×

„Kiedyś byłem bliżej Boga…”

„Kiedyś byłem bliżej Boga…”

To jedno z najsmutniejszych zdań, jakie może wypowiedzieć chrześcijanin. Nie dlatego, że przeżywa trudny okres, ale dlatego, że często nawet nie zauważa, kiedy zaczął oddalać się od Chrystusa.

Rzadko dzieje się to nagle. Znacznie częściej jest to powolny proces. Najpierw słabnie pragnienie modlitwy. Potem Biblia przestaje być pokarmem, a staje się jedynie źródłem argumentów. W końcu relacja z Jezusem zostaje zastąpiona religijną rutyną.

Można regularnie uczestniczyć w spotkaniach, śpiewać pieśni, słuchać kazań, angażować się w służbę, znać odpowiedzi na pytania teologiczne i jednocześnie być dalej od Boga niż kilka lat wcześniej.

To właśnie dlatego Jezus powiedział do kościoła w Efezie: „Mam jednak przeciwko tobie to, że porzuciłeś swoją pierwszą miłość” (Obj. 2:4). Zwróćmy uwagę, że nie był to kościół pogrążony w jawnych grzechach. Potrafił rozpoznawać fałszywych nauczycieli, wytrwale znosił przeciwności i ciężko pracował dla imienia Chrystusa. Mimo to Jezus powiedział, że brakuje tego, co najważniejsze, miłości do Niego.

Czy nie jest to niebezpieczeństwo również dla nas?

Religia ma niezwykłą zdolność zastępowania relacji. Człowiek zaczyna bardziej troszczyć się o zachowanie tradycji niż o słuchanie głosu Dobrego Pasterza. Łatwiej bronić własnego systemu niż uklęknąć przed Bogiem. Łatwiej dyskutować o doktrynach niż kochać Chrystusa całym sercem.

Jezus powiedział do faryzeuszy: „Badacie Pisma, bo sądzicie, że w nich macie życie wieczne, a one składają świadectwo o Mnie. Lecz mimo to nie chcecie przyjść do Mnie, aby mieć życie” (J 5:39-40). Można więc znać Pismo, a nie przychodzić do Tego, o którym ono mówi. Można znać wersety, a zaniedbać Osobę.

Dlatego warto zadać sobie pytanie: co dziś najbardziej rozpala moje serce? Jezus czy moje poglądy? Jezus czy moja wspólnota? Jezus czy moja służba? Jezus czy religijna aktywność?

Bóg nigdy nie powołał nas do pielęgnowania rutyny. Powołał nas do chodzenia z Nim. Henoch chodził z Bogiem. Abraham był nazwany przyjacielem Boga. Dawid pragnął Jego obecności bardziej niż czegokolwiek innego. Maria usiadła u stóp Jezusa, wybierając „dobrą cząstkę”, podczas gdy Marta była pochłonięta służbą. Sam Jezus mówi: „Trwajcie we Mnie” (J 15), bo tylko wtedy przynosimy owoc.

Największym zagrożeniem dla chrześcijan nie musi dziś być ateizm ani prześladowanie, ale religijne przyzwyczajenie. Taki stan, w którym wszystko robimy „jak zawsze”, lecz nasze serce przestało bić mocniej na myśl o Chrystusie. Wtedy łatwo zacząć ufać bardziej ludziom niż Panu, bardziej systemom niż Słowu Bożemu, bardziej własnej tradycji niż prowadzeniu Ducha Świętego.

Nie chodzi o to, aby porzucić Kościół. Chodzi o to, aby nigdy nie zastąpić Jezusa kościelnictwem. Kościół ma prowadzić do Chrystusa, a nie zajmować Jego miejsce. Każda wspólnota, każdy starszy, każdy nauczyciel i każda służba mają tylko jedną misję, wskazywać na Niego.

Może więc zamiast mówić: „Kiedyś byłem bliżej Boga”, uklęknijmy dziś przed Panem i poprośmy Go słowami Dawida: „Stwórz we mnie serce czyste, o Boże, i odnów we mnie ducha prawego” (Ps 51:12).

Bo nigdy nie jest za późno, by wrócić do pierwszej miłości.

Marek
Przestańcie bawić się w kościół –
https://www.facebook.com/100064697376432

Opublikuj komentarz