×

Wszystkolubne chrześcijaństwo

Wszystkolubne chrześcijaństwo

Pierwsze wspólnoty chrześcijan były bardziej radykalne, „nie splamieni przez świat”, a chrześcijaństwo bardziej klarowne, wyraziste. Dzisiaj problemem jest chrześcijaństwo wszystkolubne, nijakie, bez jakiegoś stabilnego, wyrazistego, prostego i trwałego kręgosłupa.

Współcześni chrześcijanie lubią i akceptują wszystko na czym tylko widnieje naklejka ze słowem Jezus, nie wnikając w duchową głębię, w to, co i kto za tą naklejką stoi. Lubią jednocześnie konserwatystów i liberałów, lubią teologów katolickich, protestanckich i świeckich, ateistycznych filozofów, lubią uwielbienie, ale też lubią całe mnóstwo świeckich piosenkarzy, których życie jest dalekie lub nawet przeciwne Bogu. Nie ważne, że ci śpiewają i promują rzeczy które z Ewangelią, a nawet z e zwykłą przyzwoitością nie maja nic wspólnego. Piszą, że kochają Jezusa, ale mają jeszcze u swojego boku całe mnóstwo innych idoli. Jednego lata krzyczą należę do Jezusa, nie wstydzę się Jezusa, a drugiego lata pozują do nagiej sesji czy grają swoje role w filmach promującym cudzołóstwo i rozwiązłość. Wśród ulubionych książek piszą Biblia, a do tego dodają podręczniki do parapsychologii, okultyzmu, New Age, powieści romantyczne, horrory i inne często zawierające treści jawnie sprzeczne z Bożym Słowem.

Niestety ten relatywizm i permisywizm udziela się coraz częściej chrześcijańskim pastorom i kaznodziejom. Czarne i białe, czerwone, żółte i zielone stapia się w jednolitą szarość, miesza się ze sobą tworząc demoniczną mieszaninę której Bóg nie zaakceptuje. Pierwszy kościół był bardziej zero – jedynkowy.

W „chrześcijańskiej” Ameryce mamy chrześcijański taniec na rurze, chrześcijańską jogę, chrześcijańskie studio tatuażu, chrześcijańskie zapasy – wrestling, pokaz siłaczy, mamy chrześcijańskich klaunów . chrześcijańskie auto rodeo, i chrześcijański McDonald. Mamy kościół dla nudystów. Dom modlitwy, kaplice zamieniają się w puby lub w miejsko gminne domy kultury. Sceniczne chrześcijaństwo. To rozrywkowe myślenie dociera do Polski, teraz na topie jest „crazy & cool church”.

Jeden z kaznodziei zauważa: „Dzisiaj w kościołach widzimy to, na co nie pozwolono w karczmie, kiedy ja byłem chłopcem.” Kiedyś uczniowie Jezusa mieli większy wpływ na kulturę, na środowisko w którym żyli, a obecnie to świat i świecka kultura ma przemożny wpływ na kościoły.

We wspólnotach zadamawia się takie myślenie lub raczej bezmyślność, że wszystko co fajne jest dobre. Książka jest fajna. Film jest fajny. Gość jest fajowy. Kazanie było odjazdowe. Kościół jest cool. Nie jest ważne, że coś jest nie biblijne. Ważne, że ja się dobrze tu czuję, wyłączam rozum, nie obchodzi mnie co jest tłem tego co fajne. Fakty nie są ważne. Chrześcijanie stają się faktoodporni. To jest sposób myślenia jaki duch Antychrysta wprowadza na świecie – myśli się uczuciami, sercem.

Dzisiaj ten ma rację kto jest bardziej fajny. Nie ważne są racje, ważne są relacje. „I nic dziwnego; wszak i szatan przybiera postać fajnego anioła.” 2Kor 11:14

Jeden ze chrześcijańskich apologetów napisał”…na naszych oczach rodzi się nowy kościół – kościół fajnochrześcijański, wyznający ewangelię według Kubusia Puchatka. To kościół, który zamiast być solą ziemi jest jej cukrem. Kościół niezdolny do przeciwstawienia się żadnemu plugastwu pochodzącemu ze świata…”

A nie dostosowujcie się do tego świata… Rzymian 12:2

Opublikuj komentarz