Beznadziejność narzuconej pobożności
Dobre intencje, które zbłądziły
Nikt nigdy nie odniósł takiego sukcesu jak Jan Kalwin w totalitarnym narzucaniu „pobożności” całemu społeczeństwu. I dlatego nikt tak dobitnie jak on nie udowodnił, że przymus nie może odnieść sukcesu, ponieważ nie jest w stanie zmienić ludzkich serc. Teologia Kalwina przedstawiona w jego Istocie zaprzeczała temu, że nieodrodzony człowiek może wybrać wiarę i posłuszeństwo Bogu. Najwyraźniej nie pojmował prostej prawdy, że prawdziwy wybór jest niezbędny, jeśli człowiek ma kochać i być posłusznym Bogu lub okazywać miłość i prawdziwe współczucie swoim bliźnim. Poprzez swoje zdecydowane wysiłki, aby zmusić mieszkańców Genewy do posłuszeństwa, Kalwin obalił swoje własne teorie o bezwarunkowym
wybraniu i nieodpartej łasce.
To, co udowodnił, pozornie, przez lata totalitarnego zastraszania i stosowania siły, to pierwszy z Pięciu punktów kalwinizmu – całkowitą deprawację. Próbował, jak tylko mógł, ale było wielu, których po prostu nie mógł przekonać do życia zgodnie z jego nakazem, bez względu na to, jak surowa była kara za jego nieprzestrzeganie. Udało mu się stworzyć wielu hipokrytów, którzy na zewnątrz żyli zgodni z prawem, dopóki władze patrzyły, ale w sercu tęsknili i praktykowali, gdy było to możliwe, te same stare grzechy
z przeszłości.
Tak, przejezdni donosili, że „przeklinanie, brak cnoty, świętokradztwo, cudzołóstwo i nieczyste życie”, które można znaleźć gdzie indziej, były nieobecne w Genewie. John Knox, oczywiście, był tym podekscytowany. Nazwał Genewę „najdoskonalszą szkołą Chrystusa, jaka kiedykolwiek była na ziemi od czasów apostołów”. Pewien luterański pastor, który uważał, że przymus Kalwina był godny pochwały, napisał w 1610 r.: „Kiedy byłem w Genewie, zaobserwowałem coś wielkiego, co będę pamiętał i czego będę pragnął, dopóki żyję”. Chwalił „cotygodniowe dochodzenia w sprawie przestępstw, a nawet najmniejszych wykroczeń
obywateli” i podsumował: „Gdyby nie różnica religii, byłbym przywiązany do Genewy na zawsze”. Różnica religii? Tak, kalwinizm nie był luteranizmem, chociaż obydwa te odłamy prześladowały anabaptystów. Protestantyzm obejmował kilka rywalizujących ze sobą stron, nie mówiąc już o milionach prawdziwych chrześcijan, którzy nigdy nie byli wierni Rzymowi i dlatego nie wyszli z niego jako „protestanci”. Niezliczone rzesze tych wiernych zostały męczennikami z rąk rzymskich katolików za namową licznych papieży na tysiąc lat przed narodzinami Lutra i Kalwina. Dlatego dzisiejsze przedstawianie kalwinizmu jako „teologii reformacji”, która rzekomo odrodziła prawdziwe chrześcijaństwo, jest rażąco błędne.
Wielbiciele Jana Kalwina przytaczają korzystne historie jako dowód na bogobojny wpływ, jaki on i jego teorie wywarły na zmianę bezbożnego społeczeństwa w takie, jakie czciło Boga. Jednak jego metody, często dalekie od Chrystusowych, nie mogły być usprawiedliwione żadnymi rezultatami. Jak już zauważyliśmy, środków Kalwina nie usprawiedliwiałby również fakt, że tortury, więzienie i egzekucje były stosowane przez Lutra, papieży i innych rzymskokatolickich duchownych, aby narzucić swoje poglądy religijne tym, którzy znajdowali się pod ich władzą. Prawdziwy naśladowca Chrystusa nie ma się upodabniać do tego świata, ale w swoim zachowaniu ma naśladować przykład Chrystusa bez względu na to, w jakiej kulturze czy czasie w historii się znajduje.
Zwolennicy Kalwina chlubią się, że był on największym egzegetą, który skrupulatnie przestrzegał Pisma Świętego zarówno w formułowaniu swojej teologii, jak i w kierowaniu swoim życiem. Podobno Kalwin „był
gotów ostro zerwać z tradycją tam, gdzie była ona sprzeczna ze Słowem Bożym”. Jednocześnie usprawiedliwia się go słowami, że tylko dostosował się do tradycji dawno ustanowionej przez Rzym, która rozpoczęła się od Konstantyna. Otto Scott mówi: „We wczesnych latach reformacji cenzura obyczajów i moralności pozostawała ustaloną, akceptowaną częścią istniejących, dawnych przepisów policyjnych nie tylko w Genewie, ale w całej Europie”.
