśnie w takiej sytuacji się znajdujemy!

To wszystko jest dość przerażające, prawda?

Nie myślcie, że sposób myślenia nie ma mocy. Sposób myślenia ma tak wielką moc, że oślepia. Coś jest bardzo nie tak z naszym myśleniem, z całym naszym sposobem pojmowania wierzących z pierwszego wieku.

To, że my, chrześcijanie, akceptujemy niedzielne nabożeństwa bez słowa sprzeciwu, przekracza granice wyobraźni. Pokazuje to również, jak bardzo ogarnęło nas otępienie. To, że narzucamy naszym wiernym niedzielne poranne nabożeństwa, jest zdumiewające.  A to, że możemy amerykanizować resztę chrześcijaństwa naszymi amerykańskimi praktykami chrześcijańskimi, jest równie oszałamiające!

Nasz sposób myślenia tak ślepy na to, co było, a tak bardzo gorliwy w stosunku do tego, co jest… musi zniknąć! Jeśli nie pozbędziemy się tego nastawienia, będziemy na zawsze skazani na świat, w którym współczesna amerykańska wersja chrześcijaństwa stanie się sposobem myślenia wszystkich wierzących na całym świecie.  Ten amerykański sposób myślenia jest o krok od podboju naszej planety! [pisane w roku 1993]

Jak przełamać ten sposób myślenia

Krok pierwszy: poznaj całą historię eklezji pierwszego wieku, zaczynając od początku i przechodząc w nieprzerwanej linii do samego końca. Prawdziwą historię pierwszego wieku. Bez wyrwanych z kontekstu wersetów. Bez kazań, po prostu samą historię… od początku do końca… w prostej linii czasowej.

Większość ludzi nie ma pojęcia, co to oznacza! Nawet ludzie z doktoratem z teologii, a nawet z Nowego Testamentu, nie potrafią opowiedzieć tej historii.

Przeciętny duchowny chrześcijański (nawet wielu z tych, którzy nazywani są biblistami) nie jest w stanie odtworzyć chronologii wydarzeń z historii wczesnego kościoła. Większość nie potrafiłby opowiedzieć nawet prostej sagi o eklezji z pierwszego wieku. Nasz „biblijny sposób myślenia” w rzeczywistości nie jest biblijny, ale polega na wyrywaniu fragmentów zdań i niekompletnych wyrazów – wycinaniu ich, przestawianiu i wklejaniu w dowolnej kolejności, tak, aby mówiły to, co chcemy, aby mówiły, uzasadniając wszystko, co robimy. Nigdy nie widzimy rozległej, panoramy historii wierzących z pierwszego wieku.

Wątpię, by Luter, Kalwin – czy którykolwiek z innych reformatorów – mógł usiąść i powiedzieć: „Oto miejsce, w którym Paweł napisał List do Rzymian, i oto, co działo się w jego życiu w tamtym czasie…”. Naprawdę wątpię, aby mogli powiedzieć: „To właśnie tutaj, w tej historii, w pierwszym wieku, Paweł napisał swój list do kościołów w Galacji”.

Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że listy zawarte w Nowym Testamencie nie są ułożone w porządku chronologicznym. Są one ułożone według długości listu. Niemniej jednak „głosimy [historię eklezji] przez Nowy Testament”. To, co z tego wychodzi, jest tak chaotyczne, że prawdziwa historia lub to, co się wydarzyło, jest niemożliwe do odnalezienia. Wynik jest tak przypadkowy, że nie można rozszyfrować prawdziwej kompletnej historii, ani tego, co się kiedy i jak wydarzyło .

Być może nie mamy odwagi odnaleźć tej historii w jej całości. Gdybyśmy to zrobili, aby pozostać wiernymi Pismu Świętemu, musielibyśmy porzucić praktycznie wszystko, co praktykujemy jako protestanci. (W tym ewangeliczni chrześcijanie). To, co robimy dzisiaj, i historia pierwszego wieku dosłownie zmierzają w przeciwnych kierunkach.

