Duch religii
W ostatnim czasie zwróciłem swoją i Waszą uwagę na dwóch niekonwencjonalnych autorów, z którymi się w wielu kwestiach nie zgadzam. Kiedy czytam ich przemyślenia niektóre akapity są warte podkreślenia, a niektóre w mojej ocenie skreślenia. Lubię takie książki, ponieważ zmuszają do myślenia, a także są świetnym materiałem do debaty. Mam na myśli Edwardsa Gene i Paula Vieira. Obaj w niebanalny sposób zwracają uwagę na tematy w naszym kraju przemilczane, wsadzone gdzieś pod dywan. Książka „Jezus poza budynkiem” lub „Jezusa tutaj nie ma” zwraca naszą uwagę gdy człowiek stał się w swojej religijności, w formach sprawowanej liturgii samowystarczalny, na tyle, że Jezus jest zbędny, lub ograniczony do kilku napisów na podkoszulkach. Cenię Gene i Paula za ich odważne, dające sporo do myślenia i niespotykane u innych autorów tezy. Moje uwagi do tekstu zawarłem w kwadratowych nawiasach.
Kościół organiczny, Boże marzenie, nowy model kościoła, kościół poza budynkiem, [a więc i poza domem]. Ruch kościołów domowych. Jezus bez religii. Duch religii. W środowisku ewangelicznym pojawia się coraz więcej takich haseł, żeby nie powiedzieć sloganów. Dziś musisz sobie zadać trud i odpowiedzieć na pytanie co się kryje za tymi pięknymi hasłami? Natomiast z innym hasłem – „nie chodzimy do kościoła. Jesteśmy Kościołem” – się utożsamiam, pod warunkiem, że nie jest to slogan i że ktoś lub coś np. „sieć”, „ciało kierownicze”, „kościół centralny” lub zwodnicza teologia czy ideologia nie położą na tym brudnej „łapy”.
„Jezusa tutaj nie ma”
ROZDZIAŁ CZWARTY
DUCH RELIGII
20 września 2002 roku w wywiadzie dla Oprah Winfrey gwiazda rocka Bono powiedział: „Wychowałem się w Irlandii. Mój ojciec był katolikiem, a matka protestantką. Jestem wierzący, ale nauczyłem się być nieco sceptycznym odnośnie religii. Religia jest tą rzeczą, gdzie Bóg (podobnie jak Elvis) opuścił budynek. Ale kiedy Bóg jest obecny w środku dostajesz coś zupełnie innego.” Tak, Bono zainspirował tytuł tej książki. Mogę jedynie marzyć o spotkaniu z nim pewnego dnia, aby podziękować mu za tą podpowiedź. Jezus i religia nie mogą być dalej od siebie w całym swoim zakresie. Jednym z największych wrogów dla motywów Jezusa jest duch religii.
To było piękne piątkowe popołudnie we wrześniu. Właśnie rozsiadłem się w pokoju domu, w którym się zatrzymałem w Decorah, Iowa. Byłem zmęczony podróżą i chciałem uciąć sobie drzemkę przed rozpoczęciem konferencji. Miałem gościnnie przemawiać tego weekendu i nie byłem do końca pewien co Pan chciał, abym powiedział. Miałem nadzieję, że wkrótce On da mi jakieś przesłanie. Jak można było się spodziewać sen wziął górę nad modlitwą i naciągnąłem koc aż na nos.
Jakiś czas później pod koniec drzemki miałem ten stan, kiedy tkwisz pomiędzy snem a jawą. Słyszałem głosy ludzi w innych częściach domu, ale cały czas spałem. Właśnie wtedy moje myśli wypełniło stanowcze stwierdzenie od Boga – „Duch religii opadł na ten region tak, jak ten koc. W ten sposób go zwalczysz: przeczytaj historię Dawida tańczącego na ulicach”. Jak tylko dotarło to do mojego serca byłem natychmiast obudzony. Szybko zapisałem tą myśl i przeczytałem fragment, kiedy to Dawid sprowadził arkę przymierza z powrotem do Jerozolimy i świętował tańcząc na ulicach. Znalazłem to w 2 Samuela, rozdział szósty.
SKRZYNIA CHWAŁY
Minęło kilka dekad odkąd aktywna obecność Boża zajmowała swoje właściwe miejsce w sercu narodu izraelskiego. Arka Pana była najbardziej drogocenną własnością Izraela. Została jednak przejęta przez strasznego wroga – Filistynów (zobacz 1 Samuela 4:10-11). „Odeszła chwała od Izraela, gdyż arka Boga została zabrana.”
Naród izraelski został upokorzony. Zwyczajowo arka znajdowała się w tabernakulum Mojżesza w Sylo, w miejscu zwanym Święte Świętych. Była to skrzynia pokryta złotem, jej wieko nazwane było Podnóżkiem Łaski. Na jego szczycie stało dwóch złotych cherubów, każdy na jednym końcu wieka, ich twarze były pochylone, a czubki skrzydeł niemalże dotykały się. Arka zawierała kopię Dzięsięciorga Przykazań, które streszczały przymierze zawarte przez Boga z Mojżeszem i narodem Izraela. Boża obecność manifestowała się ponad Podnóżkiem Łaski. Ludzie uważali, że było to miejsce gdzie zamieszkiwał Bóg. Teraz ono zniknęło.
