Laodycejskie kłamstwo cz. 2
Laodycejskie kłamstwo prowadzi
do odrzucenia wiary w rychły i nagły powrót Chrystusa.
Czy potraficie sobie wyobrazić, co oni teraz głoszą? “Jezus nie powróci, dopóki nie zawładniemy światem. Przyjdzie dopiero wtedy, gdy Kościół obejmie władzę na Ziemi i przygotuje Jego powrót. Dopiero wtedy oddamy Mu panowanie.” Oni wyśmiewają naukę o rychłym, niespodziewanym przyjściu Chrystusa. Jezus mówił o “złym słudze”, który myślał w swym sercu: “Pan mój zwleka z przyjściem” [Mat. 24:48].
Ten rodzaj nauczania jest bezpośrednim rezultatem duchowego zanieczyszczenia, letniości i niechęci do niesienia krzyża. Człowiek rozpalony miłością do Jezusa czeka na Jego rychły powrót wołając w sercu: “Aby być z Nim, doznając Jego chwały!” Lecz teraz, gdy grzech obfituje, miłość wielu oziębła; poświęcenie i zapieranie się siebie zostało odrzucone, a Kościół szuka chwały i władzy tego świata.
Drwią z nauki o tym, że wierzący zostaną “w mgnieniu oka przemienieni” [I Kor. 15:51-52]. Odłożyli przyjście Pańskie i Pochwycenie Kościoła w odległą przyszłość, a w centrum ich zainteresowania nie są dzieła Chrystusa lecz to, co czyni sam Kościół. Największą wagę przykładają nie do wewnętrznego, duchowego wzrostu, ale do pomnażania liczby członków, zwiększania wpływów w świecie i ustanawiania Królestwa na Ziemi.
Jezus powiedział: “Oto przyjdę wkrótce” [Obj. 22:12]. Apostoł Paweł pisał: “Sami bowiem dokładnie wiecie, iż dzień Pański przyjdzie jak złodziej w nocy (…) wy zaś, bracia, nie jesteście w ciemności, aby was dzień ten jak złodziej zaskoczył” [I Tes. 5:2,4]. Piotr także potwierdza nagłe przyjście Pana: “A dzień Pański nadejdzie jak złodziej” [II Piotra 3:10].
Jezus ostrzegał kościół w Sardes, by czuwał i pokutował – inaczej zostanie zaskoczony. “Bądź czujny i utwierdź, co jeszcze pozostało (…) strzeż tego, i upamiętaj się. Jeśli tedy nie będziesz czujny, przyjdę jak złodziej, a nie dowiesz się, o której godzinie cię zaskoczę” [Obj. 3:1-3].
Dlaczego którykolwiek chrześcijanin miałby czuwać, gdyby Chrystus miał przyjść w jakiejś odległej przyszłości? Czy uwierzymy współczesnym, letnim kaznodziejom, czy też złożymy ufność w słowach Jezusa: “Dlatego i wy bądźcie gotowi, gdyż Syn Człowieczy przyjdzie o godzinie, której się nie domyślacie” [Mat. 24:44].
Nasz Pan ostrzega: “Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny” [Mat. 25:13]. Tak żyli nowotestamentowi chrześcijanie w pierwszym wieku, dzieląc Pawłowe pragnienie, by “odejść i być z Panem”. Pracowali i przestrzegali przykazań, lecz jak Abraham szukali miasta, którego budowniczym jest Bóg.
Kaznodzieje głoszący herezję pod nazwą “Królestwo Teraz” uduchawiają wszystko, co ma związek z rychłym powrotem Chrystusa. Lecz jak można uduchowić tak praktyczne przykazanie jak to: “Czuwajcie więc, bo nie wiecie, kiedy pan domu przyjdzie; czy wieczorem, czy o północy, czy gdy kur zapieje, czy rankiem. Aby, gdy przyjdzie, nie zastał was śpiącymi. To, co wam mówię, mówię wszystkim: Czuwajcie!” [Mar. 13:35-37].
Korona sprawiedliwości została zarezerwowana przez Sędziego dla tych, “którzy umiłowali przyjście Jego” [II Tym. 4:8]. Pytam Was, czy oczekujecie Jego rychłego powrotu? Czy tęsknicie za nim? Czy Jego przyjście po wybranych jest Waszą nadzieją? Apostoł Paweł napisał, abyśmy “oczekiwali błogosławionej nadziei i objawienia chwały wielkiego Boga i Zbawiciela naszego, Chrystusa Jezusa” [Tyt. 2:13].
Ostatnie słowa Jezusa w Biblii brzmią: “Tak, przyjdę wkrótce” [Obj. 22:20]. “A Duch i Oblubienica mówią: Przyjdź!” A co mówisz Ty?