To prawda. Takie ograniczenia zniechęcały do buntowniczych prób opuszczenia swojej „klasy” itp. Ale to nie było chrześcijaństwo, jakiego nauczał i jakiego przykładem był Chrystus i Jego apostołowie.
Nie ma jak bronić postępowania Kalwina na podstawie Pisma Świętego. Tak, był miłosierny i troskliwy wobec tych, którzy się z nim zgadzali. Tak, poświęcał swoje życie, zamęczał się, odwiedzając chorych, troszcząc się o trzodę i głosząc nieustannie kazania. Ale w swoim traktowaniu tych, którzy się z nim nie zgadzali, nie naśladował, lecz naruszał zarówno nauki, jak i przykład Chrystusa i Jego apostołów.
Beznadziejność narzuconej pobożności
Niestety, pomimo gróźb i tortur, Genewa Kalwina nie była tak prawym miastem, jak zdają się wskazywać wybrane optymistyczne historie. Zachowane akta rady genewskiej odsłaniają miasto bardziej podobne do reszty świata niż wielbiciele Kalwina chcieliby przyznać. Dokumenty te ujawniają „wysoki odsetek nieślubnych dzieci, porzuconych niemowląt, wymuszonych małżeństw i wyroków śmierci” Pasierbica i zięć Kalwina byli jednymi z wielu skazanych za cudzołóstwo56. Kalwin robił wszystko, co w jego mocy, ale poniósł klęskę. Nie udało mu się stworzyć wśród grzeszników idealnego społeczeństwa – augustyńskiego Miasta Bożego, które wyobrażał sobie, pisząc swoją Istotę.
Kalwiniści nauczają, że całkowicie zdeprawowany, niezbawiony człowiek może odpowiedzieć Bogu jedynie niewiarą, buntem i sprzeciwem. White wyjaśnia: „Nieodrodzeni ludzie, którzy są wrogami Boga, z całą pewnością odpowiadają Bogu w sposób powszechnie negatywny”. Skoro tak, to według jego własnej teorii wysiłki Kalwina w Genewie były skazane na niepowodzenie, zanim się rozpoczęły!
Mówiąc w imieniu większości kalwinistów, R. C. Sproul wyjaśnia, że zgodnie z „reformowanym poglądem na predestynację, zanim człowiek może wybrać Chrystusa, musi narodzić się na nowo” przez suwerenny akt Boga. Jak Kalwin mógł być pewien, że Bóg dokonał tego dzieła w sercach wszystkich w Genewie? Jeśli Bóg nie przeznaczył każdego mieszkańca Genewy do zbawienia, to Kalwin nie miał racji, próbując zmusić ich do przyjęcia chrześcijańskiej formy. Jednak nacisk, nawet przy użyciu siły, był integralną częścią systemu praktykowanego przez samego Kalwina i jego bezpośrednich następców.
Jeśli dziś kalwiniści nie pochwalają takiego postępowania, to czyż kalwinizm, który wytworzył taką tyranię, nie jest błędny również pod innymi względami?
Ilu „wybranych” było w Genewie? Jak zauważa Jay Adams, nikt, nawet Kalwin, nie mógł tego wiedzieć. Kalwinizm nie wyjaśnia, w jaki sposób można z całą pewnością zidentyfikować wybranych wśród hipokrytów, którzy zachowywali się tak, jakby należeli do wybranych, ale czynili to tylko ze strachu przed doczesnymi konsekwencjami. Bez względu na to, jak bardzo Kalwin się starał, jeśli Bóg (zgodnie z doktryną Kalwina) nie wybrałby każdego mieszkańca Genewy do zbawienia (a najwyraźniej nie wybrał), to zło nadal by istniało – choć nie tak rażące, jak w innych miastach tamtych czasów.
Biorąc pod uwagę fatalny bilans niepowodzeń Kalwina, można się zastanawiać, dlaczego dzisiejsi rekonstrukcjoniści, którzy wyznają ten sam dogmat, mimo wszystko wierzą, że będą w stanie narzucić prawe życie całym narodom. Albo dlaczego ewangelicy nadal wychwalają Kalwina, ciemiężyciela Genewy?
Fragment z książki Dave Hunta „Cóż to za miłość”
https://coztozamilosc.blogspot.com


Opublikuj komentarz