Filistyni uprowadzili arkę do miasta zwanego Aszdod i umieścili w swojej świątyni w pobliżu ich fałszywego boga „Dagona” (1 Samuela 5:1-7). Dagon oznacza „ryba” i przedstawiał rybę z ludzkimi rękami i twarzą. Kiedy kapłani Dagona udali się do świątyni o poranku, ujrzeli z przerażeniem, że posąg Dagona spadł twarzą do ziemi u stóp arki. Podnieśli posąg z powrotem na jego miejsce czci, tylko po to, aby znaleźć go na ziemi następnego poranka. Tym razem jego kończyny były połamane, pozostał jedynie rybi tułów. Plagi i choroby dotknęły Filistynów. Ta skrzynia przyniosła więcej problemów, niż była tego warta. Przez siedem kolejnych miesięcy skrzynia była przekazywana pomiędzy miastami filistyńskimi, które cierpiały od podobnych plag i ostatecznie została umieszczona na wozie zaprzęgniętym w muły i wysłana poza ich kraj. Została przejęta i umieszczona w domu Izraela przez męża zwanego Abinadab (1 Samuela 6:1-12; 13-20).
Ponad siedemdziesiąt lat później, po tym jak Dawid został Królem Izraela, w jego sercu było pragnienie, aby pójść do domu Abinadaba i sprowadzić chwałę Boga z powrotem do jego miasta. Również teraz, tysiące lat później, są tysiące kobiet i mężczyzn z takim samym pragnieniem i pasją. Tak jak Dawid kiedyś, tak oni teraz są ludźmi według Bożego serca i pragną, aby boża działająca obecność powróciła do ich miast i narodów.
TRUDNA LEKCJA
Dawid zgromadził spośród narodu trzydzieści tysięcy najznamienitszych mężów i przywódców, aby odzyskać arkę z jej miejsca w domu Abinadaba, w regionie Bale Juda. Tysiące ludzi przybyło tego dnia, aby zobaczyć ten pochód. Przywieziono arkę na nowym wozie ciągniętym przez woły, a synowie Abinadba, Uzza i Ahio prowadzili go. Wszystko zapowiadało się wspaniale. Dawid i cały dom Izraela grali przed Panem na instrumentach wśród wielkiej radości i uniesienia. Naród był zjednoczony. To był niezapomniany dzień w historii. O takich wydarzeniach opowiada się wnukom. „Byłem tam kiedy arka Pana powróciła do Miasta Dawida. Widziałem to na własne oczy.” Wszystko szło zgodnie z planem, Dawid popadł w uniesienie. Jego marzenie spełniało się na ich oczach. Jednak nagle, bez ostrzeżenie, zdarzyła się tragedia.
W pewnym momencie na drodze, w pobliżu domu Nachona, woły potknęły się i wóz zatrząsł się. Uzaa, myśląc, że arka spadnie, podtrzymał ją swoimi rękami. W momencie kiedy dotknął arki stało się coś, czego nikt się nie spodziewał. 2 Samuela 6:7 mówi: „Wtedy gniew Pana powstał przeciwko Uzzie, Bóg ugodził go za jego błąd [uchybienie] i umarł tam przy arce Pana”.
Co? Jak to mogło się stać? W jednej chwili głosy tysięcy śmiejących się, śpiewających, krzyczących i tańczących ludzi zamilkły. Dawid był kompletnie zdruzgotany. Pismo opisuje tutaj jak bardzo Dawid był zły na Pana i jak bardzo bał się Go. W swojej desperacji wołał: „Jak arka Pana ma powrócić do mnie?!” Tłumy odesłano do domów, arkę umieszczono w pobliskim ogrodzie domu należącego do Obed-Edom. Przebywała tam przez trzy miesiące, podczas których Dawid był pogrążony w żałobie i próbował zrozumieć co poszło nie tak.
Jest to przejmująca i otrzeźwiająca historia o niesieniu obecności i chwały Bożej. Dawid szybko zrozumiał, że „nikt oprócz Lewitów nie może nosić arki Pana, bo Pan ich wybrał aby nosili arkę Boga i aby mu służyli” (1 Kronik 15:2). Skrzynia chwały nigdy nie miała być niesione wozem ciągniętym przez woły. Tak zrobili Filistyni, a Dawid i dom Izraela skopiowali metody obcego narodu, zamiast użyć sposobu opisanego przez Boga.
Bóg jest bardzo skrupulatny co do sposobu, w jaki mamy obchodzić się z Jego chwałą. Nasze ludzkie sposoby i pomysły nie powiodą się. Wóz i woły mogą być bardzo przydatne, ale nie można ich użyć do niesienie Bożej chwały. Nasze kościelne programy, budynki, krucjaty, kampanie ewangelizacyjne, strony internetowe, służby telewizyjny i wszystkie inne narzędzia, które stworzyliśmy nigdy nie będą w stanie przekazać poznania chwały osoby Boga i jego niesamowitej mocy. Ten przywilej jest zarezerwowany tylko dla kapłanów. My jesteśmy Bożym kapłaństwem. Wszyscy którzy zaufali osobie Jezusa są nazwani „królewskim kapłaństwem” (1 Piotra 2:9). My niesiemy Bożą chwałę. Przypomnij sobie apostolskie marzenie i Księgę Liczb 14:21. Przypomnij sobie zasadę „wcielania”. Ci którzy nadal prowadzą wozy muszą mieć się na baczności.
