Paulina…
Przez ostatnie cztery lata obserwuje zjawisko Nones & Dones czyli kościelnych uchodźców. Ponieważ sam zaliczam się do tej grupy, jestem żywo zainteresowany losem tych, którzy z różnych powodów odchodzą z kościoła, wspólnoty, zboru czy para-kościelnej organizacji.
Jedną z głównych przyczyn odejść obok duchowych nadużyć, hipokryzji i zgorszenia jest rozczarowanie. Powierzchowność nawrócenia [ m.in. dzięki „modlitwie grzesznika”], niewłaściwe oczekiwania co do kościoła i Boga, niezrozumienie czym jest Kościół – eklezja, czym jest chrześcijaństwo. Wreszcie wszelka ułuda I fałszywe poczucie bezpieczeństwa powodują rozczarowania wynikające z niespełnionych oczekiwań.
Fajne kościoły i wspólnoty reklamują siebie jako towar. „Przyjdź do nas będzie fajnie, zaopiekujemy się tobą”. „Uwierz, a Bóg spełni wszystkie Twoje marzenia.”
Po przyjęciu Chrystusa do swojego serca wiele osób porządkuje swoje życie, nawet zostaje uwolnionych od grzechu, ale z czasem otwiera się na działanie zła i ludzie odchodzą i wracają na stare „śmieci” a ich życie, staje się jeszcze gorsze niż poprzednio.
Przed takim stanem przestrzegał Jezus: „A gdy nieczysty duch wyjdzie z człowieka, chodzi po miejscach bezwodnych, szukając odpoczynku, ale nie znajduje. Wtedy mówi: Wrócę do swojego domu, z którego wyszedłem; i przychodząc, znajduje go [WOLNYM] niezajętym, zamiecionym i przyozdobionym. Wtedy idzie i bierze z sobą siedem innych duchów gorszych od siebie, i gdy wejdą tam, mieszkają; i końcowy stan tego człowieka jest gorszy, niż początkowy. Tak też będzie i z tym złym pokoleniem.” Mateusza 12:43-45
Koniecznie trzeba zwrócić uwagę na frazę; z tym złym pokoleniem. To o czym mówił Jezus nie dotyczy pojedynczych osób, ale całego pokolenia. Nieco później Piotr nawołuje ludzi; „Ratujcie się od tego przewrotnego pokolenia.” Dzieje Apostolskie 2:40
Skąd odchodzą – dokąd zmierzają? Jest dość spora grupa ludzi, zwłaszcza byłych Świadków Jehowy, którzy wracają do tego złego pokolenia, „do świata”, stają się „światowymi światusami”. Wielu z nich z tego powodu doświadcza depresji. Wówczas całe swoje zaufanie składają w psychologii, psychoterapii i lekach. Niektórzy zmierzają w kierunku ateizmu czy religii rodzimych. U byłych, z całym szacunkiem do nich obserwuję, „syndrom zerwanego z łańcucha”. Teraz to dopiero czuję się wolnym, wszystko mogę, nikt mi niczego nie zabrania…
Mam na myśli byłych ŚJ, byłych katolików, ewangelicznie wierzących ,(byłe baptystki) którzy uwolnili się z okowów RELIGII i przypadek chrześcijan którzy uwolnili się z kajdan europejskości, poczuli wiatr w żaglach i znaleźli wspaniałe miejsce na ziemi w wolnej Ameryce. To jednak jest ułuda wolności. W jednej z pieśni chrześcijańskich śpiewaliśmy: „Zawsze jednak musisz komuś służyć, chcesz czy nie chcesz...”
https://www.youtube.com/watch?v=ho9bnhSeJJU
Zwrot „przeklęty, kto polega na człowieku” pochodzi z Księgi Jeremiasza 17:5 i oznacza, że człowiek, który ufa bardziej śmiertelnikom (ludziom) niż Bogu, odwraca serce od Wiekuistego, a tym samym naraża się na utratę Bożego błogosławieństwa i Jego opieki, czyniąc sobie oparcie w kruchych filarach życia. Jest to ostrzeżenie przed poleganiem na ludzkiej sile czy mądrości zamiast na Bogu
Przeklęty kto polega na człowieku … również na sobie samym. Przeklęty, to piętno bałaganu w duszy które czyni człowieka na powrót niewolnikami ludzkiej „wolności”, często egoistycznej swawoli.