Trudno byłoby znaleźć gdziekolwiek uczonego, który potrafiłby opowiedzieć całą historię życia Pawła w porządku chronologicznym, dlatego nasi młodzi ludzie nigdy nie rozumieją, co działo się w pierwszym wieku. Kiedy stają, aby głosić kazania, zamieniają pierwszy wiek w wiek obecny.

Obecnie nie jest naśladowany sposób, w jaki Paweł wykonywał dzieło Boże. Jego metoda była niedroga, niebezpieczna, głęboka i całkowicie skoncentrowana na Chrystusie. Jego zaufanie do „świeckich” było całkowite. Jego posługa nie była skoncentrowana na posłudze. Była skoncentrowana na ludziach i eklezji. W stosunku do ludu Bożego [dziś świeckich] nie była ona zorientowana na „milczenie”, ale na wspólne „działanie”. Jego posługa koncentrowała się na ludziach, na eklezji, na ich funkcjonowaniu i na tym, że on sam wstawał, szedł i prowadził Kościół. Skupiał się na tym, aby życie „świeckich” było skoncentrowane na Chrystusie.

Na spotkaniach, doświadczenie duchowe przejawiało się żywą, autentyczną i spontaniczną aktywnością.  A „wspólnoty wiernych”, nadal funkcjonowały, nawet jeśli nie odbywały się spotkania.

Są to koncepcje, które zajmują bardzo niewielkie miejsce w szarej materii współczesnego chrześcijaństwa.

Nowy Testament przedstawia nam człowieka imieniem Paweł, który był całkowicie oddany budowaniu kościoła [eklezji] i dbaniu o to, aby kościół ten funkcjonował samodzielnie. Jego służba słowa Bożego w każdej eklezji była ograniczona do około sześciu miesięcy z łącznej liczby sześciu lat! W ciągu swojego życia założył tylko kilkanaście kościołów [eklezji]. Jednak czytamy to – i nie widzimy tego co powinniśmy zobaczyć.

W tej wspaniałej historii z pierwszego wieku widzimy centralny element dzieła Bożego. Wędrowni założyciele kościołów. Nie widzimy tam współczesnego pastora. Ci wędrowni  założyciele kościołów byli filarami dzieła Nowego Testamentu. Znajdujemy tych ludzi obecnych przy narodzinach każdego młodego kościoła. Znajdujemy tych ludzi na każdej stronie historii z pierwszego wieku.


Zajrzyj do komentarzy biblijnych. Dlaczego List do Rzymian zawsze znajduje się po Dziejach Apostolskich? List do Rzymian nie był pierwszym listem Pawła. Był to piąty list, który napisał, a pierwszym był List do Galatów. Jednak w Nowym Testamencie List do Galatów jest czwartym listem. Spróbuj przeczytać książkę historyczną, której rozdziały są ułożone w nieprawidłowej kolejności. Z takiej książki nie dowiesz się praktycznie nic o historii!

Jak chciałbyś poznać historię świata, zaczynając od książki o historii Eskimosów? W drugiej książce studiowałbyś Indie z dwunastego wieku. Trzecia książka dotyczyłaby Indian amerykańskich w latach 1800–1865. Czwarta książka dotyczyłaby starożytnego Egiptu. Cóż, tak właśnie listy Pawła są ułożone w Nowym Testamencie. Nic dziwnego, że nie wiemy, co tak naprawdę wydarzyło się w I wieku. Gdybyśmy uporządkowali jego księgi w kolejności chronologicznej, mogłoby to doprowadzić do upadku ewangelicznego chrześcijaństwa.

Zacznij więc od tego, a co znajdziesz… idź za tym To, co wynaleźliśmy w ciągu ostatnich 1700 lat, jest jedynie zaprzeczeniem tej historii. Dajmy temu spokój! Na ten temat można powiedzieć znacznie więcej, ale mam nadzieję, że zacząłeś dostrzegać potrzebę nowego sposobu myślenia, takiego, który uwzględnia wiarę chrześcijańską w stylu pierwszego wieku.

[Od tłumacza: Autor nie podważa natchnionej kolejności ksiąg Nowego Testamentu co do duchowego przekazu, zwraca uwagę, aby na tym porządku Ksiąg nie tworzyć historii kościoła pierwszego wieku.]