[„Wtedy Dawid powiedział: Nie wolno nikomu nosić arki Boga oprócz Lewitów. Ich bowiem wybrał PAN, aby nosili arkę Boga i aby służyli (sharat) mu na wieki.” 1 Kronik 15:2]
Nie mam tu na myśli motywacji. Motywacje Dawida były czyste. Dawid miał słuszny zamiar, ale postępował w niewłaściwy sposób. Po prostu nie zwrócił się do Pana, by prosić o Jego wskazówki i właściwy porządek rzeczy. Zaniedbał jedynie konsultację planu z Panem odnośnie Jego prowadzenia i właściwej kolei rzeczy (Zobacz 1 Kronik 15:13). „Nie pytaliśmy Go, jak to uczynić w przepisany sposób.” W naszej gorliwości często zapominamy spytać się Boga „jak?”. Musimy nauczyć się zapomnianej sztuki czekania na Boga. Jako kapłani, naszą rolą jest „służenie przed Panem na zawsze”. To hebrajskie słowo sharat które oznacza, służyć, uczestniczyć w posługiwaniu. Służba jest związana z oczekiwaniem na polecenia pana. Bóg mógł włożyć ci w serce pragnienie służenia Mu, ale musimy czekać na Niego, aby wykonać pierwszy krok. Musimy uważnie słuchać w jaki sposób On chce działać i być precyzyjnie posłuszni jego rozkazom.
Tysiące pastorów i przywódców kościelnych w Ameryce porzuca służbę lub zmienia kościół każdego roku. Być może jest to częściowo Boże działanie. Być może Bóg jest nie zadowolony z tego co robimy, ponieważ nie kazał nam tego robić? Jak wiele naszej zajętości i aktywności w kościele jest prawdziwie Bożą wolą i narodziło się z prowadzenia Jego Ducha? Z doświadczenia wiem, że nadmiar aktywności jest właściwie przeszkodą w słuchaniu i czekaniu na Boga. Jeśli nie jesteś pewien, że Bóg chce byś robił to co właśnie robisz, to zatrzymaj się i poczekaj na Niego.
Czy zauważyłeś, że nasze supernowoczesne prezentacje ewangelii oraz ewangelizacyjne sztuczki tak naprawdę nie dotykają ludzi? Najwięcej ludzi przychodzi do Chrystusa starą dobrą drogą – ktoś kogo znają pokazał im Jezusa. Bóg chce być poznany przez ciało i krew. Nie można nas zastąpić technologią w tej kwestii. Kontakt z drugim człowiekiem to sposób w jaki Bóg zbliża się do ludzi. On pragnie objawiać swoje serce w osobisty sposób, poprzez Ciebie i mnie.
UWAŻAJ GDZIE STĄPASZ
Spróbujmy jeszcze raz. Dawid powrócił do domu Obed-Edoma i upewnił się, że wszystko pójdzie dobrze tym razem. Wydał rozkazy Lewitom, aby nieśli arkę, dopilnował również, aby zatrzymywali się co szósty krok. Co szósty krok składali w ofierze „wołu i tuczne cielę”. Dawid niemal paranoicznie bał się, aby tym razem niczego nie popsuć. Chciał upewnić się, że podczas tej podróży będą w stałym kontakcie z Bogiem. Liczba sześć w biblijnej symbolice reprezentuje człowieka. Historia ta przypomina nam, że zanim pójdziemy za daleko naszymi ludzkimi drogami, musimy pilnie oczekiwać na Boga.
Musimy uważać na nasze kroki. Chodzenie w sposób prawy w tym świecie, w którym żyjemy, może być trudne. Świat ze swoim systemem są zdecydowanie przeciwko nam. 1 Jana 2:16 definiuje ducha tego świata jako pożądliwość, pożądliwość i pycha. Jest pewien obraz w księdze Objawienia, ukazujący szkarłatną nierządnicę siedzącą na bestii, „a mieszkańcy ziemi się upili winem jej nierządu” (Księga Objawienia 17:2). Ona woła do nas każdej chwili, każdego dnia naszego życia. „Przyjdź i pij!”. Pożądanie i nierząd to duch kryjący się za dzisiejszą kulturą. Bądź ostrożny. Uważaj gdzie stąpasz!
Jakkolwiek jest to złe, istnieje jeszcze bardziej grzeszne zło czyhające by cię usidlić. Jest ono bardziej subtelne i maskuje się, jako coś pochodzącego od Boga. Jest zakorzenione w pożądliwości i pysze oraz niezwykle trudne do wykrycia. Mam tu na myśli ducha religii. Religia jest najgorszym systemem ze wszystkich! Religia jest niebezpieczna, ponieważ sprawia, że myślisz, że jesteś w porządku, kiedy tak naprawdę nie jesteś. Mój niewierzący przyjaciel spytał mnie niedawno, jaka moim zdaniem jest najbardziej zwodnicza religia na
świecie. „Chrześcijaństwo” odpowiedziałem. Muszę przyznać, że był zaszokowany tym stwierdzeniem. Każda „chrześcijańska tradycja”, która pojawia się w faryzejskiej formie, a nazywa to „Jezusem”, jest bardziej śmiertelna, niż otwarte „anty-chrześcijańskie” stanowisko. Religijny duch jest niezmiernie zwodniczy. On prześladuje nawet te rzeczy, do których przyznaje się Bóg, w imię „Boga”. Większość ludzi opętanych przez to zło, nie zdaje sobie nawet z tego sprawy.
