×

Jak długo będziecie kuleć na dwie strony?

Jak długo będziecie kuleć na dwie strony?

Złodziej buduje świątynię

Micheasz ukradł swojej matce sporą sumę srebrników przeznaczonych (o dziwo!) na posąg lany i ryty. Kiedy usłyszał z ust matki wypowiadane przekleństwo na złodzieja, przyznał się do kradzieży i oddał szybko pieniądze, które zostały przeznaczone dla Pana w celu sporządzenia bałwochwalczego posągu. Następnie, matka zamówiła posąg lany i ryty, który Micheasz umieścił wraz z innymi bożkami domowymi w osobistym domu Bożym, w kaplicy – jak to oddaje Biblia Gdańska. Mało tego, sporządził efod, i ustanowił syna kapłanem w swoim kościele. Wszystko co zrobił jest niezgodne z prawem Bożym zapisanym w Księgach Mojżeszowych.

Micheasz widział, intuicyjnie czuł, że coś jest nie tak. W jego pamięci tkwiły jeszcze jakieś skrawki wiedzy o tym, jak powinien postępować. Wiedział, że ani jego kaplica, ani kapłan nie są powołani zgodnie z wolą Bożą. To musiało go niepokoić, bo gdy nadarzyła się tylko okazja, a w okolicy pojawił się Lewita z Betlejem, ustanowił go kapłanem w swoim kościele. Zaproponował wynagrodzenie, jedzenie i ubiór. Jednak to co robił, nadal nie było zgodne z wolą i Prawem Bożym. Lewita, prawdopodobnie o imieniu Jehonatan (Sdz 18:30 ), mógł służyć w świątyni, ale nie mógł być kapłanem. Micheasz zbudował świątynię w oparciu o ludzkie metody. Trochę to przypomina Boży porządek, ale w rzeczywistości jest to tylko ludzka imitacja, usankcjonowanie bałaganu, bałwochwalstwa i odstępstwa.

Nie czytamy w Biblii, by Micheasz pokutował, albo przepraszał Boga za kradzież, co więcej możemy przypuszczać, że gdyby nie wiedział o przekleństwie matki nigdy nie przyznałby się do kradzieży. Zrobił to ze strachu przed konsekwencjami przekleństwa. Matka, pod przykrywką źle pojętej miłości sprowadziła do ich domu kolejny grzech, grzech bałwochwalstwa, który został zaakceptowany i zwielokrotniony przez syna.

Micheasz, przyparty do muru oddał skradzione pieniądze, a następnie ustawił bałwochwalczy posąg w przydomowym domu Bożym. Matka pobłogosławiła syna i sprawę kradzieży zamieciono pod dywan. Teraz najważniejsza stała się budowa, czy raczej rozbudowa, kościoła. W cały ten chory układ wkroczył Lewita i zaakceptował go. Teraz Micheasz spodziewał się Bożego błogosławieństwa. Akceptacja grzechu zaślepia.
[…]

Kościół budowany ludzkimi metodami

Dalej czytamy o tym jak wojownicy z pokolenia Dan zdobyli miasto Laisz i nazwali go Dan. Od tego czasu miasto to stało się siedzibą i symbolem bałwochwalstwa w Izraelu. To tutaj, za Jeroboama, ustawiono złotego cielca. W naszym fragmencie czytamy, że pięciu Danitów okradło Micheasza z bożków domowych, a Lewitę przekupili aby był kapłanem dla ich pokolenia. Jakże znamienne są słowa Micheasza „A on odpowiedział: Zabraliście mi mojego boga, którego sobie zrobiłem, i kapłana, i odchodzicie; cóż mi jeszcze pozostało?” (Sdz 18:24 ).

Widzimy ludzi którzy według własnego widzimisię, z lekceważącym stosunkiem do Bożych zasad, z całkowitą pogardą dla Bożych standardów uczynili sobie swój kościółek, postawili w nim swojego boga i czcili go. To relatywizm, uniwersalizm i ignorancja doprowadziła do bałwochwalstwa i odstępstwa. Dziwne, skomplikowane czasy…

„I postawili sobie posąg, który sobie sporządził Micheasz, na cały czas, dopóki dom Boży był w Sylo” (Sdz 18:31 ).

[…]

Poważne reformy są kosztowne a Bóg jest sprawiedliwy. Coś ważnego chciał pokazać swojemu narodowi. Przyszliście zrobić porządek ze swoimi braćmi, a wy? Czy sami jesteście w porządku? Spójrzcie, co macie w Dan!

Teraz dym unosił się nad Betel. Izraelici (być może pierwszy raz od długiego czasu), składali ofiary całopalne i pojednania. Odkupywali w ten sposób swoje grzechy i przewinienia. W Betel doszło do upamiętania i prawdziwej, szczerej pokuty. Odwołali się do usprawiedliwiającej mocy krwi ofiar.

