Zaskakująca przesyłka
Przed nami trzecia część opowiadania, zapisana w rozdziale dziewiętnastym. Ponownie bohaterem jest Lewita, prawdopodobnie ten sam kapłan z domu Micheasza, a następnie ze świątyni w Dan. Dowiadujemy się, że Lewita miał żonę, właściwie nałożnicę, żonę drugorzędną, konkubinę. Czytamy, że była mu niewierna i odeszła do domu swojego ojca. Lewita, prawdopodobnie zakochany w niej, ruszył do teścia, aby odzyskać kobietę i zabrać ze sobą z powrotem do domu.
Teść ucieszył się z wizyty zięcia, ale z niewiadomych przyczyn zwlekał z ich odjazdem. Ta zwłoka sporo go kosztowała.
Kiedy Lewita z żoną wracał wreszcie do domu, słońce zbliżało się ku zachodowi. Ponieważ nie zdążyli przed nocą dotrzeć na miejsce, musieli gdzieś przenocować. Mieli do wyboru pogańskie Jebus (Jeruzalem), lub zamieszkaną przez braci Gibeę. Szybko jednak okazało się, że bracia są niezbyt gościnni, i będą musieli zanocować na placu miejskim.
Prawdopodobnie nocowali by „pod chmurką”, gdyby nie pewien starzec, obcy przybysz, ziomek Lewity, który zabrał ich do swego domu i ugościł z życzliwością. Kiedy wieczerza dobiegała końca do drzwi gospodarza zaczęli dobijać się sąsiedzi. Dalej czytamy, że oto niektórzy mieszkańcy miasta chcieli się zabawić i obcować cieleśnie z Lewitą.
Mamy tutaj sytuację dokładnie taką samą, jak dobrze nam znana historia Lota, z Sodomą i Gomorą w tle. Taka sama grzeszna niegodziwość mieszkańców. Tyle, że tutaj są to ludzie z narodu wybranego przez Boga. Pozycja kobiet, żon, córek w tamtych czasach była taka, jaka była. Gospodarz był więc gotowy poświęcić swoją córkę i kobietę Lewity, aby tylko Lewicie nic złego się nie stało. W kolejnych wierszach czytamy, że niegodziwi bracia Beniamici z Gibei gwałcili żonę przybysza tak długo, iż ta z wycieńczenia zmarła. Co zrobił Lewita?
„A gdy przyszedł do swojego domu, wziął nóż, pochwycił swoją nałożnicę i pokrajał ją członek za członkiem na dwanaście kawałów i rozesłał po całym obszarze Izraela. Każdy, kto to widział, mówił: Nie było i nie widziano takiej rzeczy od czasu wyjścia synów izraelskich z ziemi egipskiej aż do dnia dzisiejszego. Rozważcie to sobie, naradźcie się i rozpowiadajcie!” (Sdz 19:29-30 ).
Lewita rozesłał do całego narodu izraelskiego wiadomość z szokującą zawartością. Czytamy, że ten swoisty manifest zadziałał i „cały zbór zgromadził się jak jeden mąż”. Lewita tylko w taki, drastyczny sposób mógł wstrząsnąć zdemoralizowanym Izraelem. Być może ktoś pomyślał: Co za szaleniec, a jaki faryzeusz z niego! Sam nie jest w porządku a wzywa do walki. Kto mu dał prawo do osądzania ludu Bożego? Co to za bzdury nam tutaj przysłał. On nie ma miłości, tylko jątrzy i skłóca ze sobą braci. Patrzcie no, znalazł się jakiś staroświecki sfrustrowany skansen i co on sobie myśli, że będzie nas teraz ustawiał?!
Każde pokolenie potrzebuje „szalonych” proroków. Noe wydawał się niespełna rozumu gdy budował arkę i zapowiadał deszcz. Tak samo Eliasz, gdy wystąpił przeciw wpływowym politykom i teologom w Izraelu. Podobnie Jeremiasz, zapowiadający niewolę, podczas gdy wszyscy wokół zwiastowali pokój. Do tego grona należy i Jan Chrzciciel, który przeciwstawił się władzy i głosił upamiętanie. Takim „szalonym” prorokiem był Lewita z Księgi Sędziów. I my, potrzebujemy dzisiaj bezkompromisowych proroków, mających odwagę głosić wstrząsające poselstwo i iść pod prąd.
