Chrześcijanin tylko z nazwy
Nasz Pan potrząsa obecnie naszym narodem. Niedługo zobaczymy spełnienie proroctwa Izajasza. Bóg postąpi z nami tak jak to uczynił z Sodomą i Gomorą, ponieważ “chłopiec porywa się na starca, a nikczemnik na poważanego” (Izajasza 3:5).
Kiedy wkrótce Pan zacznie ukracać dni naszej pomyślności i dobrobytu, Jego sprawiedliwe sądy staną się oczywiste dla każdego. A kiedy “ów dzień” będzie się zbliżał, wielu będzie twierdziło, że są zaślubieni Chrystusowi. Jednakże będą z Nim złączeni tylko z nazwy. Tragiczne jest to, że nie będą wcale do Niego należeć.
Będziemy również świadkami niezwykłej sceny z przypowieści Jezusa: “A gdy oblubieniec długo nie nadchodził, zdrzemnęły się wszystkie i zasnęły” (Mateusza 25:5). Wszystkie panny, zarówno głupie jak i mądre, usnęły. Chrystus opisuje drzemiący kościół tuż przed Jego przyjściem. Ostrzega w Ewangelii Marka: “Czuwajcie więc, bo nie wiecie, kiedy pan domu przyjdzie: czy wieczorem, czy o północy, czy gdy kur zapieje, czy rankiem. Aby gdy przyjdzie, nie zastał was śpiącymi. To, co wam mówię, mówię wszystkim: Czuwajcie!” (Marka 13:35-37).
Trudno mi było pojąć ten obraz zarysowany w przypowieści Chrystusa. Jakże te mądre panny mogły tak po prostu zasnąć? Jakże jakikolwiek pobożny sługa, który od tak dawna przygotowywał się na powrót Jezusa, może spać, gdy zbliża się Pan?
Wtedy zacząłem dostrzegać twardą prawdę przypowieści Jezusa. Przypomniałem sobie proroctwo Chrystusa, że w czasach ostatecznych będzie miało miejsce wielkie odstępstwo w kościele. Potem przypomniałem sobie napomnienie Pawła: “już nadeszła pora, abyście się ze snu obudzili, albowiem teraz bliższe jest nasze zbawienie, niż kiedy uwierzyliśmy” (Rzymian 13:11). Ostrzeżenie Pawła sugeruje, że tuż przed przyjściem Jezusa, wielki sen ogarnie rzesze chrześcijan. Nawet sprawiedliwi znajdą się w niebezpieczeństwie zapadnięcia w sen.
Paweł ostrzegał także: “Dlatego powiedziano: Obudź się, który śpisz, i powstań z martwych, a zajaśnieje ci Chrystus. Baczcie więc pilnie, jak macie postępować, nie jako niemądrzy, lecz jako mądrzy, wykorzystując czas, gdyż dni są złe” (Efezjan 5:14-16). Apostoł nalega: “Obudźcie się święci. Nie bądźcie śpiącymi pannami. Bądźcie mądrzy i uważnie wypatrujcie przyjścia Pana”.
Nie miejcie wątpliwości odnośnie tego, kto jest adresatem tych słów. Paweł mówi do: “naśladowców Boga… umiłowanych dzieci” (Efezjan 5:1). Mówi także: “Przeto nie śpijmy jak inni, lecz czuwajmy i bądźmy trzeźwi. Albowiem ci, którzy śpią, w nocy śpią, a ci, którzy się upijają, w nocy się upijają” (1 Tesaloniczan 5:6-7).
Wielu wierzących zostanie poddanych próbie przez to wielkie uśpienie. W chwili obecnej żyjemy w godzinie ciemności, a północ szybko się zbliża. Przyjście naszego Pana jest bliższe niż kiedykolwiek wcześniej. Jednak patrząc wokoło, widzę jak wielu wierzących zapada w głęboki sen. Doprawdy, w miarę upływu lat ten duch senności ogarnął już ogromne rzesze.
Weźmy pod uwagę człowieka, który twierdzi, że jest chrześcijaninem. Ten człowiek rzadko się modli, albo wcale. Spędza jednak wiele godzin przed telewizorem oglądając sport. Ma czas na hobby, wypoczynek, polowanie i chodzenie na ryby, ale zupełnie nie znajduje czasu dla Pana.
Bóg jest miłosierny dla tego człowieka. Błogosławi go, zapewnia mu powodzenie i zabezpiecza potrzeby jego rodziny. Jednak ten sam człowiek, który twierdzi, że kocha Chrystusa nie może znaleźć nawet pięciu minut, by upaść na kolana i powiedzieć: “Dziękuję Ci, Panie”. Znalazł się w niebezpieczeństwie stania się chrześcijaninem tylko z nazwy.