Jak myślicie, kto zasiewa w umyśle Oblubienicy wątpliwości na temat powrotu jej Umiłowanego? Komu zależy na tym, by jej myśli krążyły wokół spraw tego świata – żeby koncentrowała się na budowaniu własnego królestwa zamiast na chwale Chrystusa? Kto chciałby, żeby czuła się jak porzucona wdowa, która nie spełni oczekiwań swego Oblubieńca, dopóki nie zapanuje nad światem? Z pewnością nie Duch Święty, ponieważ On woła: “Przyjdź, Panie Jezu!”
Czy Pan Jezus nakazał Kościołowi porzucić myśli o Jego przyjściu i zająć się ustanawianiem ziemskiego królestwa sprawiedliwości, czy też przykazał zakupić olej do lamp i czuwać, czekając na Jego powrót, który może nastąpić w każdym momencie? Niechaj odpowie samo Słowo! “Niechaj biodra wasze będą przepasane i świece zapalone. Wy zaś bądźcie podobni do ludzi oczekujących pana swego, aby mu zaraz otworzyć, kiedy powróci z wesela, przyjdzie i zapuka” [Łuk. 12:35-36]. Następnie Chrystus dodaje: “Błogosławieni owi słudzy, których pan, gdy przyjdzie, zastanie czuwających” [Łuk. 12:37]. Po co czuwać, po co przepasywać biodra, po co oczekiwać przyjścia Chrystusa, jeśli ma ono nastąpić w odległej przyszłości, a na razie On sam oczekuje od Kościoła działań w ramach “strategicznej walki duchowej”?
Pan dobrze wiedział, co by się stało, gdyby sam zapewnił o odłożeniu swego przyjścia na bliżej nieokreśloną przyszłość. Pojawiłaby się niedbałość, jedzenie i picie, a słudzy nie byliby gotowi na Jego powrót.
“Jeśliby zaś ów sługa rzekł w sercu swoim: Pan mój zwleka z przyjściem, i zacząłby bić sługi i służebnice, jeść, pić i upijać się, przyjdzie pan sługi owego w dniu, w którym tego nie oczekuje, i o godzinie, której nie zna, usunie go i wyznaczy mu los z niewiernymi. Ten zaś sługa, który znał wolę pana swego, a nic nie przygotował i nie postąpił według jego woli, odbierze wiele razów (…)” [Łuk. 12:45-47].
Taka ignorancja w sprawie rzeczywistego stanu duchowego Kościoła może być jedynie wynikiem zasmucenia Ducha Świętego i ogłuchnięcia na Jego głos. Jeśli Duch Boży jest zagłuszany, ludzie zaczynają się upajać własnymi iluzjami i ulegają obsesji na punkcie własnej dumy, co prowadzi do arogancji i chełpliwości, podczas gdy sąd Boży zbliża się nieuchronnie.
Dzięki Bogu za to, że istnieje uświęcona, oddzielona resztka słysząca głos Ducha Świętego – ci ludzie nie zostaną zwiedzeni ani zaskoczeni przyjściem Pana. To oni są stróżami, którzy wykryli zamysły wroga i mają odwagę obnażać fałszywe doktryny demonów. Ci, którzy słyszą to, co Duch mówi teraz do zborów, wiedzą o zamiarach samego Pana. Widzą nadchodzącą burzę, słyszą grzmoty w oddali – wiedzą, że sąd rozpocznie się od domu Bożego.
Kościół laodycejski sam zdecydował, bez żadnego prowadzenia ze strony Ducha Świętego, że nie będzie światłością świata, lecz jego władcą. Stał się największym z fałszywych nauczycieli we wszechświecie – ufnym we własną siłę i mądrość, sprawnie mieszającym kłamstwa Antychrysta z prawdą ewangelii. Postanowił zatrzeć granicę między Kościołem a światem, nakreśloną przez samego Chrystusa.
Musimy się trzymać apostolskiego nauczania
na temat Królestwa Chrystusowego.
Apostołowie widzieli w ponadnaturalnej rzeczywistości osobę Króla, który to widok był przedsmakiem wielkości i chwały Jego Królestwa [II Piotra 1:16]. Królestwo wcielonego Boga, któremu została dana wszelka władza w niebie i na ziemi, nie da się porównać z żadnym ziemskim królestwem. Jego symbolem było miasto święte, Nowe Jeruzalem, zstępujące od Boga na ziemię. Skoro Władca ma być zmartwychwstały i nieśmiertelny, podobnie będzie z Jego pomocnikami zarządzającymi Ziemią przez tysiąc lat – muszą być do Niego podobni. Jedynie wtedy może zostać ustanowiony niebiański rząd i doskonały porządek społeczny, dzięki któremu wszystkie narody będą cieszyć się pokojem.