Kiedyś, Bożych proroków przecinano piłą i palono na stosie. Teraz metody izolacji i unicestwiania są bardziej humanitarne. Zamyka się im usta w białych rękawiczkach. Ich przeciwnicy mają do dyspozycji specjalnie przygotowane kazania, socjotechniczne wystąpienie telewizyjne, spreparowane pomówienia, jakieś dziwne sugestie, okazjonalne epitety. Obecnie, w bardziej cywilizowany sposób pozbywa się współczesnych odźwiernych i strażników – proroków. Podziękowaliśmy im, powiedzieliśmy, że ich służba jest przeżytkiem, jest niemodna i dzisiaj już nikomu niepotrzebna. Prorok stał się osobą mającą każdego poklepywać przyjaźnie po plecach. Dzisiejsi przywódcy religijni i całe wspólnoty nie potrzebują i nie chcą biadolących Jeremiaszy, czy czepiających się wszystkiego Eliaszy. Boją się ich. Potrzebują natomiast dużej ilości pochlebców.
Prorok od Pana był i nadal jest człowiekiem niewygodnym, nadal działa najczęściej w pojedynkę, jest uważany za dziwaka, a czasami za człowieka szalonego i niebezpiecznego. Tu nic, przez wieki się nie zmieniło. Prorok jest dla wielu niebezpieczny, godny by go uciszyć, w jakiś sprytny sposób odizolować. Wierzę, że Bóg wzbudzał i nadal wzbudza proroków, których należy szanować i z należytą uwagą słuchać, i im bardziej są na uboczu, tym większe prawdopodobieństwo, że mają pełnomocnictwo z góry.
„Dość! Hańba! Droga Prawdy jest pohańbiona…!”.
Przez stulecia wielu wyśmiewa się z tego typu Lewitów, którzy z determinacją powstają, uderzają pięścią w stół i wołają: „Dość! Hańba! Droga Prawdy jest pohańbiona…!”.
Żadne ruchy masowe, festiwale, marsze, żadne inne mega wydarzenia nie przyniosą duchowego przełomu, ani prawdziwego ożywienia dopóki Droga Prawdy będzie pohańbiona. Dopóki będzie rozdwojenie pomiędzy Betel a Dan, pomiędzy domem Bożym, a domem ludzkim, pomiędzy Chrystusem a Belialem. Dzisiaj mamy tak wiele tragicznej mieszaniny dookoła nas, tyle imitacji, podróbek świętości, rzeczy prawie dobrych, i aniołów światłości.
Widzimy postępujące odstępstwo, spustoszenie i chaos teologiczny o niespotykanych dotąd rozmiarach. Ewangelia jest rozmydlona. Uniwersalizm, relatywizm i permisywizm udziela się coraz częściej chrześcijańskim pastorom i kaznodziejom. Coraz łatwiej jest nam iść na kompromis ze światem. Zmieniają się standardy moralne. Sodoma i Gomora w świecie chrześcijańskim!
Musimy być świadomi tego, że odstępstwo we wspólnotach posuwa się w galopującym tempie głównie w czterech kierunkach. Po pierwsze – ekumenizm, po drugie zapotrzebowanie na rozrywkę w kościele, czyli kościół cool&crazy, po trzecie kościół korporacyjny: miły, przyjazny dla wszystkich, kościół świadomy celu; a po czwarte, okultystyczny mistycyzm New Age z jego duchowością, która jest wprowadzana do wspólnot. To są te cztery kierunki, które doprowadzają chrześcijaństwo do upadku ideologicznego, doktrynalnego i moralnego, a w konsekwencji, do starć bratobójczych.
Pamiętajmy, że zwiedzenie jest na początku subtelne, ukryte pod pięknymi hasłami. Przedstawione jest, jako piękna idea aby wywyższyć Jezusa, ogłosić Go rodakom. Jest to przekaz o miłości. Potem mija kilka lat, albo miesięcy, a już widzimy, że w tle tych wydarzeń, tak naprawdę w centrum jest Watykan, polityka religijna i tragiczna mieszanina różnych zwiedzeń. Najważniejszy staje się człowiek, gwiazdy telewizyjne, różnego rodzaju i pochodzenia showmani.
Dlatego, w myśl apostoła Pawła proszę: wszystko sprawdzajcie. Przyjeżdża kaznodzieja, pięknie mówi, dzieją się nadnaturalne rzeczy. Zadaj sobie trud, zapytaj o kontekst, dowiedz się skąd przyjeżdża, kto go posyła, z kim współpracuje, czego naucza on sam i jego wspólnota, Podobnie rzecz ma się z książką, którą czytasz lub chcesz kupić, oraz z kazaniem wysłuchanym w Internecie. Co i kto za tym stoi, jakie nauczanie, jaka duchowość?
Fragment artykułu; „Szokujące poselstwo pewnego Lewity”
https://ezechiela.blogspot.com/2016/03/szokujace-poselstwo-pewnego-lewity.html



Opublikuj komentarz