×

Paście trzodę Bożą… po Bożemu

Paście trzodę Bożą… po Bożemu

10 oznak, że twoja relacja z pastorem może nie być zdrowym duchowym przywiązaniem, lecz więzią opartą na lęku, kontroli i zależności.

Nie jest to test ani diagnoza psychologiczna. Nie każdy konflikt z pastorem oznacza manipulację, a nie każda trudna wspólnota jest sektą. Istnieją jednak mechanizmy, które mogą pojawić się tam, gdzie duchowy autorytet zamiast służyć, zaczyna kontrolować człowieka.

1. Wiesz, że relacja z pastorem lub wspólnotą cię rani, ale czujesz, że nie wolno ci odejść.

Nie zatrzymuje cię już miłość do ludzi ani przekonanie, że Bóg cię tam prowadzi. Zatrzymuje cię lęk, że odejście będzie buntem przeciwko Bogu, utratą powołania albo zejściem spod „duchowej ochrony”.

2. Najbardziej zabiegasz o aprobatę pastora po skarceniu, publicznym zawstydzeniu lub okresie ignorowania.

Kiedy pastor okazuje ci chłód, czujesz niepokój. Gdy ponownie cię pochwali, dopuści do służby albo okaże zainteresowanie, przeżywasz ogromną ulgę. W ten sposób jego akceptacja zaczyna regulować twoje poczucie wartości.

3. Usprawiedliwiasz zachowania, których nie zaakceptowałbyś u żadnego innego człowieka.

Mówisz: „On jest tylko człowiekiem”, „niesie wielką odpowiedzialność”, „jest namaszczony”, „Bóg używa niedoskonałych ludzi”. Jednocześnie podobnych słabości u zwykłych wiernych pastor nie traktuje z taką samą wyrozumiałością.

4. Każda wiadomość, rozmowa lub wezwanie do pastora wywołuje napięcie, ale czujesz przymus natychmiastowego reagowania.

Boisz się, że brak odpowiedzi zostanie uznany za nieposłuszeństwo, brak pokory, obrazę autorytetu albo dowód, że „coś jest nie tak z twoim sercem”.

5. Pastor zajmuje w twoich myślach miejsce, które powinno należeć do Chrystusa.

Ciągle zastanawiasz się, co pastor pomyśli, czy zaakceptuje twoją decyzję, czy pozwoli ci służyć i jak oceni twoją duchowość. Zamiast pytać: „Co mówi Słowo i jak prowadzi mnie Bóg?”, pytasz przede wszystkim: „Co powie pastor?”.

6. Wydaje ci się, że bez tego pastora stracisz wiarę, powołanie, namaszczenie albo dostęp do Boga.

Możesz nawet słyszeć, że poza tą wspólnotą nie rozwiniesz się duchowo, stracisz ochronę albo wystawisz się na zwiedzenie. W ten sposób zależność od Chrystusa zostaje zastąpiona zależnością od człowieka.

7. Wracasz nie dlatego, że odbudowano zaufanie i naprawiono krzywdę, ale dlatego, że nie potrafisz znieść poczucia winy, samotności i odrzucenia.

Nie nastąpiło szczere przyznanie się do winy, przeprosiny ani zmiana postępowania. Pojawiło się tylko chwilowe ocieplenie relacji, obietnica poprawy lub ponowne dopuszczenie cię do wspólnoty.

8. Wciąż myślisz, że gdy pastor wreszcie zrozumie, zmieni się i zobaczy twoją lojalność, wszystko będzie dobrze.

Dlatego podejmujesz kolejne próby rozmowy, udowadniasz swoje dobre intencje i bierzesz na siebie coraz więcej odpowiedzialności. Problem polega jednak na tym, że zdrowa relacja nie może zależeć wyłącznie od cierpliwości i podporządkowania jednej strony.

9. Obwiniasz siebie za to, że nie potrafisz odejść albo postawić granic.

Myślisz: „Może jestem zbyt wrażliwy”, „może brakuje mi pokory”, „może to ja mam problem z autorytetem”. Tymczasem przez lata mogłeś być uczony, że sprzeciw wobec pastora jest sprzeciwem wobec Boga, a zadawanie pytań jest oznaką buntu.

10. Wydaje ci się, że bronisz jedności Kościoła, ale coraz bardziej tracisz własne sumienie, zdolność rozeznawania i tożsamość w Chrystusie.

Nie możesz swobodnie zadawać pytań, wyrażać wątpliwości ani podejmować osobistych decyzji. Posłuszeństwo Chrystusowi zostaje stopniowo utożsamione z lojalnością wobec pastora i organizacji.

Zdrowy pasterz nie uzależnia owiec od siebie. Nie straszy ich odejściem spod „przykrycia”, nie wymaga bezwarunkowej lojalności i nie przedstawia własnego zdania jako głosu Boga. Jego zadaniem jest prowadzić ludzi do dojrzałości w Chrystusie, a nie uczynić ich emocjonalnie i duchowo zależnymi od siebie.

Paweł nie powiedział: „Przywiążcie się do mnie, bo jestem waszym duchowym ojcem”. Napisał:

„Nie jakobyśmy byli panami nad wiarą waszą, ale jesteśmy współpracownikami waszej radości; albowiem wiarą stoicie”
2 Koryntian 1,24.

Piotr natomiast nakazał starszym:

„Paście trzodę Bożą, która jest między wami, nie z przymusu, lecz ochotnie, po Bożemu; nie dla brzydkiego zysku, lecz z oddaniem; nie jako panujący nad tymi, którzy są wam poruczeni, lecz jako wzór dla trzody”
1 Piotra 5,2–3.

A Jezus powiedział:

„Jeden jest wasz Mistrz, Chrystus, a wy wszyscy jesteście braćmi”
Mateusza 23,8.

Wyjście z niezdrowej zależności nie musi oznaczać odejścia od Boga ani od Kościoła. Czasem jest właśnie początkiem odzyskiwania prawdziwej relacji z Bogiem, własnego sumienia i wolności, do której powołał nas Chrystus.Najważniejsza różnica brzmi: zdrowy pastor może być szanowany i kochany, ale nie staje się człowiekowi niezbędny do kontaktu z Bogiem. Zdrowe przywództwo zwiększa dojrzałość, wolność sumienia i odpowiedzialność wiernego. Manipulacyjne przywództwo zwiększa zależność, strach i potrzebę aprobaty lidera. Długotrwała kontrola emocjonalna może prowadzić do lęku, dezorientacji, poczucia winy, osłabienia własnej wartości i trudności z odejściem.

Przestańcie bawić się w kościół –
https://www.facebook.com/100064697376432

Opublikuj komentarz