Przyglądnijmy się teraz Ebiatarowi
Był on nabożny, był w zgodzie z Bogiem, a jego imię sugeruje wielki szacunek dla Pana. Jest on również z Dawidem i Sadokiem po drugiej stronie potoku Kidron.
„Był także wśród nich… Ebiatar… Kazali więc Sadok i Ebiatar odnieść Skrzynię Bożą do Jeruzalemu i pozostali tam obaj… Będą tam z tobą i Sadok, i Ebiatar, kapłani; jakąkolwiek usłyszysz wiadomość z domu królewskiego, donieś o niej Sadokowi i Ebiatarowi, kapłanom” (2 Samuela 15:24,29,35).
Ebiatar nie chciał mieć nic wspólnego z buntem Absaloma. On i jego syn Jonatan wyglądali na tak wiernych, jak Sadok. Na zewnątrz wyglądał na świętego, nieskalanego i wiernego. Dlaczego więc prorocy go ignorowali i mówili o Sadoku, jako o przykładzie świętej resztki kapłaństwa?
Ebiatar miał w sobie nasienie Heliego! Leniwy, pobłażający sobie, słaby duchowo Heli drzemał w jego duszy. Stało się tak, jak prorokował mąż Boży do Heliego – że upadnie u szczytu swojej użyteczności, w szczytowym punkcie Bożego błogosławieństwa. Zostanie ujawniona jego wewnętrzna słabość: dotrze do pewnego punktu, a potem się cofnie i nie dojdzie do Bożej chwały. Serce Ebiatara nie było szczere przed Bogiem.
„Wtedy Adoniasz, syn Chaggity, zaczął się wynosić, mówiąc: Ja będę królować… Adoniasz namówił Joaba, syna Serui, i kapłana Abiatara, aby mu pomagali. Ale kapłan Sadok i Benajasz, syn Jojady, prorok Natan oraz Szimei i Rei, jak też bohaterowie Dawida, nie sprzyjali Adoniaszowi. Potem Adoniasz zabił na ofiarę owce, woły i tuczne cielce przy kamieniu Zochelet u źródła Rogel…” (l Królewska 1:5,7-9 BT).
Widzimy tu, że Sadok pozostał wierny, a Ebiatar wpadł w pułapkę! Wszystko, co ten nieznany prorok powiedział do Heliego, wypełniło się w jego potomku Ebiatarze.
Grzechem Ebiatara było wywyższanie samego siebie!
Posłuchajcie tych tragicznych słów: „Kapłan Ebiatar… poszedł za Adoniaszem… i pomagał mu” (l Królewska 1:7 KJV). Poszedł za zbuntowanym, idącym na kompromis tłumem aż do kamienia Zochelet, co po Hebrajsku oznacza „kamień węża”! Nie było tam żadnego świętego męża – ani Sadoka, ani Natana, ani Rei, ani żadnego z wiernych Dawidowi mężów. Była to grupa nadętych ludzi. Szydzili ze „starych i przestarzałych” dróg Dawida. Pragnęli nowego rodzaju królestwa, nowego rodzaju kapłaństwa! Adoniasz, przywódca tego całego nowego ruchu cały czas pożądał Abiszag, Szunamitki. Był tam bunt, duch cudzołóstwa, demoniczna sfera pychy i poczucia własnej godności. Nowa fala wywyższania samego siebie przelewała się przez kraj i zwodziła całe masy ludzi, a Ebiatar był jednym z nich.
Ebiatar dał się złapać w tę demoniczną sferę. Jakie to smutne! Kiedyś nabożny i wierny człowiek, ale w szczytowej godzinie swojej służby zrobił zły ruch! Poszedł na kompromis! Odwrócił się od prawdziwej drogi i nieświadomie myślał, że wykonuje Bożą wolę. Teraz widzimy, że jest ślepy duchowo – i nie ma rozeznania! Wykonuje służbę kapłana przy kamieniu węża!
Popatrz na różnicę pomiędzy tymi dwoma kapłaństwami. Ebiatar dostał się pod przekleństwo domu Heliego z powodu pychy, grzechu, pożądliwości i buntu, które wyrosły w nim, jak niekontrolowany ogień. Wywyższające siebie zwiastowanie Adoniasza znalazło u niego podatny grunt i dlatego odrzucił swoją przeszłość i cierpienia, aby odnosić sukcesy i być zaakceptowanym w tej fali nowej ewangelii.
Porównajmy to z kapłaństwem Sadoka – świętą resztką!
„Potem król Dawid rzekł: Przywołajcie mi Sadoka, kapłana, i Natana, proroka, i Benaję, syna Jehojady. A gdy przybyli przed oblicze króla, rzekł król do nich: Weźcie z sobą sługi waszego pana, następnie wsadźcie Salomona, mojego syna, na moją mulicę i zaprowadźcie go do Gichonu. Tam namaści go Sadok, kapłan, i Natan, prorok, na króla nad Izraelem; potem każcie zadąć w rogi i zawołajcie: Niech żyje król Salomon! Potem idźcie za nim, gdy przyjdzie i usiądzie na moim tronie; on zostanie królem po mnie, jego bowiem ustanowiłem księciem nad Izraelem i Judą…
Następnie zeszli Sadok, kapłan, i Natan, prorok, i Benaja, syn Jehojady, wraz z Kreteńczykami i Pletejczykami i wsadzili Salomona na mulicę króla Dawida, i zaprowadzili do nad Gichon. Potem wziął Sadok, kapłan, róg z olejem z Namiotu i namaścił Salomona, po czym zadęli w róg, a cały lud zbrojny zawołał: Niech żyje król Salomon!” (1 Królewska 1:32-35;38-39).
Król Salomon dobrze wiedział o tym przekleństwie nad domem Heliego i rozpoznał, że Ebiatar jest właśnie takim kapłanem.
„Tak to pozbawił Salomon Ebiatara godności kapłana Pańskiego, spełniając słowo Pana, jakie wypowiedział odnośnie domu Heliego w Sylo” (1 Królewska 2:27).
Jakie zdumiewające wypełnienie proroctwa! Człowiek, który kiedyś dzielił cierpienia swojego pana – teraz jest oddalony, odrzucony i odstawiony na bok. Powiedziano mu, aby poszedł sobie swoją drogą, gdyż nie był już użyteczny dla królestwa Bożego!
Fragment artykułu „Resztka Sadoka”
http://www.tscpulpitseries.org/polish/ts851009.htm



Opublikuj komentarz