Sporo na temat takich odejść napisał apostoł Piotr. Ten sam co nawoływał by ratować się z tego złego pokolenia. „Obiecując im wolność, sami są niewolnikami zepsucia. Bowiem przez kogo ktoś jest pokonany, przez tego też jest zniewolony. Jeżeli bowiem uciekli od brudów tego świata przez pełniejsze poznanie Pana i Zbawiciela, Jezusa Chrystusa, ponownie przez nie zostali uwikłani i są pokonani, to dla nich to, co ostatnie, stało się gorsze od tego, co pierwsze.” 2 List Piotra 2:19-20:
Musimy pamiętać, że diabeł posługuje się ludźmi i okolicznościami. Zaczyna od zwątpienia . Zasiewa wątpliwości czy aby na pewno…
„Jeżeli bowiem uciekli od brudów tego świata przez pełniejsze poznanie Pana i Zbawiciela, Jezusa Chrystusa, ponownie przez nie zostali uwikłani i są pokonani, to dla nich to, co ostatnie, stało się gorsze od tego, co pierwsze. Albowiem lepiej byłoby dla nich nie poznać pełniej drogi sprawiedliwości, niż gdy poznając ją pełniej, odwrócić się od przekazanego im świętego przykazania. A zdarzyło się im to zgodnie z treścią prawdziwego przysłowia: Wraca pies do swoich wymiocin, a świnia, która umyła się do tarzania się w błocie.” 2 List Piotra 2:20-22
Nie pozwól aby ktoś zafajdał twoje wysprzątane wnętrze.
Nie wracaj do wymiocin….
„Drogo zostaliście kupieni; nie stawajcie się niewolnikami ludzi.” 1 Koryntian 7:23
„A posiany między ciernie to ten, który słucha słowa, ale troski tego świata i ułuda bogactwa [dobrobytu] zagłuszają [zakleszczają] słowo i staje się on bezowocny.” Mateusza 13:22:
„Natomiast zachęcajcie się wzajemnie każdego dnia, póki mówi się o tym dzisiaj, aby nikt z was nie był zatwardziały przez oszustwo [ułudę] grzechu.” List do Hebrajczyków 3:13
Kto ulega rozczarowaniu zborem, społecznością? To osoby, które nie przyszły tam w poszukiwaniu Boga i społeczności z ludźmi wierzącymi. Oni przyszli tylko do zboru, wspólnoty. Dlaczego? Bo poczuli się tam dobrze. Zostali zaopiekowani, ktoś się nimi interesował. Znaleźli dobre towarzystwo na tzw. wyższym poziomie. Można było się spotykać przy muzyce, zabawie rozmowach bez wulgaryzmów i alkoholu. Czuli, że to jest też dobre miejsce dla ich dzieci.
Dlaczego się rozczarowali. Bo społeczność to nie towarzystwo wzajemnej adoracji. Z czasem oczekuje, że nowi bracia, siostry będą chcieli upodabniać się do Chrystusa i tu zaczynają się schody. Oni nie po to przyszli by iść za Jezusem, by być jak On. Ktoś im powiedział, że jak odmówili „modlitwę grzesznika” to są zbawieni zatem nic i nikt ich nie wyrwie z ręki Pana. Teraz już będzie tylko lepiej. A wcale tak się nie dzieje. Przychodzi brak pracy, zmęczenie, dzieci, współmałżonkowie. Inni członkowie społeczności próbują doradzać, tłumaczyć, prosić. Ale takie drogi jak modlitwa, pokuta, uniżenie to tylko niemodne slogany. Zupełnie nie do przyjęcia przez tych co szukali „tylko” akceptacji dla samych siebie, takich jacy są. To nie może się udać.
Gdzie tkwi błąd? a no, do czego społeczność zaprasza do tego przychodzą ludzie i tego oczekują. Koncerty, przyjęcia, spotkania, kawki, ciasteczka, zabawy. Dopóki zbory będą głosić i promować wspólnotę a nie Chrystusa, dopóty, będą zniechęceni, rozczarowani, zbuntowani. I żeby nie było, po obu stronach. Bo jak członkowie wspólnoty, którzy szczerze i z oddaniem zaangażowali się we wszelką pomoc nowym osobom usłyszą, że to było złe. Jeśli z troską i miłością próbowali wskazywać Boże drogi, a teraz dowiadują się, że stawiali wysokie wymagania i są legalistami, też się zniechęcają. Nie będą inwestować w kolejnych „nowych”. Zbory stają się martwe skostniałe, smutne, albo udają, że ich to nie zabolało i znowu co niedziela wznoszą pieśni, piją kawę, jedzą ciastko i wracają do duchowo pustego przez cały tydzień domu.
Czy można tego uniknąć? Trzeba bezwzględnie wrócić do podstaw kościoła – eklezji z pierwszego wieku. Dotyczy to zarówno członków wspólnot, jak i „nowych”, którzy decydują się dołączyć. Kto najpierw znalazł Boga, a potem zbór, z czasem może odejdzie od zboru, ale nigdy nie wróci do…
Ponieważ wiele osób ma problem dlaczego w tytule jest imię Paulina. Ktoś zapytał, czy ja się podszywam pod Paulinę. Paulina jest dla mnie pewnym symbolem problemów 'Kościelnych uchodźców’. Podaję link do interesującego wywiadu z Pauliną – 'Byłam Baptystką’.
https://www.youtube.com/watch?v=OGeZUqHm_fI



Opublikuj komentarz