Rozdział ósmy

A jak właściwie powinniśmy dotrzeć do świata z Jezusem Chrystusem? Jak powinniśmy ewangelizować?

Typowy umysł ewangeliczny, zwłaszcza amerykański, postrzega to jako krucjaty obejmujące całe miasta. Tysiące zespołów ewangelistów, osoby pozyskujące dusze od drzwi do drzwi, programy radiowe i telewizyjne, które transmitują ewangelię na całym świecie; rady misyjne, które wysyłają dziesiątki lub tysiące misjonarzy; zbieranie funduszy dla organizacji para-kościelnych, aby mogły wysyłać zespoły na cały świat; docieranie do ludzi w wojsku; światowy nacisk na studiowanie Biblii; dostarczanie Biblii do każdego domu na tej planecie; więcej literatury chrześcijańskiej – książek, czasopism, broszur, traktatów, kaset audio i wideo, książek z obrazkami, filmów; [chrześcijańskich gadżetów] ewangelizowanie dzieci tego świata; nauczanie ludzi na całym świecie czytania, aby mogli czytać Biblię i zostać zbawieni.

Tak właśnie obecnie postrzegamy ewangelizację! Jest to w rzeczywistości efekt końcowy ewolucji amerykańskiego sposobu myślenia, która trwa od około 1740 roku!

Powyższe przykłady dość dokładnie odzwierciedlają mentalność lub nasze myślenie z ostatnich 300 lat! Czy zauważyliście, że brakuje jednej rzeczy?

Czy zauważyliście również, że żadna z powyższych rzeczy nie istniała wśród wierzących w pierwszym wieku? Taka jest amerykańska mentalność, ponieważ my, Amerykanie, możemy znaleźć wszystkie te rzeczy w Nowym Testamencie. O! Nie ma ich tam, ale my, Amerykanie, i tak możemy je tam znaleźć!

Na przykład posiadanie Nowego Testamentu nie było nawet teoretycznie możliwe aż do III i IV wieku. W rzeczywistości posiadanie Pisma Świętego w domu stało się realną możliwością dopiero w połowie XVIII wieku! Ale mamy dar zmieniania historii pierwszego wieku. W naszych myślach możemy cofnąć się w czasie i umieścić Nowy Testament w każdym chrześcijańskim domu w pierwszym wieku, zbudować budynek, powołać pastora, otworzyć seminarium, założyć radę misyjną i uruchomić organizację para-kościelną!

Czego tu brakuje? Znajdź odpowiedź na to pytanie, a zaczniesz odkrywać, jak bardzo nasze spojrzenie na pierwszy wiek jest zamglone.

Bądźcie ostrożni. Jesteśmy mistrzami w eksportowaniu tej choroby oczu. Widzimy w Nowym Testamencie to, czego tam nie ma, i znajdujemy tam to, czego nie ma. Ta choroba oczu szerzy się w Ameryce. Szerzy się za oceanem.

Co to za choroba oczu? Ta zaćma?

Nie widzimy Kościoła [jako eklezji], wspólnoty zbawionych! Spójrzmy oczami ludzi z pierwszego wieku. Jeśli to zrobimy, zobaczymy, że wszystko, co praktykujemy w Ameryce (i czego uczymy was w innych krajach), jest po prostu błędne.

Odwróćmy tę sytuację.

Powiedzmy, że ktoś tutaj, w Ameryce, wierzy w Kościół i postrzega go tak, jak powinien. Ta osoba uznaje, że to, czego potrzeba, to Kościół. Nie wierzy nawet w organizacje para-kościelne! Postanawia „udać się na pole misyjne”, aby założyć Kościół. Co robi, gdy dociera do twojego kraju?  Pozyskuje ludzi dla Jezusa Chrystusa, umieszcza ich w budynku z krzyżem na szczycie – budynek ma również zamglone szyby [obecnie w wielu miejscach całkowicie zaciemnione] – sadza swoich nawróconych (ciebie!) w rzędach krzeseł, stawia przed nimi mównicę, daje im porządek nabożeństwa Jana Kalwina, zostaje pastorem i przez pięćdziesiąt lat głosi kazania swoim pozyskanym konwertytom. [genetyczne dziwadło]

Kto jest bardziej ślepy na eklezję? „Misjonarz sponsorowany przez kościół” czy pracownik organizacji para-kościelnej?