Najbardziej przerażający fragment Biblii to Ewangelia Mateusza 7:21-23; „ Wielu powie Mi w owym dniu: „Panie, Panie, czy nie prorokowaliśmy mocą Twego imienia, i nie wyrzucaliśmy złych duchów mocą Twego imienia, i nie czyniliśmy wielu cudów mocą Twego imienia?” Wtedy oświadczę im: „Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości!”
Czynienie pewnych rzeczy dla Boga, nawet ponadnaturalnych, nie oznacza, że znasz Jezusa, a Jezus zna Ciebie. Na końcu znaczenie ma tylko Twoja relacja z Jezusem. Religa nie może ci tego dać. Duch religii właściwie tylko przeszkadza w relacji z Bogiem i sprawia, że myślisz, że Bóg jest po twojej stronie. To niebezpieczna rzecz.
Kiedy mówię o „duchu religijnym”, mam na myśli działanie zwodnicze podejmowane przez zło, które daje osobie dotkniętej tym zjawiskiem pewien pozór samowystarczalności, poczucie własnej słuszności, ale to coś więcej niż tylko postawa. Jest to duchowe zniewolenie, które atakuje wewnętrzne motywacje danej osoby. Podstawową wskazówką w rozpoznaniu ducha religii jest to, że będzie on zawsze podkreślał środki do osiągnięcia celu, a straci perspektywę pożądanego efektu. Środki staną się celem samym w sobie. Podam kilka przykładów, aby to wyjaśnić.
Jezus w Ew. Jana 5:39 powiedział Faryzeuszom, że studiowali z pilną uwagą Pisma, myśląc, ze znajdą w nich wieczne życie. Pisma jednak świadczyły o Nim, a mimo to nie przyszli do Niego, aby zyskać to życie. Pismo jest środkiem do osiągnięcia celu. Zostało nam dane, aby wskazać drogę do Tego, o którym mówi. Jednak faryzeusze nie potrafili spojrzeć poza
Pismo Święte. Czytanie i studiowanie Biblii [Starego Testamentu] stało się aktem religijnego obowiązku, który utracił swój pierwotny cel, jakim było głębsze poznanie Boga.
Często używam ilustracji karty dań. Kiedy idziesz do restauracji dostajesz menu z pełną listą potraw, z której możesz zamawiać. Mógłbyś czytać, studiować to menu, znać je od początku do końca. Mógłbyś zebrać się z przyjaciółmi, aby porozmawiać o menu, a nawet zaśpiewać kilka piosenek o nim. Następnie moglibyście chodzić po całym mieście z informacją o tym, jak wspaniałe menu jest w tej restauracji, ale koniec końców mógłbyś cały czas pozostawać głodnym. Menu jest środkiem do osiągnięcia celu. Menu jest bezużyteczne, dopóki nie zamówisz jedzenia, które opisuje i nie skosztujesz go.
Faryzeusze studiowali Stary Testament, można powiedzieć, że mieli „doktoraty” z Zakonu. Jednak środki stały się dla nich celem samym w sobie. Przekonali samych siebie, że wystarczy im samo menu, bez konieczności składania zamówienia i spożywania posiłku.
Jeśli jesteś „dobrym chrześcijaninem” to czytasz swoją Biblię, modlisz się codziennie i chodzisz do kościoła każdej niedzieli. A czy kiedykolwiek zatrzymałeś się i spytałeś: dlaczego? (Znów to pytanie). To są środki. Te rzeczy mają służyć większemu celowi i pomóc nam wzrastać w poznaniu Boga, ale nadal pozostają środkami do jego osiągnięcia. Celem jest poznanie Jego. Nie czuj się winny, jeśli nie robisz tych rzeczy. Jeśli masz poczucie winy, być może jesteś schwytany przez ducha religii. Pamiętaj o ludziach mówiących „Panie, Panie…”.
Kiedy religia zamienia coś tak pozytywnego jak studiowanie Biblii i bierze to w swoje brudne łapy, wtedy duch religii pozbawia to jego mocy, a czytanie Biblii staje się stresujące. Czy weźmiesz coś z tego dla siebie? Dlaczego to wydaje się takie puste? Czy czytasz tylko po to, aby wypełnić swój obowiązek? Czy może jednak chcesz bardziej poznać Boga i doświadczyć rzeczy, o których czytasz?
Innym przykładem jest sabat. [Sabat był Bożym prezentem dla ludzi.] Poświęć jeden dzień tygodnia na odpoczynek, bądź ze swoją rodziną i z Bogiem. Bóg ustanowił sabat dla dobra i przyjemności ludzi. A już w momencie przejęcia tego dnia przez religijnych przywódców w czasach Jezusa to ludzie mieli służyć sabatowi. Religia sprawiła, że sługa stał się mistrzem. Ludzie już dłużej nie odpoczywali w dzień sabatu. Za bardzo bali się by go nie złamać. Każda drobna rzecz mogła być zaliczona przez religijnych jako „pracowanie w sabat”. Jezus był krytykowany za uzdrawianie w sabat. Co jest złego w tym obrazie? Środki stają się celem samym w sobie.