„Ruszyli tedy wszyscy synowie izraelscy, cały lud zbrojny, i przyszli do Betelu, i tam trwali przed Panem płacząc i poszcząc w tym dniu aż do wieczora, a potem złożyli przed Panem ofiary całopalne i ofiary pojednania. I zapytali synowie izraelscy Pana tam bowiem była w tych czasach Skrzynia Przymierza Bożego, A Pinechas, syn Eleazara, syna Aarona, sprawował w tych czasach przy niej służbę – i zapytali tymi słowy: «Czy mamy ponownie wyjść do walki z Beniaminitami, naszymi braćmi, czy też tego zaniechać?» A Pan odpowiedział: «Ruszcie, gdyż jutro wydam ich w wasze ręce»” (Sdz 20:26-28 ).

W Starym Testamencie wiele rzeczy było dla Pana obrzydliwych i ohydnych. Szczególnie wszelka mieszanina z obcymi i wszelakie zapożyczenia od sąsiednich ludów. Dzisiaj kościół, wspólnoty chrześcijańskie, czerpią z tego świata. Sodoma i Gomora wchodzi coraz szerzej do świata chrześcijańskiego. Do naszego życia prywatnego, do naszych serc i wspólnot wlewa się coraz więcej rzeczy obrzydliwych i ohydnych. Bóg nie stracił dobrego smaku. To co było dla niego ohydne i obrzydliwe, nadal takim pozostaje. Bez upamiętania i pokuty każde pospolite ruszenie, nawet w dobrej sprawie, skazane jest na porażkę.

Ostatnie rozdziały Księgi Sędziów zawierają piękną lekcję dla nas – współczesnych chrześcijan. Odnowa kosztuje. Oczyszczenie i powrót do normalnego życia chrześcijańskiego wymaga poniesienia ofiar, prawdziwej pokuty, upamiętania się. Kiedy widzimy Sąd Boży rozpoczynający się od domu Bożego, nam nie wolno iść w zaparte.

Jak długo będziecie kuleć na dwie strony?

Dziś, na naszych oczach szatan objawia się jako anioł światłości i w sprytny sposób ciemne sprawy przedstawia nam w anielski miły sposób. Mamy do czynienia z imitacją i demoniczną manipulacją, z imitacją uwielbienia, imitacją społeczności, imitacją w świadectwach, imitacją nawrócenia, mówienia językami, imitacją w modlitwach, imitacją uzdrowień i imitacją za kazalnicą. Nie wszystkie znaki i cuda pochodzą od Boga! To jest mglisty i straszny czas dla kościoła. Duch Antychrysta, duch nieprawości i ostry obłęd to wszystko miało nadejść w ostatnich dniach dni ostatnich. Oddech tego ducha czujemy na plecach. Jezus zapowiedział, że w tym czasie przyjdzie WIELU i zwiodą WIELU. To zbyt poważna sprawa aby ją zlekceważyć. Tymczasem ludzie stają się coraz bardziej faktoodporni.

W naszych czasach zaniedbuje się właściwy, treściwy pokarm, studium Bożego Słowa, a przede wszystkim zaniedbana jest ochrona duchowych drzwi do kościoła. Wiele bram i drzwi kościoła jest pootwieranych na rozcież i nieprzyjaciel wchodzi niezauważony. Dzieje się tak, ponieważ kościół zaniedbał służbę strażniczą i odźwierną. Czas zatroszczyć się o nasze bramy, o drzwi do naszych zborów. Niektóre są zburzone przez wieloletnie zaniedbania, popadły w ruinę, w wielu nie ma od dawna strażników, nie ma proroków. Waga biblijnych proroctw jest coraz mniejsza. Uznaliśmy, że ta służba nie jest potrzebna, i stało się to właśnie w czasach, gdy powinna mieć ona najwyższy priorytet.

Na koniec chciałbym podzielić się kilkoma ważnymi myślami ze Szkoły Chrystusa pastora Berta H. Clendennena;

„Musimy powrócić do przewodnictwa Ducha Świętego. Inną pułapką jest paraliżowanie kościoła poprzez kompromis. Ewangelia Jana 17:14 uczy nas, że powinniśmy być oddzieleni od świata. Przyjaźń ze światem to wrogość wobec Boga (Jk 4:4 ). Chrystus umieścił kościół w świecie, lecz to szatan umieścił świat w kościele. Dobrą ilustracją tego przykładu jest łódź. Łódź znakomicie funkcjonuje w wodzie, lecz tonie gdy woda dostanie się do środka. Szatan wie, że Bóg musi rozprawić się ze świeckim kościołem. Dlatego kieruje nas do miejsca, w którym Bóg będzie naszym przeciwnikiem. Pomyślcie o tym. Istnieją też inne dziedziny kompromisu, które powodują utratę błogosławieństwa, mocy, świadectwa, czystości i możliwości działania. Nasz przeciwnik chciałby z grzechu kompromisu uczynić zaletę. Udało mu się to w przypadku milionów ludzi. W imię miłości tolerujemy fałsz. Wierząc temu kłamstwu, wielu ludzi tak jak Samson zostało pozbawionych swej mocy. Stosują «dyscyplinę partyjną». To sprowadziło na kościół poważne problemy. Bóg zdecydowanie namawia nas do oddzielenia się od fałszywej doktryny i fałszywej praktyki”.