Na jedno wychodzi!

Powtórzę: ewangeliczne [zamerykanizowane] nastawienie uniemożliwia duchowe zrozumienie eklezji!

Ten amerykański sposób myślenia będzie nadal odgrywał główną rolę w historii Kościoła, aż pewnego dnia ciało Chrystusa ponownie pojawi się jako wspólnota wierzących. Wtedy ponownie ujrzymy eklezję jako lud odpowiedzialny za spotkania i aktywnie funkcjonujący podczas tych spotkań.

Ludzie w twoim kraju mają prawo do organicznego wyrażania eklezji, całkowicie pozbawionej zachodnich zwyczajów! To, co daliśmy wam w XIX wieku, kiedy przybyliśmy jako misjonarze promujący nasze wyznania,  cuchnęło pod niebiosa! To, co dajemy wam teraz, jako organizacje para-kościelne, nadal cuchnie! 

Pamiętajcie. Chrześcijanie na Zachodzie desperacko potrzebują organicznego wyrażenia eklezji, które jest również pozbawione zachodnich tradycji kościelnych! Nasza zachodnia wersja wyrażenia eklezji jest studium ślepoty. Pomoc wam jest studium ślepych prowadzących tych, którzy mogliby widzieć, ale są ignorantami lub taktowni. Wszyscy ci wspaniali, uśmiechnięci obcokrajowcy, którzy szastają pieniędzmi i stają się waszymi przywódcami, są ślepi!

W rezultacie dokonacie wyboru, aby pozostać przy sposobie, w jaki chrześcijanie spotykali się w wyniku reformacji (która zakończyła się ponad 400 lat temu), lub całkowicie zrezygnujecie z tych praktyk. Zrezygnujcie z nich, aby powrócić do oszałamiającego piękna dziewczyny o imieniu Ecclesia.


Nawiasem mówiąc, różniła się nieco wyglądem i praktykami w każdym kraju, w którym przebywała.

Jeśli jesteś tym, kogo my, Amerykanie, nazywamy „obcokrajowcem”, gotowym do naszych „misji zagranicznych”, pamiętaj, że amerykańscy chrześcijanie nigdy nawet nie widzieli tej dziewczyny! Jeśli kiedykolwiek ją zobaczymy, prawdopodobnie będziemy ponownie próbowali narzucić jej naszą amerykańską wersję, wszystkim innym ludziom na świecie!!

Tacy jesteśmy i tak właśnie to robimy.

Jest jedna rzecz, której mam nadzieję nie zrobisz (ale jestem też całkiem pewien, że jest to jedyna rzecz, którą większość będzie chciała zrobić!). Mam nadzieję, że nie będziesz próbował zachować zewnętrznych atrybutów i tradycji kościoła w formie, w jakiej są one praktykowane dzisiaj, dodając do tego tylko odrobinę radykalnego stylu z pierwszego wieku. Sprowadza się to do wyboru między organiczną, pierwotną, rodzimą eklezją z pierwszego wieku a tradycyjnymi praktykami reformacyjnymi, które wszyscy odziedziczyliśmy. Tych dwóch rzeczy nie da się połączyć. Jeśli planujecie spróbować je pogodzić, proszę, nie róbcie tego. Lepiej trzymać się ortodoksyjnego sposobu działania kościołów w naszych czasach. Kompromis to najgorszy możliwy wybór.

To, co wydarzyło się w pierwszym wieku, tak radykalnie różniło się od tego, co robimy dzisiaj, że żadna hybryda nie wchodzi w grę. Albo wszystko, albo nic.

1. Porzućcie drogę, którą odziedziczyliście.
2. Nie przyjmujcie amerykańskiej wersji naszej wiary.
3. Podejmijcie ryzyko!!

Powyższe rozdziały pochodzą z książki Gene Edwardsa –
„The Americanization of Christianity” 1993




Opublikuj komentarz