Dlaczego robisz to co robisz dla Boga? Musisz to wiedzieć. Pismo mówi: „Siebie samych badajcie, czy trwacie w wierze” (2 Koryntian 13:5). Jeśli robisz coś w religijny sposób i nie poznajesz Go lepiej przez to, przestań to robić. Przestań natychmiast, nawet jeśli jest to coś, co „powinieneś” robić jako dobry chrześcijanin. Jeśli starasz się być „dobrym” chrześcijaninem, przestań. Jesteś w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Potrzebujesz ponownie, lub może pierwszy raz, zakochać się w Jezusie.
Kiedy jesteś zakochany nie ”musisz” robić tego, co robisz. Chcesz robić to, co zadowala tego, kogo kochasz. Chodzenie do kościoła, czytanie Biblii, modlitwa, śpiew i wszystko to, co jako
chrześcijanie mamy robić – nie znaczy dla Boga zupełnie nic, jeśli nie ma w tym twojego serca. On wolałby raczej abyś nie robił niczego. Przestań i zacznij ponownie, kiedy motywacje będą czyste. Połącz się z Jezusem. Nie pozwól duchowi religii obrabować ciebie z relacji z Bogiem.
[O podobnej kwestii wspomina prorok Izajasz; „Co mi po mnóstwie waszych ofiar? – mówi PAN. Jestem syty całopaleń baranów i tłuszczu tuczonych zwierząt; nie pragnę krwi cielców, jagniąt i kozłów. Gdy przychodzicie, by stanąć przede mną, kto od waszych rąk żądał tego, abyście deptali po moich dziedzińcach? Nie składajcie już więcej daremnych ofiar. Kadzidło wzbudza we mnie odrazę; nowiów i szabatów, zgromadzeń nie mogę znieść – bo to nieprawość, ani uroczystości. Waszych nowiów i świąt nienawidzi moja dusza. Stały się dla mnie ciężarem; znużyło mnie ich znoszenie. Gdy wyciągniecie swoje ręce, skryję swoje oczy przed wami. A gdy będziecie mnożyć modlitwy, nie wysłucham, gdyż wasze ręce są pełne krwi. Obmyjcie się i oczyśćcie; usuńcie sprzed moich oczu zło waszych uczynków; przestańcie źle czynić.” Izajasza 1: 11-16]
ZEMSTA
Powróćmy do historii z 2 Samuela 6. Dawid i cały dom Izraela urządzili wielkie przyjęcie. Arka została z sukcesem sprowadzona do Jeruzalem i umieszczona w tabernakulum, które Dawid wzniósł w tym celu. Dawid był tak pełen radości i chwały, że dosłownie rozebrał się, aż pozostał jedynie ubrany w „lniany efod” i tańczył na ulicach. Możemy to porównać do tego, jakby w naszych czasach Premier lub Prezydent paradował w podkoszulce i bokserkach. Lniany efod był bielizną kapłanów.
Dawid tańczył przed Panem z całych swoich sił, obracając się i kręcąc piruety. Marzenie jego serca stało się rzeczywistością tego dnia. Zwrócił się do ludzi i błogosławił ich. Rozesłał ich po domach z bochenkami chleba, kawałkami mięsa i plackami z rodzynkami.
Duch religii w tej historii jest prezentowany przez żonę Dawida, Mikal i jej reakcję na wolność Dawida w Panu. Trzy rzeczy, które zrobiła są klasycznymi symptomami religijności. Historia ta służy jako ilustracja i nie ma w samym tekście niczego, co mówiłoby, że posiada ona „ducha religii”. Pokażę jednak, że każda z tych cech Mikal jest widoczna również w Faryzeuszach, którzy istotnie byli bardzo religijni.
Przede wszystkim, nie można było jej nigdzie znaleźć. Było to najbardziej znaczące wydarzenie w jej życiu, a ona została w domu. Patrzyła jedynie z daleka przez okno i było jej strasznie wstyd za męża. Zapis mówi, że „wzgardziła nim w sercu” dlatego, że tańczył i „obnażył się na oczach służących swych sług”.
Duch religii będzie zawsze dystansował się od rzeczy, które robi Bóg i bardziej konkretnie – od ludzi których kocha Jezus. Faryzeusze nie zrozumieli rzeczy, które robił Jezus. „Dlaczego jadasz z grzesznikami?” pytali Go. Celnicy, prostytutki i pijacy nie byli odpowiednim towarzystwem dla „rabbiego”. Słowo „faryzeusz” swoje pochodzenie wywodzi od słowa oznaczającego „odseparować”. Faryzeusze odseparowali się od ludzi, których kochał Jezus, używając własnego wyczucia sprawiedliwości jako standardowej miary.
Nauczyłem się, że Faryzeusze z czasów Jezusa mieli swoje własne zasady, co do definicji tego kim jest „grzesznik”. Jeśli rozmawiałbyś z kobietą publicznie, będziesz uznany za grzesznika. Jeśli faryzeusz zobaczył prostytutkę w bliskiej odległości, musiał zebrać swoje kapłańskie szaty, zasłonić usta rękami i sapać z obrzydzeniem. W ten sposób dawali wszystkim do zrozumienia, że nie mają nic do czynienia z taką grzeszną kobietą. Jeśli miałbyś coś do czynienia z Samarytaninem lub nawet jadłbyś w towarzystwie poganina, byłbyś grzesznikiem. Trędowaci byli grzesznikami i jeślibyś ich dotknął, również jesteś grzesznikiem. Jeśli dotknąłbyś jakiegokolwiek chorego, byłbyś uznany za grzesznika przez zanieczyszczenie.