Popatrzmy na kobietę, która mówi, że jest chrześcijanką. Spędza wiele godzin rozmawiając z przyjaciółkami przez telefon. Każdego wieczoru znajduje czas na oglądanie swoich ulubionych programów telewizyjnych. Zabija mnóstwo czasu czytając. Jednak nie ma czasu na zażyłość z Jezusem. Jeśli się modli, to tylko sporadycznie lub kiedy jej rodzina znajduje się w kryzysie. Jednak Pan nie zaprząta po prostu jej myśli. Ona również znajduje się w niebezpieczeństwie stania się chrześcijanką tylko z nazwy.
Tacy wierzący nie są przygotowani na przyjście swego Pana. Z każdym mijającym dniem ich światło przygasa. Skromna więź jaką mają z Jezusem powoli zamiera. A jednak Pismo Święte wyraźnie ostrzega: “jakże my ujdziemy cało, jeżeli zlekceważymy tak wielkie zbawienie?” (Hebrajczyków 2:3).
Dlaczego Pan miałby chcieć tego, by mieć przy sobie w niebie śpiących, letnich, obojętnych uczniów? Dlaczego miałby chcieć tych, którzy wstydzą się Go tu na ziemi, których nudzą Boże sprawy, którzy zupełnie nie dbają o kościół, wspólnotę i zażyłość z Chrystusem? Naszym celem w niebie będzie wielbienie Pana i służenie Mu na zawsze. Jakże ktoś miałby tam cieszyć się z wieczności, jeśli tutaj nie może znieść chodzenia w społeczności z Jezusem?
Być może niektórzy powiedzą: “Wszystko się zmieni, kiedy umrę. Będę natychmiast przemieniony. Pan da mi wtedy nowe serce. Wtedy będę chciał Go wielbić”.
Odpowiedziałbym na to, że śmierć niczego nie zmienia. Okażesz się wtedy taki, jaki jesteś teraz. Kiedy staniesz przed Panem będziesz miał taki sam charakter jak tu na ziemi. Jeśli jesteś teraz próżniakiem, to wtedy też będziesz miał taki charakter. Jeśli umrzesz jako wierzący o rozdwojonym sercu, jako chrześcijanin tylko z nazwy, to takim też okażesz się w dniu sądu.
Biblia mówi, że wszyscy musimy stanąć przed sądem Chrystusowym. Kiedy ten czas nadejdzie Pan poprosi nas, byśmy zdali sprawę ze swego życia. Zażąda dokładnego sprawozdania z tego, jak spędzaliśmy nasz czas. Co zamierzasz Mu odpowiedzieć? On zapisuje wszystko, co mówisz i robisz tutaj na ziemi. Nie będziesz w stanie niczemu zaprzeczyć, kiedy otworzy niebiańskie zapiski. Czy Jego księga ujawni, że prawie nigdy o Nim nie myślałeś?
Możesz twierdzić: “Cóż, wiem, że Bóg mnie kocha”.
Odpowiem na to: “Z całą pewnością. Tego dnia będzie też wielu takich jak ty, których Pan kocha. Jednak jest On także Bogiem sprawiedliwości i prawości. Dlatego też Jego lud poginął na starotestamentowej pustyni pogrążony w buncie, pomimo tego, że Biblia wielokrotnie powtarza, iż Bóg ich kochał. Prawda jest taka, że tamci nigdy nie zezwolili na to, by ich serca zostały przemienione, a wielu podąża dziś tą samą drogą”.
Nie zrozum tego źle. Bóg kocha swój skruszony, aczkolwiek drzemiący lud i tęskni za nim. Wszystko, czego od niego oczekuje to otwarcie serca na Jego głos i żarliwość w tym, by Go usłyszeć. Jednak, chociaż słyszą jedno ostrzeżenie za drugim, wielu z prawdziwych wierzących również ignoruje Pana i lekceważy Jego dar zbawienia. W moim duchu słyszę jak Jezus mówi o takich ludziach: “Oni Mnie nie tylko lekceważą. Nie tylko porzucili całą żarliwość do Mnie, ale nawet o Mnie nie pomyślą. Myśl o Mnie nawet nie przejdzie im już przez głowę”.
Fragment z artykułu: „Chrześcijanin z nazwy”
http://www.tscpulpitseries.org/polish/ts040329.htm



Opublikuj komentarz