Bezbożne sojusze
Historia pełna jest przykładów bezbożnych związków pomiędzy Watykanem a rządami świeckimi. Dużą część z dowodów na te związki można znaleźć dziś w kościołach i zabytkach Rzymu. Na przykład Muzeum Watykańskie wypełnione jest bezcennymi starożytnymi obrazami, rzeźbami, gobelinami, złotem i klejnotami niegdyś noszonymi i cenionymi przez despotycznych władców. Większość z nich była darem królów, królowych, cesarzy czy rządów dla papieży jako symbol partnerstwa pomiędzy papiestwem a tymi świeckimi osobistościami – związku, który Biblia potępia i który dla prawdziwej oblubienicy Chrystusa byłby nie do pomyślenia. […]
Ostatecznie związek Kościoła i państwa stał się tak bliski, że prawie nie było między nimi różnicy. Cesarze zwoływali i przewodniczyli wielkim synodom Kościoła i uważali papieży i resztę hierarchii duchownych Kościoła za swoich partnerów w rządzeniu ludnością. Takie bezbożne związki papiestwa, które wkrótce stały się czymś powszechnym, w pierwszym Kościele byłyby powodem do wyklęcia. Naśmiewały się one z odrzucenia Chrystusa przez świat oraz z jego ukrzyżowania. Rozważmy kolejny fragment z owego bezwstydnie pochlebnego przemówienia Euzebiusza (którego inny fragment już cytowaliśmy) na cześć Konstantyna. Przypisuje on temu pogańskiemu cesarzowi dokładnie takie cechy duchowe i taki autorytet i funkcje duchowe, jakie obecnie chcą posiadać papieże:
„Nasz cesarz, Jego [Chrystusa] przyjaciel, jako interpretator Słowa Bożego ma na celu przywołanie całej rasy ludzkiej do poznania Boga; głosząc wyraźnie wszystkim i obwieszczając potężnym głosem zasady prawdy i pobożności wszystkim, którzy zamieszkują ziemię… obdarzony władzą przypominającą tę niebiańską… kształtuje swoje ziemskie rządy zgodnie ze wzorem wyznaczonym przez boski oryginał… królestwo Boże.”
Nie ma wątpliwości co do niezwykłej dokładności wizji Jana dotyczącej miasta, które twierdzi, że należy do Chrystusa, a prostytuuje się z władcami ziemi. Fakt, że pogańscy władcy przy użyciu sił zbrojnych wprowadzali „chrześcijaństwo” w coraz to szersze imperium papieskie, był bluźnierczą parodią prawdy głoszonej przez Chrystusa. Była to tak daleka nadinterpretacja ewangelii oraz wprowadzające zamieszanie utożsamianie państwa z Kościołem, że w końcu Chrystus został uznany za prawdziwego władcę Bizancjum! Monety nosiły jego wizerunek z cesarską koroną, a ikony przedstawiały Go ubranego w szaty cesarza. Tron cesarski usytuowany był obok innego, pustego tronu, na którym leżała jedynie kopia ewangelii, co sugerowało, że Chrystus był współwładcą Bizancjum. Taki duch przeważał w tamtych czasach również na Zachodzie.
Fragment pochodzi z książki D. Hunta „Kobieta jadąca na bestii”.
https://zwiedzionechrzescijanstwo.blogspot.com/2020/06/bezbozne-sojusze-cz1.html



Opublikuj komentarz