Jezus złamał wszystkie ich zasady. Nie pozwolił religijności, aby zatrzymała Go przed kochaniem tych, którzy potrzebowali Go najbardziej. Pewnego razu Jezus złamał dwie zasady naraz, kiedy rozmawiał publicznie z Samarytańską kobietą. Pozwolił prostytutce całować swoje stopy jej cudzołożnymi wargami. Obserwował kiedy obmywała go swoimi łzami i wycierała swoimi pięknymi, długimi włosami (narzędziem pracy w jej profesji). Wylała na jego nogi perfumy, dokładnie te same, których używała, aby zwabić mężczyzn do łóżka. Tymi „grzesznymi” rzeczami uwielbiła Go i pokutowała. To było wszystko co miała. To było całe jej życie. W Jezusie grzesznik może dotknąć arki – serca Bożej chwały. [Czy może, nie będąc kapłanem wg Piotra?]
Właśnie przez podobne incydenty knuli przeciwko Jezusowi i planowali Go zabić. Jezus został odrzucony przez arcykapłanów przez towarzystwo w jakim się obracał i to ostatecznie zaprowadziło Go na krzyż.
Duch religii jest bardzo niebezpieczny i niepohamowany. Przemienia „normalnych”, miłych ludzi w okrutnych napastników. Z tego powodu Jezus często prosił tych, których uzdrowił, aby nie opowiadali o tym. Byłoby to bardzo niebezpieczne kiedy dowiedzieliby się o tym nieodpowiedni ludzie. Jezus zrobił to wypełniając obietnicę z Izajasza: „Nie będzie się spierał ani krzyczał, i nikt nie usłyszy na ulicach Jego głosu. Trzciny zgniecionej nie złamie ani knota tlejącego nie dogasi” (Ew. Mateusza 15:19-20).
Jezus unikał konfliktu z duchem religii jak tylko mógł, aż do finalnego tygodnia. Wtedy przemówił głośno „Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze” (Ew. Mateusza 23). W ciągu kilku dni został ukrzyżowany.
Błagam, jeśli przebywasz w środowisku przesiąkniętym „duchem religii”, uciekaj aby ocalić życie. Może nie zginiesz fizycznie, ale będziesz miał problemy duchowe, emocjonalne i mentalne. Nie poddaj się iluzji, że być może będziesz mógł coś zmienić. Nigdy tego nie widziałem, ani o tym nie usłyszałem. Albo twój ogień i zapał zostanie stłumiony albo twoja delikatna gałąź zostanie odcięta. Uciekaj od ducha religii. Jest on potężniejszy niż myślisz. Wydaje się, że każdy może przytoczyć jakąś straszną historię związaną z kościołem. Dlatego miliony młodych ludzi na Zachodzie opuściły zorganizowaną religię. Zrobili to, aby przeżyć.
Mikal nie tylko trzymała się z daleka, ale była bardzo zatroskana tym, co pomyślą sobie ludzie o jej mężu, a w efekcie również o niej. Sarkastycznie powiedziała do Dawida: „O jakże wspaniały był dziś król Izraela, który się obnażył dziś na oczach służących swych sług, tak jak się obnaża jakiś niepoważny człowiek!” (2 Samuela 6:20). Co sobie pomyślały o jej mężu te wszystkie młode niewolnice? Co ludzie pomyśleli sobie o mnie? Duch religii jest obsesyjnie zatroskany powierzchownością. Jest zakorzeniony w lęku przed człowiekiem, a nie przed Bogiem. Wszystko co robili faryzeusze, robili na pokaz. Jezus uczył nas, żebyśmy robili to co robimy, nawet jeśli tylko Ojciec będzie to widział (Ew. Mateusza 6:1-18). Jezus powiedział o faryzeuszach, że utrzymują w czystości tylko zewnętrzną część kubka i są jak groby pobielane (Ew. Mateusza 23:25-28). Troszczyli się jedynie o pozory, a skrycie byli pełni zła.
Wygląda na to, że nie możesz robić tych dwóch rzeczy na raz. Albo skupisz się na powierzchowności, albo będziesz dbał o serce. Jeśli będziesz zdeterminowany aby utrzymywać zewnętrzne pozory jako „sprawiedliwe”, wtedy twoje wnętrze będzie wypełnione złem i ukrytym grzechem. Trzymaj swoje serce przy Bogu i pozostaw Jezusowi to, jak będą postrzegać ciebie inni.
Religijna obsesja, skupiona na tym jak jesteś postrzegany, prowadzi do hipokryzji. Nie możesz być naśladowcą Jezusa, jeśli wysoko sobie cenisz opinię innych (Galacjan 1:10). Obawa przed tym co ludzie, szczególnie religijni, myślą o tobie złapie cię w sieć zwiedzenia. Przypomina mi się tutaj Piotr, który jadł z pogańskimi przyjaciółmi Pawła, dopóki nie pojawili się jego żydowscy przyjaciele z Jerozolimy. Kiedy Piotr ich zobaczył oddalił się od pogan, z powodu tego, co mogliby o nim pomyśleć jego „fałszywi bracia”. Paweł nie tolerował tego i napomniał Piotra publicznie (Galacjan 2:1-6; 11-13).