„Dzisiejsza rzekoma «Oblubienica Chrystusa» przywdziała strój nierządnicy. Zamiast nieskazitelnej sukni ślubnej świętości, przystroiła się w szatę zbrukaną brudem tego świata, która jest wygnieciona na znak duchowego cudzołóstwa. By doprowadzić się do tak odrażającego stanu, najpierw musiała być doprowadzona do niepewności odnośnie prawdy. Drugorzędność doktrynalnej prawdy i położenie wielkiego nacisku na indywidualne doświadczenia, stworzyło sprzyjającą atmosferę, w której łatwo uwierzyć w rażący nonsens lub wierutne kłamstwo. W takiej samej atmosferze można przestać wierzyć w prawdę absolutną, bez podnoszenia kwestii czy jest obiektywnie prawdziwa, czy nie. Kościół cudzołoży ze światem, wrogiem Boga, do tego stopnia, że utracił swoją tożsamość i nie wie po co istnieje. Z powodu braku prawdy, Kościół staje się coraz bardziej anemiczny i cierpi na amnezję, nieświadomy, że jego siły i prawo przysługujące mu z urodzenia już go opuściły.

Dla zgubionych kościół najpierw musiał być doprowadzony do miejsca niepewności odnośnie prawdy. Bawienie się z doktrynalną prawdą i wielki nacisk na przeżycia stworzyły klimat, w którym wierzy się w nonsens i błąd. W tym samym klimacie można nie wierzyć w niepodważalną prawdę, bez zadawania pytań odnośnie prawdy obiektywnej lub fałszu”.

„Postępowanie we właściwy sposób wymaga więcej odwagi, niż cokolwiek innego. W dzisiejszych czasach ekumenicznej atmosfery, kiedy wszystko staje się kościołem a współcześni zielonoświątkowcy łączą się z innymi, udając tworzenie prawdziwych doktryn Bożych, uczeń musi mieć dużo odwagi, by stanąć po stronie prawdy. To jest równoznaczne z tanią łaską. Odważny uczeń musi przeciwstawić się temu. Tanią łaskę sprzedaje się na bazarach, jak kiedyś podróbki. Sakramenty, przebaczenie grzechów, chrzest, i wyznania wiary rozdawane są po obniżonych cenach. Współczesny kościół głosi niebo bez piekła, wieczerzę bez dyscypliny, członkostwo w kościele bez owoców sprawiedliwości, a porwany w wir taniej łaski, nie głosi całej prawdy Bożej, bojąc się urazić tych, którzy przeceniają łaskę”.

„Jakież niewymowne zło idzie za małym odstępstwem od wzorca. Sodomici przy świątyni. Popatrzcie na kościół przed reformacją: Bogobojni ludzie byli mordowani, ponieważ odważyli się demaskować kazirodztwo przywódców kościoła grzeszących z własną rodziną. Wszelkie możliwe niegodziwości powstają z małego odstępstwa od wzorca. Teraz akceptowany jest nawet homoseksualizm. Popatrzcie na kościół ewangeliczny obecnie. Co widzicie? Popełniane są różne grzechy. Co do tego doprowadziło? Bawienie się z doktryną! Nauczanie, że Boga nie obchodzi, w co my wierzymy. Święta doktryna tworzy świętych ludzi. Nieświęta doktryna tworzy nieświętych ludzi. Obecnie w nawoływaniu do jedności widzimy bawienie się z prawdą. Czy zauważyliście, że kiedy z czegoś każą zrezygnować, to nigdy z tego, co fałszywe? Słyszałem jednego tak zwanego zielonoświątkowca, który nawoływał do jedności i mówił, że musimy zrezygnować z niektórych prawd, w które wierzymy, by dojść do jedności, którą chcą stworzyć między nami i kościołem rzymskim. Nigdy nie słyszałem żadnego z tych szarlatanów, mówiącego do kościoła rzymskiego, «Jeżeli ma dojść do jedności, to wy musicie zrezygnować z przeistoczenia i oddawania czci Bogu w opłatku. Musicie zrezygnować z nauczania, że Maria jest współodkupicielką z Chrystusem». Tego nie wspominają. Zawsze mówią wierzącemu według Biblii, by zrezygnował z prawdy. Kiedy odchodzimy od tej prawdy, w Kościele pojawiają się straszne rzeczy”.

„Wtedy Eliasz przystąpił do całego ludu i rzekł: „Jak długo będziecie kuleć na dwie strony? Jeżeli Pan jest Bogiem, idźcie za nim, a jeżeli Baal, idźcie za nim!» Lecz lud nie odrzekł mu ani słowa” (1Krl 18:21 ).


Fragmenty z artykułu; „Szokujące poselstwo pewnego Lewity”
https://ezechiela.blogspot.com/2016/03/szokujace-poselstwo-pewnego-lewity.html

Opublikuj komentarz