Apostołowie zawsze dokonywali rozróżnienia pomiędzy obecnym dziełem Pana w niebie, rozpoczętym po Wniebowstąpieniu, a Jego przyszłym królewskim panowaniem na Ziemi. Jezus wrócił do Ojca, by jako Arcykapłan wstawiać się za nami po Jego prawicy. Gdy czas Jego wstawiennictwa dobiegnie końca, a Kościół, Jego Ciało, zostanie zebrane, zabrane i przemienione, wtedy i tylko wtedy powróci na Ziemię w ciele, zasiądzie na tronie w swej chwale i zacznie panować jako Sędzia i Król [Mat. 25:31]. Już w chwili wniebowstąpienia został obdarzony wszelką władzą, lecz w tej chwili ma ona charakter opatrznościowy i pozostaje niewidoczna. Jego autorytet jest najwyższy, choć na razie świat nie uznaje w Nim Króla. Widzialne Jego panowanie jest dostrzegalne w Kościele, gdzie Jego wola jest rozpoznawana przez Ducha Świętego i w Nim wykonywana przez Jego sługi.
Ziemscy władcy nie będą uznawali Jego panowania aż do chwili, gdy powróci i sam objawi się jako Król wszystkich narodów. Wtedy to “obejmie panowanie” [Obj. 19:6]. Do tego momentu Kościół musi pozostawać w tym świecie taki, jak sam Pan – odrzucony i znienawidzony. Obejmiemy panowanie wraz z Nim, dopiero wtedy, gdy On sam obejmie urząd Królewski na Ziemi.
Tak wygląda apostolska doktryna o Królestwie Chrystusowym. Różni się ono zdecydowanie od nauczania tych, którzy utrzymują, iż Chrystus powierzył nam władzę i administrowanie widzialnym Królestwem Bożym na czas Jego nieobecności oraz nakazał Kościołowi rzucić wszelkie narody pod swoje stopy i dopiero wtedy zaprosić Go do powrotu na Ziemię. Ludzie ci głoszą, że Chrystus może wrócić dopiero wtedy, gdy wszystkie narody uwierzą w Niego, a pokój i sprawiedliwość wypełnią całą Ziemię. Jest to radykalne odstępstwo od nauki apostolskiej.
Rzym rozwinął tę doktrynę (zwaną “Dominionizmem”) już wiele wieków temu. Została on sformułowana w dziele św. Augustyna pt. “O państwie Bożym”. Wedle jej założeń Kościół miał rządzić światem w zastępstwie Chrystusa. Logiczną konkluzją tego nauczania jest oddanie absolutnej władzy biskupowi Rzymu, czyli papieżowi.
Gdy pierwsza miłość stygnie, a termin powrotu Pana zostaje oddalony w bliżej nieokreśloną przyszłość, Laodycejczycy zaczynają szemrać, a niesiony codziennie krzyż uwiera ich coraz bardziej. Wreszcie pojawiają się pytania: “Czy te wszystkie zniechęcające słowa, wypowiedziane przez Pana i Jego apostołów nie odnoszą się przypadkiem do ich czasów? Czy wrogość świata wobec Kościoła ma trwać wiecznie? Czy to jest spójne z naszą niebiańską misją i Ewangelią Miłości? Czyż sam Jezus nie powiedział, że Królestwo Boże ma się rozszerzać jak zaczyniona mąka i urosnąć w wielkie drzewo jak ziarno gorczycy? Czyż nie powiedział, że została Mu dana wszelka władza? Czy nie nazwał siebie “Królem królów”? Czyż nie jest napisane, że mocarz – czyli szatan – musi być związany, zanim będziemy mogli splądrować jego dom?
W IV wieku, gdy cesarz Konstantyn Wielki “nawrócił się” i ustanowił chrześcijaństwo religią państwową, niemal wszyscy uwierzyli, że prześladowania Kościoła odeszły już do przeszłości. Zewsząd słychać było radosne okrzyki: “Szatan został związany! Nadchodzi dzień tryumfu Kościoła! Chrystus rozpoczął panowanie poprzez swój Kościół!” Wielu wierzącym wydawało się wtedy, że proroctwa [o 1000-letnim Królestwie – przyp. tłum.] wreszcie zostaną wypełnione i stanie się to, co napisano u proroków: “I pójdą narody do twojej światłości, a królowie do blasku, który jaśnieje nad tobą” [Iz. 60:3]. Jakież wielkie było ich rozczarowanie!
Dawid Wilkerson
Laodycejskie kłamstwo!
(The Laodicean Lie!)



Opublikuj komentarz