Odpowiedź Pawła do Piotra jest echem tego, co Dawid odpowiedział swojej żonie. Powiedział, że to co zrobił tego dnia było zrobione „przed Panem” i mógłby nawet „upokorzyć się jeszcze bardziej” niż to (Co może być bardziej niegodnego niż paradowanie w bieliźnie po ulicach? Nie chcę sobie nawet tego wyobrażać). Chodziło o to, że Dawid nie pozwolił swojej żonie krytykować autentycznego wyrazu jego uwielbienia, które wypłynęło z niego tego dnia. Ani na moment nie pozwolił, aby macki religijności i strach przed ludźmi posiadły go w niewolę.
Musisz sprzeciwić się religijności, albo ona opanuje ciebie. Nie możesz robić lub nie robić czegoś powodowany strachem o to, co sobie pomyślą inni. Cokolwiek robisz, rób to przed Panem. Dawid nie dbał o to, co sobie pomyślą młode niewolnice. Nie obchodziło go co sobie myślą tysiące ludzi na ulicach. Nie dbał nawet o to, co jego własna żoną o tym sądzi. Swoje oczy zwrócił tego dnia tylko na jedną osobę: na swojego Pana.
W końcu, duch religii ma duże mniemanie o sobie samym. Mikal była rozgniewana tym, że Dawid widziany był jako „ktoś niepoważny”, zwykły człowiek. Dawid był przecież kimś więcej. Był osobistością tego kraju. Jego reputacja jako potężnego i mądrego władcy była znana w świecie. Dlaczego pozwolił sobie na takie poniżenie? Zdjął z siebie wszystko to, co odróżniało go jako króla. Korona i królewskie szaty zniknęły. Został zniżony do rangi zwykłego „nagiego” kapłana. Nie mogę rozumieć tego inaczej, jako obrazu Chrystusa, który również uniżył [ogołocił] samego siebie i stał się człowiekiem. (Filipian 2).
Faryzeusze uwielbiali publiczne miejsca chwały. Rozkoszowali się również uznaniem ludzi i kochali kiedy zwracano się do nich tytułami, np. „rabbi”. Ta podniesiona pozycja dawała im poczucie władzy i wyższości nad pozostałymi. Osądzali innych swoją miarą. Przeczytaj przypowieść Jezusa:
„Powiedział też do niektórych, co ufali sobie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili, tę przypowieść: „Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz a drugi celnik. Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: „Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam”. Natomiast celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi i mówił: „Boże, miej litość dla mnie, grzesznika!” Powiadam wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten. Każdy
bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony”. (Ew. Łukasza 18:9-14)”
SPOCZYWAJ W POKOJU!
Dochodzimy teraz do punktu kulminacyjnego tej historii, który jest raczej szokujący, mówiąc delikatnie. Dawid nie uległ presji żony, która wątpiła w jego akt ekstrawaganckiego uwielbienia. Pismo podaje nam, że bezpośrednim skutkiem postawy Mikal w stosunku do Dawida, było to, że Mikal pozostała bezpłodna do końca swojego życia.
Kiedy czytałem tą historię uderzyły mnie te słowa. Sekret do pokonania ducha religii jest ukryty w tym stwierdzeniu. Następnie Bóg objawił mi, że jedynym sposobem na to, aby duch religii nadal panował na przestrzeni czasu w rodzinie, kościele czy nawet społeczności, jest przekazanie go z pokolenia na pokolenie.
Faryzeusze mieli swoich uczniów. Byli oni ich duchowymi synami. Jezus nazwał uczonych w Piśmie – „ślepi prowadzą ślepych”. Jezus powiedział: „Uczeń stanie się jak jego nauczyciel” (Ew. Łukasza 6:7- 42). Religia karmi i infekuje swoją trucizną kolejne pokolenia. Jezus
zauważył, że faryzeusze potrafili podróżować do odległych krain, aby zyskać jednego współwyznawcę i kiedy im się to udało, zarzucali go taką ilością legalizmu, czynili go dwa razy bardzie winnym piekła niż oni sami (Ew. Mateusza 23:1). Duch religii utrzymuje swój uścisk i wpływ będąc przekazywanym z ojców na synów, tworząc zamknięte koło.
Co jeśli Bóg przekląłby opanowaną prze ducha religii wspólnotę duchową bezpłodnością? Jak by to wyglądało? Co by to oznaczało? Być może przyszłe pokolenia były w jakiś sposób odporne na jego truciznę. Nie chorowaliby na „religię”. Nie rozumiem do końca jak to wszystko powinno działać, ale wydaje mi się, że Bóg przemawia do ducha religii w starym pokoleniu, mówiąc: „Nie będziesz mieć potomstwa w kolejnym pokoleniu!”.[? Obecnie mamy wśród ewangelicznie wierzących chrześcijan dwa poglądy, że następne pokolenie przyniesie przebudzenie lub wielkie odstępstwo i apostazję]
WSCHODZĄCA GENERACJA TRZYMA KLUCZ
Zrozumienie tego, co Bóg czyni w nadchodzącym pokoleniu jest krytyczne do zmiany naszego sposobu myślenia, aby zrobić miejsce na nowe wino, które nadchodzi. Wiedząc, że to pokolenie może posiadać swego rodzaju szczepionkę przeciwko religijności mamy wskazówkę pokazującą powody, dlaczego właśnie oni są tymi, którzy mogą przełamać stare schematy.
Byłem ostatnio zaproszony jako mówca na młodzieżowy obóz dla osób w wieku 13 – 18 lat. Było tam zaangażowanych około 120 osób i ci młodzi ludzie byli niesamowici. Cieszyłem się bardzo z pobytu wśród nich. Wiem, że było to wielkim błogosławieństwem, zarówno dla mnie, jak i dla nich. Na obozie była kobieta, która nieszczęśliwie skręciła kostkę. W efekcie musiała chodzić o kulach. Kiedy siedziała przy stoliku jednego dnia, zauważyłem, że bardzo cierpiała. Coś niespotykanego w tamtych dniach wypłynęło z głębi mojego serca. Zapragnąłem ujrzeć jak Bóg ją uzdrawia.
Mówiąc szczerze, nie miałem tyle odwagi, żeby jej o tym powiedzieć i tylko zaproponowałem, że się o nią pomodlę. Następnego wieczora, kiedy modliłem się o to czym Bóg chce, abym się z nimi podzielił, On przemówił do mnie. Wskazał mi, abym powiedział tym młodym ludziom o moich wszystkich doświadczeniach z Nim kiedy byłem nastolatkiem podczas ruchu Przyjdź Pod Krzyż. Pan powiedział mi, że chce wylać Ducha Świętego na tą młodzież i przynieść uzdrowienie. Kiedy pokazał mi to, byłem przejęty Jego dobrocią. Odpowiedziałem, że będę jedynie starał się podążać za Jego prowadzeniem. Nie chciałem niczego sugerować tym dzieciom. Bóg musiał to zrobić. Nie byłem zainteresowany tym, aby kreować bieg wydarzeń i pompować atmosferę w tłumie. Po skończonym kazaniu tego wieczoru, zaprosiłem młodzież do przodu, aby otrzymali moc Ducha Świętego w swoim życiu. Natychmiast ponad setka dzieciaków ruszyła w moim kierunku i zatrzymali mnie przy scenie przez ponad trzy godziny.
To było coś wspaniałego, coś czego nie widziałem od ponad dziesięciu lat. Zaczęło się od łez płynących po twarzach wielu dzieci. Następnie przyszło uzdrowienie. Młoda kobieta o kulach została uzdrowiona. Rozpoczęło to łańcuchową reakcję, gdzie na naszych oczach doświadczyliśmy przynajmniej piętnastu uzdrowień, w tym widoczne i mierzalne uzdrowienie ze skoliozy. Widzieliśmy nie tylko fizyczne uzdrowienia, również wiele głębokich emocjonalnych ran zostało zagojonych. Młode kobiety i mężczyźni wyznawali sobie wzajemnie grzechy, włączając w to swój strach i swoje potrzeby. Nie było chwili, aby ktoś nie płakał.
Trudno było nadążyć za wszystkim co się działo. Niektóre dzieci prorokowały, inne otrzymały dar języków, inni trwali w głębokiej modlitwie i wstawiennictwie. Wszystko to odbywało się jednocześnie. Bóg po prostu wylał swoje błogosławieństwo na tą grupę. Byłem niezmiernie dotknięty szczerością i czystością tych młodych ludzi. Wielu spośród nich oddało swoje życie Chrystusowi tego wieczora, ponieważ Bóg okazał się dla nich kimś realnym.
Ci młodzi ludzie pochodzili z chrześcijańskiej tradycji, gdzie nie doświadcza się takich ponadnaturalnych wydarzeń na co dzień. Kościoły zaangażowane w organizację obozu wywodziły się z bardziej konserwatywnego skrzydła ewangelicznych chrześcijan. Mógłbyś
oczekiwać takich historii w zielonoświątkowych lub bardziej charyzmatycznych kręgach, ale tam nie było żadnej z takich denominacji. Niektórzy z młodzieżowych pastorów podeszli do mnie po wszystkim, mówiąc, że nigdy wcześniej nie widzieli czegoś podobnego. Jeden z młodych liderów czytał o podobnych doświadczeniach, ale pierwszy raz widział to na własne oczy. Mimo, że liderzy mogli oczekiwać nieprzychylnych reakcji z religijnych środowisk ich lokalnych kościołów, samych dzieciaków w ogóle to nie obchodziło.
Wydawało się, że ci drodzy nastolatkowie nie wykazywali żadnego przywiązania do swojego denominacyjnego pochodzenia. Nie byli zanieczyszczeni teologicznymi argumentami, mówiącymi, że dzisiaj Bóg nie działa już tak, jak robił to w Dziejach Apostolskich. Bynajmniej, kiedy patrzeli jeden na drugiego nie istniały żadne etykiety; Baptysta, Prezbiterianin. Byli jednością, bardzo podobnie do innej grupy 120 osób w górnej izbie bardzo dawno temu (Dzieje Apostolskie 1-2). Nie zaprzeczali swojemu doświadczeniu. Tego nikt im nie zabierze. Duch religii nie zainfekował ich. Byli na niego odporni.
[Książka była pisana w 2006 roku, ciekawe w jakim miejscu są ci młodzi ludzie i ich dzieci, również autor, dziś po 20 latach od napisania tej książki.]
Fragment książki Paula Vieira „Jezusa tutaj nie ma” [ang. Jesus has left the building]
PDF wersji anglojęzycznej znajduje się pod adresem: –
https://followingtrusting.com/wp-content/uploads/2017/03/jesus-has-left-the-building.pdf



Opublikuj komentarz